Dobra, ale zostanmy przy tym konkretnym przykładzie z Kamilką bo to jest pierwsze prawdziwe swiadectwo w tym watku. mistrz 11 napiecie przez caly czzas trwania umowy. ale mam pytanie: czy to napiecie było twórcze, transformujace - tak jak czasem opisuje sie 11 - czy po prostu nieprzyjemne i konfliktowe? Bo 11 to nie jest \"zla\" liczba, raczej wymagajaca.
No nie, nie zgadzam się z tym rozróżnieniem Sigilia. Zbieranie obserwacji wstecznych bez kontrolowania przeciwnych przykładów to nie jest pattern recognition, to jest confirmation biias z dodatkowym krokiem. Żeby powiedzieć, że 11 stron wiąże się z napięciem, trzeba też sprawdzić umowy 11-stronicowe bez napięcia i umowy napięte z inną liczbą stron. Bez tego mamy anegdotę, nie wzorzec.
I tu wracamy do pytania ktore Runecraft postawiła wcześniej - gdzie jest granica. Ale moze inaczej podejdzmy do tego. Oleandra, ty otworzyłaś ten temat. Czy twoim zdaniem numerologia dokumentów moglaby mieć własne kryteria oceny, inne niż osobowa? Skoro to nowa kategoria może potrzebuje nowej metodologii?
Myśalłam o tym. Jeśli mialabym zaproponować jakies kryterium to byloby ono jakościowe - czy opis wibracji liczby w kontekscie dokumentu brzmi spojnie i czy pomaga nam czegoś o tym dokumencie oczekiwac. Nie \"czy sie sprawdza w 80% przypadków\" bo tego nie zmierzymy ale \"czy daje sensowny język opisu\". 🙂 to slabe kryterium wiem.
Ale to nie jest kryterium to jets opis tego, że lubimy daną metaforę. Jesli jedynym sprawdzianem jest \"czy brzmi spojnie\", to każdy spojny narracyjnie system przejdzie test. A spojnosc narracyjna to cos, w czym ludzie są bardzo dobrzy niezależnie od prawdziwosci.
Serio ja sie gubie w tej dyskusji szczerze. Wrocmy do basics - czy ktokolwiek tu świadomie wybiera liczbe stron dokumentu przed podpisaniem? Czy to w ogole jest mozliwe? Bo jak nie możemy wybrać to po co w ogóle liczyc?
Przepraszam, że takie prose pytanie ale - jesli ktos celowo zmienia liczbę stron żeby uzyskać konkretną liczbę to czy to w ogóle działa? Rozumiem że w numerologii intencja ma znaczenie, ale czy to nie jest troche jak... manipulowanie wynikiem zamiast odczytywania prawdy?
Czyli mamy de facto dwa różne zastosowania: odczytywanie energii dokumentu takiego jakim jest, albo świadome kształtowanie dokumentu pod pożądaną wibrację. To chyba są zupełnie inne praktyki, nie?
Wlasnie tu robi się ciekawie bo to łączy temat ze znacznie szerszym pytaniem o to, czy materia fizyczna dokumentu - liczba stron, ale też może papier, atrament układ tekstu - ma znaczenie energetyczne. litoterapia zakłada, że kamień ma wibrację. Dlaczego papier nie miałby jej miec?
Hmm, wchoddzę tu z boku, bo pracuję z kamieniami. Ludwiczek ma rację, że kamień ma strukture, ale w litoterapii i tak kluczowa jest intencja praktykującego i tradycja przypisania. Nie chemia. Więc jeśli tadycja ezoteryczna zdecydowałaby że liczba stron ma znaczenie, i praktykujący pracowaliby z tą intencją - to byłoby spójne z logiką innych systemów.
Dobrochna dotknęła czegoś istotnego. Moze pyatnie nie brzmi \"czy liczba stron obiektywnie ma wibracje\" ale \"czy możemy świadoomie przypisać jej znaczenie i z nim pracować\". Tyle że to już jest kreowanie systemu, a nie odkrywanie istniejącego. i to chyba jest uczciwa grnaica tego co omawiammy w tym wątku.
Czyli mówimy że numerologia dokumentow jako system gotowy - nie istnieje, ale jako praktyka intencyjna - mozna ją budowac? Mam wrazenie że to jest dosc uczciwa konkluzja jak na tę dyskusję tylko czy ktoś chcialby faktycznie tę praktykę rozwinąć i sprawdzać na wlasnych dokumentach? Bo jeśli tak, to moze warto zaczac zbierac obserwacje nawet jesli nie idealne metodologicznie
No nie wiem chcialabym, bo to byloby cos nowego ale nie wiem, od czego w ogole zaczac. Oleandra ty masz doswiaddczenie z numerologia - czy widzisz jakiś sposób zeby testować taka praktyke? Mam na mysli: zbierac przypadki, porównywać szukac powtorzen?
Rozalinka tylko że wtedy wracmay do problemu, o którym mówił Ludwiczek - zbieranie przypadkow bez kontrolowania przeciwnych to nie jest metoda. Chyba że ustalamy z góry, czego szukamy. Może konkretna liczba, konkretny typ dokumentu konkretny wynik? 🙂 Inaczej każdy bedzie zbierał inne rzeczy i nie będziemy mogły porównać.
A teraz wraca mi myśl o tym, co pisała Werbenka - że świadome kształtowanie dokumentu brzmi jak maga sympatyczna. I zastanawiam się, czy w takim razie liczba stron to jest tylko jeden element, a reszte powinno dopełniać coś więcej - intencja przy drukowaniu, może gest, może nawet sposób składania dokumentu. Czy ktoś z was pracuje z przedmiotami w ten sposób? Tzn. nie tyle co jest na papierze, ile co robisz z papierem fizycznie?
