Czytam to i myślę o własnym doświadczeniu. Kiedy pisałam swój dziennik rytuałów, też na początku nie miałam systemu, po prostu pisałam. Dopiero po skończeniu zaczęłam liczyć. Czy to znaczy, że mój dziennik jest numerologicznie niepoprawny, skoro nie planowałam nic z góry?
Przepraszam, że wchodzę z takim prostym pytaniem, ale czy to znaczy, że jak ktoś pisze książkę i mu wyszło na przykład trzynaście rozdziałów, to to jest zły znak? Czy trzynastka zawsze jest zła dla dzieła duchowego?
Słuchajcie, mam pytanie, które może być naive, ale czy jedenastka jako liczba mistrzowska ma inaczej działać w dziele niż inne liczby? Czytałam gdzieś, że liczb mistrzowskich nie redukuje się, ale nie wiem, czy to dotyczy też struktury tekstu.
Melania zadała ważne pytanie i chcę odpowiedzieć wprost. Dla mnie jedenastka jako liczba mistrzowska w kabalistycznym systemie to właśnie ta przestrzeń, której szukam dla agape. Nie dialog dwojga, tylko objawienie jako forma miłości. I może właśnie dlatego czuję tę liczbę jako żywą dla mojego dzieła, pomimo że struktura jedenastu rozdziałów wydaje mi się formalnie niepełna.
A co sprawia, że czujesz ją jako formalnie niepełną? Bo to zdanie jest dla mnie kluczowe. Mówisz, że energia jest dobra, ale forma nie. Skąd to pęknięcie?
To jest bardzo dobre pytanie Slawka i sama jestem ciekawa odpowiedzi. Bo jeśli jedenastka jest właściwą energią, a forma niepełna, to może problem nie jest w liczbie, tylko w wewnętrznej strukturze tych jedenastu rozdziałów. Czy każdy z nich niesie odpowiednią wibrację?
Wow, nie myślałam o tym w ten sposób, że sekwencja ma znaczenie poza sumą. To znaczy, że numerologia rozdziałów to właściwie coś w rodzaju napięcia narracyjnego zapisanego liczbami? Czy to jest właściwe rozumienie?
Odpowiadając na pytanie Slawka, pęknięcie między energią a formą czuję właśnie na poziomie ostatniego rozdziału. Energia jedenastki jest tam, czuję ją w całości, ale ostatni rozdział jakby nie domknął łuku. Jakby powiedział za dużo lub za mało. I właśnie to jest mój problem, nie liczba, tylko to, co ona niesie w tym konkretnym miejscu.
To jest precyzyjne rozróżnienie. Ale mam pytanie, które może zmienić perspektywę, czy ostatni rozdział jest u ciebie jedenastym, czy on stoi jako domknięcie sekwencji i jego numer wynika z prostego liczenia? Bo to nie jest to samo. Jedenasty jako punkt docelowy ma zupełnie inną wibrację niż jedenasty jako ostatni z kolei.
Zaraz, zaraz. Czyli liczba mistrzowska na końcu celowo zostawia czytelnika z otwartą energią? To brzmi jakby dzieło było zaprojektowane tak, żeby nie dawać odpowiedzi, tylko pytania. Czy w kontekście miłości, bo o tym mówi tytuł dodatkowego kontekstu, to ma sens? Miłość jako pytanie, nie odpowiedź?
Rozdział przejścia, to jest bardzo konkretny trop. Ale powiedz mi, jak numerologicznie wyliczasz, gdzie miałby stanąć taki rozdział? Jako ósmy, bo ósemka to transformacja w wielu systemach? Albo jako szósty, bo szóstka to miłość w ujęciu pitagorejskim?
Słucham tej dyskusji i myślę sobie, że to co opisuje Eliksira brzmi jak klasyczny problem przejścia między miłością warunkową a bezwarunkową. W astrologii powiedziałabym, że to Venus kontra Neptun. Venus zamyka, Neptun nie umie zamknąć. Może dlatego forma kuleje, bo próbujesz zamknąć coś, co z natury nie chce być zamknięte?
Wchodzę z boku, bo ta rozmowa mnie wciągnęła. Dwunastka to cykl dopełnienia, dwanaście miesięcy, dwanaście apostołów, dwanaście znaków zodiaku. Dla dzieła o miłości bezwarunkowej mogłaby być nawet lepsza niż jedenastka, właśnie dlatego, że niesie ideę pełni i powrotu do źródła. Czy ktoś to rozważał jako opcję?
Przepraszam, że znowu pytam o coś podstawowego, ale skąd wiecie, że dwunastka w tarocie to Wisielec? Ja myślałam, że numerologia i tarot to oddzielne systemy. Czy one się tu łączą i jak?
Liczyłam scenariusze, Faddi. Dwunastka redukuje się do trójki, a to w moim systemie to ekspresja i komunikacja. Trzynastka do jedynki przez czwórkę, jeśli redukować do końca. I tu jest ciekawa rzecz, trzynastka jako numer transformacji, ale z rdzeniem jedynki, nowego początku. Dla dzieła o agape to jest może najlepsza energia ze wszystkich.
Myślę, że warto tu zatrzymać się na chwilę, bo dyskusja świetnie pokazuje coś ważnego dla całego tematu wątku. Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, ile rozdziałów ma mieć dzieło duchowe. Jest pytanie, co dzieło chce powiedzieć, i wtedy szuka się liczby, która to niesie. Eliksira właśnie to robi na żywo.
Faddi, to co napisałeś o trybie projektowym i odkrywczym chyba najlepiej opisuje to, co czuję z tym dziełem. Pisałam odkrywczo, a teraz stoję przed wyborem, czy korygować strukturę numerologicznie, czy zostawić autentyczność. Ale mam pytanie do wszystkich, bo to mnie nurtuje od dłuższego czasu. Jeśli piszę o agape i całość wyszła jako jedenastka, czy to znaczy, że tekst sam wybrał swój rezonans, czy że ja nieświadomie do tego zmierzałam?
To jest pytanie, które można zadać każdemu dziełu duchowemu z historii. Czy autorzy Psalmów liczyli? Czy twórcy kabalistycznych tekstów projektowali strukturę czy odkrywali ją w trakcie? Mam wrażenie, że przy dziełach naprawdę wysokiej wibracji granica między projektem a odkryciem się zaciera. Ale Eliksira, wróćmy do sedna, bo to jest ważne dla twojego dzieła konkretnie. Mówisz, że forma mówi ci, że czegoś brakuje. Co dokładnie czujesz, że brakuje, ekspresji emocji czy raczej jakiejś logiki struktury?
Zatrzymuję się na tym rozróżnieniu. Trudność w wyrażeniu versus miłość na innym poziomie. W kontekście czakr powiedziałbym, że to jest różnica między zablokowaną czakrą gardła a aktywną czakrą korony. Jedno jest ograniczeniem, drugie jest przekroczeniem języka. I numerologicznie one by się manifestowały inaczej w strukturze. Czy masz jakieś przeczucie, które z tych dwóch to jest w twoim przypadku?
Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy można mieć relację z systemem symbolicznym? Rozumiem że ktoś może być lepszy w numerologii albo astrologii, ale mówisz o relacji jakby to był żywy kontakt z czymś. Czy to dosłowne czy to metafora?
Wracam do kwestii rozdziałów, bo myślę, że trochę odeszliśmy od konkretnego pytania Eliksiry. Jeśli mamy jedenastkę jako obecną sumę i rozważamy dwunastkę lub trzynastkę, to co z zupełnie innym wariantem? Dziewięć rozdziałów zamiast jedenastu, z podrozdziałami, które nie zmieniają sumy głównej. Czy struktura wewnętrzna liczy się tak samo jak liczba głównych rozdziałów?
Liczyłam główne rozdziały, bez podrozdziałów. Tytuł dzieła w moim systemie redukuje się do szóstki, co dopełnia sens, bo szóstka to właśnie miłość i harmonia w ujęciu pitagorejskim. Więc mam szóstkę w tytule i jedenastkę w strukturze. I teraz zastanawiam się, czy te dwie liczby rozmawiają ze sobą harmonijnie, czy tworzą napięcie. Betalia, jak byś to widziała?
Szóstka i jedenastka to jest bardzo ciekawa para. Szóstka jest ziemskim przejawem miłości, troską, relacją, czuły dotyk. Jedenastka jest mistycznym kanałem, intuicją, przekazem z wyższego poziomu. Razem mogą tworzyć dzieło, które łączy oba wymiary miłości, ten ludzki i ten duchowy. Ale to napięcie jest twórcze tylko wtedy, gdy w tekście jest przestrzeń na obydwa. Czy w twoich jedenastu rozdziałach jest miejsce na tę ziemską warstwę szóstki?
Słucham tego od dłuższego czasu i próbuję zrozumieć. Szóstka w tytule i jedenastka w rozdziałach to dwie liczby dla jednej książki. Czy to się jakoś sumuje razem, czy każda z nich znaczy coś oddzielnie dla całości? Bo zaczynam czuć, że dobrze rozumiem każdą liczbę osobno, ale nie wiem jak myśleć o dziele z wieloma liczbami jednocześnie.
Ta metafora z akordami bardzo mi pomaga. I od razu mam pytanie do Ismera albo Betali, bo nie wiem do kogo, czy są pary liczb, które znane są jako dysonansowe w tekstach duchowych? Czyli takie, których się unika, bo tworzą właśnie złe akordy?
Nie wiem czy to odpowiedź na pytanie Rumianek79, ale w tradycji tarota kombinacje kart o pewnych numerach są czytane jako napięciowe a nie harmonijne. Na przykład piątka i ósemka razem często sygnalizują konflikt między regułą a transformacją. Zastanawiam się, czy podobne zasady działają w numerologii tekstów, bo jeśli tak, to byłoby ciekawe sprawdzić, co daje para szóstka plus jedenastka w takich kategoriach.
Kabała ma do tego najlepiej rozwinięte narzędzia, szczególnie Gematria stosowana do struktury pism. Ale to jest bardzo specyficzny system i nie każda liczba przekłada się bezpośrednio na pitagorejską tradycję, którą stosuje większość z nas tutaj. Eliksira, czy pracujesz w systemie pitagorejskim czystym czy masz jakieś modyfikacje? Bo to zmienia, jak liczyć tę szóstkę i jedenastkę razem.
