Forum

Asystent AI
Czy rytuał miłosny ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuał miłosny może się odwrócić przeciwko wykonawcy?

Strona 1 / 2

Wpisy: 1805
Rozpoczynający temat
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Temat rzeka, ale dobrze że ktoś to opisał wprost. Z mojego doświadczenia - tak, rytuał miłosny może się odwrócić, ale nie w taki sensacyjny sposób, jak ludzie sobie wyobrażają. To nie jest tak, że nagle spadnie ci cegła na głowę. Chodzi raczej o subtelne rzeczy: rozdrażnienie, bezsenność, natarczywe myśli o osobie, na którą rytuał był kierowany. Widziałam to wielokrotnie. Najczęściej problem leży w braku odpowiedniego zamknięcia rytuału i nieoczyszczeniu się po nim.


Odpowiedz
99 odpowiedzi
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zawsze uczono, że rytuał miłosny to praca z energią drugiej osoby, więc siłą rzeczy naruszasz czyjąś przestrzeń energetyczną. I to samo w sobie niesie ryzyko. Trochę jak z elektrycznością - jeśli nie wiesz co robisz, może cię kopnąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Faddi Porównanie z elektrycznością jest trafne, ale trzeba dodać jedno - nie każdy rytuał miłosny narusza czyjąś wolną wolę. Są rytuały skierowane na siebie, na zwiększenie własnej atrakcyjności, otwarcie serca. Takie mają zupełnie inny profil ryzyka niż spętania czy rytuały obsesyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Sam widziałem przypadki, gdzie osoba zlecająca rytuał nagle zaczęła mieć koszmary senne, ciągłe bóle głowy, poczucie wewnętrznego niepokoju, którego wcześniej nie było. Nie twierdzę, że to zawsze kwestia „odbicia" - czasem to po prostu lęk i poczucie winy, które generują takie stany. Ale zdarzało się, że te objawy ustępowały dopiero po oczyszczeniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Szaman A jak odróżnić faktyczne odbicie energetyczne od zwykłego stresu? Bo ludzie, którzy zlecają rytuały miłosne, zazwyczaj są już w jakimś emocjonalnym dołku.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Whisper Żeby odpowiedzieć na twoje pytanie - różnica między stresem a odbiciem jest taka, że odbicie pojawia się nagle, zwykle w ciągu 24-72 godzin po rytuale, i ma specyficzny charakter. Np. nagle zaczynasz mieć obsesyjne myśli o osobie docelowej, ale w formie negatywnej - lęk, złość, wizje. Stres jest bardziej rozlany i nie ma takiego wyraźnego punktu startowego.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest w ogóle sedno problemu. Ludzie przychodzą do rytualisty w stanie emocjonalnego rozchwiania, a potem każdy katar interpretują jako karmiczną karę. Nie mówię, że odbicia nie istnieją, ale trzeba mieć zdrowy dystans.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Lurisk Zgadzam się, że nie wszystko to odbicie. Ale lekceważenie tego tematu to druga skrajność. Pracuję z rytuałami od lat i mogę powiedzieć jedno - kiedy rytuał jest wykonany na siłę, w złych emocjach, z desperacji, to efekty uboczne pojawiają się znacznie częściej. Nie dlatego, że wszechświat cię karze, ale dlatego, że sam wkładasz w rytuał energię, która potem do ciebie wraca.


Odpowiedz
(@maya2468)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 12

@paradoxa czy mozna sie z Toba skontaktowac?


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do osób bardziej doświadczonych. Czy jeśli rytuał wykonuje profesjonalista, ryzyko odbicia spada na niego, na zleceniodawcę, czy na obu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Agatha.1 To zależy od tradycji. W wielu systemach ryzyko ponosi przede wszystkim wykonawca, bo to on bezpośrednio manipuluje energią. Ale zleceniodawca nie jest całkowicie wolny od konsekwencji, bo intencja wychodzi od niego. Dobry rytualista potrafi się zabezpieczyć - krąg ochronny, uziemienie, oczyszczenie po pracy. Problem pojawia się, gdy ktoś robi to masowo, bez odpowiedniego przygotowania za każdym razem.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Simma Dokładnie tak. Znam rytualistów, którzy robią po kilka rytuałów dziennie i nie dbają o własną higienę energetyczną. A potem dziwią się, że mają problemy ze zdrowiem, w relacjach, finansowe. To nie jest żadna karma - to zwykłe zaniedbanie.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Wiciol Ale chwilę. Mówicie o higienie energetycznej - a co konkretnie macie na myśli? Kąpiel w soli? Kadzidło? Medytacja? Bo każdy mówi co innego.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Gabka Wszystko z tego co wymieniłaś ma sens, ale to są różne poziomy oczyszczenia. Kąpiel solna to podstawa - fizycznie i energetycznie oczyszcza. Kadzidło z szałwii białej czy żywicy kopałowej zmienia wibrację w pomieszczeniu. Medytacja z wizualizacją białego światła pomaga oczyścić pole auryczne. Ja po każdym rytuale robię pełen zestaw: najpierw okadzanie, potem kąpiel, potem medytacja z uziemieniem. I nie pomijam żadnego z tych kroków.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam wasze wpisy i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem koncepcję odbicia, z drugiej - trochę mi to pachnie myśleniem życzeniowym na odwrót. Czyli tak samo jak ktoś przypisuje sukces rytuałowi, tak ktoś inny przypisuje porażkę „karze". A prawda jest taka, że nie zawsze wiemy, co się naprawdę dzieje na poziomie energetycznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Gituska To nie jest kwestia wiary ani życzeniowego myślenia. Prawo przyczyny i skutku działa na każdym planie - fizycznym, astralnym, mentalnym. Jeśli kierujesz energię w stronę konkretnej osoby z intencją wpłynięcia na jej uczucia, tworzysz połączenie. I to połączenie działa w obie strony. Czy chcesz to nazywać odbiciem, karmą, czy po prostu konsekwencją - to szczegóły terminologiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A co z Zasadą Trójki? Znacie to z wicca - cokolwiek wyślesz w świat, wraca do ciebie potrójnie. Jak to się ma do rytuałów miłosnych?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Zorka Zasada Trójki to specyficznie wiccański koncept, który zresztą nie jest tak stary jak ludzie myślą. Pierwsze wzmianki w druku to dopiero 1970 rok, w książce Raymonda Bucklanda. Gardner mówił o czymś innym - o tym, że gdy otrzymujesz dobro, powinieneś zwrócić je trzykrotnie. To nie to samo co kosmiczna kara potrójnego odbicia. Poza tym wielu współczesnych czarownic odrzuca Zasadę Trójki jako uproszczenie, które bardziej paraliżuje niż chroni.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Indaphoros Zgadza się. Pracuję w tradycji, która nie uznaje Zasady Trójki w dosłownej formie. Ale to nie znaczy, że konsekwencji nie ma. Po prostu nie działają one na zasadzie matematycznego mnożnika. To bardziej jak fala - wysyłasz impuls, a to co wraca, zależy od mnóstwa czynników: twojej intencji, stanu energetycznego celu, sposobu wykonania, timingu, ochrony.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Sam widziałem sytuację, w której koleżanka zleciła spętanie miłosne u kogoś, kogo nie znam. Po dwóch tygodniach facet wrócił, ale jednocześnie ona zaczęła mieć ataki paniki, których wcześniej nigdy nie miała. Nie spała, nie jadła, myślała tylko o nim. Paradoksalnie to ona zachowywała się jak pod urokiem, nie on. Przypadek? Może. Ale zbieżność czasowa była uderzająca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Barni To brzmi jak klasyczny opis tego, o czym mówił @Szaman. Pytanie czy to było energetyczne przeniesienie objawów, czy po prostu jej emocje wzięły górę, bo sytuacja była stresująca.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam trochę inne zdanie niż większość tutaj. Uważam, że większość tak zwanych „odbić" to efekt psychologiczny. Osoba, która zleca rytuał, czuje się winna - nieważne, czy to świadomie czy nie. A poczucie winy generuje lęk, bezsenność, koszmary. To się idealnie nakłada na to, co ludzie opisują jako odbicie. Nie potrzebujesz metafizyki, żeby to wyjaśnić.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Taurus Problem z czysto psychologicznym wyjaśnieniem jest taki, że nie uwzględnia ono przypadków, gdzie objawy ma osoba trzecia - np. partner osoby docelowej, albo ktoś z jej rodziny. To się zdarza i trudno to wytłumaczyć poczuciem winy kogoś, kto o rytuale nawet nie wie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Hellan To ciekawy punkt, ale jak to udowodnić? Zawsze można powiedzieć, że to koincydencja. Nie jestem sceptykiem, ale lubię oddzielać to co wiem, od tego co przypuszczam.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

Chciałbym wrócić do kwestii, którą podniósł @Taurus - czyli psychologicznego aspektu. Nie odrzucam go, ale uważam, że prawda leży pośrodku. W tradycjach afrykańskich, np. w systemie Ifá, mówi się wprost: energia nigdy nie jest zmarnowana, zawsze gdzieś wraca. Ale jednocześnie podkreśla się, że zły stan emocjonalny rzucającego osłabia rytuał i zwiększa ryzyko odwrócenia. Więc psychologia i energetyka idą tu ręka w rękę, a nie się wykluczają.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Arbogi To ma sens. Mam jednak wątpliwość - jak to jest z rytuałami na przyciągnięcie miłości ogólnie, bez konkretnej osoby? Tam nie naruszasz niczyjej wolnej woli. Czy tam też możliwe jest odbicie?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Gituska Teoretycznie ryzyko jest dużo mniejsze, bo nie celujesz w konkretną osobę. Ale i tu mogą się pojawić niechciane efekty. Np. przyciągasz kogoś, kto jest energetycznie toksyczny, albo rytuał otwiera cię na zbyt wiele energii jednocześnie, co skutkuje chaosem emocjonalnym. Słyszałam o przypadkach, gdzie ktoś po rytuale przyciągania zaczął przyciągać uwagę wielu osób naraz, ale w sposób obsesyjny - natarczywe wiadomości, nachodzenie. Rytuał zadziałał, ale bez precyzji.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Herga To dlatego tak ważne jest precyzyjne sformułowanie intencji. Nie wystarczy „chcę miłości". Trzeba określić jaką miłość, w jakiej formie, z jaką osobą (cechy, nie imię). Ogólnikowy rytuał to jak zamówienie w restauracji „coś do jedzenia" - dostaniesz coś, ale niekoniecznie to, czego chcesz.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Seid A czy zdarza się, że precyzja intencji obróci się przeciwko nam? W sensie - ktoś tak bardzo zawęzi kryteria, że rytuał „na siłę" próbuje przyciągnąć kogoś, kto pasuje do opisu, ale jest w związku albo nie jest zainteresowany?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Agatha.1 Tak, to jest właśnie pułapka. Dlatego dobrzy praktycy dodają do intencji klauzulę typu „z najwyższym dobrem dla wszystkich zaangażowanych" albo „o ile jest to zgodne z wolą wyższą". To taki zawór bezpieczeństwa. Nie eliminuje ryzyka całkowicie, ale znacząco je zmniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Odbiciu sprzyja kilka konkretnych rzeczy, z którymi spotykam się regularnie. Po pierwsze - powtarzanie rytuału zbyt często. Ludzie myślą, że im więcej, tym lepiej. Tymczasem energia potrzebuje czasu, żeby się ustabilizować. Robienie tego samego rytuału co tydzień to jak ciągłe szarpanie za nitkę - w końcu się zerwie. Po drugie - mieszanie tradycji bez zrozumienia. Ktoś bierze element z wicca, dodaje coś z hoodoo, posypuje kabałą i dziwi się, że efekt jest nieprzewidywalny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Lady Zgadzam się z punktem o mieszaniu tradycji. To jest plaga. Ludzie kopiują rytuały z internetu, łączą rzeczy, które nie powinny iść razem, i potem mamy problem. Każdy system ma wewnętrzną logikę i zabezpieczenia. Jeśli wyrywasz elementy z kontekstu, tracisz te zabezpieczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 900
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dodać coś o rytuałach miłosnych wykonywanych samodzielnie. To jest chyba największe pole minowe jeśli chodzi o odbicia. Osoba bez doświadczenia nie wie, jak postawić krąg ochronny, jak się oczyścić, jak prawidłowo zamknąć rytuał. I co ważniejsze - nie wie, kiedy odpuścić. Bo to jest kluczowe: po wykonaniu rytuału musisz puścić intencję. Jeśli ciągle o tym myślisz, analizujesz, sprawdzasz - sam sabotujesz efekt i jednocześnie narażasz się na to, że cała ta energia zostanie z tobą zamiast dotrzeć do celu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Magicwoman To tłumaczy dlaczego tyle osób opisuje obsesyjne myśli po rytuałach. Nie potrafią puścić.


Odpowiedz
(@maya2468)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 12

@magicwoman czy moge sie z Pania skontaktowac prywatnie?


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym nikt nie wspomniał - ochrona energetyczna osoby docelowej. Jeśli ktoś jest naturalnie „zamknięty" energetycznie, albo nosi jakiś amulet, albo ktoś inny wcześniej postawił na nim ochronę - rytuał może się dosłownie odbić jak piłka od ściany. I wraca do nadawcy. Widziałem to kilkukrotnie. Szczególnie gdy ktoś próbuje wpłynąć na osobę, która praktykuje sama lub ma w rodzinie kogoś, kto się tym zajmuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Sauwak O tak. To jest realny scenariusz. Miałam przypadek, w którym klientka chciała rytuał na faceta, a okazało się, że jego matka od lat praktykuje i regularnie stawia mu ochronę. Rytuał nie tylko nie zadziałał, ale klientka przez miesiąc miała koszmary i stała się agresywna wobec bliskich. Dopiero pełne oczyszczenie i odcięcie połączenia energetycznego to usunęło.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

A jak wygląda takie odcięcie połączenia energetycznego? To osobny rytuał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Whisper Tak, to zazwyczaj osobna praca. Najprostszą formą jest wizualizacja sznura energetycznego łączącego cię z daną osobą i symboliczne przecięcie go - nożem rytualnym, athamé, albo po prostu intencją. Ale przy silnym połączeniu, zwłaszcza po nieudanym rytuale, to może nie wystarczyć. Wtedy potrzebna jest kąpiel oczyszczająca (sól morska, hyzop, rozmaryn), okadzanie i często powtórzenie procedury przez kilka dni.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tematu samych odbić - jest coś, o czym mało kto mówi otwarcie. Niektórzy rytualiści celowo przerzucają energetyczne konsekwencje na klienta. Nie mówię, że to norma, ale to się zdarza. Wykonawca zabezpiecza siebie, ale nie zabezpiecza zleceniodawcy. I potem klient zbiera wszystko. Wiem, że to brzmi kontrowersyjnie, ale to jest realny problem w tej branży.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kapturek Nie jest to kontrowersyjne, to po prostu fakt. Widziałem to. Są rytualiści, którzy świadomie robią z klienta „bezpiecznik". To etycznie obrzydliwe, ale istnieje. Dlatego wybór rytualisty jest tak ważny. Nie wystarczy, że ktoś twierdzi, że jest skuteczny - trzeba też wiedzieć, jak dba o osobę zlecającą.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Kapturek @Wiciol To mnie przeraża. Jak w ogóle to rozpoznać? Jak klient ma wiedzieć, że rytualista go zabezpieczył, a nie zrzucił na niego ryzyko?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Leonora Niestety, nie ma prostej odpowiedzi. Ale jest kilka sygnałów ostrzegawczych. Po pierwsze - jeśli rytualista nie pyta o twój stan zdrowia, samopoczucie, nie daje instrukcji co robić po rytuale, to zły znak. Po drugie - jeśli obiecuje 100% skuteczności bez żadnych zastrzeżeń, to kolejna czerwona flaga. Po trzecie - jeśli po rytuale czujesz się wyraźnie gorzej niż przed, a rytualista bagatelizuje twoje objawy albo mówi, że to „normalne" - to powód do niepokoju.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Kunia Dodam jeszcze jedno - dobry rytualista powinien przynajmniej zaproponować jakąś formę ochrony lub oczyszczenia po rytuale. Nawet jeśli to proste instrukcje typu „przez trzy dni pal to kadzidło" albo „weź kąpiel z taką a taką solą". Jeśli ktoś wykonuje rytuał i mówi „ok, gotowe, czekaj" i nic więcej - to powinno zapalić ci lampkę.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Okej, a co jeśli ktoś zrobił rytuał samodzielnie i podejrzewa, że się odwrócił? Jakie są pierwsze kroki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Gabka Przede wszystkim: przestań powtarzać rytuał. To najczęstszy błąd - ludzie myślą, że jak coś nie zadziałało, to trzeba zrobić to jeszcze raz, mocniej. Nie. Pierwszy krok to oczyszczenie - i siebie, i przestrzeni, w której rytuał był wykonywany. Kąpiel z solą morską (najlepiej z dodatkiem rozmarynu lub hizopu), okadzanie domu białą szałwią lub żywicą kopałową. Potem uziemienie - kontakt z ziemią, spacer w lesie, jedzenie korzeniowych warzyw, cokolwiek co cię „ściągnie na dół". I daj sobie czas. Nie rób przez co najmniej miesiąc żadnych innych rytuałów.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Betalia Dobrze mówisz, ale dodam, że w poważniejszych przypadkach sama kąpiel solna to może być za mało. Kiedy ktoś przez tygodnie ma nocne koszmary, ciągłe zmęczenie, uczucie jakby ktoś go obserwował - wtedy trzeba pójść do doświadczonego praktyka po oczyszczenie. Samodzielna praca ma swoje granice.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze pytanie odnośnie timingu. Czy pora wykonania rytuału miłosnego wpływa na ryzyko odbicia? Mam na myśli fazy Księżyca, godziny planetarne itp.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Zorka Timing to nie tyle kwestia odbicia, co skuteczności. Ale pośrednio wpływa - nieskuteczny rytuał to zmarnowana energia, a zmarnowana energia ma tendencję do nieprzewidywalnego zachowania. Generalnie piątek (dzień Wenus) i godziny Wenus to klasyka dla rytuałów miłosnych. Przybywający Księżyc na przyciąganie, ubywający na odcięcie. Ale sam timing nie uchroni cię przed odbiciem, jeśli reszta jest źle zrobiona.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie przemyślenie - czy to nie jest tak, że same rozmowy o „karze" i „odbiciu" tworzą atmosferę strachu, która potem staje się samospełniającą się przepowiednią? Ktoś czyta o odbiciach, robi rytuał, boi się, emocje szaleją i nagle „ma objawy"?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Faddi To jest ten sam argument co @Taurus i jest w nim ziarno prawdy. Ale skrajne podejście w obie strony jest szkodliwe. Jeśli powiesz ludziom „nie bójcie się, odbicia nie istnieją", to część z nich zacznie robić głupie rzeczy bez żadnych zabezpieczeń. A jeśli powiesz „każdy rytuał grozi karmą", to sparaliżujesz ludzi ze strachu. Zdrowe podejście to: bądź świadomy ryzyka, podejmij rozsądne środki ostrożności i nie panikuj.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Faddi Dodając do tego co napisał @Szaman - efekt nocebo (odwrotność placebo) jest realny i dobrze udokumentowany. Jeśli ktoś oczekuje negatywnych konsekwencji, prawdopodobieństwo ich wystąpienia rośnie. Ale to działa na poziomie psychosomatycznym. A rytuał to praca na wielu poziomach jednocześnie. Więc i tu prawda jest złożona.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam cały wątek i mam jedną obserwację. Wszyscy mówią o rytuałach na konkretną osobę, ale co z rytuałami rozstania? Rytuał separacyjny, który ma odciąć kogoś od partnera - to chyba jeszcze większe ryzyko?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Lunarna O tak. Rytuały separacyjne to osobna kategoria i moim zdaniem niosą większe ryzyko niż rytuały przyciągające. Bo intencja jest destrukcyjna w swojej naturze - niszczysz istniejącą więź. Nawet jeśli ta więź jest toksyczna, to energetycznie nadal jest to akt zniszczenia. I tutaj odbicia bywają intensywniejsze. Widziałam przypadki, gdzie osoba zlecająca rytuał separacyjny sama traciła bliskich - nie tę konkretną osobę, ale przyjaciół, krewnych, jakby energetyczny wzorzec „rozdzielania" rozprzestrzenił się.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Lady Potwierdzam. Rytuały separacyjne to temat, do którego zawsze podchodzę z ogromnym szacunkiem. Zawsze uprzedzam, że konsekwencje mogą wyjść poza zamierzony cel. Energii nie da się precyzyjnie naprowadzić na jedno połączenie - ona ma tendencję do rozprzestrzeniania się na podobne wzorce w życiu zleceniodawcy.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

A propos tego co napisała @Lady - to samo dotyczy rytuałów typu „czarne wesele". To jeden z najbardziej agresywnych rytuałów miłosnych i konsekwencje mogą być poważne zarówno dla celu, jak i dla zleceniodawcy. Niestety ludzie podchodzą do tego lekko, bo w internecie się o tym pisze jak o czymś normalnym.


Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 375

@Czulu Czy możesz rozwinąć? Bo widziałam na forum wątek o czarnym weselu i tam opinie były dość... podzielone. Jedni mówili, że to ekstremalnie niebezpieczne, inni że to zwykłe spętanie w teatralnej oprawie.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Micela To nie jest „spętanie w teatralnej oprawie". Czarne wesele to rytuał, który w założeniu ma trwale związać dwie osoby na zasadzie małżeństwa energetycznego. Problem polega na tym, że jeśli jedno z tych „małżonków" nie wyraziło zgody, tworzy się bardzo silna, jednostronna więź, która potrafi generować agresję, obsesję, stany depresyjne po obu stronach. Widziałam skutki uboczne trwające latami po takich rytuałach.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do sedna tematu - myślę, że trzeba jasno rozdzielić trzy rzeczy. Pierwsze: efekty psychologiczne związane ze stresem i poczuciem winy. Drugie: konsekwencje energetyczne wynikające z naruszenia czyjejś wolnej woli. Trzecie: odwrócenie rytuału spowodowane błędami technicznymi - złe składniki, zły timing, brak ochrony, mieszanie tradycji. Każde z tych trzech ma inne przyczyny i inne rozwiązania. Wrzucanie wszystkiego do jednego worka jako „odbicie" nie pomaga nikomu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Arbogi Świetne rozróżnienie. Dodam, że w przypadku „błędu technicznego" - a pod tym rozumiem np. nieprecyzyjną intencję, niewłaściwe materiały, brak zamknięcia rytuału - naprawa jest stosunkowo prosta. Oczyszczenie, poprawne zamknięcie, ewentualne powtórzenie rytuału od zera z właściwym przygotowaniem. Natomiast przy głębokim naruszeniu czyjejś wolnej woli, szczególnie wielokrotnym, konsekwencje mogą wymagać znacznie dłuższej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i zastanawiam się - ile z tych „odbić" to po prostu efekt tego, że ludzie idą do byle kogo z internetu? Bo mam wrażenie, że połowa problemu to nie sama natura rytuałów, a jakość ich wykonania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kappi Dużo w tym prawdy. Rynek rytuałów miłosnych jest pełen ludzi, którzy nie mają żadnego przygotowania. Kopiują coś z sieci, nabijają klienta na emocje i biorą pieniądze. Efekty? Albo zero, albo chaos, który potem trzeba sprzątać. To jest jedno z głównych źródeł „odbić" - nie kosmiczna kara, tylko zwykła partanina.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kappi Ale nie da się całego problemu zrzucić na „złych rytualistów". Nawet przy idealnym wykonaniu, rytuał skierowany na konkretną osobę bez jej zgody niesie ze sobą pewien ładunek energetyczny, który musi gdzieś pójść. To jak strzelanie z procy - nawet jeśli trafisz w cel, gumka wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Czy ktoś z was doświadczył osobiście odbicia? Nie chodzi mi o klientów, ale o wasze własne doświadczenia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Leonora Na początku mojej praktyki raz zrobiłam rytuał na kogoś, kto mi się podobał. Byłam zielona, nie znałam zasad, działałam z desperacji. Przez następne dwa tygodnie nie mogłam spać, miałam koszmary związane z tą osobą, czułam fizyczne ściskanie w klatce piersiowej. Dopiero kiedy moja mentorka pomogła mi to oczyścić, wróciło do normy. Tamto doświadczenie nauczyło mnie więcej o szacunku dla energii niż jakikolwiek podręcznik.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Bryza A może to była po prostu intensywna zakochaniowa obsesja wzmocniona autosugestią? Nie neguję twojego doświadczenia, ale pytam poważnie - jak oddzielisz jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Lurisk Uczciwe pytanie. Odpowiem tak - oddzielam to po tym, że objawy ustąpiły nagle po oczyszczeniu, a nie stopniowo, jak to jest z emocjami. Emocjonalna obsesja nie znika w ciągu jednego wieczoru. A u mnie było dokładnie tak - mentorka pracowała ze mną jakieś dwie godziny, a rano wstałam zupełnie spokojna, jakby ktoś wyłączył kontakt.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Lurisk Podoba mi się twój sceptycyzm, bo jest konstruktywny. Ale powiem ci tak - po latach praktyki rozwijasz pewną wrażliwość na energię, która pozwala ci odróżnić stan emocjonalny od energetycznego. To trochę jak z zawodem lekarza - doświadczony chirurg „czuje" kiedy coś jest nie tak, zanim to zobaczy. I to nie jest mistycyzm, to doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Okej, zmienię nieco perspektywę. Załóżmy, że odbicia istnieją - bo nie chcę się upierać przy jednym stanowisku. To jakie rytuały miłosne mają najniższe ryzyko? Chodzi mi o konkretne typy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Taurus Najniższe ryzyko mają rytuały skierowane na siebie: otwieranie serca, zwiększanie miłości własnej, praca z afirmacjami i wizualizacją, rytuał „honey jar" w wersji na siebie. Dalej - rytuały przyciągające „idealnego partnera" bez wskazywania konkretnej osoby. Potem rytuały wzmacniające istniejący związek, gdzie oboje partnerzy wiedzą i się zgadzają. Najwyższe ryzyko? Spętania, rytuały obsesyjne, czarne wesela i rytuały separacyjne.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Lady A „honey jar" na konkretną osobę - to wysoko czy nisko na tej skali?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Gabka Honey jar na konkretną osobę to gdzieś w środku. To łagodna forma magii - pracujesz na osłodzenie relacji, a nie na wymuszenie uczuć. Ale nadal celujesz w konkretną osobę, więc jakieś ryzyko jest. Znacznie mniejsze niż przy spętaniu, ale nie zerowe. Kluczowe jest to, z jaką intencją napełniasz ten słoik.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dodać coś o aspekcie, który tu się pojawia między wierszami, ale nikt tego wprost nie powiedział. Rytuał miłosny, który się „odwraca", to często rytuał, który po prostu próbuje wymusić coś, co nie jest zgodne z naturalnym biegiem rzeczy. To jak pływanie pod prąd - możesz, ale cię to wykończy. Jeśli między dwiema osobami nie ma żadnego potencjału na relację, żaden rytuał tego nie stworzy, a próba siłowego narzucenia generuje opór, który wraca do źródła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Seid To jest klucz do zrozumienia wielu tzw. odbić. Ludzie próbują rytuałem wymusić coś, co nie miało prawa zaistnieć. A energia, która napotyka na opór, musi gdzieś się rozładować. I rozładowuje się na nadawcy. To nie kara - to fizyka energetyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

A co z rytuałami miłosnymi wykonywanymi na różnych etapach związku? Bo inaczej pewnie wygląda rytuał na kogoś, z kim miałaś wieloletnią relację, a inaczej na obcą osobę z Tindera.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Agatha.1 Masz rację, różnica jest spora. Jeśli między ludźmi istnieje realne, wcześniejsze połączenie - byli w związku, jest wzajemna historia - to energetycznie łatwiej jest pracować, bo istnieje już ścieżka. Rytuał na całkowitego obcego jest trudniejszy i ryzykowniejszy, bo musisz tę ścieżkę tworzyć od zera, a to wymaga więcej energii i precyzji. I więcej może pójść nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno pytanie. Czy istnieje coś takiego jak „odbicie opóźnione"? Czyli że konsekwencje pojawiają się np. po pół roku, roku?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Whisper Tak, to się zdarza, choć jest trudniejsze do zidentyfikowania, bo ludzie już nie łączą tego z rytuałem. W tradycjach, które uznają koncepcję karmy, mówi się o konsekwencjach, które mogą ujawnić się nawet w kolejnych inkarnacjach. Ale nawet w ramach jednego życia - tak, znam przypadki, gdzie skutki ujawniły się dopiero po miesiącach. Szczególnie przy rytuałach silnie ingerujących w wolną wolę. Energia musi się „przebić" przez warstwy ochronne celu, a to zajmuje czas. I odpowiedź zwrotna może mieć podobne opóźnienie.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

Tu bym polemizowała z @Indaphoros - uważam, że tak zwane „opóźnione odbicia" to w większości przypadków po prostu inne życiowe zdarzenia, które ludzie retrospektywnie łączą z rytuałem. Mózg jest mistrzem w wyszukiwaniu wzorców tam, gdzie ich nie ma. To nie znaczy, że to nigdy się nie zdarza, ale trzeba być ostrożnym z przypisywaniem pecha sprzed pół roku rytuałowi.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kunia Zgadzam się, ale z zastrzeżeniem. Są sytuacje, w których wzorzec jest zbyt specyficzny, żeby być przypadkiem. Np. zlecasz rytuał miłosny na osobę X, po pół roku twój własny partner odchodzi do kogoś innego - i to do osoby, która ma nawet podobny typ energii do X. Takie „lustrzane" odbicia zdarzają się i są trudne do wytłumaczenia losowością.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Sauwak Ale to jest jeden przypadek. Ile razy ludzie zlecali rytuały miłosne i nic złego im się potem nie stało? Tych przypadków nikt nie liczy, bo nie ma o czym mówić. To jest klasyczny błąd potwierdzenia - pamiętamy spektakularne „odbicia", a ignorujemy setki rytuałów, które przeszły bez żadnych konsekwencji.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Gituska Argument z potwierdzeniem jest ważny i dobrze, że to mówisz. Ale dodam, że „brak widocznych konsekwencji" nie oznacza „brak konsekwencji w ogóle". Subtelne zmiany w polu energetycznym mogą się kumulować i ujawnić w nieprzewidywalny sposób. To nie to samo co cegła na głowę, ale nie jest to też zero.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Ta dyskusja jest naprawdę bogata, ale mam wrażenie, że dochodzimy do punktu, w którym eksperci nie zgadzają się między sobą w fundamentalnych kwestiach. Dla jednych odbicie to realna siła energetyczna, dla innych - w znacznej mierze projekcja psychologiczna. I chyba nie ma jednej odpowiedzi?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Faddi Nie ma jednej odpowiedzi i nie powinna być. Magia to nie nauka w sensie fizyki newtonowskiej. Każdy system ma swoje wyjaśnienie, każdy praktyk ma swoje doświadczenia. Ja po trzydziestu latach praktyki mogę powiedzieć tyle: traktuj każdy rytuał z szacunkiem, zabezpiecz się, nie działaj z desperacji, nie powtarzaj na siłę i obserwuj siebie po. Reszta to szczegóły.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Szaman To chyba najlepsze podsumowanie podejścia. Ale mam jeszcze pytanie praktyczne - czy istnieją jakieś rytuały ochronne, które trzeba zrobić PRZED rytuałem miłosnym, żeby zminimalizować ryzyko?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Zorka Jak najbardziej. Podstawowy rytuał ochronny to postawienie kręgu - klasyczny wiccański krąg albo po prostu wyobrażenie sobie sfery białego światła wokół siebie. Można też zapalić białą świecę za ochroną, nosić przy sobie odpowiedni kamień (czarny turmalin, obsydian), wcześniej zrobić kąpiel oczyszczającą. Niektórzy robią rytuał LBRP (Lesser Banishing Ritual of the Pentagram) przed i po - to tradycja hermetyczna, ale działa niezależnie od systemu. Kluczowe jest, żeby to nie było odwalenie obowiązku, ale świadoma praca z intencją ochrony.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Kapturek Dodam, że w tradycji hoodoo popularne jest noszenie sakiewki ochronnej (mojo bag) z odpowiednimi ziołami - np. angelika, czosnek, sól, pieprz czarny - podczas wykonywania prac magicznych. To kolejna warstwa zabezpieczenia. Im więcej warstw, tym lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wracając jeszcze do tematu samodzielnych rytuałów. Mam koleżankę, która zrobiła rytuał ze świecą na powrót ex-partnera. Nic szczególnie skomplikowanego. I po tym zaczęła mieć dziwne sny, nie o nim, ale o sobie - jakieś scenariusze, w których ona odchodzi od ludzi, zostawia przyjaciół, rodzinę. Czy to może mieć związek?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Micela Sny po rytuale miłosnym to bardzo częste zjawisko i nie zawsze oznaczają odbicie. Czasem podświadomość przetwarza intencję rytuału i wypluwa z siebie lęki. Twoja koleżanka chce kogoś „przyciągnąć z powrotem" - a jej podświadomość odpowiada scenami odchodzenia, bo boi się dokładnie tego. Ale jeśli sny trwają dłużej niż tydzień i nasilają się, to lepiej się oczyścić na wszelki wypadek.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Micela Dodam jeszcze, że sny to też forma komunikacji podświadomości z wyższym „ja". Może te sny mówią jej coś o wzorcu, który powoduje, że ludzie od niej odchodzą. Niekoniecznie odbicie w sensie energetycznym - raczej sygnał, że rytuał na powrót ex-partnera nie jest tym, czego naprawdę potrzebuje.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Paradoxa To jest ciekawy aspekt - rytuał jako lustro. Że sam fakt wykonania rytuału uruchamia w nas jakieś procesy, które pokazują, dlaczego w ogóle jesteśmy w tej sytuacji.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Leonora Dokładnie. I to jest coś, o czym mało kto mówi w kontekście rytuałów miłosnych. Rytuał to nie jest automat, do którego wrzucasz monetę i dostajesz wynik. To proces, który angażuje twoją psychikę, energię, podświadomość. I czasem odpowiedź, którą dostajesz, nie jest tą, której szukasz, ale tą, której potrzebujesz.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: