to ściśnięcie w mostku - to jest dla mnie interesujące bo w pracy z czakrami powiedzielibyśmy że to anahata reaguje. Czy przy pracy z czaszkami jest jakaś numerologiczna odpowiedź na pytanie które czakry są "aktywne" w danej konfiguracji liczb? Pytam serio, bo nie wiem czy te systemy w ogóle da się łączyć.
Trzymam je raczej osobno, bo inaczej tracę precyzję. Ale Edek dotknął czegoś ważnego - reakcja ciała jest dla mnie potwierdzeniem że liczba "trafiła". Nieważne czy nazwiesz to czakrą czy czymś innym. To jest ten sam sygnał.
Czyli ciało jest tutaj rodzajem detechtora? Dobże rozumiem? Bo jeśli tak, to mam pytanie - czy to znaczy że ktoś kto jest mocno odcięty od czucia w ciele w ogule nie może pracować z tą numerologią czaszek? Czy da sie to jakoś obejść?
A skąd wiesz że "schodzą tam gdzie mają schodzić"? Pytam bo nie rozumiem co to znaczy w praktyce. Coś czujesz? Coś widzisz? Coś się dzieje z przestrzenią?
Ten synchronizujący się oddech - czy to jest coś co dzieje się niezależnie od tego ile czaszek jest w przestrzeni, czy właśnie liczba czaszek na to wpływa? Bo jeśli dobrze rozumiem poprzednie posty, to konfiguracja liczbowa powinna to albo wspierać albo utrudniać.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie może podstawowe - czy jest jakiś konkretny sposób żeby wyliczyć tę liczbę czaszek do pracy w parze? Czy to jest tak samo jak droga życia, czy to jest zupełnie inna rachuba?
Dobra, spróbuję zarysować. Podstawa to suma drogi życia obojga pracujących - ale nie dodaje się ich do siebie wprost. Osobno redukuje się każdą do jednocyfrowej, potem sprawdza ich wzajemne napięcie - czy są komplementarne czy konfliktowe. Dopiero z tego napięcia wynika ile czaszek ma trzymać przestrzeń. Czaszka nie jest tu ozdobą - jest "węzłem" dla tej sumy.
Rasphul, zatrzymałam się na tym słowie "napięcie". Czy napięcie konfliktowe między liczbami to jest przeszkoda do pracy, czy ono czemuś służy? Bo z tego co mówisz mogłabym wywnioskować i jedno i drugie.
Ja mam podobne pytanie co Wrotycz - bo w numerologii której się uczę mówi się że pewne liczby są ze sobą w konflikcie i to jest trudne, ale też twórcze. Czy przy pracy szamańskiej z czaszkami ten "twórczy konflikt" liczb też może być czymś użytecznym, czy jednak w rytuale chcemy harmonii?
Czyli im więcej napięcia między liczbami partnerów, tym więcej czaszek potrzeba żeby to utrzymać? Czy dobrze to rozumiem? Trochę jak gdyby czaszki stabilizowały to pole kiedy jest za duże ciśnienie.
Rasphul, to brzmi jakbyś mówił że czaszki są czymś w rodzaju... pojemnika? Że przestrzeń która się tworzy przez ich liczbę decyduje o tym ile może się "zmieścić" podczas rytuału? Dobrze to interpretuję czy uciekam za bardzo w metaforę?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam zupełnie podstawowe pytanie - czy ktoś tu w ogóle sprawdzał te zależności z czaszkami empirycznie? Znaczy robiłaś rytuał z daną liczbą czaszek, notowałaś co się dzieje, porównywałaś z inną konfiguracją? Czy to wszystko jest bardziej... wiedzą przekazywaną?
Wróćmy do tego wyliczania które Rasphul zaczął tłumaczyć. Mam datę urodzenia swoją i osoby z którą chciałabym pracować. Rozumiem że redukuję każdą drogę życia osobno do jednocyfrowej. Ale co znaczy "sprawdzić wzajemne napięcie"? Jak to fizycznie wygląda w obliczeniach?
Są ogólne wskazania - liczby z tej samej triady zwykle mają łatwiejszy przepływ. 1-4-7, 2-5-8, 3-6-9. Ale przy pracy rodowej to nie jest jedyne kryterium. Liczy się też to co niosą linie przodków każdej z osób, a to już nie jest z samej daty urodzenia. To wymaga głębszego czytania.
O triadach słyszałam w zupełnie innym kontekście - w numerologii karmicznej. Tam 1-4-7 to linia woli i czynu. Czy przy pracy z czaszkami te znaczenia triad są podobne, czy zupełnie inne?
Ciężka triada - to znaczy że osoby z tymi liczbami powinny unikać pracy z czaszkami? Czy wręcz przeciwnie, że są do niej szczególnie powołane, właśnie przez ten ciężar?
Czytam to wszystko i mam pytanie praktyczne - czy przed ułożeniem czaszek robi się jakieś przygotowanie przestrzeni? Pytam bo jeśli liczby wyznaczają konfigurację, to zastanawiam się czy sam akt układania jest częścią rytuału, czy to tylko techniczne ustawienie przed właściwą pracą.
A ile czasu zajmuje jedno takie ustalanie liczb przed sesją? Pytam bo próbowałem coś podobnego z liczbami czakr i za każdym razem wyliczenia mnie blokowały, zanim w ogóle zaczęłem cokolwiek robić.
to bardzo ważne co powiedziałeś - że przestawienie w trakcie nie jest porażką. Bo mam wrażenie że w wielu praktykach rytuał traktuje się jak coś nienaruszalnego, a ty mówisz że jest w nim miejsce na korektę. Czy ta korekta w trakcie zmienia coś w interpretacji numerologicznej po fakcie?
Mnie zastanawia jeszcze jedno - Rasphul powiedział wcześniej że szuka partnera do transformacji. Czy te wszystkie wyliczenia które opisujesz to jest coś co możesz zrobić sam zanim spotkasz tę osobę, czy musisz mieć jej dane żeby w ogóle zacząć sprawdzać czy macie sens jako para w tej pracy?
