Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy numer mieszkania naprawdę coś mówi o tym, kto w nim mieszka albo kto będzie tam mieszkać. nie chodzi mi o przypadek - chodzi o to, że wibracja liczby może dosłownie przyciągać określony typ energii i konkretnych ludzi. Mieszkałam kiedyś w mieszkaniu numer 8 i przez cały czas pobytu kręciły się wokół mnie osoby nastawione mocznie na materię, karierę, pieniądze. Przeprowadziłam się do numeru 3 i nagle w moim życiu zaczęli pojawiać się artyści, kreatywni, poszukiwacze. Zbieg okoliczności? Bardzo wątpię. Chciałabym usłyszeć, czy ktoś z was miał podobne obserwacje. Może ktoś też próbował celowo wybrać numer mieszkania pod kątem numerologicznym? 😉
Ja właśnie jestem na etapie szukania nowego mieszkania i zastanawiałam się dokładnie nad tym samym! Słyszałam, że numer sprowadza się do jednej cyfry przez dodawanie, tak? Tzn. mieszkanie 47 to 4+7=11, a potem 1+1=2? I ta końcowa liczba to jest ta właściwa wibracja miejsca? 😀
Czekajcie bo mnie to interesuje bardziej niz myślałam. A co z numerem klatki schodowej albo piętra? Czy to też sie dodaje do ogólnej wibracji miejsca czy liczy sie tylko sam numer mieszkania?
Prowadziłam notatki przez kilka lat i mogę powiedzieć, że w moich obserwacjach numer mieszkania działa, ale nie w takim sensie, że magicznie przyciąga ludzi. Raczej wpływa na samego mieszkańca i on potem nieświadomie dobiera sobie odpowiednie towarzystwo. Nie wiem, czy to ta sama teoria, ale wyniki podobne. Iwetka, czy ty patrzysz na to od strony wibracji miejsca samego w sobie, czy bardziej od strony wpływu na mieszkańca?
A mnie się nasuwa inne pytanie - czy da się jakoś ten numer "przeprogramować"? Tzn. jeśli masz mieszkanie z wibracja, która nie pasuje do twoich celów, czy można to magicznie zrównoważyć? Słyszałem o rytuałach oczyszczania przestrzeni, ale nie wiem, czy to wystarczy żeby zmienić podstawową wibrację numerologiczną
To co pisze Metody jest ważne - to uczciwe powiedzenie "nie wiem, co jest przyczyną". Bo numerologia może być pomocna jako lustro, ale łatwo wpaść w pułapkę zrzucania wszystkiego na liczbę i tracenia sprawczości. Czwórka ma też swoje dobre strony - to stabilność, solidna podstawa. Może zamiast walczyć z wibracją, warto ją wykorzystać? Pytanie do Iwetki: czy spotkałaś się z przypadkami, gdzie ktoś świadomie wybrał mieszkanie pod kątem numerologicznym i to faktycznie zadziałało zgodnie z planem?
A ja mam takie pytanie trochę z boku - czy numer ulicy też się liczy? Bo szukam i znalazłam mieszkanie 6 przy ulicy, której nazwa numerologicznie daje 3. Czy to jakoś ze sobą działa, sumuje się, czy każde osobno?
Czytam tę rozmowę i muszę powiedzieć, że jestem sceptyczna, ale jedno mnie zastanawia. Czy ktoś próbował to jakoś zweryfikować - tzn. zebrać więcej przypadków, porównać? Bo pojedyncze przykłady zawsze można wytłumaczyć przypadkiem albo efektem potwierdzenia, że szukamy tego co chcemy znaleźć. Nie mówię, że to nieprawda po prostu ciekawa jestem jak numerolodzy z tym pracują.
Mnie zawsze interesował aspekt energetyczny mieszkan - czy numer to jedno, ale przecierz same sciany, podłogi, kto tam wcześnij mieszkał - to też robi rożnice. Znam przypadek że mieszkanie numer 7 bylo calkowicie zablokowane energetycznie bo poprzedni lokator byl bardzo negatywny i siedemka zamiast dawac mistyczne i spokojne wibracje dawala jakiś ucisk. czy numerolodzy biorą pod uwagę "historię" miejsca, nie tylko samą liczbę??
Moja znajoma twierdzila że kilka miesięcy, dopiero jak zrobiła gruntowne oczyszczenie z solą i szałwią i potem postawiła kryształ górski to poczuła ze energia ruszyła. Ale to może też bylo placebo, nie wiem. Choc ona jest dosc wrażliwa energetycznie więc jej odczucia traktuję poważnie.
A czy to znaczy że jak kupuję mieszkanie z "złym" numerem albo z historią złych lokatorów, to te rytuały oczyszczania są obowiązkowe? Bo trochę się boję, że jak tego nie zrobię poprawnie to zamiast oczyścić mogę coś bardziej naruszyć. Czy są jakieś ryzyka związane z takim oczyszczaniem jeśli ktoś robi to po raz pierwszy?
A mam pytanie bo gdzieś czytałem, że niektórzy numerolodzy jednak redukują mistrzowskie do końca - tzn. 11 do 2, 22 do 4. I że to zależy od systemu. Który system jest według was bardziej trafny w kontekście mieszkań? Bo jak się nie wie którego używać to można dostać zupełnie inne wyniki.
Właśnie ta kwestia systemów to coś, co sprawia że porównywanie obserwacji jest trudne. Prowadziłam notatki przy założeniu liczb mistrzowskich i wyniki były spójne wewnętrznie, ale jak potem próbowałam to zestawić z kimś kto redukuje do końca, to kompletnie się rozmijałyśmy w interpretacjach tych samych mieszkań. Czy ktoś tu pracuje systematycznie jednym konkretnym podejściem od dłuższego czasu?
Ja stosuję pitagorejski od kilku lat i muszę powiedzieć, że w kwestii mieszkań sprawdza mi się dość dobrze. Miałem dwa mieszkania - jedno 8, drugie 3. W ósemce pracowało mi się świetnie, ale relacje kulały. W trójce odwrotnie - towarzysko rozkwitłem, ale z koncentracją na pracy był problem. Zgadza się to z tym co tu piszecie o charakterach liczb.
No właśnie, Telesfor62 sam to powiedział. Szukamy wzorców wstecz. Mam wrażenie, że gdyby w tej trójce praca szła dobrze, to też by się znalazło wytłumaczenie w numerologii, że trójka to twórczość a twórczość wspiera koncentrację. Te systemy są tak elastyczne, że pasują do każdego wyniku.
Wracając do mojego pytania o ulicę i mieszkanie - Iwetka napisała że 6 i 3 to dobra kombinacja, ale nie wyjaśniła dlaczego. Czy to dlatego że oba należą do "ciepłych" liczb albo są jakos pokrewne? Bo chciałabym rozumieć logikę, a nie tylko dostać odpowiedź.
Hej, a ja mam takie pytanie - czy to działa tak samo dla mieszkań wynajmowanych jak dla własnych? Bo logika mówi mi, że jak mieszkanie jest czyjeś i ja jestem tam tylko chwilowo, to może wibracja numeru mniej na mnie oddziałuje? czy własność ma znaczenie energetycznie?
To co pisze Nefrytka o intencji brzmi dla mnie spójnie. Pracuję z czakrami i widzę analogię - czakra zakorzenienia aktywuje się mocniej, kiedy czujemy że mamy grunt pod nogami, że to nasze miejsce. Wynajem z nastawieniem "może się stąd wyniosę" to trochę jak działanie w niskim korzeniu. Nie piszę że wibracja liczby przestaje działać, ale może być przyćmiona.
No właśnie, tez o tym myślałem. Znam dwóch kolegów co mieszkali w numerze 5 - jeden mówił że to było jego najlepsze mieszkanie, ciągle coś się działo, podróże, nowi ludzie. Drugiemu ten chaos całkowicie rozwalił rutynę i był nieszczęśliwy. Ta sama liczba, dwa zupełnie różne życia.
To co Iwetka napisała o mapie a nie wyroczni, to jakos do mnie trafiło. Bo ja właśnie szukam mieszkania i boję się że wybiorę "złą" liczbę i potem będę żałować. A może powinnam to odwrócić i najpierw sprawdzić jaką energię chcę przyciągnąć, a potem szukać numeru który to wspiera?
A możesz powiedzieć więcej o tych sposobach łagodzenia energii? Bo to brzmi jak coś co mogłoby się przydać - szczególnie jak się już mieszka w jakimś miejscu i nie można po prostu się wyprowadzić.
Najczęściej mówi się o kilku metodach - zmiana wystroju zgodna z numerem, użycie kamieni lub roślin odpowiednich dla danej wibracji, a niekiedy też zapisanie nowego "wewnętrznego numeru" przez dodanie ozdobnej cyfry do drzwi. Choć ta ostatnia metoda budzi kontrowersje bo nie każdy uznaje że wizualna zmiana wpływa na energię miejsca, czy tylko na nasze postrzeganie.
Zaneczka dotknęła czegoś ważnego. Sam się nad tym zastanawiałem i nie jestem pewien jak to rozumiem. Jak mieszkałem w tej ósemce, to nie wiedziałem jaki to numer zanim się wprowadziłem. Sprawdziłem po fakcie. I efekty były. Więc przynajmniej w moim przypadku to nie była autosugestia wynikająca z wiedzy że to ósemka. 🙂
Ale właśnie ta uczciwość Telsfora to rzadkość i doceniam. Bo wielu ludzi jak raz "trafi" z numerologią to już wszystko przez ten filtr widzi. Ja sam miałem taką fazę z kamieniami - jak kupiłem obsydian i "nagle" sprawy się wyklarowały, to chciałem przypisać obsydianowi. A może po prostu wziąłem się w garść bo miałem nowy przedmiot uwagi.
Mam takie głupie pytanie do wszystkich - czy jeśli mieszkanie ma dobry numer ale sąsiedzi są koszmarni, to ta dobra wibracja liczby nadal działa? Bo mieszkam w 6 i teoretycznie powinna być harmonia i spokój a mam za ścianą kogoś kto gra na bębnach. 🙂
No właśnie, bo jak sąsiad mieszka pod innym numerem to ma inną wibrację. Ale wspólna klatka, korytarz, to przecież też przestrzeń. Czy klatka schodowa ma swoją własną energię niezależnie od mieszkań? To chyba by miało sens, żeby brać pod uwagę też ten "wspólny" numer.
Ta analogia do astrologii mi odpowiada. Bo w astrologii też masz horoskop natywny i nakładające się czynniki środowiskowe. Nigdy nie myślałam żeby tak samo patrzeć na przestrzeń - numer mieszkania jako to wewnętrzne, natywne, a numer budynku jako szerszy kontekst. Muszę to sprawdzić na danych które mam. Czy ktoś wie jak oblicza się numer budynku, czy chodzi o sam numer przy ulicy?
