Wracam do tego wątku z Księżycem, bo nie mogę przestać o tym myśleć. Skoro Perzyna mówiła wcześniej o klimacie a nie pogodzie, to czy Księżyc w Raku to klimat, a aktualny tranzyt to pogoda? I czy ktoś z Księżycem w Raku zauważył, że przy tranzycie przez Raka ich rytm chleba się akurat wyrównuje, a nie rozregulowuje?
A ja mam pytanie może trochę z innej strony, bo nie do końca rozumiem jednej rzeczy. Czy ta trójka jako magiczna liczba porcji chleba działa tak samo dla każdego, czy to zależy od liczby urodzeniowej? Bo jak ktoś ma w portrecie numerologicznym czwórkę jako główną, to może jego rytm to cztery porcje, nie trzy?
Hej, wiem że pewnie pytam o coś oczywistego, ale właśnie wróciłem do tego wątku i trochę się pogubiłem. Jak to liczenie portretu numerologicznego działa? Czy to naprawdę tylko data urodzenia, czy też imię? Bo widziałem że Wibracja22 wspominała o imieniu wcześniej i nie wiem jak to się łączy z tą trójką i chlebem.
Franuś ma rację że to może być mętne na początku. Krótko: data urodzenia daje liczbę ścieżki życia, to taki rdzeń. Imię i nazwisko dają dodatkowe liczby, które opisują jak ta ścieżka się przejawia. Do naszego wątku z chlebem najistotniejsza jest wlasnie liczba ścieżki, bo ona sugeruje naturalny rytm ciała i codzienności. Mam pytanie do Franuś: znasz swoją datę urodzenia oczywiście, ale czy wiesz jak się nazywa metoda redukcji? Bo jest pitagorejska i chaldejska i to nie jest to samo.
Nie, nie wiedziałem że są dwie metody. To znaczy że ta sama data może dać różne wyniki zależnie od metody? Bo to trochę dziwne, jakby fizyka dawała różne wyniki zależnie od tego, kto liczy. Ale nie chcę być sceptyczny, po prostu próbuję zrozumieć.
No wlasnie, tu mam pytanie które mnie trochę gryzie. jeśli dwie metody dają różne wyniki i obie są 'prawdziwe', to jak to weryfikować? Bo w zwykłej nauce jak dwie metody dają różne wyniki, to jedna musi być błędna. A tu obie mają być trafne?
Chcę wrócić do Księżyca w Raku, bo Arkana zadała bardzo konkretne pytanie i jakoś je zgubiłyśmy. księżyc w Raku jako klimat a tranzyt jako pogoda to dobre rozróżnienie. Ale mnie bardziej interesuje to, czy osoby z Księżycem w Raku mają liczby ścieżki życia skupione wokół dwójki albo czwórki, bo to liczby o podobnej energii. Może jest jakaś zbieżność?
Przepraszam że wchodzę w środek, ale chciałam zapytać czy ktoś z tutaj obecnych ma wyliczoną czwórkę jako ścieżkę i próbował sprawdzić czy cztery porcje chleba działają na nią lepiej niż trzy. Bo Wibracja22 wcześniej mówiła że trójka może nie być dla każdego, i mi to zostało w głowie.
Moja siostra ma czwórkę, powiem jej żeby zerknęła na ten wątek. Natomiast wracając do mojego doświadczenia z rokiem dziewiątki, dopoliczyłam te miesiące osobiste wstecznie i rzeczywiście, w tym chaotycznym roku miałam miesiące cztery i pięć szczególnie niestabilne. Miesiąc trójkowy był spokojniejszy, ale krótki. Czy to coś mówi? 🙂
Dobra, policzyłem na spokojnie swoją ścieżkę i wyszła mi dwójka. I teraz pytanie, Wibracja22 mówiła że trójka to twórcza synteza i równowaga. A dwójka to co? Czy dla dwójki też jest jakaś naturalna liczba porcji, czy to naprawdę trzeba badać indywidualnie?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może naiwne. Czy jest jakaś różnica między chlebem domowym a sklepowym w sensie energetycznym? Bo rozumiem że chleb to symbol podstawy, ale chleb z piekarni który ktoś upiekł z intencją to chyba coś innego niż foliowy tostowy z supermarketu.
Eee, stasio ma punkt. W bioenergoterapii mówimy że jedzenie przygotowane z obecnością i intencją ma wyższą wibrację, cokolwiek to znaczy naukowo. Jeśli trójka to naturalny rytm porcji, to pytanie brzmi, czy trójka porcji chleba z intencją to co innego niż trójka porcji bez uwagi. Myślę że tak, i że właśnie intencja jest tym co zamienia zwykłe jedzenie w coś co wchodzi w interakcję z liczbą ścieżki. 🙁
Przepraszam, może to głupie, ale czy to znaczy że mam teraz liczyć ile kromek chleba jem? bo jakoś nigdy o tym nie myślałam, po prostu jem ile mam ochotę. Czy to źle?
Próbowałam. Przez dwa tygodnie świadomie jadłam chleb tylko dwa razy dziennie, żeby zobaczyć czy poczuję różnicę. I powiem szczerze, że coś było nie tak, ale nie wiem czy to głód, nawyk, czy rzeczywiście brak tej trzeciej porcji jako zamknięcia cyklu. Ciężko rozstrzygnąć co jest czym. 😀
to było właśnie to drugie. Fizycznie dawałam radę, ale wieczorami miałam takie poczucie jakby dzień się nie zamknął. Nawet zasypiałam gorzej, co mnie zaskoczyło bo przecież chleba rano i w południe jadłam normalnie. Dopiero jak wróciłam do trzech porcji, to ten efekt minął po pierwszym dniu.
Czytam tę wymianę i muszę dopytać o jedną rzecz. Czy przy obserwacji rytmu porcji ktoś brał pod uwagę swoje roczne cykle? Bo jeśli Michasia99 robiła ten eksperyment w konkretnym miesiącu osobistym lub roku, to wynik mógł być przez to zabarwiony. Dwa tygodnie to mało, żeby wnioskować bez sprawdzenia tła numerologicznego tego okresu.
Notatki są niezbędne, bez nich gubi się kontekst. Ale Adeptka trafnie zwróciła uwagę na coś ważniejszego. Michasia99 ma za sobą rok dziewiątki, o którym sama mówiła wcześniej. Rok dziewiątki to oczyszczanie i kończenie cykli. Zmiana rytmu porcji właśnie wtedy mogła po prostu nakładać się na naturalny dyskomfort roku, a nie być jego przyczyną. Michasia, pamiętasz w którym miesiącu osobistym to robiłaś?
Ech, mam inne pytanie do tej obserwacji. Czy przy tej próbie zmiany na dwie porcje Michasia99 zastępowała chleb czymś innym, czy po prostu jadła go mniej? Bo jeśli ciało dostawało energię z innego źródła, to obserwacja jest trochę zaburzona. Chleb ma konkretną wibrację jako symbol podstawy, i tu wychodzi to co Ceniek86 i Stasio pisali o intencji. Zamiana na coś innego to jednak inna energia.
