Szamańskie praktyki z czaszkami i kośćmi to temat, który od jakiegoś czasu mnie mocznie wciąga, szczególnie gdy zacząłem patrzeć na nie przez pryzmat numerologii. Zaczęło się od tego, że podczas jednego z rytualnych układów zauważyłem pewną powtarzalność - liczba kości używanych w konkretnych ceremoniach nieprzypadkowo pokrywa się z liczbami wibracyjnymi konkretnych intencji. Człowiek ma 206 kości. 2+0+6 = 8. Ósemka to w numerologii liczba transformacji, cyklu, śmierci i odrodzenia. Zastanawia mnie, czy ktoś z was w ogóle rozpatrywał to połączenie? Szamani nie wybierają przypadkowo, ile przedmiotów kładą w kręgu. Czy ktoś pracował z czaszkami w kontekście numerologicznym i zauważył jakiś wzorzec?
To ciekawe, co piszesz o ósemce, ale mam pytanie - skąd wiesz, że szamani dosłownie odwołują się do numerologii w zachodnim jej rozumieniu? Bo tradycja szamańska jest bardzo różna zależnie od kultury. Syberyjscy szamani, latynoamerykańscy, afrykańscy - każda linia ma własny system symboliczny. Martwię się, że wpadamy w pułapkę nakładania naszej siatki pojęciowej na coś, co ma zupełnie inną strukturę. Liczba kości w ciele ludzkiego to fakt anatomiczny, ale czy szamani o tym wiedzieli i czy to jest ich punktem wyjścia - to już inne pytanie.
Ja o numerologii w połączeniu z czaszkami nie słyszałam nigdy, ale jestem bardzo ciekawa bo akurat szukam kogoś, z kim mogłabym przejść jakąś głębszą transformację duchową i zastanawiam się, czy ta ścieżka w ogóle jest dla mnie. Mam liczbę życia 7, a czytałam gdzieś, że siódemka to liczba duchowych poszukiwaczy. Czy to znaczy, że jestem predysponowana do pracy z takimi symbolami jak czaszka?
Ale właśnie - skąd wiadomo, że to zbieżność, a nie przypadek? Przy odpowiednim dopasowaniu można znaleźć numerologiczne znaczenie w dowolnej liczbie. Mnie bardziej ciekawi praktyczny aspekt - jakie czaszki, zwierzęce czy ludzkie repliki? Bo to jednak robi dużą różnicę energetycznie, przynajmniej z mojego doświadczenia z przedmiotami magicznymi.
Wchodząc w temat od strony tradycji - w wielu kulturach szamańskich liczba miała znaczenie rytualne, ale zupełnie inne niż zachodnia numerologia. W tradycji syberyjskiej na przykład liczba 3 i 7 pojawiała się przy przejściu między światami, co akurat zgadza się z numerologią, ale to może być zbieżność wynikająca z tego, że obie tradycje czerpały z podobnych obserwacji naturalnych cykli. Alusia83 bardzo dobre pytanie o czaszki - to fundamentalna różnica, bo repliki krystaliczne to zupełnie inny rodzaj pracy niż autentyczne szczątki.
Ja ostatnio miałam sny, w których pojawiała się czaszka i zawsze było ich trzy. Trzy czaszki ustawione w trójkącie. Szukałam znaczenia i trafiłam na różne interpretacje, ale nie pomyślałam o numerologii. Trójka w numerologii to chyba kreatywność i ekspresja, tak? To jakoś nie pasuje do snu o czaszce...
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie do Rasphul - skoro interesuje cię numerologia w kontekście czaszek, to jak obliczasz liczbę wibracyjną dla konkretnego rytuału? Czy to jest data rytuału, liczba przedmiotów, czy może kombinacja?
Przepraszam że wchodzę ale czy to nie jest trochu nadmierne komplikowanie? Szamani działali intuicyjnie i ich rytuały działały bez żadnych obliczeń. Teraz robimy z tego matemtykę i może gubimy właśnie to, co w tym żywe. Nie mówię że numerologia to zły kier, sama z niej korzystam, ale połączenie tego z szamanizmem wydaje mi sie naciągane.
Niesamowity wątek, naprawdę jestem wdzięczny że ktoś to poruszył! Sam szukam kogoś do głębszej pracy duchowej od jakiegoś czasu i temat transformacji przez symbole śmierci bardzo mnie przyciąga. Mam liczbę ścieżki życia 4, nie wiem czy to współgra z taką pracą?
A jak długo trwa taki rytuał z czaszkami, bo mnie interesuje ten temat ale nie mam za dużo cierpliwości do długich ceremonii. I ile czasu mija zanim człowiek poczuje jakiś efekt?
Czy to nie jest tak, że praca z czaszkami i kośćmi jest przeznaczona tylko dla skorpionów i koziorożców, bo to znaki rządzone przez Saturna i Plutona, które mają największą afinię do symboliki śmierci i transformacji? Pytam bo jestem bliźniakiem i zastanawiam się, czy to w ogóle jest ścieżka dla mnie.
Słucham tej dyskusji i mam pytanie, które może brzmieć naiwnie - ale czy praca z czaszkami nie przyciąga złych energii? Bo rozumiem symbolikę transformacji, ale dla kogoś, kto zaczyna, to może być jednak ryzykowne. Mnie trochę przeraża wejście w taką przestrzeń bez doświadczenia i bez partnera, który wie co robi.
To co opisuje Wrotycz - trójkąt przechodzący w spiralę - pojawia się w kilku tradycjach szamańskich, chociaż w innych kategoriach niż numerologiczne. W tradycji buriackich szamanów trójka to liczba przejścia, ale dopiero ruch - czyli spirala - oznacza, że duch naprawdę poszedł dalej, a nie stoi w miejscu. Nie wiem, czy to zbieżność z twoim snem, czy coś więcej, ale warto to zanotować.
Czytam i mam pytanie trochę z boku głównego wątku, ale jednak - czy ktoś z was pracował z czaszkami w kontekście czakr? Bo jak myślę o symbolice kości, to siódma czakra, korona, wydaje mi się oczywistym łącznikiem. Ale może to zbyt uproszczone?
A propos zapisywania - czy to znaczy, że numerologia przy tej pracy wymaga czegoś w rodzaju dziennika rytuałów? Bo szczerze mówiąc myślałam, że to bardziej intuicyjne. I jeszcze wróćmy do tego, co mówiłam wcześniej o złych energiach - czy taki dziennik sam w sobie nie staje się obiektem naładowanym?
Okej, zaczynam trochę lepiej rozumieć. Ale nadal nie wiem jednego - jak to się łączy z szukaniem partnera do transformacji, o czym jest ten wątek? Czy chodzi o to, żeby rytuały robić we dwoje? Bo dotąd myślałam, że to praktyki solarne.
Pytanie Dobrusia jest w sedno. Praca z czaszkami może być solowa, ale numerologia dwojga uczestników dodaje zupełnie nową warstwę. Jeśli liczba ścieżki życia dwóch osób sumuje się do liczby o wysokiej wibracji transformacji - 8, 9, albo liczby mistrzowskie - to wspólny rytuał może być głębszy niż suma dwóch solowych prac. Nie chodzi o związek romantyczny koniecznie, chodzi o rezonans energetyczny... choć i to się zdarza.
to jest dokładnie to, czego szukam, dziękuję że to powiedziałeś. Mam liczbę ścieżki 4 i zastanawiałem się, jaka liczba partnera dawałaby tę 8 albo 9 w sumie. Czy to po prostu odejmowanie? Tzn. szukam kogoś z czwórką lub piątką?
Wróćmy do tego co mówiła Ewunia_J o Saturnie i ósemce - czy to nie jest tak, że data rytuału z liczbą 8 jest właśnie najlepsza do pracy z czaszkami, bo Saturn rządzi strukturą i granicami, a czaszka to dosłownie kościana struktura? Wydaje mi się, że astrologia i numerologia powinny tu iść w parze, a nie oddzielnie.
Czyli mamy Saturna dla struktury i Plutona dla transformacji przez śmierć - ale to nie jest tak, że te dwie energie w jednym rytuale mogą być ze sobą sprzeczne? Saturn chce zachować formę, Pluton chce ją zniszczyć. A czaszka to jednocześnie forma i symbol śmierci. Jak to w ogóle razem działa?
Edek, właśnie tu wraca kwestia dziennika. Jak zaczynałem systematycznie zapisywać daty i własne stany przed rytuałami, zaczął mi się wyłaniać pewien wzorzec. Nie twierdzę, że to naukowe, ale w moich notatkach z kilku lat wyraźnie widać, że sesje z datą o dominacji 8 i 9 przy równoczesnym moim roku osobistym w 4 dawały zupełnie inny rodzaj kontaktu z materią czaszki niż te same daty w roku 7. Ktoś jeszcze to śledził?
Słucham tej rozmowy o datach i roku osobistym i mam konkretne pytanie do Rasphula - jak obliczasz rok osobisty? Bo widziałam kilka metod i nie wiem która jest właściwa do pracy rytualnej. Czy to ta sama formuła co do zwykłego odczytu, czy inna?
Nie miałam pojęcia, że rok osobisty może zaczynać się od urodzin, nie od stycznia. To by tłumaczyło czemu moje obliczenia nigdy do końca nie pasowały do tego, co czuję. Sprawdzę to. Ale wracając do czaszek - czy rok osobisty wpływa też na to, z jakim rodzajem przodka możemy nawiązać kontakt? Tzn. czy w roku 7 łatwiej dotrzeć do innej linii niż w roku 4?
Czy to nie jest tak, że im więcej warstw dorzucamy - rok osobisty, linia przodków, data rytuału, liczba partnera - tym bardziej się to komplikuje i trudniej cokolwiek zrobić w praktyce? Pytam serio, bo zaczynam czuć, że żeby przeprowadzić jeden rytuał, trzeba mieć matematyczny doktorat.
Okej, "mapa, nie więzienie" to mi trochę ulżyło. Ale mam pytanie do Nastie - skąd wiesz, że zamknięcie rytuału jest czyste? Co to w ogóle znaczy w praktyce?
Weszłam tu bo szukam kogoś do wspólnej pracy i czytam tę rozmowę od początku. Mam pytanie do Rasphula - czy pisząc o numerologii dwojga uczestników, masz na myśli, że para powinna mieć określoną sumę ścieżek życia przed w ogóle zaczęciem czegokolwiek? Bo to brzmi jakby wymagało najpierw poznania liczb osoby, zanim zdecydujesz czy w ogóle chcesz z nią pracować.
A ile czasu zajmuje ta cała analiza numerologiczna zanim w ogóle zrobi się coś praktycznego? Bo czytam ten wątek od godziny i mam wrażenie, że nigdy się nie dotrze do samego rytuału.
