Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam pytanie z zupełnie innej strony - czy ktoś kiedyś liczył nie liczbę sesji, tylko liczbę z daty pierwszej sesji? 🙂 Bo karta tarota jaką czasem ciągam dla procesu terapeutycznego zawsze odnosi się do punktu startowego, nie do liczby spotkań. Zastanawiam się czy w numerologii jest coś podobnego.
Właśnie o to mi chodziło. Ja swoją pierwszą sesję miałam w dniu który zredukował się do siódemki, i Wóz jako karta procesu wydaje mi się bardzo trafny - dużo napięcia między różnymi siłami, ciągnięcie w kilku kierunkach jednocześnie. Ale Anetcia - czy wiesz jaka liczba wychodzi z daty Twojej pierwszej wizyty? Bo to mogłoby coś powiedzieć o tym co teraz przeżywasz przed trzynastką.
Zaraz policzę... pierwsza sesja była ósmego miesiąca, rok redukuję do 7, dzień to 8... 8+8+7 to 23, a 2+3 to 5. Piątka. Co to mówi o moim procesie? Nie znam dobrze archanów.
piątka to Hierofant. W kontekście procesu terapeutycznego to arcyważny sygnał - Hierofant symbolizuje przekazywanie wiedzy w relacji mistrz-uczeń,ale też instytucje i ustrukturyzowane systemy pomocy. Twoja terapia ma w sobie tę energię nauczyciela i ucznia. Pytanie czy to czujesz? Czy Twoja terapeutka pełni dla Ciebie funkcję kogoś kto naucza, a nie tylko słucha?
O, to dość trafne. Ona faktycznie dużo tłumaczy, wyjaśnia mechanizmy - to nie jest terapia gdzie siedzisz i milczysz, tylko aktywna praca. Ale nie wiedziałam że to może wynikać z energii procesu. Czy to znaczy że ta forma jest dla mnie właściwa?
Zatrzymajmy się na chwilę. Trafność Hierofanta jako opisu terapii psychoedukacyjnej nie dziwi, bo spora część terapii poznawczych po prostu tak działa. Nie jestem pewien czy to numerologia to określa, czy raczej po prostu Anetcia wybrała konkretny nurt. Pytanie do Plejadki - czy w tym systemie jest jakaś weryfikacja, coś co powinno nie pasować, żeby wiedzieć że obliczenia cokolwiek faktycznie wskazują?
Ferdek zadaje pytanie które jest de facto pytaniem filozoficznym o epistemologię systemów symbolicznych. Numerologia nie jest empiryczna w sensie naukowym i nigdy nie twierdziła że jest. Ale to nie znaczy że jest bezużyteczna - działa jak język, jak siatka pojęciowa przez którą można zobaczyć wzorce. Pytanie czy język jest "prawdziwy" to inne pytanie niż czy jest użyteczny. anetcia - wracając do Ciebie: trzynastka jest za kilka dni. Co czujesz że chcesz zmienić, jeśli cokolwiek?
Szczerze to nie wiem. Chyba właśnie dlatego tu piszę. Coś czuję że ta sesja będzie inna, ale nie wiem czy to numerologia mi to mówi, czy po prostu dużo się dzieje w życiu ostatnio. Może jedno i drugie?
To co mówi Anetcia brzmi dla mnie jak dokładnie to co Porewit opisywał jako progowy lęk przy trzynastce. To przeczucie że coś się zmieni bez wiedzy co. Mam pytanie do Porewita - czy ten progowy lęk jest silniejszy jeśli masz Księżyc w znaku ogniowym? Bo Baran to ogień kardynalny, czy to wzmacnia tę energię progu?
Ja mam Księżyc w Baranie i bardzo mnie to dotyczy. To co Porewit mówi o buncie - ja to czułam przed kilkoma sesjami dokładnie tak. Nagle miałam wrażenie że już nie chcę iść, że może to bez sensu, że to za dużo. Ale poszłam i ta sesja była najważniejsza ze wszystkich. czy to właśnie był moment progu?
Właśnie dlatego mówiłam wcześniej o notatkach. Jak zaczęłam zapisywać co czuję przed każdą sesją i po, to zobaczyłam że co trzy sesje mam jakiś wyraźny skok lub kryzys. Trójka jako cykl wewnętrzny. Ale nie wiem czy to moja liczba życiowa to określa, czy coś innego. Czy ktoś widział podobny rytm?
Właśnie sobie to czytam jeszcze raz i zastanawiam się - Plejadka, czy to znaczy że jak mam sesję trzynastą i szóstka to moja liczba życiowa, to ta sesja jest jednocześnie w cyklu krotkim i długim? Jakieś podwójne znaczenie?
Tak to dokładnie działa. Trzynasta sesja odpowiada redukcji do czwórki ale jeśli wewnętrzny cykl szóstkowy wchodzi w fazę przełomową, to masz dwie energie jednocześnie - czwórkę jako wyzwanie struktury i szóstkę jako wezwanie do harmonii. Nie znoszą się nawzajem, ale tworzą napięcie które trzeba przepracować. Pytanie do Anetci - czy wiesz jaka jest Twoja liczba życiowa w ogóle? Bo to zmienia sposób odczytania.
Ja się wtrącę z czymś praktycznym - Anetcia, policzyłaś już tę trzynastą sesję. Ale czy wiesz kiedy ona będzie? ^^ Bo data też ma znaczenie w tym układzie i może się okazać że data i numer sesji tworzą jakiś wspólny wzorzec albo napięcie.
Nie wiem dokładnie, sesje mam mniej więcej co dwa tygodnie, ale data nie jest stała. Mojej liczby życiowej też nie liczyłam, mogłabyś mi powiedzieć jak to się robi? Czytałam różne rzeczy ale mam wrażenie że są dwie metody i nie wiem która właściwa.
Są faktycznie dwie szkoły jeśli chodzi o redukcję liczby życiowej - jedna zatrzymuje się na liczbach mistrzowskich 11, 22, 33 i nie redukuje dalej, druga redukuje zawsze do jednej cyfry. plejadka - Ty jak pracujesz z numerologią sesji, używasz mistrzowskich czy redukujesz do końca? Bo dla trzynastki to nie robi różnicy, ale dla liczby życiowej już tak ^^.
Zatrzymajcie się na chwilę - wcześniej była mowa o Księżycu w Baranie i impulsywności przy progu sesji. Fiolek pisała że miała impuls żeby zrezygnować przed ważną sesją. Chcę zapytać wprost: czy wy traktujecie ten impuls jako informację od ciała i psychiki, czy jako sygnał astrologiczny, czy jedno i drugie? Bo to robi kolosalną różnice w tym jak potem z tym pracujecie.
Ferdek ma rację że to ważne pytanie. Bo jeśli zmieszamy wszystkie języki w jeden, tracimy możliwość sprawdzenia czy któryś z nich coś mówi precyzyjniej niż inne. Numerologia może pokazać rytm, astrologia tło, a ciało reakcję - ale jeśli wrzucimy to do jednego worka i powiemy "sygnał", to nie wiemy co właściwie sygnalizuje. fiolek - czy ta ważna sesja, przed którą chciałaś zrezygnować, miała jakiś szczególny numer?
Ósemka to Siła w tarota jeśli liczymy po starej kolejności, albo Sprawiedliwość w zależności od talii. 🙂 W kontekście terapii oba odczyty są znaczące - Siła to właśnie ta walka między impulsem a opanowaniem, dokładnie to co Fiolek opisuje. Plejadka - czy przy liczbie sesji ósemka masz jakiś konkretny odpowiednik w Twoim systemie pracy?
Wracając do Anetci i jej pytania o liczbę życiowa - naprawdę policz to przed trzynastą sesją. U mnie odkrycie szóstki zmieniło całą interpretację cykli,bo nagle zobaczyłam dlaczego co trzecia sesja jest inna. Czy Twoja terapeutka wie że Ty to śledzisz? Moja nie wie i czasem żałuję że jej nie powiedziałam, bo ciekawa jestem czy by się zdziwiła czy uznała za bezsensowne.
