To, co Almandynka opisuje, to jest właśnie ten mechanizm, o którym mówiłam - i co ciekawe, tamta osoba z notatkowego wątku, który wspominałam, opisywała to podobnie. Zaczynała od konkretnego pytania, a przestrzeń jakby "rozszerzała zakres". Ona łączyła to z momentem, gdy do pokoju trafiły dwa nowe przedmioty o silnej wibracji w tym samym czasie.
Właśnie to. Almandynka opisała te "głębokie" rozłożenia jako coś, co już się zdarza - bez nowej sofy, bez zmian w przestrzeni. To sugeruje, że to styl pracy albo predyspozycja, nie przyszły mebel. martwię się trochę, że ta rozmowa zmierza do punktu, gdzie sofa staje się odpowiedzialna za coś, co już istnieje.
Chcę tu dopytać o jedną rzecz - Almandynka, czy te "głębsze" rozłożenia, o których mówisz, były dla ciebie obciążające, czy po prostu zaskakujące? Bo to bardzo zmienia ocenę. Jeśli energetycznie wychodziłaś z nich zmęczona, to może faktycznie brak granicy w przestrzeni to problem. Jeśli tylko zaskoczona - to może po prostu twoja wrażliwość, która działa dobrze. 🙂
Zaskakujące, ale nie wyczerpujące - to chyba dobre określenie. Ale widzę, że cała ta rozmowa o amplifikacji i rozszerzaniu zakresu zaczęła mnie prowadzić do pytania, którego wcześniej nie miałam: czy ja chcę, żeby ta przestrzeń miała wyraźną ramę, czy wolę zostawić tę płynność? I nie jestem pewna odpowiedzi. To może być ważniejsze pytanie niż to o sofę.
I to jest moim zdaniem najlepsza myśl w tym wątku. Numerologia przestrzeni to nie jest coś, co "dzieje się tobie" - to jest coś, co wybierasz. Sofa z czterema czwórkami da konkretny charakter przestrzeni i to jest informacja, nie wyrok. Almandynka, masz czas przed zakupem na to, żeby posiedzieć z tym pytaniem?
Właśnie weszłam do wątku i chcę się upewnić, że rozumiem podstawę - czy te cztery czwórki to wynik sumowania cyfr z wymiarów sofy, czy one dosłownie pojawiają się w liczbach wymiarów? Bo to dość istotne dla całej tej analizy, a nie znalazłam tego wyjaśnionego wprost we wcześniejszych postach.
Dobra, bo trochę się zgubiłam w tym obliczaniu. Almandynka, rozumiem więc, że podejście z cyframi dominującymi w wymiarach daje ci czwórki - bo masz 244, 104 i 84, gdzie czwórka pojawia się dosłownie trzy razy. A sumowanie redukowane daje jedynkę, czwórkę i trójkę. To są dwa różne wyniki - który z nich traktujesz jako "energię" tej sofy?
Tu właśnie leży problem metodologiczny, o który Sigilmistrz pytał wcześniej, tylko teraz widzę go wyraźniej. Jeśli każda metoda obliczania daje inny wynik, to co decyduje o tym, którą metodę stosujesz? Intuicja? Tradycja konkretnej szkoły? Bo to nie jest pytanie akademickie - to zmienia interpretację o sto osiemdziesiąt stopni.
Poczekajcie chwilę, bo Sigilmistrz stawia to jako zarzut, a moim zdaniem to jest całkowicie inaczej. W numerologii przestrzeni nie chodzi o jeden obiektywny wynik - chodzi o to, która warstwa jest aktywna w danej intencji. Cyfry dominujące mówią o strukturze fizycznej, sumowanie mówi o procesie. To nie jest błąd metody, to jest głębokość odczytu
To jest bardzo ważne pytanie i sama się nad tym zastanawiałam przy swoich rzeczach. Czy przestrzeń "ma" energię niezależnie od nas, czy ją "czytamy" przez siebie? Bo jeśli to drugie, to czy wymiary sofy w ogóle coś obiektywnie zawierają?
Uczciwa odpowiedź: oboje. To znaczy - wierzę, że liczby mają charakter, który jest bardziej niż umowny. Ale wiem też, że moja intencja przy pracy z kartami jest filtrem. I może dlatego to pytanie o sofę jest dla mnie tak złożone - bo kupuję fizyczny przedmiot, który będzie istniał niezależnie ode mnie, i zastanawiam się, jaki charakter wniesie do przestrzeni bez mojego aktywnego udziału.
O, to jest tak ciekawe, co właśnie powiedziałaś - że sofa będzie istnieć niezależnie od ciebie! Czy to znaczy, że wymiary mogą działać nawet kiedy nie robisz żadnego rozłożenia, po prostu przez sam fakt, że stoją w pokoju? Przepraszam za takie proste pytanie, ale naprawdę chce zrozumieć.
Gienia, ciekawa jestem tych notatek - czy te zmiany były zawsze zgodne z teorią, którą by zastosowała numerologia, czy zdarzały się przypadki, gdzie efekt był inny niż to, czego by się spodziewać po liczbach?
Ale Gienia, to może właśnie potwierdza to, co powiedział Zenek - że to jest częściowo projekcja. Albo że skojarzenia osoby modyfikują "sygnał" przestrzeni. Mnie bardziej interesuje coś innego: Almandynka mówiła wcześniej o rozłożeniach, które "wyciekają" poza zamierzony zakres. Czy sofa mogłaby to nasilić, jeśli jej energie nie są zakotwiczone w jakiejś konkretnej intencji?
To zależy od tego, czym jest ta sofa - kotwicą czy wzmacniaczem. Czwórki w strukturze fizycznej mebla to stabilizacja, jak ktoś wcześniej mówił. Ale jeśli przestrzeń już jest otwarta i "wycieka", to wniesienie czwórki może być właśnie tym, czego brakuje. Pytanie do Almandynki: czy te niekontrolowane rozłożenia zaczęły się przed czy po tym, gdy zaczęłaś myśleć o nowej sofie?
To jest pytanie, które mnie trochę zatrzymuje, bo nie jestem pewna. Myślę, że zaczęły się mniej więcej w tym samym czasie - ale to może być zbieżność nie zależność. Przestrzeń przez jakiś czas była przearanżowywana i sofa była planowana jako element tej zmiany. Może brak mebla to brak domknięcia, nie przyczyna?
Almandynka, czy to "domkniecie" jest dla ciebie metaforą, czy dosłownie coś czujesz w tej przestrzeni jako niezamknięte? Bo to zmienia kierunek całej tej analizy. Jeśli czujesz energetyczną lukę fizycznie, to numerologia mebla jest jedną z odpowiedzi. Jeśli to metafora, to może chodzi o coś innego.
I właśnie to chciałam zapytać od kilku postów - Almandynka, czy jak siedzisz teraz w tej przestrzeni bez sofy, to jest jakieś konkretne odczucie? Jakis kierunek, z którego coś "wchodzi"? Pytam serio, bo jak tak, to warto najpierw to zlokalizować, zanim zdecydujemy, że czwórka jest odpowiedzią.
Jest coś po stronie zachodniej ściany - pusta przestrzeń, gdzie sofa ma stać. I rzeczywiście mam takie poczucie, że to jest miejsce, które "zbiera" energię z sesji, ale jej nie zamyka. Jakby wróżbita powiedziałby: brakuje tu słuchacza, który weźmie i zatrzyma. Pelagiusza, Bernadka - to dlatego ta czwórka w sofie na zachodniej scianie zaczęła mi brzmieć jako sens, nie tylko jako zbieżność.
