Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy to co Eliksira teraz opisuje, czyli że tekst zaczął chcieć czegoś inaczej niż autorka, to jest normalne w numerologii? Czy tekst może mieć swoją własną numerologię niezależnie od autora?
Jeśli tytuł tekstu ma własną numerologię, to czy to znaczy, że powinno się liczyć wartość tytułu i dobierać do niej liczbę rozdziałów? Pytam, bo to byłaby dla mnie jakaś konkretna metoda, którą można by zastosować, a nie tylko ogólna zasada.
Synkretyczny. Ale z silnym rysem mistycznym, nie religijnym. I z tym też pewnie wiąże się mój problem z liczbą, bo nie mam jednej tradycji, która by mi powiedziała, ile. Mam kilka i każda coś innego sugeruje.
A co jeśli to jest właśnie informacja? Że tekst synkretyczny nie powinien mieć liczby zaczerpniętej z jednej tradycji, tylko powinien szukać liczby, która pojawia się jako wspólna w kilku? Jakie liczby rozdziałów proponują ci różne systemy, do których zaglądasz?
To mnie bardzo ciekawi, co Eliksira odpowie, bo sama jestem w podobnym miejscu z moimi zapiskami. Różne systemy mi dają różne sugestie i dotychczas po prostu wybierałam tę, która mi się podobała, co chyba nie jest najlepszą metodą. Ale czy jest lepsza, jeśli nie ma jednej tradycji?
Różne systemy dają mi różne sugestie i próbowałam je zestawiać przez ostatnie tygodnie. Pitagorejski przez tytuł prowadzi mnie do siódemki. Kabalistyczny szepce dziewiątkę. Jeden z systemów chińskich, którym się trochę zajmuję, wskazuje ósemkę jako harmonizującą dla tekstów przejścia. I teraz stoisz z trzema liczbami i żadna nie jest zła, tylko każda jest z innego języka.
Siódemka, dziewiątka i ósemka to nie jest tak odległa rodzina. Czy próbowałaś sprawdzić, czy któraś z tych liczb jest pochodną innej w twoim konkretnym zapisie? Bo czasem przy synkretycznym tekście nie chodzi o wybranie jednej tradycji, tylko o znalezienie liczby, która leży na przecięciu. Czy suma siódemki i dwójki, albo dziewiątka zredukowana do czegoś, nie zaczyna ci wskazywać jednego centrum?
Wróćmy do czegoś bardzo konkretnego. Eliksira powiedziała, że ma trzy liczby z trzech systemów. Mam pytanie do niej, bo to zmienia całą logikę tej rozmowy. Który z tych systemów czujesz jako najbardziej swój, nie jako najpiękniejszy ani najstarszy, tylko jako ten, przez który patrzysz na własne życie najczęściej i najbardziej naturalnie?
Siódemka jako domknięcie to nie jest sprzeczność, jaką się wydaje. W tradycji pitagorejskiej siódemka jest pełnią cyklu, nie początkiem nowego. Siedem dni tygodnia kończy się siódmym dniem odpoczynku, nie ósmym nowego początku. To ósemka jest początkiem po domknięciu. Pytanie brzmi inaczej: czy to, co chcesz domknąć, jest cyklem czy otwartą raną?
