To jest ciekawa próba ratowania teorii, ale wtedy wynikałoby że ta sama książka ma różne znaczenie numerologiczne dla różnych czytelników w różnych wydaniach. Czy to jeszcze jest teoria o rozdziałach, czy już o losowości druku?
Słyszę w tym co mówisz coś bliskiego temu co myślę o numerologii osobistej - że liczba nie istnieje w próżni, tylko w relacji z konkretnym człowiekiem w konkretnym momencie. Ale właśnie to prowadzi mnie do pytania: jeśli egzemplarz, który mam, ma energię szóstki, a ktoś inny ma to samo w wydaniu kieszonkowym z energią czwórki, to która wersja jest "prawdziwa" dla tej książki?
Hej,a ja mam inne pytanie do tego wątku z wydaniami - czy ktoś próbował kiedyś porównać numerologię daty pierwszego wydania z numerologią liczby stron? Bo może te dwie liczby razem tworzą jakiś obraz, a nie osobno?
Wróćmy do tego co Nuna pytała wcześniej - o to ile szóstek statystycznie by wypadało. ja próbowałam to sobie wyobrazić i jeśli rozdziały mają różne długości, to szóstka wypadnie dość często bo jest między pięcio a dziesięciostronicowymi rozdziałami. Ojej, ale nie umiem tego policzyć. Czy ktoś tu jest dobry z liczb i mógłby coś powiedzieć?
To mi przypomina coś ważnego - w numerologii osobistej liczba życia też nie "wpływa mechanicznie", raczej opisuje skłonności. Może analogia z rozdziałami jest właśnie taka - liczba stron opisuje energię tekstu, nie ją produkuje. Czy ktoś inny tak to czuje?
Śledzę ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie z boku - w runach każdy symbol ma kilka warstw znaczenia i wybór warstwy należy do interpretatora. Nie jest to słabość systemu, to jego cecha. Zastanawiam się czy w numerologii jest podobnie, czyli czy w ogóle zakłada się że jeden odczyt jest "właściwy", czy że interpretator wybiera rezonującą warstwę? Bo jeśli to drugie, to dyskusja o obiektywności jest może nieco obok tematu
A wracając do samego tematu wątku - czy ktoś w ogóle próbował systematycznie, czyli wziąć kilka książek, policzyć liczby stron we wszystkich rozdziałach i sprawdzić czy jest jakaś korelacja z tym jak ten rozdział jest odbierany przez czytelników? Nie mówię o jednej książce Dobrochny, ale o czymś szerszym.
To jest właśnie to co mnie najbardziej blokuje w tym pomyśle - jak zmierzyć "energię rozdziału"? Recenzje są subiektywne, cytowania mierzą popularność, nie znaczenie. Może jedyne co można by zrobić to ankieta wśród czytelników tej samej książki - czy ten rozdział sprawił że chciało ci się czytać dalej, czy nie. Ale to i tak nie jest energia w sensie numerologicznym.
Okej, ale jeśli to subiektywne - to po co w ogóle liczyć strony? Mogłabyś po prostu poczuć rozdział bez liczenia. Liczenie sugeruje że jest jakaś obiektywna właściwość liczby, prawda? Bo inaczej to jest interpretacja nastroju, nie numerologia.
Nie jestem przekonana do tego co Faustynka mówi. W numerologii daty urodzenia data jest faktem niezależnym od ciebie - urodziłaś się wtedy kiedy się urodziłaś. Liczba stron w rozdziale to decyzja redaktora albo przypadek składu. To nie jest to samo.
Siedzę i czytam tę wymianę i myślę sobie że ten sam spór mógłby się toczyć o interpretację snów. Czy sen o wodzie "mechanicznie" coś znaczy, czy otwiera pole interpretacyjne? Myślę że każdy system ezotoryczny ma gdzieś tę granicę między mechanizmem a interpretacją. I może zamiast pytać czy to falsyfikowalne, warto zapytać: do czego to służy w praktyce?
A wiedziałaś że to punkt zwrotny zanim policzyłaś, czy po liczeniu? Bo to ważne - jeśli policzyłaś po, to mogłaś dopasować interpretację do tego co już czułaś.
Tu wchodzi coś co w systemach symbolicznych nazywamy odczytem retrospektywnym. To nie jest dyskwalifikacja - wiele odczytów runicznych też robi się po fakcie żeby zrozumieć co się stało. Pytanie Dobrochny jest jednak zasadne, bo różnica między "liczba zapowiadała punkt zwrotny" a "liczba opisuje punkt zwrotny z perspektywy czasu" to dwie zupełnie różne funkcje systemu. Skrzypowa, czy uważasz że ta numerologia mogłaby działać predyktywnie - zanim przeczytasz rozdział?
Myślę że można by to przetestować - wziąć książkę którą ktoś już czytał, ale ty nie. Podzielić się numerologią rozdziałów przed lekturą, a potem sprawdzić czy twoje wrażenia pasują do opisu. Czy ktoś chciałby spróbować czegoś takiego? To by była przynajmniej jakaś osobista weryfikacja, nie statystyczna.
Skrzypowa, to co mówisz o astrologii retrospektywnej to uczciwa odpowiedź i szanuję ją. Ale właśnie dlatego pytam dalej - bo jeśli zarówno numerologia stron, jak i astrologia, działają głównie retrospektywnie, to co konkretnie robisz z tą wiedzą? Rozumiesz rozdział inaczej? Zmieniasz coś w lekturze?
Okej, ale to już jest coś! "Pogłębia odbiór" - to jest konkretna odpowiedź. Tylko że to sugeruje że liczba stron działa jak rodzaj intencji przed czytaniem, nie jak wróżba. Bardziej jak medytacja przed otwarciem książki niż jak numerologia daty urodzenia.
To rozróżnienie które robi Chiromantka jest ważne. W runach mamy podobne napięcie - czy runy "mówią" same z siebie, czy są tylko językiem którym rozmawiamy z własną intuicją? Odpowiedź na to pytanie zmienia całą epistemologię systemu. Skrzypowa, do którego bieguna byś się skłoniła? Liczba stron jako sygnał zewnętrzny, czy jako klucz do własnej interpretacji?
Ten argument z tarotem słyszę tu po raz trzeci i za każdym razem przesuwa on odpowiedzialność za znaczenie na czytelnika. Co jest fair. Ale w tarocie talia ma 78 kart z ikonografią która kieruje interpretację. Liczba stron to naga cyfra - nie ma ikonografii, nie ma historii. Skąd czerpiesz pole znaczeń dla tej liczby?
Ale tu jest problem którego nie rozwiązujemy - w numerologii osobistej liczba pochodzi z daty twojego urodzenia albo z twojego imienia. Jest jakoś z tobą związana. Liczba stron rozdziału jest związana z... redaktoerm? Składem? Decyzją wydawnictwa o marginesach? Gdzie jest osobowe zakorzenienie tej liczby?
To co Skrzypowa mówi o intencji przypomina mi trochę to jak pracuje się z kamieniami - wiele osób mówi że kamień zaczyna "działać" dopiero kiedy go świadomie wybierzesz i programujesz. Może liczba stron działa podobnie - aktywuje się przez uwagę ^^?
Brak tradycji to nie dyskwalifikacja, ale nakłada na autora metody dodatkowy obowiązek - musi sam zbudować spójny system. I tutaj Skrzypowa, wróciłbym do pytania Erraty sprzed kilkunastu postów - czy jest jakaś liczba stron która byłaby dla ciebie sygnałem że interpretacja się nie stosuje? Jeśli nie ma, to system nie jest systemem, tylko intuicją. A intuicja jest ważna, ale to inna rozmowa.
Frnauś ma rację i warto to powiedzieć wprost. Ja pracuję z kamieniami od lat i wiem że granica między "systemem" a "moją intuicja ubraną w system" jest bardzo cienka. Nie mówię tego złośliwie wobec Skrzypowej - mówię że każda z nas powinna się z tym zmierzać. Czy to jest system który uczy mnie czegoś o świecie, czy system który potwierdza to co już czuję?
Mogę zapytać o coś praktycznego? Skrzypowa, czy sprawdzałaś liczby stron w więcej niż jednej książce? Interesuje mnie czy zauważyłaś jakiś wzorzec - że rozdziały z liczbami mistrza są faktycznie kluczowe w wielu książkach, albo że rozdziały z jedynką są bardziej... jednoosobowe? Cokolwiek dałoby się porównać.
Dobra, to zacznę prowadzić notatki. Ale właśnie zastanawiam się nad tym co powiedział Franuś wcześniej - że muszę zbudować spójny system jeśli nie ma tradycji. Czy system musi być spójny żeby był użyteczny? Bo wydaje mi się że tarot też nie jest w 100% spójny między różnymi tradycjami, a działa.
Skrzypowa, to jest ważne rozróżnienie. Tarot ma niejedną tradycję, ale każda z nich jest wewnętrznie spójna. 🙂 Pytanie brzmi: czy twoja metoda ma jakiekolwiek stałe założenia, czy za każdym razem interpretujesz od nowa? Bo jeśli to drugie, to masz intuicję, nie system.
Ja się trochę gubię w tej rozmowie i chcę zapytać bardzo praktycznie. Skrzypowa, weźmy jakiś konkretny przykład. Masz książkę, otwierasz rozdział, liczyłaś strony, wyszło ci na przykład 11. Co wtedy robisz? Co to dla ciebie zmienia w czytaniu?
To co opisujesz Skrzypowa to brzmi jak efekt zabarwienia percepcji przed lekturą, a nie jak odczytywanie znaczenia. Pytanie jest takie - czy gdybyś nie policzyła stron, to ten rozdział z 11 stronami zrobiłby na tobie mniejsze wrażenie? ^^ czy liczenie stron coś dodaje do tekstu, czy tylko do twojego nastawienia?
