Czytam tę rozmowę o liczbach i mam poczucie że znowu wchodzimy w system który może być za ciasny dla czegoś tak płynnego jak pytanie. Jednocześnie rozumiem potrzebę jakiegoś klucza. Sama nie wiem ile mam tekstów do porównania - pisałam nieregularnie. Ale zastanawiam się czy ktoś próbował notować nie tylko liczbę pytajników, ale też miejsce w tekście gdzie się pojawiają - początek, środek, koniec?
Dorzucam coś z własnej praktyki bo to co mówi Karinka ma pokrycie w tym jak pracuję z afirmacjami. Kiedy afirmacja kończy się pytaniem - "a co jeśli to już jest moje?" - ma inną moc niż twierdzenie. To pytanie na końcu otwiera energetycznie. Może w tekście działa podobnie i pozycja jest tak samo ważna jak liczba. 😀
Wracając do tego co mówiła Klimcia90 o trójce - sprawdziłam dziś rano jeden ze starszych tekstów i faktycznie trzy pytajniki, i to był tekst który pisałam kiedy byłam na rozdrożu. Ekspresja komunikacji tak, ale też jakiś rodzaj napięcia. Czy trójka nie może nieść jednocześnie lekkości i niepokoju w zależności od kontekstu całego tekstu?
Czytam ten wątek od początku i nie odzywałam się bo czułam że nie mam nic do dodania, ale teraz mam. Pisałam kiedyś tekst w którym nie użyłam ani jednego pytajnika mimo że cały był pytaniem - takim wewnętrznym szukaniem. I zastanawiam się czy brak znaku to też jest informacja numerologicznie. Zero pytajników w tekście poszukiwania.
Ten wątek z zerową liczbą pytajników bardzo mnie poruszył. W pracy z sigilami jest coś podobnego - czasem intencja wyrażona bez żadnego symbolu jest silniejsza niż ta udekorowana. Jakby zbyt wyraźne oznakowanie rozpraszało energię zamiast ją skupiać. Czy ktoś z was pisał kiedyś świadomie tekst bez pytajnika właśnie po to żeby "ukryć" pytanie?
Zatrzymuję się tu bo zaczynamy przypisywać intencję do braku znaku interpunkcyjnego i to jest krok który wymaga uzasadnienia. Dlaczego brak pytajnika miałby być znaczący inaczej niż jako gramatyczna decyzja? Jeśli każda możliwość - znak jest znaku nie ma - ma znaczenie, to system nie może być sfalsyfikowany.
Edmund zadaje pytanie które mnie też nurtuje od początku tego wątku - skąd biorą się reguły. Ja nie przyszłam tu z gotowym systemem, przyszłam z obserwacją że moje teksty z większą ilością pytajników mają inny charakter niż bez. Może zamiast szukać systemu najpierw powinniśmy zebrać więcej obserwacji? Czy ktoś chciałby podzielić się konkretnym tekstem lub choćby opisem?
Jalowcowo, mam jedno wspomnienie które pasuje. Pisałam list do kogoś bliskiego którego nie żyje - siedem pytajników w krótkim tekście. Redukcja do siódemki. I siódemka to duchowość, kontakt z tym co za zasłoną. Przypadek? Dla mnie nie był. 🙂
Nieswiadome pisanie z takim efektem - to mi sie kojarzy z automatycznym pismem. Mozna by powiedziec ze w takim stanie liczba pytajnikow to czysty odcisk energii bez filtra rozumu. Czy ktos probowal analizowac texty pisane w transie albo bardzo silnym emocjonalnym stanie?
