Obie interpretacje były w użyciu, ale raczej nie jednocześnie. Dosłowny kierunek - wschód, zachód - miał znaczenie w kontekście momentu obserwacji i miejsca wróżbity. Kierunek metaforyczny to nowsza narracja, bardziej jungowska niż antyczna. Mnie bardziej przekonuje środkowa droga - linia ptaków jako obraz porządku, który w tej chwili istnieje w twoim otoczeniu. Nie "idź na wschód", ale "jest tu jakiś ukryty porządek, wejrzyj w niego".
A ja chcę zapytać o coś praktycznego - czy ktoś z was kiedykolwiek dostał od ptaków "wiadomość", którą można było potem zweryfikować? Tzn. coś konkretnego się wydarzyło i pasowało do interpretacji? Bo rozmawiamy dużo o systemach ale czy ktoś ma taki osobisty przypadek?
Och Kostroma, to musiało być trudne przeżycie bez względu na to czy to był znak czy nie. Ale właśnie takie rzeczy mnie zastanawiają - co z taką wiadomością zrobić? Nawet jeśli to był znak, to na co ci się przydał skoro i tak nie mogłaś nic zmienić?
To co Kostroma opisuje to jest właśnie ten wymiar, o którym mówiłam wcześniej - znak nie musi zmieniać zdarzeń, może zmieniać gotowość. W tarocie mamy dokładnie to samo - karta nie mówi ci co zrobić, mówi ci co jest. i czasem wystarczy wiedzieć co jest, żeby być we właściwym stanie. Ale Jarzebina pytała o weryfikację - czy to da się w ogóle weryfikować jeśli efektem jest stan wewnętrzny, a nie zewnętrzne zdarzenie? 🙂
Chcę tu wejść z jedną konkretną kwestią, bo Slawek83 powiedział coś ważnego. Systemy numerologiczne - pitagorejski, chaldejski, kabalistyczny - różnią się między sobą interpretacją tych samych liczb. To już samo w sobie mówi, że nie odkrywamy czegoś istniejącego obiektywnie, tylko operujemy w ramach wybranej tradycji. I to jest uczciwe stanowisko. Natomiast wracając do ptaków: siedem Teodozji w linii, nieruchome - w każdym z tych systemów siódemka będzie miała wspólny rdzeń: wewnętrzność, poszukiwanie, pewne zatrzymanie przed dalszym krokiem. Różnice są na poziomie niuansów.
Dziękuję za to co napisał Czarnobog57, bo właśnie tego mi brakowało - żeby ktoś zebrał te systemy razem i powiedział co mają wspólnego. Ja jestem na początku tej drogi i gubiłam się w tym, że gdzieś piszą jedno, gdzie indziej drugie. Ale mam pytanie - czy jeśli zaczynam od numerologii i chcę rozumieć takie znaki jak ptaki, to od którego systemu powinnam zacząć?
Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie że wszyscy krążycie wokół jednej rzeczy a nie powiecie jej wprost - czy liczba ptaków NA PRZEWODZIE jest czymś innym niż ptaki gdziekolwiek indziej? Bo przewód elektryczny to jest przecież twór człowieka, nie natura. Czy to ma znaczenie dla interpretacji?
Ale właśnie Czarnobog57 powiedział coś, od czego chciałam zacząć ten wątek i jakoś nam umknęło - że liczba jest tym co widzisz I tym co znaczy. Ja kiedy patrzę na te ptaki, to pierwsza myśl jest właśnie taka: ile ich jest? Zanim pomyślę jaki to gatunek, zanim pomyślę co robią. Liczba jest pierwsza.
Czytam wasze wpisy i mam jedno konkretne pytanie, bo trochę mi umknęło - jeśli ktoś patrzy na te ptaki i mówi "trzy, to znaczy X", to skąd bierze tę definicję? Ze swojej głowy, z jakiejś księgi, z tradycji? Bo to chyba jednak ma znaczenie czy znaczenie liczby jest osobiste czy systemowe.
Wracam do pytania Zanetta76 o przewód, bo chcę wiedzieć co wy o tym myślicie praktycznie. Czy ktoś z was stosuje inną interpretację dla ptaków siedzących na drzewie, a inną dla tych na kablach? Bo mnie się wydaje że to powinno mieć znaczenie gdzie siedzą, nie tylko ile ich jest
Powiem wam coś niepopularnego. Przez ostatnie dwadzieścia postów ta rozmowa powoli zamienia się w filozofię poznania i odpłynęła od ptaków na przewodzie daleko w stronę ogólnych rozważań o systemach. Czuję że Teodozja_H miała konkretne doświadczenie z tymi ptakami i je oglądamy z coraz dalszej odległości. Teodozja_H, co ty teraz z tym wszystkim robisz praktycznie?? 🙁
Ech, och, ale to jest naprawdę ciekawe to co robi Teodozja_H z tym dziennikiem! Czy jak będzie miała już te dane, to możemy razem spojrzeć? Ja bym się też chętnie nauczyła jak to interpretować, bo też zdarza mi się zauważać ptaki na przewodzie i nigdy nie wiedziałam że to może coś znaczyć. 🙂
Ja w kwestii tej warstwy gdzie siedzą - przez chwilę myślałem o tym i wydaje mi się, że przewód jako granica między ziemią a niebem ma swoją symbolikę nawet bez odwoływania się do starożytnych. To linia. Ptaki na linii to ptaki na granicy. Czy to nie jest samo w sobie wymowne niezależnie od systemu??
Oj, wróćmy jednak do tego co Teodozja_H napisała o swoim dzienniku, bo to jest konkretne. teodozja_H, jak zapisujesz tę "pierwszą reakcję emocjonalną" - masz jakiś format, czy to jest bardziej strumień świadomości? Pytam, bo sama próbowałam kiedyś prowadzić coś podobnego przy obserwacji przedmiotów i zawsze gubilam się w tym, co jest ważne, a co nie.
To brzmi bardzo rozsądnie i właściwie zbieżne z tym, co ja robię przy kamieniach. Ta zasada żeby nie interpretować w momencie zapisu jest dobra. Ale mam pytanie - czy po kilku tygodniach widzisz już jakieś powtarzające się liczby? Bo to chyba będzie pierwszy sygnał, że coś tam jest do odkrycia.
Słuchajcie, mam wątpliwość do tej metody dziennika jako takiej. Jeśli zapisujesz datę, liczbę i emocję, to po kilku tygodniach będziesz miała dane, ale jak je skorelujesz? Co będzie twoja zmienną niezależną, a co zależną? Bo inaczej to jest zbiór obserwacji bez struktury. Nie mówię że bezużyteczny, ale jak z tego wyciągniecie wnioski?
Ten spór między Czarnobog57 a Profetą wraca w różnych formach od początku tego wątku i chyba nie rozstrzygniemy go tutaj. Ale jest w nim coś użytecznego - bo jeśli system działa przez znaczenie a nie przyczynowość, to może kryterium nie jest "czy to prawda" tylko "czy to spójne i pomocne". Augurowie chyba tak to rozumieli w praktyce. 🙁
Przepraszam że się wtrącę, ale mam pytanie bardzo podstawowe i trochę głupie może. Jak patrzę na ptaki i widzę sześć, to mam brać pod uwagę sześć czy redukować do jednej cyfry tak jak w numerologii? Bo jeśli redukować, to sześć zostaje sześć, ale trzynaście to cztery, i to są zupełnie różne energie. Czy jest jakaś reguła do tego?
