Dobra, słuchałem całego wątku i mam takie bardzo podstawowe pytanie - bo jeszcze nigdy tego nie robiłem. jeśli idę do drzewa i liczę te powyginane gałęzie, to co potem? Mam samą liczbę i co z nią dalej? Czy jest jakiś słownik tych znaczeń czy trzeba to gdzieś znaleźć?
Florek i Celeste pytają o coś praktycznego i myślę, że warto tu na chwilę przyhamować z dyskusją o systemie i powiedzieć coś konkretnego. Liczba którą dostajesz od drzewa jest punktem wejścia do klasycznej numerologii - jedynka do dziewiątki, redukcja cyfrowa jeśli wyjdzie ci więcej. Ale zanim zaczniesz interpretować, Swarog powiedział wcześniej ważną rzecz - że pytanie które zadajesz drzewu zmienia odczyt. Więc może zanim policzysz - wiedzieć czego szukasz. 😉
Właśnie o to samo chciałam zapytać co Damianek. bo mam wrażenie, że jeśli idziesz bez pytania, to moze wyjść coś niespodziewanego - i nie wiem czy to lepiej czy gorzej niż iść z konkretnym zamysłem.
Damianek i Irys - z doświadczenia powiem tak: iść bez pytania można, ale wtedy musisz być gotowa na to że dostaniesz co drzewo chce dać, nie co ty chcesz usłyszeć. To czasem jest bardziej wartościowe, a czasem trudniejsze do przyjęcia. Głośno czy w myśli - nie ma znaczenia. Intencja jest ważniejsza niż forma.
To co Blanka mówi o tym że drzewo da co chce dać - to trochę mnie niepokoi w pozytywny sposób. Bo moje przycinane drzewo z parku może by dało mi coś o tym czego w tym miejscu nie ma, albo co zostało odcięte? To by pasowało do mojej sytuacji życiowej ostatnio, serio. 😛
…chociaż nie wiem czy to dobra interpretacja czy po prostu chcę żeby tak było. Ale właśnie dlatego pytam - czy ktoś miał doświadczenie z przycinanym drzewem i czy to zmieniało odczyt? Bo jeśli drzewo daje co chce dać, to co daje drzewo któremu połowę gałęzi ktoś odciął?
Właśnie zaczęłam się zastanawiać nad tym co Swarog mówi o bliźnie. W moich notatkach mam zanotowane drzewo które wyglądało jakby zostało kiedyś złamane i odrosło inaczej - gałęzie po jednej stronie były zupełnie inne niż po drugiej. Liczyłam obustronnie i wyszły mi dwie różne liczby. Czy w takim przypadku bierzesz jedną czy obie?
To co Gienia opisuje z tym drzewem złamanym i odrosłym to mi się kojarzy z czymś co w numerologii bywa opisywane jako liczba cienia. Nie wiem czy Swarog pracuje z takim pojęciem, ale mnie zawsze zastanawia co się dzieje kiedy liczba jest jakby podwójna. Czy to nie jest przypadkiem mocniejszy sygnał niż jedna prosta liczba?
Eee, dobra ale jak ty wiesz, że to 'napięcie' a nie po prostu błąd pomiaru? Bo słuchaj - jeśli nie ma progu kąta, nie ma wymogu gatunku, a drzewo może mieć różne liczby z różnych stron… to w którym momencie odczyt się w ogóle stabilizuje? Co go zakotwicza?
Ojoj, ale to odpowiedź, która przenosi ciężar na pytającego, nie na metodę. Jeśli dobre pytanie daje dobry odczyt, to może metoda nie robi tu nic - może to sama praca z intencją daje efekt? To uczciwe pytanie do całego wątku.
Mam wrażenie że ta rozmowa zaczęła schodzić w stronę pytania czy w ogóle to działa, a mnie bardziej interesuje jak to działa. Czy ktoś moze opisać jak wygląda samo podejście do drzewa? Co robisz zanim zaczniesz liczyć?
Eee, moonchild i Damianek - nie ma jednej procedury i nie chcę żebyście szli z kartką ściągawką. Ja zatrzymuję się przed drzewem, oddycham, czekam aż coś mi się 'ustawi'. Nie chodzi o rytuał - chodzi o to żeby nie liczyć z głową pełną hałasu. Jeśli jestes rozkojarzony, masz nieostry odczyt. To tyle.
A co jeśli nie jesteś w stanie się uspokoić bo właśnie idziesz z bardzo ważnym pytaniem i jesteś przejęty? Czy emocje wchodzą do odczytu czy go zaburzają?
Chcę tu wejść z boku bo obserwuję ten wątek od dłuższego czasu - tytuł mówi o Słońcu w Raku i o emocjach, i właśnie to Irys pyta jest bardzo rakowe w najlepszym sensie. Rak nie blokuje emocji przed pracą - on nimi pracuje. Jeśli ktoś ma silne Słońce w Raku i wchodzi do odczytu z całym ładunkiem uczuciowym, to nie jest problem - to jest jego naturalna metoda dostępu.
Mam Słońce w Raku i to co Florka mówi bardzo mi pasuje. Zawsze czułam że w pewnych miejscach coś 'czuję' zanim to zrozumiem. Ale właśnie dlatego boję się że mieszam odczucie z projekcją. To co Telepatka mówiła wcześniej - to jak oddzielić co przyszło od drzewa od tego co sama wniosłam?
Anastazja ma rację że nie należy tego za bardzo wyostrzać, ale ja chyba jestem tym typem człowieka co i tak będzie się zastanawiać. To znaczy - mam Słońce w Raku i właśnie to co Florka mówiła siedzi mi w głowie. Jakby ta wrażliwość którą opisuje była jednocześnie zasobem i problemem przy takich odczytach. Czy ktoś z Rakiem albo w ogóle z silną wodą w mapie próbował jakoś to świadomie uruchamiać, zamiast się z tym zmagać?
Kurczę, to co Swarog napisał o tym żeby nie liczyć z głową pełną hałasu - to mi dało dużo do myślenia. Ale mam pytanie praktyczne, przepraszam jeśli podstawowe: co z drzewami które rosną w ogródkach albo przy ulicy? Czy to jest inaczej niż drzewo leśne? Bo nie zawsze mam dostęp do lasu a chciałbym spróbować.
Matko, damianek - to nie jest podstawowe pytanie, to ważny temat. drzewo przydrożne żyje w innym polu napięć. Hałas, spaliny, ścięte korzenie pod asfaltem. Gałęzie powyginane nie przez wiatr naturalny ale przez podnośniki i piły drogowców. Czy to dyskwalifikuje taki odczyt? Nie powiem że tak - ale powiem że czytasz wtedy coś innego. Czytasz historię interwencji, nie historię wzrostu. Pytanie czy to jest informacja której szukasz.
to co mówisz o historii interwencji kontra historii wzrostu - to mi się zapaliła lampka. Czy to znaczy że powyginanie gałęzi przez człowieka daje inną liczbę w sensie wartości, czy raczej w sensie jakości tego co ta liczba oznacza? Bo to fundamentalna różnica.
To co Swarog mówi o interwencji człowieka - wracam do mojego drzewa z notatkach, tego złamanego i odrosłego. Ono było złamane przez wiatr, nie przez człowieka. Czy to ma znaczenie? Bo rozumiem że interwencja człowieka zaburza odczyt, ale czy siła natury też zaburza, czy to jest część opowieści drzewa?
Chcę wrócić na chwilę do Zaneczki i do tego co mówiła o Raku - bo myślę że ona dotknęła czegoś istotnego dla całego wątku. Właśnie ta cecha Raka, że czuje zanim rozumie, jest może kluczem do tego jak w ogóle działa odczyt z natury. Nie analiza - recepcja. Czy Swarog, kiedy pracuje z drzewem, to liczy najpierw czy najpierw stoi i czeka na jakieś odczucie?
Hmm, nie do końca. czytam ten wątek od dłuższego czasu i coś mi się zaczęło układać, ale mam wątpliwość. Jeśli liczyć od blizny, to czy nie tracimy informacji o tym co było przed? I jak to się ma do numerologii osobowej - bo tam też mamy datę urodzenia jako punkt zero i nie cofamy się dalej.
Tylko że jeśli można liczyć od nasionka albo od blizny, a każdy sam decyduje kiedy zacząć - to gdzie jest zasada systemu? Swarog, szczerze pytam: czy jest cokolwiek co mówi ci kiedy wybrać jeden punkt a kiedy drugi, czy to też jest oparte na odczuciu?
