Ojej, zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co może brzmieć dziwnie, ale spróbuję to ułożyć w słowa. Gram w szachy od wielu lat i zauważyłem pewną regularność - partie, w których wykonuję określoną liczbę ruchów, mają inny charakter niż te, gdzie ta liczba jest inna. Zacząłem przypisywać numerologiczne znaczenia liczbie przeczek, czyli momentów zmiany kierunku myślenia, przechyłów w strategii. Na przykład partia z 7 wyraźnymi przechyłami inicjatywy - cyfra 7 to duchowe przebudzenie, poszukiwanie prawdy. I faktycznie - takie partie bywają dla mnie odkrywcze. Czy to zbieżność? Czy liczby naprawdę mogą determinować wynik nie tylko w sensie matematycznym, ale energetycznym?
To nie jest zbieżność, to jest absolutnie prawdziwa zależność. Liczby rządzą wszystkim - każdy ruch w grze ma swoją wibrację. Siódemka to tak, zgadza się, ale też ważna jest suma wszystkich ruchów partii sprowadzona do jednej cyfry. Jak wychodzi ci 1 albo 8, to partia z reguły kończy się dominacją jednej strony. Sprawdzałam to wielokrotnie.
Zatrzymajmy się tutaj na chwilę. Jaroslaw89, to co opisujesz jest ciekawe, ale widzę w tym pewne ryzyko. Jeśli sam decydujesz, kiedy nastąpił przechył, to liczba którą otrzymujesz jest de facto twoją własną projekcją, a nie obiektywną daną numerologiczną. W klasycznej numerologii pracuje się z datami, imionami - rzeczami z zewnątrz. Tu wprowadzasz element subiektywny. Pytanie - czy to osłabia ten system, czy wzmacnia, bo twoja intuicja i tak jest częścią procesu?
Ja to widzę inaczej niż Elwirka. Subiektywność nie wyklucza prawdziwości odczytu - tarot też jest subiektywny i nikt tu chyba nie powie, że nie działa. Jeśli Jaroslaw89 intuicyjnie wyczuwa moment przechyłu, to może właśnie ta intuicja jest tym, co tworzy energetyczny węzeł w partii? Liczba nie musi być obliczona z zewnątrz, żeby miała wibrację.
Ale czy ta różnica ma w ogóle znaczenie praktyczne? Mnie interesuje efekt. Jaroslaw89 - zaobserwowałeś jakiś wzorzec w swoich partiach, który dałby się zweryfikować? Czyli sprawdziłeś wstecz więcej gier i porównałeś?
Efekt potwierdzenia to jest termin z psychologii, nie z ezoteryki. Jeśli ktoś widzi wzorzec konsekwentnie i wielokrotnie, to znaczy, że wzorzec istnieje. Moim zdaniem za bardzo tu wchodzimy w racjonalizowanie czegoś, co jest kwestią wibracji, nie statystyki.
Ja nie do końca rozumiem jak to wszystko łączy się z tytułem wątku. Czy chodzi o to, że sama liczba przechyłów determinuje wynik partii, jak jakaś przeznaczona liczba? Czy raczej o to, że poznajemy charakter partii przez jej numerologię? Bo to są dwa różne pytania chyba.
To rozróżnienie jest dla mnie kluczowe. Jeśli mówimy o determinowaniu wyniku, to wchodzimy w fatalizm, który jest problematyczny w każdej tradycji duchowej jaką znam. Jeśli mówimy o opisywaniu energii - to ma sens. Liczba przechyłów mogłaby być jak swoisty odczyt wibracji konkretnej partii, post factum albo w trakcie
A propos odczytu w trakcie - Jaroslaw89, czy próbowałeś liczyć przechyły na bieżąco i czy to wpływało na twoje decyzje w grze? Bo to jest ciekawa kwestia - czy świadomość numerologii w trakcie tworzy sprzężenie zwrotne?
Przepraszam że przerywam, bo jestem tu nowa w tym temacie numerologii - czy w klasycznej numerologii w ogóle stosuje się ją do procesów, które trwają w czasie, jak gra? Myślałam, że numerologia dotyczy głównie dat i imion, czyli rzeczy statycznych. A tutaj mówimy o czymś dynamicznym.
Właśnie to co Elwirka napisała o rytuale i liczbie powtórzeń mnie uderzyło. Mam podobne doświadczenie z pewnymi praktykami - intuicyjnie kończę sekwencję gdy poczuję, że liczba jest "właściwa". Czasem to 7, czasem 9, rzadziej inne. Nigdy tego nie kładłam obok numerologii, ale może właśnie o to chodzi - o wewnętrzne wyczucie tej liczby. Jaroslaw89, czy ty też to czujesz, że ten przechył "nastąpił", czy liczysz mechanicznie?
Wracając do tego co napisała Paprotka - to mnie uderzyło podobnie. Też mam takie momenty gdy intuicyjnie czuję, że sekwencja jest zamknięta. W kontekście partii szachowej to jest właśnie to - jakbym wiedział że przechył czwarty "coś kończy". Ale nie umiałem tego nazwać, a wy tutaj właśnie mi pomagacie to artykułować. Pytanie tylko - czy to jest odczyt liczby czy raczej odczyt energii, a liczba jest wtórna?
Ale właśnie tu jest różnica, którą chcę zaznaczyć. Rytuał jest stworzony po to, żeby angażować tę warstwę - ciało, energię, intencję. Gra szachowa z założenia jest strukturą logiczną. Czy Jaroslaw89 jest pewien, że to co czuje podczas przechyłu to nie jest po prostu intuicja szachisty, a nie numerologiczny odczyt? Nie mówię że musi być jedno albo drugie, ale warto to rozróżnić.
Mnie natomiast ciekawi coś innego - czy liczba przechyłów zmienia się w zależności od tego, kiedy gra jest rozgrywana? Bo jeśli to ma jakiś związek z energią, to tranzyt Merkurego czy faza Księżyca mogłyby wpływać na to, ile tych przechyłów wogóle następuje. Jaroslaw89 - czy patrzyłeś kiedyś na daty swoich partii pod kątem tego co się działo astrologicznie?
Merkury to byłoby pierwsze co sprawdziłam - gra szachowa to myslenie, strategia, komunikacja między ruchami. I retrograd Merkurego często przynosi u mnie chaos w planowaniu. Ciekawe czy u ciebie partie w tamtych okresach miały więcej przechyłów czy mniej.
Ale hej, nie odpłyniemy za daleko od numerologii? Bo to jest wątek numerologiczny, a nie astrologiczny. Jaroslaw89 zaczął od liczb, nie od planet. Ja rozumiem że to się łączy, ale jakbyśmy teraz przeszli całkiem na tranzyt Merkurego to zgubimy pierwotne pytanie.
Przepraszam że się wtrącam, bo chyba trochę mi umknęło - jak właściwie definiujecie moment przechyłu? Bo rozumiem że to jest kiedy inicjatywa przechodzi, ale czy to jest jeden konkretny ruch, czy seria ruchów? Pytam bo jak nie wiemy co liczymy, to liczby mogą być wszystkim.
Właśnie to samo chciałam zapytać co Cebulka03, bo ja też się trochę gubię. I jeszcze mam inne pytanie - czy liczycie każdy przechył z osobna, czy tylko przechyły "znaczące", bo to by chyba dawało różne wyniki i różne liczby dla tej samej partii?
To dobre pytania i to jest właśnie ta subiektywność, którą Elwirka wytknęła wcześniej. Liczyłem intuicyjnie momenty, gdy miałem poczucie że "teraz to oni mają inicjatywę" albo "teraz wróciłem". To nie jest coś co wprost wynika z planszy. Może właśnie w tej subiektywności jest sens - że to mój odczyt energii, a nie zewnętrzna obiektywna miara??
Właśnie - to rozróżnienie które Sydka zauważyła jest kluczowe. Tworzenie własnego systemu to jest coś, co ma długą tradycję w magii. Każdy system kiedyś ktoś stworzył. Pytanie tylko czy Jaroslaw89 jest świadom że to robi, bo to nakłada inną odpowiedzialność. Czy masz jakiś punkt wyjścia, jakieś źródło które cię inspirowało do tego pomysłu z przechyłami??
czy ktoś probował stosowac numerologie do innych gier? bo mi sie wydaje ze szachy sa specyficne - sa bardzo powolne i te przechyly sa mniej oczywiste niz np. w karach. mogłabym sobie wyobrazic liczenie przechylow w pokerze ale tam saz karty wiec łatwiej 🙂 zastanawia mnie czy Jaroslaw89 próbował innych gier albo czy to jest tylko o szachach
