Zaczęło się od tego, że kolega zapytał mnie, czy kino, w którym chodzi co tydzień, ma jakąś wyjątkową energię. Chodzi o kino art-house, numer na budynku to 11. I szczerze, zastanowiło mnie to mocno. Liczba mistrzowska, numer 11, a do tego miejsce, które ze swojej natury przyciąga ludzi wrażliwych, twórczych, szukających czegoś głębszego niż blockbuster. Czy to przypadek? W numerologii 11 to liczba wizji, natchnienia, duchowego przebudzenia. Kino z takim numerem powinno mieć duszę. Ale jak wy to czujecie, czy przestrzeń może być naznaczona liczbą, pod którą istnieje?
To bardzo ciekawe ujęcie. Przestrzenie mają swoją wibrację i liczby rzeczywiście mogą tę wibrację wzmacniać lub osłabiać. Ale chciałabym dopytać: czy bierzesz pod uwagę tylko numer budynku, czy też datę założenia kina, moze imię założyciela? Bo w mojej praktyce rzadko kiedy jeden czynnik numerologiczny decyduje o charakterze miejsca.
Przepraszam, że moze naiwnie pytam, ale czy kina w ogóle mogą mieć coś w rodzaju duszy? Myślałam, że numerologia dotyczy raczej ludzi, dat urodzenia i takich rzeczy. Miejsca to dla mnie nowe.
O, nigdy tak nie myślałam o kinach. Chodzę do jednego małego kina studyjnego i teraz zastanawiam się, pod jakim numerem stoi. Muszę sprawdzić. A jeśli numer budynku to na przykład 22, to co to oznaczałoby dla takiego miejsca? 😀
Mam notatki z kilku obserwacji, które robiłam przy różnych miejscach kulturalnych w moim mieście. Teatry, galerie, właśnie kina. I faktycznie jest pewna prawidłowość: miejsca pod liczbami 3, 7 i 11 zdają się przyciągać ludzi wrażliwych, artystów, osoby szukające głębszego sensu. Ale moje próbki są małe, więc nie chcę wyciągać za dalekich wniosków. Czy ktoś z was robił coś podobnego?
Matko, a czy nie jest tak, że kino art-house już ze swojej natury przyciąga określony typ energii, niezależnie od numeru? Chodzi mi o to, że sama intencja twórców, programatora, wybór filmów, to wszystko też kształtuje przestrzeń. Liczba byłaby wtedy tylko potwierdzeniem czegoś, co już jest w tym miejscu, nie przyczyną. 🙁
Zaraz, ale jak w ogóle liczyć numerologię adresu? Czy bierzemy samą cyfrę z tabliczki, czy redukujemy pełny adres z nazwą ulicy? Bo jeśli kino ma numer 11, ale stoi przy ulicy o nazwie, która po redukcji daje 4, to co wtedy wychodzi? Te dwie energie chyba nie współpracują za dobrze ze sobą.
Słuchajcie, ja w ogóle nie znam się na numerologii, ale to brzmi logicznie. Bo znam jedno kino studyjne i ono właśnie jest takie: ma świetny repertuar, ale zawsze coś im nie wychodzi organizacyjnie, albo remont, albo problemy z dotacją. Może właśnie to ta energia czwórki? Jak mogłabym sprawdzić, pod jaką liczbą stoi?
Sennica ma rację co do zasady. Chociaż dodam jeszcze jedno: liczby mistrzowskie zostawiamy tylko wtedy, gdy mamy do czynienia ze świadomą intencją lub długotrwałą strukturą. Kino istniejące od dekad i zbudowane na misji kulturalnej, tam 11 bedzie działać jako 11. Knajpka otwarta rok temu pod tym samym numerem moze nawet nie wejść w pełną wibrację tej liczby. Czas ma znaczenie. 🙂
Zatrzymajmy się chwilę, bo zrobiło się bardzo schematycznie. Wchodzi numer, redukujemy, przyklejamy etykietkę. Ale pytanie jest głębsze: co sprawia, że dane miejsce kulturalne ma duszę artystyczną? Czy naprawdę wystarczy adres? Mam wrażenie, że pomijamy energię ludzi, którzy przez to miejsce przeszli. Duchy artystyczne zostawiają ślad, i mówię to zupełnie poważnie.
Mam w notatniku zaznaczone, że kilka miesięcy temu czytałam o tym, jak w pewnych tradycjach ezoterycznych traktuje się kina jako miejsca zbiorowego transu. Widz w ciemności, obraz na ekranie, emocje wywoływane celowo. To trochę jak rytuał grupowy. Jeśli tak na to patrzeć, to numerologia miejsca nabiera zupełnie innego wymiaru. Liczba nie opisuje tylko budynku, ale przestrzeń rytuału. 🙂
Tu mi się kręci w głowie jeden watek, który chciałem zgłosić od początku, a nie zdążyłem. Jest takie kino w moim mieście, numer 7, działające od kilkudziesięciu lat, stricte artystyczne. I jest tam coś, co czuć od progu. Nie tylko nostalgia, ale jakiś rodzaj skupienia, jakby powietrze było gęstsze. Pytałem kilka osób, które tam chodzą regularnie, i każda mówi to samo że wchodzi i zaczyna myśleć inaczej. Siódemka jako liczba wiedzy wewnętrznej, kontemplacji, refleksji pasuje tu idealnie. Ale nie wiem, czy to liczba to kształtuje, czy kino samo z siebie takie jest.
Właśnie to jest kluczowe pytanie, które otwiera Damianek: czy liczba kształtuje, czy potwierdza? I może odpowiedź leży gdzieś pośrodku. Ale mam inne pytanie do dyskusji: a co z kinami multipleksami? Duże centra handlowe, kilka sal, kino numer jeden w galerii pod adresem, który po redukcji daje powiedzmy 6. Czy te miejsca w ogóle mają jakąś numerologiczną duszę, czy energia jest za bardzo rozbita?
Czytam ten wątek od początku i muszę się odezwać bo pytanie o multipleksy mnie bardzo zastanowiło. Chodzę do jednego takiego kina w galerii, sala numer 3, i mam zawsze dziwne poczucie że filmy tam po prostu mi nic nie dają emocjonalnie. Wychodzę i jakby… pusto. Czy to może mieć coś wspólnego z tym, o czym piszecie? 🙁
właśnie o to chciałam zapytać. Czy kontekst architektoniczny i intencja miejsca nadrzędnego, czyli galerii handlowej, nie nadpisuje numerologii sali? Bo jeśli cały budynek stoi pod wibracją komercji i obrotu pieniądzem, to sala numer 3 nie będzie miała tej samej energii twórczej co trójka w kinie artystycznym. Przynajmniej tak to czuję.
Ale chwila, bo mi się nasuwa pytanie. Jeśli kontekst budynku nadrzędnego tak bardzo wpływa, to co z kinami, które wybudowano specjalnie jako kina, ale przez lata zmieniały właścicieli, repertuar, przeszły remonty? Czy ta pierwotna energia zostaje, czy ulega nadpisaniu?
Uważam, że numer budynku jest jak rdzeń. Możesz malować ściany, zmieniać logo, nawet nazwę. Ale jeśli stoisz pod tym samym adresem, ta struktura numerologiczna nie znika, tylko ewoluuje. Można powiedzieć, że nowe warstwy nakładają się na stary szkielet. Niekiedy wzmacniają go, niekiedy z nim walczą. I to wlasnie widać w miejscach, które ciągle coś przeżywają.
Słuchajcie, a ja mam głupie pytanie, ale muszę zapytać. czy w takim razie kino, które się przeprowadziło, czyli fizycznie zmieniło budynek, to jest już inne kino energetycznie? Nawet jeśli ma tę samą nazwę i ten sam zespół? Bo znam taką sytuację i zastanawiam się.
Zaraz zaraz, bo to mi się rozmywa w rękach. Mówimy o kinie z duszą artystyczną, a skończyliśmy na metafizyce przeprowadzek. Wróćmy do sedna: co konkretnie sprawia, że jakieś kino ma tę duszę? Bo sama liczba to za mało, wiemy to już z tej rozmowy. Co jeszcze?
A skąd w ogóle można sprawdzić datę pierwszego seansu kina? Dla nowych kin pewnie to proste, ale dla tych działających od pięćdziesięciu lat? Pytam, bo chciałabym spróbować to sprawdzić dla tego kina studyjnego, o którym pisałam.
Mam wrażenie, że ta rozmowa otwiera mnie na zupełnie inne postrzeganie przestrzeni. Ale wracając do siebie: jeśli mam to uczucie pustki po wyjściu z tamtej sali, to czy to znaczy, że ta przestrzeń po prostu nie jest dla mnie? Czy może, że energetycznie coś mi odbiera?
Och, to w ogóle nie pomyślałam, że mój własny numerologiczny profil może wpływać na odbiór miejsca. To trochę jak dopasowanie energetyczne, tak? Ale jak sprawdzić, czy kino i człowiek są kompatybilni numerologicznie? To chyba skomplikowane.
Ja nigdy tego nie robiłam świadomie, ale teraz jak myślę o miejscach, gdzie czuję się dobrze, i porównuję z tym, co wiem o swojej liczbie drogi życia… to chyba jest coś na rzeczy. Moje ulubione kawiarnie, biblioteki, właśnie kino, które lubię, mają adresy z cyframi, które mi pasują. Choć to może być też potwierdzenie tego, co i tak chciałam zobaczyć.
czyli właściwie ta liczba 4 może być artystyczna, tylko w inny sposób niż oczekujemy? Bo ja zawsze myślałam, że artyzm to tylko 3 albo 7, i że inne liczby to po prostu nie ten klimat. Ale może się mylę?
No właśnie, i tu dochodzimy do czegoś ważnego. Każda liczba ma swój sposób na wyrażanie artyzmu. Czwórka nie będzie eksperymentować, nie będzie awangardą, ale stworzy fundament, w którym sztuka może dojrzewać latami. To inny rodzaj duszy artystycznej, może mniej widowiskowy, ale bardziej trwały.
Właśnie, intencja programatora to chyba niedoceniany element. Mam w notatkach coś o tym, że silna wola człowieka może wzmacniać albo przyćmiewać numerologię miejsca. Czy ktoś z was miał doświadczenie z miejscem, gdzie czuć było wyraźny charakter mimo nieoczywistego numeru?
Trójka i jedynka to ciekawe połączenie. jedynka inicjuje, trójka tworzy i komunikuje. W praktyce powinno dawać przestrzeń, gdzie indywidualne doświadczenie wzmacnia się przez zbiorowy kontekst twórczy. Ale to tylko jeden fragment obrazu, bo mamy jeszcze datę otwarcia biblioteki, nazwę ulicy i nie wiemy, czy sala ma swoją własną historię.
