Chciałam zapytać o coś, co mnie od jakiegoś czasu nurtuje, bo czytałam różne rzeczy i nie mogę dojść do jednej odpowiedzi. Chodzi mi o liczbę okrążeń przy oczyszczaniu mieszkania, zwłaszcza w kontekście egzorcyzmów i odpędzania. Gdzieś trafiłam na informację, że trzy razy to minimum, ale potem w innym miejscu ktoś pisał o dziewięciu. Mam wrażenie, że każde źródło mówi co innego. Czy jest jakaś zasada numerologiczna, która to porządkuje? Bo to musi mieć znaczenie, ile razy się obejdzie, prawda? Nie może być przypadkowe.
To dobre pytanie, ale zanim odpowiem, chciałem dopytać: mówisz o oczyszczaniu przestrzeni jako takim, czy konkretnie o sytuacji, gdzie jest podejrzenie obecności jakiegoś bytu? Bo to robi różnicę. Trójka i dziewiątka to rzeczywiście najczęściej spotykane liczby w kontekście rytualnego obchodzenia, ale ich uzasadnienia są zupełnie różne.
Też chętnie posłucham, bo jakoś nigdy o tym nie myślałam od strony liczb. Ja jak robiłam oczyszczanie, to po prostu chodziłam, ile razy mi się wydawało że wystarczy. Teraz się zastanawiam, czy to w ogóle ma sens bez tej wiedzy numerologicznej.
Tak, w tej metodzie tak. Redukujesz datę do jednej cyfry i to wyznacza liczbę okrążeń. Na przykład jeśli wychodzi ci czwórka, to cztery razy. Ale tu też jest kwestia kierunku, bo to ma znaczenie przy numerologicznym podejściu do przestrzeni. Czy idziesz zgodnie z ruchem wskazówek zegara, czy odwrotnie.
Kierunek to podstawa. Zgodnie z ruchem słońca, czyli słonecznie, to działanie otwierające, zapraszające. Przeciwnie, to zamykanie, wypędzanie. W kontekście egzorcyzmu czy odpędzania obchodzi się zawsze przeciwnie do wskazówek. Liczba okrążeń w połączeniu z kierunkiem tworzy dopiero pełny rytualny obraz. Sama liczba bez kierunku to trochę jak tarot bez intencji.
A co jeśli ktoś mieszka w kawalerce i nie ma jak normalnie obejść? Znaczy można chodzić wokół łóżka? Poważnie pytam, bo mieszkania bywają małe.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może głupie. Skąd w ogóle wiadomo, że trzy albo dziewięć, a nie na przykład pięć? To znaczy, czy jest jakiś tekst źródłowy, tradycja, coś konkretnego? Bo mam wrażenie, że każdy mówi inaczej i ciężko ocenić, co jest bardziej uzasadnione.
Ja zawsze łączę liczbę okrążeń z tym, czego używam podczas chodzenia. Jeśli idę z kadzidłem oczyszczającym, na przykład z szałwią albo kopalą, trzy okrążenia wydają mi się wystarczające przy standardowym oczyszczaniu. Ale jak dochodzi do tego sól i świece, to robię dziewięć. Liczba ma odzwierciedlać intensywność intencji, a nie być oderwana od reszty rytuału.
Przepraszam, że wchodzę z moim przypadkiem, ale właśnie przez to trafiłam na ten wątek. Rozstałam się ostatnio i chcę przeprowadzić oczyszczenie mieszkania po tej osobie, bo czuję jej obecność energetycznie. Czy ktoś wie, czy w takim wypadku liczba okrążeń powinna być powiązana z numerem życiowym tej osoby czy moim?
Słucham tej rozmowy od początku i zastanawiam się, czy ktoś próbował łączyć numerologię osobistą z tarota przy takim oczyszczaniu. Znaczy, wyciągnąć kartę i na jej podstawie określić liczbę.
Bardzo dziękuję za tę rozmowę, czytam i naprawdę dużo rozumiem przez te wszystkie odpowiedzi. Chciałem tylko zapytać Kalibasty czy Gebdy, czy ta sama zasada z liczbą okrążeń dotyczy też oczyszczania po zakończeniu związku, gdy chce się przyciągnąć nową miłość? Bo jeśli tak, to bardzo by mi to pomogło.
A jeśli chodzi o moją sytuację, to mam jeszcze jedno pytanie. Mówiłam, że czuję ciężkość szczególnie w jednym pokoju. Czy to oznacza, że powinnam zaczynać okrążenia od tego miejsca, czy omijać je na początku i wrócić na końcu? Bo gdzieś czytałam, że miejsca o silniejszej energii lepiej zostawić na finał.
Przepraszam, że przerywam, ale ta historia z chwilową ulgą i powrotem brzmi znajomo. Czy to nie może być po prostu efekt placebo albo nastroju? Pytam szczerze, bo sama mam problem z odróżnieniem, kiedy coś naprawdę działa, a kiedy po prostu się lepiej czuję przez chwilę, bo cokolwiek zrobiłam.
Chciałam wrócić do pytania apolonii o ten konkretny pokój, bo to mnie zastanawia od strony astrologicznej i numerologicznej jednocześnie. Czy ta osoba, z którą się rozstałaś, mieszkała razem z tobą, czy tylko bywała? Bo jeśli mieszkała, to ślad energetyczny może być wbudowany w sam rytm przestrzeni, i wtedy sama liczba okrążeń może nie wystarczyć bez pracy z liczbą tej osoby.
Słuchajcie, trochę z boku, ale mam pytanie praktyczne. Czy jeśli ktoś chce zacząć ten rytuał i nie zna daty urodzenia byłego partnera, to co wtedy? Bo moja przyjaciółka jest w podobnej sytuacji i tamten po prostu nie powie daty, celowo. Czy można to jakoś obejść?
Czytam tę rozmowę o snach apolonii i chcę wrócić do wątku okrążeń, bo myślę, że zgubiłyśmy jeden ważny element. Rozmawiałyśmy o liczbie okrążeń i kierunku, ale czy ktoś wspomniał o tym, co trzymać w rękach podczas obchodzenia? Bo zioła mają tu konkretne znaczenie i myślę, że przy tak silnym śladzie dwóch lat wspólnego życia sama liczba to za mało.
Czekaj, bo jestem ciekawa. Mówisz, że zioło zależy od liczby okrążeń? To jest jakaś konkretna tradycja czy intuicyjne podejście? Bo nigdy o tym nie słyszałam i zastanawiam się skąd to pochodzi.
Słuchajcie, naprawdę nie chcę psuć atmosfery, ale mam wrażenie, że im dłużej czytam ten wątek, tym bardziej wszystko staje się bardzo elastyczne. Liczba okrążeń zależy od liczby lat, a zioło zależy od liczby okrążeń, a kierunek zależy od pokoju. Czy to nie sprawia, że każdy robi coś innego i nie ma żadnego punktu odniesienia?
Bardzo ciekawa ta dyskusja o warstwach, ale chciałam zapytać praktycznie. Jeśli mamy dwie warstwy energetyczne jak u apolonii, to czy liczba okrążeń jest sumą obu obliczeń, czy osobne rytuały z osobnymi liczbami? Bo to robi sporą różnicę w tym, jak zaplanować cały proces.
Dwa osobne rytuały, nie suma. Sumowanie liczb z różnych obliczeń to błąd, który zniekształca oba przekazy. Każda warstwa ma swoją numerologię i swoje zamknięcie. Można je przeprowadzić tego samego dnia, ale z przerwą i wyraźnym rozgraniczeniem intencji.
Rozumiem, że dwa osobne rytuały, ale mam pytanie praktyczne do Kabalista i do reszty. Jak długa powinna być ta przerwa między nimi? Godzina, dzień, tydzień? Bo z jednej strony rozumiem, że intencja musi być oddzielna, ale z drugiej strony zastanawiam się czy energetycznie nie lepiej zrobić wszystko jednego dnia, kiedy jestem już w tym skupieniu.
Spróbuję zebrać to w całość. Podstawa to liczba ścieżki życia osoby, której energię chcemy usunąć. Oblicza się ją ze sprowadzenia daty urodzenia do jednej cyfry. To jest liczba okrążeń dla warstwy związku. Dla warstwy starszej, czyli tej z historii mieszkania, podstawą jest rok budowy lub rok wprowadzenia się poprzednich mieszkańców, jeśli go znasz. To dwa osobne obliczenia i dwa osobne rytuały.
Dobrze, że Kabalista to zebrał, bo naprawdę się rozgałęziło. Ale chcę dodać jedną rzecz do ziół, bo wcześniej mówiłam o piołunie i dziurawcu. Przy dwuwarstwowym oczyszczaniu ja bym rozdzieliła zioła tak samo jak rytuały. Do warstwy świeższej, tej po związku, piołun lub dziurawiec w zależności od liczby. Do warstwy starszej, tej z choroby poprzedniego mieszkańca, użyłabym czegoś innego, bo to nie jest kwestia przywiązania emocjonalnego, tylko osadzonego bólu.
Czekaj, to teraz mamy do apolonii trzy różne rzeczy naraz. Liczba okrążeń dla byłego, osobna liczba dla poprzednich mieszkańców, inne zioła do każdej warstwy. Zastanawiam się ile to trwa fizycznie. Czy to jest jeden wieczór rozłożony na kilka godzin, czy to jest kilka dni?
Chyba bardziej w sypialni, ale nie wiem czy to nie dlatego, że tam sypiam i bardziej to odczuwam. Trudno mi powiedzieć. Rano w kuchni jest zupełnie inaczej, lżej. Ale sypialnia była też pokojem gdzie on mieszkał najdłużej.
Numer mieszkania sprowadzony do jednej cyfry to numer wibracyjny samego miejsca. On nie wchodzi bezpośrednio do obliczeń okrążeń, ale daje kontekst. Jeśli numer mieszkania i liczba ścieżki byłego partnera są w konflikcie numerologicznym, to samo oczyszczenie może nie wystarczyć i trzeba będzie też przepisać wibrację miejsca. Ale to dopiero po oczyszczeniu, nie zamiast.
Słucham tej rozmowy i chcę dodać coś, co nie padło. Przy oczyszczaniu dwuwarstwowym kierunek obchodzenia może być różny dla każdej warstwy i to nie jest kwestia dowolności. Dla warstwy emocjonalnej, tej po związku, standardowo przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, bo to kierunek rozwiązywania. Dla warstwy głębszej, energii miejsca, czasem stosuje się oba kierunki jeden po drugim w tym samym przejściu. Słyszał ktoś o tej metodzie?
