Siedziałam dziś przy oknie i zobaczyłam na przewodzie elektrycznym siedem wróbli siedzących jeden obok drugiego. Pomyślałam sobie - przecież w numerologii liczba 7 to coś szczególnego prawda? Ale zanim wyciągnę jakiekolwiek wnioski, chciałam zapytać, bo może przesadzam - czy ktoś z was w ogóle zwraca uwagę na liczbę ptaków siedzących na przewodzie albo na płocie? Czy to w ogóle ma jakieś znaczenie numerologiczne, czy to już zbyt duże naciąganie?
O, właśnie o czymś takim myślałam ostatnio! Widziałam trzy kawki siedzące rzędem i jakoś mnie to tknęło, że to nie przypadek. Tylko nie wiem od czego zacząć, żeby to interpretować. Czy liczy się tylko liczba ptaków, czy też gatunek ma znaczenie?
To jest temat, który wymaga rozróżnienia między kilkoma tradycjami. Czysto numerologicznie - liczba jako taka niesie wibrację niezależnie od kontekstu, więc tak, siedem ptaków na przewodzie można odczytać jako siódemkę. Ale tu pojawia się pytanie metodologiczne: czy liczymy to, co widzimy w danej chwili, czy bierzemy pod uwagę całą sekwencję, bo ptaki przecież przylatują i odlatują? Jeśli ktoś widzi najpierw trzy, potem dolatują dwa kolejne - czy to trójka, czy piątka? Bez ustalenia reguły interpretacja jest dowolna.
Moim zdaniem liczy się to co widzisz w momencie kiedy twój wzrok pada na ptaki - ta pierwsza liczba, spontaniczna. Tak samo jak w wróżbach z kart - pierwsze wrażenie ma największą wartość energetyczną. Siedem to naprawde wyjątkowa wibracja, jedna z najbardziej duchowych. Ja bym to odczytała jako sygnał że masz teraz otwarty kanał na wyższe informacje.
Szczerze mówiąc - siedzę tu i myślę sobie, że może to po prostu tyle ptaków, ile akurat przyleciało. Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam - skąd wiadomo, że to znak, a nie po prostu ptaki na przewodzie? Co odróżnia "znaczący" widok od zwykłego?
Eh, gatunek ptaka też ma w tradycji znaczenie. Kruk to co innego niż wróbel. Kawka co innego niż gołąb. Lunaki, te kawki to były trójki - trójka w wielu systemach numerologicznych to liczba komunikacji, twórczości, ekspresji. Jeśli w tamtym czasie coś przemyśliwałaś do powiedzenia albo tworzyłaś coś - to by miało sens
Chcę tu coś doprecyzować, bo widzę że mieszamy kilka rzeczy. Numerologia w klasycznym rozumieniu - Pitagorejska czy kabalistyczna - operuje na liczbach wywodzonych z dat i imion. Interpretowanie liczby przypadkowo widzianych ptaków to bardziej wróżbiarstwo czy omenologia, nie numerologia sensu stricto. To nie jest zarzut, bo takie tradycje istnieją i mają swoją głębię, ale warto wiedzieć z czego czerpiemy. Czy ktoś tu zna konkretne tradycje, które właśnie ptasim znakom przypisują numerologiczny klucz?
Właśnie, mnie też bardziej chodzi o to co ta liczba oznacza niż skąd pochodzi metoda. Siódemka - co konkretnie w numerologii ona symbolizuje? Bo słyszałam różne rzeczy - duchowość, samotność, mądrość, refleksja... Ale czy to jedyne znaczenia?
Ja miałam kiedyś podobną sytuację - zobaczyłam jedenaście szpaków na linii energetycznej i to mnie zatrzymało dosłownie w miejscu. Jedynka i jedynka - 11 to liczba mistrzowska. Akurat przechodziłam przez bardzo trudny okres decyzyjny i w jakiś sposób ten widok mnie... uspokoił. Nie umiem tego do końca wytłumaczyć, ale czułam że coś do mnie mówi. Czy macie podobne doświadczenia z "zamrożeniem" - tym momentem kiedy wiecie że to nie jest przypadek?
Siódemka to przede wszystkim liczba wewnętrznej mądrości i poszukiwań. Osoby z siódemką w ścieżce życia często czują się odizolowane bo myślą głebiej niż otoczenie. Ale jako znak w danym momencie - siódemka może mówić: zwolnij, wejdź w siebie, masz teraz dostęp do czegoś ważnego. Jaką miałaś w tamtej chwili myśl albo pytanie w głowie?
Hej, wchodzę tu totalnie z boku - ale te ptaki na przewodzie to może po prostu tak siadają bo tam jest ciepło od prądu? pytam serio, bo mój kuzyn pracuje w elektroenergetyce i mówił że ptaki gromadzą się na liniach z konkretnych powodów. Nie chcę psuć dyskusji, ale to samo mi się nasuwa. 🙂
Wracając do siódemki z pytania autorki wątku - warto zaznaczyć że siódemka w różnych tradycjach ma ten wspólny mianownik: przestrzeń między materią a duchem. W pitagorejskiej tradycji to liczba filozofa i pustelnika, kogoś kto patrzy, zanim zadziała. Jeśli decyzja zawodowa - to siódemka mówi: nie śpiesz się, informacja do której potrzebujesz dostępu jeszcze nie dotarła w pełni. Czekasz na coś co jeszcze nie jest jasne?
Dziękuję za ten wątek, bo nigdy bym na coś takiego sama nie wpadła a teraz będę patrzeć na ptaki zupełnie inaczej! To piękne że świat cały czas do nas mówi, tylko my nie słuchamy. Taka siódemka wróbli to musi być naprawdę znaczący moment.
Chcę tu wtrącić jedno spostrzeżenie - bo widzę że zaczynamy iść mocno w kierunku interpretacji siódemki, a pierwotne pytanie dotyczyło czegoś innego: czy w ogóle liczba ptaków na przewodzie niesie przekaz. I tu bym powiedziała ostrożnie: to zależy od twojego systemu przekonań. Jeśli stosujesz numerologię aktywnie w życiu, to twój umysł i intuicja są nastrojone na te sygnały. Jeśli ktoś nigdy nie pracował z liczbami - te ptaki dla niego niczego nie niosą. Znak działa przez odbiorcę.
Chcę tu wejść z nieco innej strony, bo widzę że wątek krąży wokół jednego pytania bez dobrego zakotwiczenia. W tradycji wrózb ornitologicznych - auguryzm, haruspicja i pokrewne systemy - liczba nigdy nie funkcjonowała samodzielnie. Liczyła się oś obserwacji: czy ptak przyleciał z lewej czy prawej strony, czy ptak był w ruchu czy nieruchomy, czy wydawał dźwięk. Siódemka nieruchomych ptaków w linii to zupełnie inny obraz niż siódemka ptaków w rozsypce. Czy ktoś z was bierze to pod uwagę przy interpretacji?
Nieruchomość i milczenie w augurach były zazwyczaj odczytywane jako sygnał do zatrzymania działania - nie jako zły znak, ale jako wezwanie do kontemplacji przed krokiem. Linia sugeruje pewien porządek, kierunek. To współgra zresztą z tym, co mówiła Kostroma o siódemce jako liczbie wewnętrznego skupienia. Pytanie gdzie były te ptaki względem ciebie - przed tobą, za tobą, z boku?
Nie wiedziałam że auguryzm tak to precyzował, myślałam że to bardziej intuicyjne. Ale to co pisze Strzybog troche się zgadza z tym co czuję na czakrowym poziomie - siódemka to czakra korony, najwyższa, i jeśli ptaki były nieruchome to może to sygnał żeby nie działać ciałem tylko głową?
Hej, czytam tę rozmowę i chcę zapytać szczerze - czy to, że auguryzm był systemem z konkretnymi regułami, nie sprawia że jest jednak bardziej wiarygodny niż intuicyjne odczytywanie ptaków? Bo mam wrażenie że każdy tu robi trochę po swojemu.
Ja chcę wrócić do tego co mówił Slawek83 o gatunku ptaka, bo to mi zostało w głowie. Kawki to komunikacja i trójka. A co z jaskółkami? Bo u mnie ostatnio nad domem non stop krążą jaskółki i jestem ciekawa czy to też ma znaczenie.
Chcę coś powiedzieć bo zaczynam czuć że wchodzimy coraz głębiej w ornitomancję a odchodzimy od numerologii, która jest tematem wątku. Czy nie powinniśmy się zastanowić najpierw czy w ogóle systemy numerologiczne - pitagorejski, kabalistyczny, chaldejski - cokolwiek mówią o liczbach obserwowanych w naturze? Bo to byłoby logiczne wyjście od podstaw.
Ale jeśli każda liczba w przyrodzie może być znakiem, to jak nie zwariować? 🙂 Przepraszam że tak naiwnie pytam, ale serio - czy wy ciągle liczycie ptaki na przewodzie, płatki na kwiatach, samochody na parkingu?
Właśnie, i to jest chyba sedno tego co chciałam zapytać na początku. Mnie te ptaki zatrzymały. Nie szukałam znaku. Po prostu stałam i patrzyłam i coś we mnie mówiło - to jest ważne. Czy to wystarczy żeby traktować to poważnie?
Mnie ciekawi jedno - czy ktoś z was prowadzi jakiś dziennik takich obserwacji? Bo pojedynczy przypadek to mało, ale jeśli powtarzają się konkretne liczby w konkretnych kontekstach życiowych, to zaczyna być coś do analizy. Ja przez jakiś czas notowałem godziny i liczby które mnie zatrzymywały i po miesiącu był wyraźny wzorzec.
To co mówi Trzygłow ma sens jako praktyka uważności, nawet jeśli ktoś nie wierzy w dosłowny wymiar znaków. Ale tu jest jedno ryzyko - jak zaczynasz aktywnie szukać wzorca, zaczynasz go też nieświadomie tworzyć. Potwierdzasz to co już podejrzewasz. Pytanie jak odróżnić prawdziwy sygnał od własnej projekcji. Ktoś ma sposób?
To co opisuje Trzygłow to jest klasyczny efekt potwierdzenia, który psychologowie dokumentują od dekad. Ale jest jedna rzecz, która mnie tu zatrzymuje - numerologia jako system ZAKŁADA, że każda liczba ma swoje pole znaczeniowe. Więc ta selekcja jest wbudowana w sam system, nie jest błędem obserwatora. Dziewiątka ma zakres, ósemka ma inny zakres. Pytanie do Czarnobog57 - czy systemy historyczne też tak to rozdzielały?
Wracam do moich jaskółek, bo Czarnobog57 coś ważnego powiedział - że ruch kołowy to cykl. Ostatnio liczyłam je w locie i wychodziło mi różnie, raz pięć, raz osiem, raz trudno powiedzieć bo się mieszały. Czy w ogóle da się liczyć ptaki w ruchu? Bo może tylko nieruchome, tak jak u Teodozji, mają wartość numerologiczną?
To mnie trochę uspokaja, że intuicja szła we właściwym kierunku. Ale mam pytanie do Strzyboga - mówiłeś wcześniej, że linia sugeruje kierunek. Kierunek dosłowny, jak strony świata, czy metaforyczny, jako jakiś wyznaczony kurs w życiu?
