Hej, dołączam bo akurat czytałam ten wątek od początku. To opóźnienie w uczuciowych - czy to jest temat który pojawia się tylko przy numerologii czy też przy innych metodach? Bo u mnie podobnie i używam głównie przedmiotów, nie intencji pisanych.
W tradycji pitagorejskiej siódemka to liczba wewnętrznej drogi, bardzo introspektywna - i tak, klasyczne opisy mówią o tym że osoby z 7 jako główną liczbą często doświadczają relacji, które zaczynają się i rozwijają wolniej niż u innych. Ale powiedz - jak obliczałaś swój podpis, bo 5 przy siódemce to ciekawe zestawienie i nie jestem pewien czy to problem czy zasób.
Przepraszam że wchodzę, ale - 7 i opóźnienia w uczuciowym - to znaczy że to jakby "zaprogramowane" w liczbie i już nic nie można zrobić? Pytam bo to trochę smutna perspektywa i wolałabym wiedzieć że da się jakoś to obejść.
Liczba życia - z daty urodzenia, tak jak wszędzie piszą. Ale teraz zastanawiam się czy dobrze redukowałam, bo czytałam że niektórzy nie redukują 11 i 22 a ja wszystko zredukowałam do oporu i wyszła 7. Czy to mogło zmienić wynik?
To zależy od układu cyfr w dacie - jeśli w którymś etapie sumowania pojawia się 11, klasyczna numerologia nakazuje go zachować i odnotować jako liczbę mistrzowską. Ale różne szkoły różnie do tego podchodzą. Wiesia00 - możesz napisać samą datę urodzenia, tylko dzień i miesiąc bez roku? To pozwoli sprawdzić czy masz po drodze 11.
Mogę? 14 marca. Znaczy 14.03. Chyba nie ma tu 11? Choć nie wiem jak wy liczycie, bo ja liczyłam wszystko razem z rokiem.
Rok jest ważny, bez niego wynik jest niepełny. Ale rozumiem że nie chcesz podawać całej daty publicznie - i słusznie zresztą. Ja w takich sytuacjach pytam po prostu czy w sumie pośredniej wyszło 11 przed finałową redukcją. Pamiętasz czy widziałaś gdzieś 11 po drodze?
Dobrze że to mówisz, bo ja właśnie chciałam wrócić do podpisu. Mam wrażenie że opóźnienia które Wiesia00 opisuje mogą się brać właśnie z tej niezgodności między 5 w podpisie a 7 życia. To jest napięcie numerologiczne - dwie różne energie w jednej osobie ciągną w różne strony.
A jak w ogóle wiadomo jaka liczba "wspiera" intencję miłosną? Tzn. rozumiem że 6 to miłość, ale czy są inne liczby które też działają w tym kierunku?
Zawsze tego samego, bo nie wiedziałam że można zmieniać! To znaczy - czy to w ogóle jest ok żeby podpisywać się różnie w zależności od intencji? Nie będzie to jakieś... nie wiem, niespójne energetycznie?
U mnie to działa tak że mam dwa warianty podpisu - jeden formalny do codzienności, i drugi który stosuję tylko przy intencjach. Ten drugi jest celowo skrócony tak żeby dawał inną liczbę. Nie wiem czy to ortodoksyjne, ale mi daje poczucie że to jest oddzielone od reszty życia.
To jest właśnie sedno pytania Wiesi z początku wątku - co jest "prawdziwym" podpisem w kontekście magicznym. Bo w kontekście prawnym masz rację, Zanetka81, ale tu nie chodzi o prawo. Mnie bardziej interesuje czy Wiesia próbowała kiedyś podpisać intencję imieniem i nazwiskiem łącznie, żeby sprawdzić jaka liczba wychodzi z całości.
Nie, zawsze pisałam tylko imię albo sam podpis jak zwykle piszę. Nie wiedziałam że nazwisko też wchodzi w to. To znaczy - nazwisko to też liczymy tak samo, litera po literze?
Tak, w klasycznej numerologii imię i nazwisko liczy się osobno, a potem sumuje do jednej liczby wyrazu. Ale są też szkoły które liczą je razem bez rozdzielania. Mam w notatkach przykłady z obu podejść i wyniki potrafią się różnić o dwie, trzy jednostki - więc to nie jest bez znaczenia.
A skąd właściwie wiadomo które podejście jest "właściwe"? Czytałam że numerologia nie ma żadnego centralnego autorytetu i każda szkoła robi po swojemu. To jak tu podjąć decyzję?
Ja korzystam z systemu pitagorejskiego, bo to pierwszy o jakim czytałam i jakoś mi zostało. Ale szczerze - nie sprawdzałam innych systemów dla moich intencji. Może powinnam, tylko nie wiem od czego zacząć porównanie.
Jest jeszcze system Chaldejski i on daje inne przypisania liter. Znam osoby które twierdzą że dla intencji miłosnych Chaldejski działa lepiej, bo jest starszy i pochodzi z tradycji gdzie liczby były faktycznie używane w rytuałach, a nie tylko do analizy osobowości.
Niestety nie mam jednego konkretnego tekstu, zbierałam to z różnych miejsc przez dłuższy czas. Ale podstawowa różnica jest taka że w Chaldejskim litery mają wartości od 1 do 8, nie ma 9, bo 9 było uważane za liczbę boską niedostępną dla człowieka. To już inaczej ustawia wszystkie obliczenia.
Czekaj, ale jeśli w Chaldejskim nie ma 9, to co się dzieje z intencjami o miłości bezwarunkowej o której mówiła Judytka67? Że 9 to taka miłość - to wtedy w ogóle nie da się tej energii zakodować w podpisie?
Pogubiam się trochę. Czy możemy wrócić do tego czy mój podpis z 5 naprawdę przeszkadza przy intencjach o miłości? Bo to było moje główne pytanie i chcę wiedzieć co z tym zrobić praktycznie. Czy mam coś zmienić, czy liczyć dalej, czy...?
Mam podobne pytanie praktyczne - bo tu się robi bardzo teoretycznie i dobrze, że Wiesia to mówi. Mnie też interesuje co zrobić jeśli liczba podpisu nie pasuje do intencji. Czy się po prostu nie podpisuje i zostawia intencję bez podpisu?
O, to nowy wątek - liczba dnia. Jak się ją liczy? Tzn. bierzesz datę całą i sumujesz tak samo jak urodziny?
