Pracuję od kilku lat z numerologią i coś mi ostatnio chodzi po głowie. Mój znajomy jest ratownikiem medycznym i zauważył, że konkretny ambulans z ich bazy - ten oznaczony numerem 7 - regularnie trafia do przypadków... no powiedzmy, że bardziej dramatycznych. Wypadki, nagłe zatrzymania krążenia, rzeczy poważne. Inny wóz, oznaczony 3, jeździ głównie do zasłabnięć i drobniejszych rzeczy. Przypadek? Według mnie nie. Siódemka to wibracja próby i przejścia, a trójka to wibracja lekkości i komunikacji. Czy ktoś z was analizował podobne rzeczy? Liczby na pojazdach ratunkowych, numery rejestracyjne, numery alarmowe?
To bardzo ciekawy trop, ale zanim zaczniemy interpretować, chciałabym zapytać - czy wiadomo, jak te numery ambulansów są nadawane? Czy to kolejność zakupu, losowo, czy może jest jakaś logika organizacyjna? Bo jeśli np. siódemkę wysyłają zawsze na pierwszą zmianę, a pierwsza zmiana ma więcej poważnych przypadków statystycznie, to nie byłaby to wibracja liczby, tylko kwestia harmonogramów. Nie mówię, że tak jest - po prostu wolę wiedzieć, z czym pracujemy, zanim wyciągnę wnioski.
A czy ktos sprawdzał sumę cyfrową numeru alarmowego 112? 1+1+2 = 4. Czwórka to w numerologii liczba ziemi, fundamentów, ale też ograniczeń i ciężkiej pracy. Jakoś pasuje do ratownictwa, nie? Stabilność, porządek, działanie krok po kroku. Czy to mogło być wbudowane w ten numer celowo, czy tylko zbieżność?
Przepraszam że wtrącam, bo jestem tu raczej obserwatorem. Ale 112 to numer europejski, ustandaryzowany przez Unię Europejską głównie dlatego, żeby był łatwy do zapamiętania i jednolity. Tzn. wybierała go komisja urzędnicza, nie numerolodzy. Czy to wam nie przeszkadza przy interpretacji?
Rozumiem logikę Chiromantki, ale mam inne pytanie do tematu. Czy numer ambulansu to numer zapisany z zewnątrz, na karoserii, czy mamy też myśleć o numerze rejestracyjnym? Bo to są dwie różne liczby i ewentualnie dwie różne wibracje. Który z nich, w waszej ocenie, bardziej decyduje o tym, co ten wóz przyciąga :D?
Słuchajcie, a ja się zastanawiam, czy ratownicy, którzy jeżdżą konkretnym ambulansem, też jakoś "pasują" do tej liczby swoją datą urodzenia? Bo może to nie tyle wóz przyciąga przypadki, co konkretna kombinacja wibracji: liczba pojazdu plus liczba życia ratownika? Widziałam podobne rozumowanie przy analizie numerologicznej miejsc pracy.
Moim zdaniem sprawa jest prostsza i jednocześnie głębsza. Każda liczba ma swoją polaryzację - jasną i ciemną stronę. Ambulans z numerem 7 nie przyciąga dramatycznych przypadków dlatego, że siódemka jest "trudna" - ona przyciąga sytuacje wymagające głębokiego skupienia i przejścia przez granicę. A do takich należą właśnie zatrzymania krążenia. To nie jest kara, to jest powołanie tej liczby. Trójka z kolei działa na poziomie komunikacji i kontaktu, więc zasłabnięcia, rzeczy wymagające szybkiego słownego uspokojenia pacjenta - to jej pole.
Muszę tu jednak spokojnie powiedzieć, że Obsydianna trochę upraszcza. "Oba na raz" brzmi zgrabnie, ale mechanizm przyciągania zdarzeń i mechanizm wzmacniania kompetencji to rzeczy, które działają przez różne kanały. Pierwsze to coś w rodzaju synchroniczności - jak u Junga - drugie to wpływ pola na psychikę i decyzje człowieka. Mieszanie ich w jedno zdanie może prowadzić do błednych interpretacji konkretnych przypadków. Chiromantka, wracając do twojego znajomego - czy on sam czuje jakiś szczególny stosunek do tego wozu numer 7? Czy woli nim jeździć, czy unika :)?
A czy ktoś sprawdzał,czy inne służby mają podobne obserwacje? Np. konkretny radiowóz policyjny z danym numerem częściej trafia na poważne przestępstwa? Bo jeśli to działa w pogotowiu, powinno działać też tam, prawda? albo w straży pożarnej?
Czytam tę dyskusję i chodzi mi po głowie jedna rzecz. W moim miśecie pogotowie ma numer stacyjki, powiedzmy 3-cyfrowy. Ehh, czy wibracja tej stacji wpływa na wszystkie wozy, które z niej wyjeżdżają? Tzn. czy ambulans nr 7 z bazy o sumie cyfrowej 6 będzie działał inaczej niż ambulans nr 7 z bazy o sumie 9?
Przepraszam, że pytam tak od podstaw, ale skąd wiadomo, że liczby w ogóle "przyciągają"? Rozumiem, że każda ma znaczenie, ale mechanizm przyciągania konkretnych zdarzeń - jak to działa? Czy jest jakaś teoria, którą mogę gdzieś poczytać, żeby lepiej rozumieć te obliczenia?
Dobra, wracam do pytania Wegki, bo Chiromantka odpowiedziała bardzo ogólnie. Pitagoras mówił o liczbach jako zasadzie wszechrzeczy - ok, to rozumiem jako filozofię. Ale mechanizm przyciągania konkretnego zdarzenia do konkretnego ambulansu to coś zupełnie innego. :> Tzn. mówimy tu o czymś, co musiałoby działać w czasie i przestrzeni fizycznej. jak pole numeryczne "wie", że właśnie ten wóz ma pojechać na ten wypadek? Przez dyspozytornię? Przez trasę?
Właśnie o to chciałam zapytać w tym wątku - czy ktoś ma takie obserwacje. Mój znajomy z pogotowia mówił mi, że w ich stacji wszyscy wiedzą, że wóz o numerze operacyjnym kończącym się na 9 "ciągnie" dramatyczne wypadki komunikacyjne. Ale to wiedza nieformalna, nikt nie prowadzi statystyk. I może właśnie dlatego numerologia w takich miejscach jest skazana na anegdotę - bo nikt nie patrzy świadomie.
A ja mam pytanie do tego, co powiedział Nekromanta. Czemu zakładasz, że musi być dokumentacja, żeby coś było prawdą? Astrologia przez wieki też nie miała tabel statystycznych, a ludzie ją stosowali i działała. Poza tym - jak byś udokumentował, że dziewiątka przyciąga wypadki komunikacyjne? Skategoryzował każde wezwanie? To i tak byłoby interpretowalne.
To trochę mnie uspokaja, że nawet osoby z doświadczeniem mówią o tej trudności. Ale mam kolejne pytanie - jeśli numerologia działa przez wibracje, to czy wibracja liczby zmienia się, gdy ambulans zmienia numer? Np. przy remoncie floty albo reorganizacji stacji? Czy ta dziewiątka z poprzedniego wozu "przechodzi" na nowy pojazd?
Nawiążę do tego, co mówiłam wcześniej o bazie. Jeśli ambulans zmienia numer, ale zostaje w tej samej stacji, to czy wibracja miejsca nie tworzy pewnej ciągłości? Tzn. nowy numer, stare miejsce - co by dominowało?
Słuchajcie, trochę za bardzo skupiamy się na fizycznych detalach, a gubimy sedno. Liczba jest archetypem. Dziewiątka to zamknięcie cyklu, kres, transformacja przez kryzys. Czy to wypadek komunikacyjny, czy zawał - to wszystko są różne twarze tego samego archetypu. Ambulans z dziewiątką nie przyciąga "wypadków", przyciąga sytuacje graniczne, przełomowe. To dużo głębsze niż statystyka.
Mam wrażenie, że Nekromanta celowo szuka dziury w całym, ale w sumie to dobrze - wymusza precyzję. Mnie bardziej ciekawi wątek z ratownikami. Chiromantka mówiła o swoim znajomym, że wsiada do sióedmki i od razu się skupia bardziej. Czy zapytałaś go, czy ma jakieś skojarzenia z tym wozem, np. konkretny trudny przypadek, który go ukształtował? Bo może to jednak psychologia, a nie numerologia?
Ale jak to sprawdzić w praktyce? Tzn. czy jest jakiś sposób, żeby obliczyć, która liczba ambulansu bęzdie dla danej osoby wzmacniająca, a która osłabiająca? Jakiś wzór czy metoda?
Do całej dyskusji chcę dodać jeden wątek, bo chyba jeszcze nie był poruszony. Mówimy o numerze ambulansu jako stałej, ale przecież wóz jedzie pod konkretny adres, który też ma swój numer. Czy miejsce zdarzenia - ulica, numer budynku - wchodzi w jakiś układ z numerem ambulansu? Bo to by znaczyło, że całe zdarzenie ratunkowe ma swoją własną numerologię sytuacyjną.
I to jest pytanie, które mnie najbardziej kręci w tym temacie. bo jeśli numre ambulansu ma wibrację, a adres zdarzenia ma wibrację, to ich spotkanie musi coś wytwarzać. Pytanie tylko - czy te liczby się sumują, czy wchodzą w relację harmoniczną, czy może jedna dominuej nad drugą?
Pytałam znajomego o ten wątek z adresem. Powiedział, że w ich stacji ktoś kiedyś żartobliwie zauważył, że na jedną konkretną ulicę w mieście jeżdzą permanentnie ze "złymi" wezwaniami, niezależnie od wozu. Może to właśnie efekt wibracji adresu, nie numeru ambulansu?
No i właśnie - jak chcesz odróżnić wibrację adresu od wibracji wozu, skoro obu nigdy nie testujesz osobno? Żeby wiedzieć, co robi adres, musiałabyś mieć wiele różnych wozów jadących na ten sam adres i sprawdzić, czy wzorzec wezwań się utrzymuje. A do tego potrzeba tej dokumentacji, o której mówiłem wcześniej.
Czytam tę rozmowe od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z boku. Zakładacie że liczba działa sama. a co z ratownikami? Przecież każda osoba też ma swoją liczbę życia. Czy nie jest tak, że ratownik-siódemka w wozie z siódemką to inne połączenie niż ratownik-trójka w tym samym wozie?
Ale jak to w praktyce wyliczyć? Mam na myśli - jeśli ekipa ma trzy osoby, to bierzesz średnią ich liczb, czy liczy się tylko kierowca, czy może dyspozytor, który wysyła wóz?
A co z pacjentem? Czy jego liczba życia ma znaczenie dla tego, jaki wóz do niego przyjeżdża? Tzn. czy dziewiątka przyciąga ludzi, którzy sami mają jakąś szczególną liczbę?
Wiesz Zdzichu, to jest dokładnie ta myśl, która mi chodziła po głowie, gdy zaczynałam ten temat. Że może cały system dysponowania wozami jest pozornie losowy, ale energie i tak ustawiają właściwy wóz do właściwego wezwania. Jakby liczby robiły swoje ponad procedurami.
