Adres wpisuje się w formularzach odruchowo, a w numerologii to jedna z najbardziej osobistych liczb, z jakimi ma się do czynienia na co dzień. Numerologia domu zakłada, że numer mieszkania albo budynku opisuje energię przestrzeni: to, czy łatwiej w niej odpoczywać, pracować, przyjmować gości, czy raczej ciągle coś się w niej zmienia. Policzenie tej wibracji zajmuje minutę i nie wymaga niczego poza kartką.
Marzec to czas wiosennych porządków, przeglądania szaf i przeprowadzek, więc pytanie o energię czterech ścian wraca jak bumerang. Poniżej znajdziesz sposób liczenia krok po kroku, znaczenie wibracji od 1 do 9, wyjaśnienie liczb mistrzowskich 11 i 22 oraz podpowiedzi na sytuację, w której wynik zupełnie nie pasuje do obecnego etapu życia.
Cały wpis dostępny tutaj: Numerologia domu – jak obliczyć wibrację mieszkania i co oznacza
Przeczytałam rano i od razu wzięłam kartkę, ale zaraz się zgubiłam. Mieszkam w bloku pod numerem 12, moje mieszkanie to 47. Która z tych dwóch liczb się liczy? Bo z jednej wychodzi mi zupełnie co innego niż z drugiej i już sama nie wiem, czy dobrze to robię.
widze że piszecie tu o jedenastce ale to nie tak. jedenastke napewno sie redukuje bo w numerologi wszystko sprowadza sie do jednej cyfry, 1+1=2 i wychodzi dwójka. czyli mieszkanie dla par, dla singla bedzie kiepsko wogóle
u mnie od zawsze szóstka i jak czytam ten opis to mam wrażenie że ktoś podglądał mi kuchnie 🙂 trzydzieści lat pod tym adresem i ciągle ktoś siedzi przy stole. mąż mówi że prowadze stołówke a nie dom
hmm a co z literą? mam 12A i nigdzie nie moge znaleść jednoznacznej odpowiedzi. na jednej stronie pisza ze litere sie pomija a na drugiej ze trzeba ja przeliczyć. ktoś to sprawdzał u siebie?
moim zdaniem to jest niepełne. adres to nie tylko numer mieszkania tylko ulica miasto i kod pocztowy, bez tego liczycie połowe. u mnie kod ma piątke na końcu i to napewno cos znaczy
a wiecie co jest najlepsze? ósemka. pieniadze, kasa, dobrobyt. każdy powinien szukać mieszkania z ósemką na drzwiach i po sprawie, reszta liczb to loteria conajmniej dla mnie
A jak to wygląda przy domu jednorodzinnym? Mamy numer 23 na płocie i żadnego numeru mieszkania. Doliczać jeszcze numer działki z aktu notarialnego, czy to już przesada?
Zastanawiam się nad czymś zupełnie innym. Wychowałam się pod jednym adresem przez osiemnaście lat i wyprowadziłam się stamtąd dawno temu, a ten dom ciągle mi się śni.
Czy taka wibracja zostaje w człowieku na dłużej, czy liczy się wyłącznie to miejsce, w którym mieszka się teraz?
Czytam ten wątek od rana i mam jedną refleksję. Numer opisuje tło, a nie scenariusz.
Widziałam dwójki, w których ludzie kłócili się od świtu do nocy, i dziewiątki, w których było cieplej niż gdziekolwiek indziej. To nadal ludzie robią dom, liczba jedynie podpowiada, co przyjdzie łatwiej, a nad czym trzeba popracować.
Ojej, chyba przesadzam, ale szukam teraz mieszkania i zaczęłam patrzeć na numery w ogłoszeniach. Jak widzę piątkę, od razu mam przed oczami ciągłą bieganinę i przewijam dalej. Ktoś tak w ogóle wybiera, czy to droga donikąd?
wracam jeszcze do kodu bo mi to nie daje spokoju. numer mieszkania nadaje urzednik i kod pocztowy tez nadaje urzednik. to czemu jedno liczymy a drugie wyrzucamy do kosza, przeciez to jest wybieranie pod z góry przyjeta teze
Wracam do sedna, bo najczęściej i tak pada pytanie, co zrobić, kiedy wynik nie pasuje do etapu życia. Wyprowadzka nie jest konieczna.
Wibrację równoważy się tym, czego danej liczbie brakuje. W piątce rytmem i porządkiem przy wejściu, w siódemce wspólnymi kolacjami i cieplejszymi barwami, w ósemce jednym kątem, do którego nie wchodzi praca ani rozmowy o rachunkach. Działa wolniej niż przeprowadzka, za to bez kartonów.
powiem szczerze ze mnie to nie przekonuje. wyjdzie piatka to ruch, wyjdzie siodemka to cisza, a jak komus nie pasuje to sie to „równoważy”. przy takim podejsciu zawsze wszystko sie zgadza i nigdy nie da sie tego sprawdzić. no coż, taka moja uwaga, nie zarzut do nikogo konkretnie
Mieszkałam trzy lata pod piątką i dopiero po fakcie zobaczyłam, jak to wyglądało z boku. W tym czasie zmieniłam pracę, rozpadł mi się długi związek, dwa razy przemeblowałam cały pokój i wyjechałam na pół roku.
Wtedy byłam pewna, że to po prostu taki okres w życiu. Teraz już nie jestem taka pewna.
jeszcze jedno ostrzezenie dla wszystkich. czwórka to pechowa liczba, chińczycy jej unikaja i nie robia czwartego pietra w hotelach. da sie to obejść, wystarczy dopisać inna cyfre na wycieraczce albo od środka na futrynie i wibracja adresu sie zmienia, sprawdzone u kolegi
Mam mieszkanie numer 10, więc po zsumowaniu wychodzi jedynka. Tylko czy to zero przy jedynce coś jeszcze wnosi? Dziesiątka i jedynka brzmią mi jakoś zupełnie inaczej, chociaż wynik ten sam.
A jeśli budynek jest nowy i numeru jeszcze nie ma? Odbieramy mieszkanie w czerwcu, na papierach mamy tylko oznaczenie inwestycji z literą i cyfrą. Liczyć to, co jest teraz, czy poczekać, aż urząd nada właściwy adres?
Skoro jedenastka przewinęła się tu już kilka razy, dorzucę parę praktycznych rzeczy. Ten adres podkręca wrażliwość i najczęściej odbija się właśnie na śnie.
Pomaga zasłona zaciemniająca, wieczór bez ekranu, mniej luster w okolicy łóżka i stała pora kładzenia się. Warto też czytać tę liczbę równolegle jako dwójkę, bo pod spodem cały czas pracuje potrzeba spokoju i bliskości.
eh, mam trójke i teoretycznie wszystko sie zgadza, tylko w praktyce ciezko z tym wytrzymać. pracuje zdalnie i nie ma dnia zeby ktos nie zapukał albo nie zadzwonił domofon.
sasiadka wpada na kawe, kolega z parteru po wiertarke, listonosz do sasiada bo go nie ma. fajnie że dom żyje ale ja mam robote do oddania na wczoraj
dobra, sprawdziłem swoje trzy poprzednie adresy i musze przyznać ze cos w tym jest. kod pocztowy miałem ten sam przez dziesięć lat a mieszkania różniły sie od siebie jak dzień i noc.
narazie odpuszczam ten watek z kodem. nadal uwazam ze ulica robi wiecej niz sie tu pisze, ale to juz na inna rozmowe
policzyłam i wyszła szóstka. no i wszystko jasne, u mnie w kuchni zawsze ktoś siedzi a lodówka i tak świeci pustkami 😀
Warto zestawić wibrację mieszkania z liczbą drogi życia domowników. Kiedy obie są zgodne, miejsce wzmacnia to, co i tak w człowieku siedzi, i zwykle mieszka się lekko.
Kiedy się różnią, dom działa jak przeciwwaga i wcale nie musi to być złe. Czwórka potrafi uziemić kogoś rozbieganego, a siódemka daje oddech osobie, która żyje w ciągłym biegu.
licze adresy rodzinom od kilkunastu lat i powiem wam jedno. przy krótkim wynajmie wibracja ledwo daje o sobie znać, człowiek mieszka rok i jedzie dalej.
dopiero przy dłuższym siedzeniu pod jednym numerem widać powtarzalny wzór. i jeszcze jedno, jak w domu jest czwórka ludzi z liczbami 1, 4, 6 i 9 to patrzy sie na dom jako całość a nie na jedną osobę, bo inaczej można sie zakręcić
Mam pytanie z zupełnie innej beczki. Otwieram we wrześniu małą pracownię, lokal ma numer 3. Liczy się to tak samo jak mieszkanie, czy przy lokalu użytkowym interpretacja idzie w inną stronę?
Czytam ten wątek od początku i uderza mnie jedno. Liczba nie mówi, co się wydarzy, tylko po co jest to miejsce.
Do dziewiątki ludzie przychodzą się pożegnać, do szóstki najeść, do siódemki pomyśleć. Dopiero kiedy próbujemy używać domu wbrew temu, do czego ciągnie to miejsce, robi się naprawdę ciężko.
mam dziewiątkę i faktycznie ciagle ktos sie wyprowadza. w dwa lata zmieniło mi sie trzech współlokatorów, jeden wyjechał za granice drugi wrócił do rodziców a trzeci sie ozenił.
myslałem ze to zwykły przypadek bo takie mieszkanie i taki wiek, ale jak to czytam to juz nie wiem
