E tam zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co może wydawac się dziwne, ale w numerologii chyba nic nie jets przypadkowe. podpisywalam umowe i dokument mial 9 stron. Zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest przypadek czy może liczba stron faktycznie cos znaczy energetycznie? Czy ktoś się tym kiedyś zajmowal? Czy liczba stron dokumentu może wpływać na jego \"ważność\" w sensie nie prawnym ale wibracyjnym?
To ciekawe pytanie, bo w numerologii każda liczba ma swój wibracyjny charakter i nie ma powodu, żeby liczba stron dokumentu była wyjątkiem. Dziewiątka to liczba domkniecia, zakończenia cyklu. Umowa na 9 stronach mogłaby symbolizować coś, co zamyka pewien etap. ale zastanawiam sie, czy chodzi Ci o sama wibracjję liczby, czy bardziej o celowe działanie, żeby dokument miał konkretną liczbę stron? 🙂
Wibracja liczby stron to absolutna podstawa przy sporządzaniu ważnych dokumentów. Ktokolwiek zna się choćby trochę na numerologii, wie że liczba 7 to liczba wiedzy i doskonałości, więc dokumenty na 7 stronach mają szczególną moc. Unikałabym natomiast czterech stron, bo czwórka to stagnacja i blokady. Czy ktoś jeszcze zwraca na to uwagę zanim cokolwiek podpisuje?
No prosze, ja nawet nie wiedzialam,ze można myslec o dokumentach w ten sposób! Teraz zaczynam sobie przypominac że wniosek o kredyt ktory mi odrzucili, mial chyba 4 strony. to moze dlatego? Czy da sie to jakoś sprawdzić wstecz zeby zrozumieć dlaczego coś nie wyszło?
Ojej, obserwuję tę dyskusję i zastanawiam się nad czyms innym. Skoro numerologia działa z liczbami związanymi z człowiekiem, datą, imieniem, to czy liczba stron dokumentu jest \"jego\" liczbą, czy czymś zewnetrznym, narzuconym przez formatowanie tekstu? Jesli zmienię margines, dokument będzie miał 8 stron zamiast 9 i zmieni się jego wibracja? Serio pytam, bo to wydaje mi się wazny problem :(.
Ale właśnie, czy to nie jest tak, że wszechswiat sam doprowadza do tego, że dokument ma taka a nie inna liczbę stron? Troche jak z kartami tarota, kiedy wyciągasz tę a nie inna. To chyba nie jest przypadek tylko pewne ustawienie energii w danym momencie?
Hm to ciekawe. a co z dokumentami elektronicznyim co nie mają strn w ogóle, bo są plikami? Tam numerologia liczby stron nie działa? Bo coraz wiecejj umów to PDFy i nikt ich nie drukuje
Liczba artykułów albo punktów w umowie to zdecydowanie lepsza kategoria niż liczba stron. Tam jest już jakas struktura zamierzona przez twórcę dokumentu. Jeśli umowa ma 13 punktów, to czy autor chciał to czy nie, ta wibracja jest w dokumencie. Trzynastka to transformacja i przejście więc umowa na 13 punktach to umowa, która zmienia sytuacje stron. Myślę, że powinniśmy rozróżnić strony i punkty.
Prowadzę notatki przy różnych systemach i muszę powiedzieć, że przy liczbach dokumentów piszę sobie osobno to co wynika z różnych tradycji. W pitagorejskim systemie sprowadzamy wszystko do jednocyfrowości więc 13 to 1+3=4. W chaldejskim jest inaczej. Problem w tym, że sami nie wiemy, z jakiego systemu korzystamy więc ta dyskusja trohe kręci się w kółko. Czy ktoś tu stosuje konkretny system?
Przepraszam że może glupie pytanie ale właściwie to jak by sie taką analizę numerologiczną dokumentu robiło od podstaw? Tzn. bierze sie sumę cyfr z daty podpisania plus licbę stron, czy to są osobne rzeczy? troche zgubiłam się w tej dyskusji
Okej czylli rozumiem, że data podpsania to jedno a liczba stron to osobna sprawa, i że ta druga nie jest klasyczna kategoria. Ale mam pytanie do Oleandra_E - jesli liczba stron nie jest klasyczna, to po co w ogole ją rozważać? Czy ktoś w jakiejs szkole numerologicznej to formalizuje czy to bardziej spontaniczne rozważania?
Ale w praktyce nikt nie liczy liczby słów przed podpisaniem umowy. Natomiast liczba stron jest widoczna od razu, bez żadnych obliczen. Może wlasnie dlatego intuicyjnie to ludzie czuąj. Coś, co jest od razu widoczne, działa inaczej niż coś ukrytego w obliczeniach.
Wróćmy na chwilę do tego, co podnosił wcześniej Ludwiczek o intencji. Jeśli prawnik formatuje dokument i robi to pod konkretną liczbę stron świadomie, to ta intencja tam jest. ale jeśli to wychodzi samo z liczby znaków, to nie ma intencji. Jak wy rozróżniacie te dwa przypadki pzy analizie? Czy w ogóle jest sposób, zeby to sprawdzić z zewnątrz?
A co jeśli ktoś celowo dodaje albo usuwa zdania żeby dokument miał konkretna liczbę stron? Tzn. wyobrażam sobie adwokata ktory by tak robił. czy wtedy ta intencja wchodzi w grę i liczba stron nabiera znaczenia? Wydaje mi się, że wtedy to juz jest coś innego
Ale moze właśnie to że dokument \"wyrosl\" do konkretnej liczby stron jest informacją? Nie o dokumencie, ale o energii ktora w nim jest? Trochę jak odczyt, nie jak zamiar. tzn. dokument ma 9 stron więc niesie energię dziewiątki, niezaleznie od tego czy ktoś to planował
To co mówi Ludwiczek to jest kluczowy problem. Mam w notatkach podobne pytanie bez odpowiedzi. Dokument drukowany ma inną liczbę stron niż ten sam w pdf na ekranie albo po zmianie rozmiaru papieur z A4 na Letter. Która z tych liczb jest \"prawdziwą\" wibracją dokumentu?
PESEL jest pochodna daty urodzenia i płci wiec jeśli robisz klasyczna numerologię z daty urodzenia, to PESEL daje wlasciwie te same informacje, tyle że w innym zapisie. Cikeawe jest to co się dzieje z numerami umów, dokumentów spraw sądowych - tam są nadawane zewnętrznie i mogą nieść inną wibrację niż data. to byloby warte osobnnego wątku.
Zgadzam się, że numer sprawy albo numer aktu notarialnego to lepsza kategoria do analizy niż liczba stron. Jest zewnętrznie nadany, ale stabilny i unikalny dla tego dokumentu. I tu wracamy do pytania Oleandry z początku wątku - czy te liczby narawdę wplywaja na ważność dokumentu, czy tylko nam coś mwóią? Bo to są dwie różne funkcje numerologii
Przepraszam, że Odnoszac się do tego, co mówiłam wcześniej o celowym formatowaniu. hektor87 napisal że numer aktu jest \"stabilny i unikalny\" - ale czy to znaczy, że jest lepszy od liczby stron czy po prostu inny? Bo jak liczba stron jest przypadkowa, to numer aktu też jest przyznaway mechanicznie przez kancelarię nie przez zaden wyzszy porzadek.
Mnie bardziej interesuje to o czym pisała Oleandra, że numer sprawy sadowej to lepsza kategoria. Bo jak ktoś ma sprawę sadową, to ten numer towarzyszy mu przze caly czas trwania sprawy latmi czasem. czy to znaczy że wibracja tego numery \"naklada\" sie na wynik sprawy? Ktos to analizowal?
Mam w notatkach coś z Junga o synchroniczności - że to zbieżność znacząca, a nie przyczynowa. czyli nie potrzeba intencji, tylko znaczenia dla obserwatora. Ale to znowu otwiera furtkę dla wszystkiego, bo każda liczba może być \"znaczaca\" dla kogoś. Gdzie wtedy kryterium odrozniajace liczby wazne numerologicznie od przypadkowych?
O ile wiem to klasyczna numerologia zachodnia nie definiuje numeru dokumentu jako kategorii w ogóle. Pitagoras pisał o liczbach osobowych. kabała dotyczy tekstu i liter. Nie znam systemu ktory wprst adresuje \"dokumenty prawne\". Ale to może oznaczać lukę do zapełnienia, a nie że to nie działa.
Wtrącę się na chwile z podstawowym pytaniem, ale nie rozumiem jednej rzeczy. czy numerologia jako system ma kogos kto go \"uzupełnia\"? Tzn. ^^ czy są osoby lub szkoly które dodaja nowe kategorie i to jest uznawane przez innych? Czy kazdy może powiedzieć \"ja uwazam że numer aktu ma znaczenie\" i to staje się czescia systemu?
Ale skoro nie ma centralnej walidacji, to może praktyka jest jedynym kryterium? Tzn. jeśli ludzie analizują numery dokumentow i widza korelacje to po jakimś czasie to staje się częścią systemu. Tak chyba powstawały wszystkie tradycje ezoteryczne - z obserwacji i zbierania przypadków.
Ale to samo można powiedzieć o liczbie zycia przy urodzeniu - co dokładnie miałaby determinować? ^^ Osobowość, los, oba? Numerologia zawsze działa przez interpretację, nie przez ścisłe przewidywania. Więc może z dokumentem jest tak samo - daje nam pole do odczytu, nie konkretny wynik.
Wlasnie to mnie interesuje. 😀 Bo w numerologii osobowej siódemka to introspekcja,glebia, czasem izolacja. Co to znaczy dla umowy najmu? Że lokator będzie potrzebowal ciszy? To brzmi absurdalnie i naprawdę pytam poważnie, nie złośliwie - jak to dziala według kogoś, kto w to wierzy?
Sorki za glupie pytanie ale czy ktos tu w ogole sprawdzał na swoich dokumentach? Bo cala dyskusja jest teoretyczna. mam przed sobą starą umowe o prace i mam 7 stron. nie wiem czy sie spodziawać czegoś od tej umowy 🙂 Ale serio czy ktos ma jakiś przykład z zycia?
