Słuchajcie, ale to teraz wychodzi na to, że Almandynka powinna może jednak rozważyć inny kolor tej sofy? Bo ciemnoszary przy tylu czwórkach brzmi naprawdę przytłaczająco. Czy producenci mają ja w innych kolorach?
Eh, jest wersja w oliwkowej zieleni i w ciepłym beżu. Oliwka bardzo mi się podoba estetycznie, ale nie wiem jak numerologicznie. beż jest bezpieczniejszy intuicyjnie, ale nudniejszy. I tu mam dylemat - czy w wyborze koloru powinnam iść za intuicją czy za systemem?
Zielona oliwka to kolor serca i wzrostu - zieleń w każdym odcieniu aktywuje czwórkę, ożywia ją, nadaje jej dynamikę. Beż wycisza. Przy Twoim układzie czterech czwórek postawiłabym pytanie inaczej: czego teraz potrzebujesz bardziej - stabilizacji czy ożywienia? Bo obie opcje mają sens, tylko w różnych okolicznościach życiowych.
Wchodzę z boku, bo mi się przypomniało coś ważnego przy tej rozmowie o kolorach. Czy ktoś brał pod uwagę, że te wymiary sofy 220x96x84 to wymiary katalogowe, a po złożeniu w salonie sofa może mieć inne efektywne wymiary przez nóżki, poduszki, oparcie? Pytam bo niedawno okazało się, że mebel "w katalogu" i "w moim pokoju" to dwie różne rzeczy jeśli chodzi o odczucie przestrzeni
Bernadka pyta o coś naprawdę istotnego. W tradycji feng shui zawsze mierzono przedmiot taki jaki stoi, a nie taki jaki jest w instrukcji. Numerologia przestrzeni zwykle idzie w tę samą stronę - liczy się to co fizycznie zajmuje miejsce w Twojej energii. Almandynko, czy masz możliwość zmierzenia sofy przed zakupem, bo to zdarza się w salonach meblowych? 😉
Byłam w salonie i mierzyłam sama. Te 220x96x84 to mój własny pomiar taśmą, nie katalog. Mierzyłam bez poduszek oparcia, bo zastanawiałam się czy poduszki są częścią sofy czy osobnym elementem. Teraz sama nie wiem czy dobrze zrobiłam.
Właściwy pomiar to ten który czujesz jako "sofę" - jeśli poduszki oparcia są stałe i nie można ich wyjąć, to są sofą. Jeśli są dekoracyjne i można je przestawić, to już osobny element. Jak było z tą konkretną?
Zapisałam sobie tę rozmowę i mam jedno pytanie, które mi się nasuwa. czy ktoś z was brał kiedyś pod uwagę stosunek wymiarów do siebie, a nie tylko same liczby po redukcji? Bo 220 do 84 to stosunek który bardzo zbliża się do złotej proporcji i zastanawiam się, czy to w numerologii ma jakieś znaczenie, czy to już inna dziedzina
Czytam ten wątek od początku i jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy żeby liczyć cokolwiek przed zakupem mebla. Ale ta rozmowa o złotej proporcji i wymiarach uświadomiła mi, że moja stara kanapa ma wymiary, które kompletnie zignorowałam. Czy jest jakiś sensowny opis gdzie można samodzielnie sprawdzić te podstawy bez zamawiania pełnej konsultacji?
A wracając do tej oliwkowej sofy - skoro Almandynka ma cztery czwórki i rozważa zielony kolor, to czy nie jest tak, że sama intuicja do zieleni jest już jakimś sygnałem? Czytałam gdzieś że jeśli coś "ciągnie", to energia Cię przyciąga bo jest z Tobą zgodna. Czy to może być wskazówka?
Gosiunia, to bardzo ciekawe pytanie o tę intuicję. Właśnie nad tym siedzę od kilku dni. Z jednej strony system numerologiczny wskazuje na pewne rzeczy, z drugiej - mam wyraźne poczucie, że ta oliwka "chce" do mnie. Tylko że sama sobie teraz nie ufam, bo nie wiem czy to moja intuicja mówi, czy po prostu moda na oliwkę robi swoje i to tylko estetyka. Jak wy odróżniacie te dwa sygnały? 🙂
Oj, to jest fundamentalne pytanie, które zadaje sobie chyba każda praktykująca osoba. Intuicja ma inną jakość niż pragnienie estetyczne - jest spokojniejsza, nie krzyczy. Pragnienie estetyczne często pulsuje, naciska, pojawia się w reklamach i u znajomych. Ale żeby odpowiedzieć Almandynce konkretnie: kiedy myślisz o tej oliwkowej sofie o północy, bez żadnych katalogów przed oczami, co czujesz? Nie co myślisz - co czujesz?
Ale właśnie - czy przy takiej liczbie czwórek jak u Almandynki oliwka nie jest trochę jak dokładanie drewna do ognia? Czwórka to ziemia, stabilność, a zieleń to wzrost i ruch. Czy to nie będzie powodować jakiegoś napięcia w przestrzeni, zamiast ją uspokajać? Mam takie przeczucie, że przy dominancie jednej liczby lepiej wybrać kolor, który ją równoważy, nie potęguje.
Salon służy mi głównie do czytania i pracy z kartami - mam tam duży stół, przy którym robię rozłożenia. Gości przyjmuję rzadko. Czyli raczej przestrzeń skupienia i wewnętrznej pracy. Przy takiej funkcji - jak to układa się z tymi czterema czwórkami? Pytam, bo zaczynam myśleć, że może to nie jest przypadek, że wybrałam sofę z takim układem liczb właśnie do tego pokoju.
Jak Almandynka opisuje tę przestrzeń, to czwórka brzmi wręcz idealnie. Czwórka to koncentracja, praca z materią, ugruntowanie - a praca z kartami wymaga właśnie zakorzenienia, żeby nie "odpłynąć" za bardzo w interpretacje. Zielona oliwka przy takim zastosowaniu naprawdę ożywiałaby tę stabilność bez jej rozbijania. Ale mam pytanie do Sigilmistrza: czy ta koherencja liczb w przestrzeni do pracy może mieć też jakiś efekt uboczny? Zbyt dużo stabilizacji to co - stagnacja?
Właśnie tu chcę coś dorzucić, bo to jest bliskie dodatkowemu kontekstowi, o którym mało się mówi wprost. Kiedy przestrzeń numerologicznie jest zbyt koherentna - to jest za bardzo "wyciszona" w swojej jednej wibracji - rytuały czy inne praktyki energetyczne mogą zacząć działać głębiej niż się planowało. Stabilna, silna liczba w przestrzeni to jak rezonator. Amplifikuje. Almandynka, czy pracujesz tam z intencjami, które masz bardzo precyzyjnie sformułowane, czy raczej z otwartymi pytaniami?
Powiem wprost: przestrzeń z silną, spójną numerologicznie wibracją przy otwartych intencjach to takie środowisko, gdzie pytanie "pokaż mi co ważne" może dostać odpowiedź bardzo szeroką - szerzej niż się chciało. Nie mówię, że to złe, ale to nie jest "pokaż mi co ważne w pracy" tylko "pokaż mi wszystko". Taka przestrzeń nie filtruje, ona wzmacnia zakres. Miałam jedną rozmowę z kimś, kto w podobnie ustawionym miejscu zaczął dostawać informacje, których zupełnie nie szukał i nie wiedział jak je zatrzymać.
Zapisuję tę rozmowę i mam w notatkach podobny wątek sprzed jakiegoś czasu - ktoś na innym forum opisywał sytuację, gdzie przestrzeń o silnej wibracji jednej liczby zaczęła "przejmować" rytm pracy. Znaczy: osoba planowała krótkie rozłożenia, a wchodziła w trans na godziny, bo przestrzeń jakby nie puszczała. Nie twierdzę, że to jest reguła, ale czy to jest to, o czym Pelagiusza mówi? To by zmieniało podejście do wyboru sofy dość istotnie.
Bernadka dotyka czegoś ważnego. Większość opisów "przestrzeń mnie wciągnęła" daje się wyjaśnić przez stres, nieregularny sen, intensywną pracę. Zanim zaczniemy mówić o amplifikacji numerologicznej, warto sprawdzić te przyziemne warunki. Powiedziałbym nawet, że numerologia przestrzeni jako system działa bardziej subtelnie i długofalowo niż nagłe dramatyczne zdarzenia. Jeśli coś działa gwałtownie - szukałbym najpierw innych przyczyn.
Pracuję głównie sama, ale raz na jakiś czas robię rozłożenia dla znajomych przy tym samym stole. Szczerze - ta rozmowa zaczyna mnie trochę niepokoić w kontekście zakupu tej sofy. Czy mówicie, że sama sofa może zmienić charakter pracy w przestrzeni? Bo to by oznaczało, że wybór koloru i wymiarów to nie jest tylko estetyka, ale coś, co ma realny wpływ na to co się tam dzieje.
Nie chcę, żeby ta rozmowa brzmiała jak ostrzeżenie przed zakupem sofy - bo to by było absurdem. Wpływ numerologii przestrzeni jest realny, ale nie jest nagły ani dramatyczny. Myśl o tym jak o ustawieniu tła, nie jak o odpaleniu czegoś. Sofa z czterema czwórkami w oliwce nie wywoła żadnego "przejęcia" - ona po prostu ustawia pewną jakość miejsca. Almandynka, mam jedno praktyczne pytanie: czy teraz, przed zakupem sofy, ta przestrzeń ma jakiś charakter do pracy? Coś czujesz w niej?
To, co Almandynka opisuje - ta "śliskość" odpowiedzi - jest dla mnie bardzo obrazowe. czytałam gdzieś, że przestrzenie bez wyraźnej numerologicznej kotwicy bywają właśnie takie: informacja przychodzi, ale nie ma gdzie "osiąść". Czy ta nowa sofa z czwórkami mogłaby być właśnie taką kotwicą? I czy to by zmieniało też pytanie o kolor - skoro oliwka ożywia, a sofa ma zakotwiczać, to może beż byłby lepszy jako kolor bardziej "ziemny"?
Almandynka, właśnie mam pytanie uzupełniające do tego, co powiedziałam przed chwilą o czakrach - czy przy rozłożeniach dla znajomych siadają oni po tej samej stronie stołu co ty, czy naprzeciwko? Bo jeśli sofa stanie za tobą lub za nimi, to jej pole energetyczne będzie inaczej pracować przy sesjach dwuosobowych niż przy solowej pracy.
Stół stoi mniej więcej pośrodku salonu, a znajomi siadają naprzeciwko mnie. sofa stanie przy ścianie bocznej - czyli będzie jakby z boku podczas sesji, nie za mną ani za osobą pytającą. Co do stron świata - ściana, przy której stanie sofa, jest zorientowana na zachód. Czy to zmienia coś w waszej interpretacji??
Zachód to kierunek, który w wielu tradycjach łączy się z wodą i rozwiązywaniem, z odpuszczaniem - a nie z zakotwiczeniem, które daje czwórka. Mam poczucie, że te dwa elementy mogą działać przeciwstawnie. Czwórka trzyma, zachód rozluźnia. Przy otwartych intencjach, o których mówiłaś wcześniej, to zestawienie mnie zastanawia.
Rozumiem Sigilmistrza - to jest ważne pytanie metodologiczne. Ale z perspektywy praktycznej: większość podejść do przestrzeni, które znam, uwzględnia i numerologię, i orientację, i kolory jako jeden układ, a nie oddzielne warstwy. Natomiast nie zgodziłabym się, że zachód i czwórka muszą "walczyć". Zachód może rozluźniać to, co czwórka nadmiernie usztywni. To może być naturalne wentylowanie.
Wróćmy może do tego, co powiedziała Pelagiusza wcześniej o "zbyt szerokich odpowiedziach". Almandynka, czy ty w ogóle miałaś kiedyś sytuację podczas rozłożenia, gdzie poczułaś, że przestrzeń prowadzi cię w kierunku, którego nie planowałaś? Pytam, bo to jest chyba sedno tego wątku - czy ta sofa może coś takiego nasilić.
