Ostatnio stałam na parkingu przy galerii i czekałam aż mąż wróci z zakupów. Zaczęłam się nudzić i wpadłam na pomysł żeby przyjrzeć się numerom miejsc parkingowych. I wiecie co - zaczęłam zauważać jakieś prawidłowości. Na miejscu 11 stał srebrny mercedes, właściciel wyglądał jak ktoś z dużą energią przywódczą, bardzo pewny siebie. Miejsce 22 zajmowała para starszych ludzi - spokojni, zrównoważeni. Zastanawiam się czy to przypadek, czy może liczby miejsc naprawdę w jakiś sposób "przyciągają" pasujące osoby? W numerologii 11 to liczba mistrzostwa, przywództwa. 22 to budowniczy, stabilność. Ktoś jeszcze zwracał na to uwagę?
Nigdy nie myślałam o numerach miejsc parkingowych w ten sposób!! Ale teraz jak to czytam, to sama sobie przypominam że zawsze jakoś instynktownie wybieram pewne miejsca i unikam innych. Nie wiem czy to numerologia czy co, ale coś w tym chyba jest? Jak w ogóle wylicza się tę "energię" miejsca - bierzesz samą cyfrę czy redukujesz do jednocyfrowej :>?
Darka, ale chwila - to jakbyś powiedziała, że każda tabliczka z numerem miejsca emituje jakąś wibrację i człowiek to podświadomie wyczuwa zanim zaparkuje? Bo to już trochę inne twierdzenie niż to, że liczby "przyciągają". Jedno to wibracja miejsca, drugie to aktywny magnetyzm. Rozrużniasz to?
Ale tu jest jeszcze jeden element który wszyscy pomijają - moment. W numerologii czas też ma swoją wibrację. Jeśli przyjeżdżasz na parking o konkretnej godzinie w konkretnym dniu, to energetyka całej sytuacji jest złożona. Samo miejsce to jeden składnik. Dlatego nie da się tego tak prosto obserwować stojąc przy samochodzie przez godzine.
Mariuszek50, nikt chyba nie mówi że masz robić obliczenia w samochodzie. Chodzi raczej o to że jeśli ktoś jest świadomy swojej liczby życia i rozumie wibrację dnia, to z czasem ta intuicja działa automatycznie. Ale to długa droga i wymaga pracy. Mam pytanie do Darki - w tym mercedes na 11 - na jakiej podstawie oceniłaś energię przywódczą tego człowieka? To ważne żeby to rozróżnić od zwykłego skojarzenia.
Słuchajcie, nie jestem ekspertem od numerologii, ale mam tu sceptyczne pytanie. Czy nie jest tak że po prostu dobieramy obserwacje do teorii? Tzn. jak ktoś wyglądał na "przywódczego" na miejscu 13 to zapominamy, a jak pasuje do 11 to zapamiętujemy? To chyba klasyczny błąd potwierdzenia.
Wchodzę tu bo mam Księżyc w Byku i czytałam gdzieś że to właśnie takie osoby mają silną potrzebę bezpieczeństwa przestrzennego - dosłownie. Że np. zawsze wracają na to samo miejsce parkingowe jeśli mogą. Czy to może oznaczać że Księżyc w Byku wręcz blokuje działanie "naturalnego" przyciągania numerologicznego, bo zawsze idzie w to co zna?
Księżyc w Byku to temat który mnie zawsze interesuje bo sama go mam. I rzeczywiście mam jakiś dziwny opór przed parkowaniem w nowych miejscach, nawet jak stare są dalej. Ale nie wiedziałam że można to łączyć z numerologią. Jakie moje liczby życia powinnam sprawdzić żeby zobaczyc czy moje "ulubione" miejsce na to pasuje?
Mam wrażenie że w tej rozmowie miesza się kilka warstw. Wibracja miejsca w przestrzeni to jedno. Wibracja liczby to drugie. Energetyka ludzkiego ciała i czakr to trzecie. One mogą na siebie oddziaływać, ale to nie to samo co "przyciąganie numerologiczne". Pytanie do Darki - kiedy obserwowałaś ten parking, czy czułaś cokolwiek cieleśnie stojąc przy różnych miejscach? Czy to była czysto intelektualna obserwacja?
bo jeśli ciało reaguje na wibrację miejsca, to mamy do czynienia z bioenergią. To inny mechanizm niż przyciąganie symboliczne. I te dwie rzeczy mogą dawać podobne efekty, ale przyczyna jest inna. Ciepło w piersiach przy 33 - to akurat ciekawe, bo 33 to liczba mistrza duchowego, a serce to czwarta czakra. Warto to odnotować.
Wracam do samego pytania z tematu bo zaczęliśmy odpływać. Czy ktoś kiedyś próbował tego świadomie - tzn. wybrał miejsce na podstawie numerologii i sprawdził po czasie jak się czuł albo co się działo? O matko, bo obserwacje post factum są jednym, a świadomy eksperyment to coś innego.
Słuchajcie bo czytam ten wątek od początku i muszę powiedzieć jedno - mieszacie tu dwa zupełnie różne systemy. Numerologia miejsca to wibracja zakodowana w liczbie. Ale to co opisywał Bogumil ze znajomym - to już jest coś innego, to jest świadome intencyjne działanie. I te dwie rzeczy mogą się wzmacniać albo wcale nie musieć iść w parze. Bogumil, ten znajomy - czy on w ogóle pracował z intencją przed parkowaniem czy po prostu wybierał miejsce mechanicznie?
No właśnie, to co mówi Sigilmistrz05 jest ważne, ale chcę dodać pewien niuans. W pracy z energią intencja i świadomość to nie jest "zanieczyszczenie eksperymentu" tylko naturalny składnik. Numerologia nie zakłada że wibracja działa na nieświadomego człowieka jak tabletka. Zakłada raczej że liczba i człowiek wchodzą w relację - a relacja wymaga minimum dwóch stron. Pytanie do Darki - kiedy byłaś przy tym miejscu 33 i poczułaś to ciepło, czy wiedziałaś już wtedy że to 33 ^^?
a gdzie dokładnie czułaś to ciepło? Pytam bo mówiłaś "w piersiach" wcześniej, ale chcę się upewnić czy to był obszar mostka, serca, czy niżej? Bo to zmienia interpretację bioenergetyczną.
mostek to obszar czakry serca, ale też wiąze się z tymusem i energią wspólnotową. 33 jako liczba mistrzowska nosi w sobie właśnie ten rodzaj energii - miłość bezwarunkowa, nauczyciel, służba. Jeśli twoje ciało reagowało tam, to albo twoja czakra serca weszła w rezonans z wibracją miejsca, albo - i to jest ważne pytanie - czy 33 pojawia się w twoim numerologicznym profilu w jakimkolwiek miejscu?
Eee, ewaryst, a czy w ogóle możliwe żeby przestrzeń - dosłownie asfalt i tabliczka - "trzymała" wibrację liczby? To nie jest liczba wypisana na żywym obiekcie, tylko na kawałku metalu. Skąd ta wibracja miałaby się brać i utrzymywać?
Chcę wrócić do wątku Księżyca w Byku bo Nyja wspomniała o liczbie duszy i zaczęłam to sprawdzać. Mam imię Wanda i zastanawiam się jak liczyć samogłoski - czy "a" na końcu liczymy raz czy każda samogłoska osobno? Bo wychodzi mi różnie i nie wiem czy robię błąd.
Słuchajcie, ale to co mówi Nyja o dwójce przy Księżycu w Byku to mnie uderza. Bo ja mam tę dwójkę w liczbie życia i mam Księżyc w Byku i rzeczywiście ta potrzeba "swojego miejsca" jest u mnie bardzo silna. ale wracając do parkowania - czy ktoś z dwójką albo Księżycem w Byku zauważył że konkretne miejsca sprawiają że jest się spokojniejszym? Bo to może być clue całego tematu.
Ja mam Księżyc w Byku i mogę powiedzieć że miejsca parkingowe to dla mnie naprawdę nie jest sprawa obojętna 🙂 Ale poważnie - zauważyłam że jak parkuję w nowym miejscu albo takim "przypadkowym" to mam jakiś niepokój jeszcze przez chwilę po wyjściu z auta. Jakby coś niedokończonego. Nie wiem czy to numerologia czy po prostu Byk w Księżycu robi swoje. Hematytka, a ty masz tę samą reakcję?
Mam pytanie do całej tej części rozmowy o Księżycu w Byku - skąd założenie że to "blokuje"? Księżyc w Byku to stabilizacja, tak. Ale stabilizacja może oznaczać że taka osoba jest po prostu bardziej wrażliwa na wibrację miejsca, nie mniej. Że jej ciało szybciej "wie" czy miejsce jest jej czy nie. Blokowanie i wzmacnianie to dwie różne rzeczy i bez analizy całego horoskopu nie można mówić że Księżyc w Byku blokuje cokolwiek numerologicznego.
Dobry punkt, Mariuszek50. Ja akurat prowadzę notatki praktyk ale nie wpadłam na to żeby zapisywać numery miejsc parkingowych. O matko, teraz mi się wydaje że to głupie, ale właściwie... dlaczego nie? Darka, ty zaczęłas ten temat - robiłaś kiedyś coś takiego bardziej systematycznie, nie tylko jednorazowa obserwacja :D?
Szczerze? Nie. To co opisałam to było raczej nagłe uświadomienie sobie pewnego wzorca, nie planowane obserwowanie. Kilka razy to samo miejsce, to samo dziwne ciepło, potem sprawdziłam numer i zaczęłam się zastanawiać. Ale nie prowadziłam żadnego dziennika. :> Może powinnam.
a ile to było "kilka razy"? Trzy? Dziesięć? Bo to robi dużą rużnicę. Przy trzech razach to jeszcze spokojnie przypadek statystyczny, przy dziesięciu zaczyna być ciekawiej.
Słuchajcie, wchodzę w ten wątek bo jest ciekawy, choć jestem sceptyczny. Mam jedno konkretne pytanie - czy ktokolwiek sprawdzał co się dzieje kiedy dane miejsce jest zajęte przez kogoś "niezgodnego" numerologicznie? Czy ta osoba jakoś inaczej parkuje, szybciej wyjeżdża, ma problemy? Bo bez tej drugiej strony to cała teoria wisi w powietrzu.
No dobra, wracam do czegoś co mi chodzi po glowie od dłuższej chwili - rozmawiamy o miejscu 33, o Księżycu w Byku, o czakrze serca, ale cały czas kęrcimy się wokół jednej osoby i jednego miejsca. Czy ktoś ma historię z zupełnie inną liczbą? Bo może coś na temat powiemy jak porównamy kilka przypadków.
Czytam tę rozmowę o liczbach mistrzowskich i mam wrażenie że rozszerzamy zakres coraz bardziej - zaczęłyśmy od parkingów, teraz jesteśmy przy mieszkaniach i snach. Czy to jets ta sama kategoria zjawisk? Bo mi się wydaje że numer miejsca parkingowego to coś bardzo tymczasowego, a numer mieszkania to przestrzeń gdzie człowiek żyje długo. Energia musi się gromadzić zupełnie inaczej.
Ewaryst, ale to co mówisz prowadzi do ciekawego wniosku - że może numerologia parkingów działa inaczej niż numerologia adresów. Nie przez akumulację ale przez jakiś rodzaj chwilowego dopasowania. Jak klucz do zamka, nie jak długotrwałe zamieszkanie. Czy to ma sens w twoim rozumieniu bioenergetyki?
