Siedziałam dziś nad swoimi zdjęciami z całego miesiąca i wpadłam na ciekawą myśl - czy liczba ujęć, które robimy w ciągu dnia, ma jakieś znaczenie numerologiczne? Bo wiadomo, że numerologia dotyczy dat urodzenia, imion, ale przecież każda liczba, która pojawia się w naszym życiu regularnie, może coś znaczyć. Mam taką teorię, że jeśli ktoś intuicyjnie zatrzymuje się na konkretnej liczbie zdjęć dziennie - powiedzmy zawsze wychodzi mu 33 albo 7 - to może to być sygnał od wyższych sił. Co myślicie, ma to sens czy nie?
Wiesz co, myślę, że to bardzo konkretny trop. Każda liczba ma swoją wibrację i jeśli w ciągu dnia intuicyjnie zatrzymujesz się na tej samej liczbie ujęć, twoja podświadomość może po prostu reagować na tę wibrację. Siódemka to klasycznie duchowość i poszukiwania, trójka to ekspresja i kreatywność. Fotografia to przecież forma wyrazu, więc połączenie numerologii z liczbą ujęć brzmi całkiem logicznie.
Ciekawy temat, ale mam pytanie do Baska_T - a co jeśli ktoś zawodowo robi zdjęcia i dziennie ma ich setki? Wtedy każda liczba by "wychodziła" po kolei i trudno byłoby to interpretować sensownie, nie??
Czytam ten wątek z ciekawością, ale muszę powiedzieć wprost - liczycie na to, że liczba cyfrowa z galerii telefonu ma wibrację? Numerologia opiera się na znaczeniu liczb w kontekście życia człowieka, nie na przypadkowych sumach. To tak jakby powiedzieć, że liczba kroków zrobiona danego dnia "coś znaczy". Gdzie tu jest intencja, świadomość, energie nadane przez człowieka?
Jacek zadaje dobre pytanie, bo rzeczywiście redukcja to podstawa. Ale jeszcze ważniejsze jest to, co chcemy w ogóle badać - czy to liczba ujęć jest kluczowa, czy może data, w której je robimy? Bo kombinacja daty i liczby zdjęć mogłaby dać ciekawszy obraz numerologiczny niż sama liczba ujęć.
Wchodzę do tematu, bo mnie to zaciekawiło. Mam pytanie do wszystkich - czy ktokolwiek z was faktycznie sprawdzał swoje zdjęcia pod kątem liczb i zauważył jakiś wzorzec? Pytam serio, bo to by była realna obserwacja, nie tylko teoria.
Ja nigdy nie zliczałam zdjęć, ale teraz mam ochotę sprawdzić. Baska, jak to robisz, po prostu patrzysz na licznik w galerii na konkretny dzień?
Czytam tę rozmowę i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem, że liczby mogą mieć znaczenie symboliczne, z drugiej - czy naprawdę liczymy zdjęcia z galerii i robimy z tego system? Pytam bez złośliwości, serio próbuję zrozumieć gdzie jest granica między sensowną numerologią a szukaniem wzorców wszędzie.
Ja mam pytanie trochę z boku - czy te liczby ujęć miałyby różne znaczenie w zależności od tego, CO się fotografowało? Bo zdjęcie kwiatu to chyba co innego energetycznie niż zdjęcie dokumentu do pracy.
Pytanie Wiciokrzew jest dobre, bo w czakrach kolor i liczba nie zawsze idą w parze. Piątka kojarzy mi się z gardłem, komunikacją, ale niebieski to też czakra gardła - więc tu by się zgadzało. ale co z sytuacją, gdy liczba wskazuje na jedno centrum energetyczne, a kolor na inne?
No ale Obsydianka - punkt kontrolny to własna obserwacja w czasie. Nie interpretujesz jednego dnia i wyciągasz wnioski. Prowadzisz dziennik przez miesiąc, dwa, i widzisz wzorce. Tak samo jak w numerologii ścieżki życia - jedna liczba nic nie mówi bez kontekstu całości.
Ojej, ale skąd wiesz, że wzorzec który widzisz po miesiącu to nie jest po prostu to, że w pewnych nastrojach robisz więcej albo mniej zdjęć? Dobry dzień - dużo kliknięć. Zły dzień - siedzisz w domu bez telefonu. To bardziej psychologia niż numerologia, nie?
Jacek zadaje pytanie, które mnie też nurtuje. Ale z drugiej strony - czy tradycyjna numerologia ścieżki życia jest "falsyfikowalna" w sensie naukowym? Skoro ten system traktujemy jako symboliczny, to może nie powinniśmy przykładać do niego miary dowodu?
Sprawdziłam swoją galerię po tym jak Baska opisała metodę. Przez ostatnie trzy tygodnie najczęściej wychodzi mi 3 lub 12 zdjęć dziennie. Trójka to coś twórczego, ekspresji? Bo mam wrażenie że to się zgadza z tym co teraz przeżywam, ale nie jestem pewna czy dobrze to czytam.
Hej, trochę z boku - ale czy ktoś sprawdzał co się dzieje jak liczba wychodzi np. 666 albo 13? Pytam poważnie, bo przy zawodowcach takie liczby muszą się zdarzać regularnie. Czy to znaczy że mają zły dzień, czy redukcja sprawia że to przestaje być "problematyczne"?
a co z 11 i 22? To też sa mistrzowskie prrawda? bo moja mama mówi że 11 to szczęśliwa dla niej i nie redukuje. Czy przy zdjęciach też by nie redukować tych liczb?
Wracając do kolorów na zdjęciach - bo to mnie ciągnie - czy ktoś próbował połączyć to z konkretną praktyką? Tzn. nie tylko obserwować co wychodzi, ale celowo fotografować określone kolory gdy chce się wzmocnić daną czakrę? Bo to już by było działanie, nie tylko odczyt.
O, to jest ciekawe pytanie. czy fotografia w ogóle może być praktyką ezoteryczną - nie chodzi o zdjęcia symboli czy ołtarzy, ale o sam akt fotografowania codzienności z intencją?
Odpowiadając Jackowi - sprawdzałam przez trzy tygodnie i tak, widzę powtórzenia. Trójka i dwunastka wychodzą najczęściej, a to się zgadza z tym, że teraz dużo tworzę - piszę, fotografuję, kombinuję z nowymi projektami. Ale szczerze? Nie wiem czy to znaczenie numerologiczne czy po prostu to, że aktywne dni generują więcej kliknięć. Jak odróżnić jedno od drugiego?
No właśnie, Majeranka zadaje kluczowe pytanie. Czy ktokolwiek prowadził obserwację tak, żeby najpierw zapisać liczbę zdjęć, a dopiero POTEM opisać dzień - bez wiedzy co wyjdzie? Bo jeśli najpierw widzisz że wyszło 3 i potem "przypominasz sobie" że to był twórczy dzień, to nie jest obserwacja, to jest dopasowywanie po fakcie.
Ja próbowałam coś podobnego - przez dwa tygodnie pisałam wieczorem krótką notatkę o dniu ZANIM sprawdziłam ile zdjęć zrobiłam. I powiem wam - wyniki były mieszane. Czasem zgadzało się bardzo, czasem kompletnie nie. Ale nie wiem czy moja próbka jest za mała żeby cokolwiek z tego wyciągać.
Wchodzę z innej strony - bo mnie bardziej interesuje ten wątek praktyczny. Czy numerologia ujęć może działać jako forma skupienia uwagi nawet jeśli nie jest "prawdziwa" w sensie metafizycznym? Tzn. sam akt liczenia i zapisywania może zmienić to jak podchodzisz do dnia. Coś jak dziennik intencji, tylko inaczej sformułowany.
Dla mnie to jedno i drugie, Iwetka. Nie rozdzielam tych warstw tak ostro. Praktyka uważności może być jednocześnie praktyką numerologiczną - jedno nie wyklucza drugiego. Ale żeby odpowiedzieć wprost: wierzę że liczby mają wibracje, nie tylko że to metafora. Może się mylę, ale takie jest moje doświadczenie po kilku latach obserwacji. 😉
Kilka lat to dużo czasu. Czy przez te lata były momenty kiedy system wyraźnie nie działał? Pytam szczerze, bo interesuje mnie co robi ktoś z takim doświadczeniem kiedy wyniki są sprzeczne z oczekiwaniami.
Baska używa teraz argumentu którego użyłam sama kilka postów temu - system działa, ale wymagana jest odpowiednia wrażliwość odbiorcy. To jest wygodne, bo przenosi odpowiedzialność za "niedziałanie" na obserwatora, nie na system. Nie twierdzę że to fałsz, ale to trzeba nazwać wprost.
Hej, wchodzę z głupim pytaniem może - ale co z dniami kiedy w ogóle nie robisz zdjęć? Zero ujęć to jest jakieś znaczenie czy po prostu brak danych?
No, a co jeśli robie dużo zdjęć ale z powodu pracy, nie dla siebie? Np. 200 zdjęć produktowych bo mam zlecenie. Czy to się tez wlicza do tej numerologii czy tylko te "swoje" zdjęcia?
