Zaczęłam ostatnio głębiej drążyć temat portali czasowych i coś mnie uderzyło - daty, w których ludzie raportują anomalie przestrzenne, przejścia przez miejsca ze "zgiętą" rzeczywistością, często redukują się do tych samych liczb mistrzowskich. Głównie 11, 22, rzadziej 33. Czy to przypadek? Mam notatki z kilkudziesięciu relacji i ten wzorzec się powtarza. Chodzi mi o daty dzienne, ale też o godziny - 11:11 to klasyk, ale zastanawia mnie, czy ktoś z was sprawdzał numerologię samych współrzędnych geograficznych takich miejsc. Bo to by dopiero coś powiedziało. I drugie pytanie, bardziej do tematu tytułu: czy używacie w analizie obu punktów - momentu wejścia i wyjścia z anomalii - i czy uważacie, że te dwa bieguny cokolwiek znaczą osobno?
No właśnie, to mnie zawsze zastanawiało. Słyszałem o miejscu niedaleko Sudetów, gdzie ludzie tracą orientację i potem okazuje się, że minęło więcej czasu niż myśleli. Sprawdziłem datę jednego takiego zdarzenia i wyszło mi 9 w numerologii daty dziennej. Ale nie wiem, czy dobrze liczyłem. Jak właściwie obliczasz te daty do analizy portali? Redukujesz do jednej cyfry czy zostawiasz liczby mistrzowskie?
Czy to nie jest tak, że same miejsca mają swoją "liczbę"? Myślę o tym od dawna - jeśli numerologia działa przez wibracje, to ziemia w danym miejscu też powinna mieć swój profil. Czytałam gdzieś, że można brać współrzędne i je redukować. Ale czy to ma jakiś ustalony sposób, czy każdy robi to inaczej? Bo mam wrażenie, że jeśli nie ma reguły, to każdy dostanie inny wynik i to traci sens.
Słucham tej dyskusji i mam jedno zastrzeżenie do całego podejścia. W runach mamy podobny problem - niektórzy przypisują runom wartości liczbowe, ale to jest nakładanie jednego systemu na drugi i często prowadzi do wniosków, które brzmią spójnie, ale są zbudowane na dwóch wzajemnie niezależnych założeniach. Zanim zaczniecie redukować współrzędne, warto zadać pytanie: skąd w ogóle wiadomo, że liczba "miejsca" i liczba "daty zdarzenia" powinny być porównywane tą samą metodą?
To co mówisz Alinka ma sens. Ale w tych relacjach, które czytałem, ludzie często podają konkretny moment - "wszedłem o tej godzinie, wyszedłem o tej". Problem jest taki, że po wyjściu okazuje się, że zegar zewnętrzny pokazuje coś innego. Więc mamy dwie liczby, dwie godziny, i pytanie o którą z nich robić numerologię. I to chyba jest właśnie to, o co pytała Michasia - te dwa bieguny.
Wtrącę się, bo pracuję czasem z wróżbami i datami i moje odczucie jest takie - oba punkty są ważne, ale nie równoważnie. Moment wejścia to inicjacja, moment wyjścia to rozwiązanie. W numerologii zdarzenia zawsze patrzę na obie liczby, ale szukam, co je łączy, nie co je dzieli. Jeśli redukują się do tej samej liczby bazowej - to jest znak spójności zdarzenia. Jeśli do różnych - jest napięcie między początkiem a końcem. Czy ktoś z was sprawdzał to w kontekście konkretnych anomalii?
Dobra, zatrzymajmy się na chwilę. Bo robi się z tego filozofia science-fiction. Mam konkretne pytanie: czy ktokolwiek tu próbował rzeczywiście zrobić numerologię konkretnego opisanego miejsca, porównać wyniki i zobaczyć, czy coś wychodzi? Nie z relacji z internetu, ale z czegoś, co sam przeżył albo zna z pierwszej ręki?
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, może naiwne - czy 11 jako liczba mistrzowska ma coś szczególnego akurat do przestrzeni, czy to jest jej znaczenie ogólnie? Bo widziałam różne interpretacje i jedne mówią o "intuicji i jasnowidztwie", inne o "przekraczaniu granic". To by miało sens przy portalach, ale nie wiem, czy to nie jest po prostu dopasowywanie znaczenia do kontekstu.
To jest właśnie mój sceptycyzm w tej całej dyskusji. Nie twierdzę, że liczby nie mają znaczenia, ale metoda musi być ustalona przed obserwacją, nie po. Michasia, kiedy zbierałaś te relacje, to miałaś z góry hipotezę o 11, czy 11 wyłoniło się z danych? To robi ogromną różnicę.
Nie bedę tu wielkim teoretekem ale dodam co swoje. Pracuje z rytuałami od jakiegos czasu i zawsze wybieram daty pod numerologię. Nigdy nie robiłam rytułu w dzień który redukuje sie do 16 bo to wieża, katastrofa. I rzeczywiście - jak raz nie sprawdziłam i wyszło mi 7 ale pośrednio przez 16 - rytuał poszedł nie tak. Nie mówię że portale to to samo, ale jeśli liczby wpływają na energie rytuałów, to czemu nie na miejsca w przestrzeni?
Wow, nie wiedziałam że to tak skomplikowane. Ja tylko wiem że za każdym razem jak widzę 11:11 na zegarze coś dobrego się dzieje albo czuję się lekko i spokojnie. Czy to znaczy że jestem w jakimś portalu? Serio pytam, bo to brzmi jakby te chwile były wyjątkowe.
To co opisuje Stokroteczka to chyba jednak inna kategoria niż portale przestrzenne. 11:11 na zegarze to synchroniczność, nie anomalia czasowa. Michasia, czy w Twoich badaniach jest jakiś przypadek, gdzie konkretna godzina powtarzała się w relacjach, nie tylko data?
Godzina zdarzenia to 1+1+1=3, 3+3+3=9, to dość prosto wychodzi. Ale pytam inaczej - czy te godziny pojawiają się u różnych osób w tym samym miejscu, czy u tej samej osoby w różnych miejscach? To by dużo mówiło o tym, czy to wibracjia miejsca, czy wibracjia osoby.
Zatrzymajmy się na chwilę. Żeby sensownie rozmawiać o godzinach, musimy ustalić, czy redukujemy format 24h czy 12h. 3:33 w systemie 24h to nadal 3, ale jeśli ktoś mówi "w nocy o trzeciej" i ktoś inny "po południu o piętnastej", to w systemie 24h to dwie różne liczby, a w 12h ta sama. To nie jest techniczny drobiazg.
Słucham tego i mam pytanie do Michasi - skąd w ogóle wiesz, które relacje są wiarygodne na tyle, żeby je liczyć? Bo w runach jak ktoś mówi "miałam wizję", to nie wkładam tego do żadnego systemu bez weryfikacji. Jak Ty to filtrujesz?
Troche was nie rozumiem bo za dużo tej teorii. Ja jak chodze na miejsca energetyczne to po prostu czuje. I jak potem licze daty to coś wychodzi. Może nie idealnie, ale jakaś zbieżność jest. To jest bardziej intuicja wspomagana liczbami, nie nauka.
Wracając do tematu portali - mam wrażenie że zatopiliśmy się w kwestii metody i trochę zgubiliśmy główne pytanie z wątku. Michasia pisała o dwóch biegunach, o "wejściu" i "wyjściu". Czy ktoś próbował liczyć różnicę między tymi dwiema liczbami, nie każdą z osobna? Bo może właśnie ta różnica coś mówi o charakterze anomalii.
a w jaki sposób w ogóle wyznaczasz, co jest wejściem, a co wyjściem? Bo to jest fundamentalne pytanie. Jeśli nie masz kryterium zewnętrznego, to możesz zamieniać bieguny miejscami i za każdym razem dostawać inny wynik.
Mam pytanie z innej strony - czy w relacjach, które zebrałaś, ludzie w ogóle opisują kierunek? Czy mówią "weszłam i wyszłam", czy raczej "byłam i nie wiem skąd wróciłam"? Bo to bardzo zmienia, czy w ogóle mamy dwa punkty do liczenia.
To mi to przypomina właśnie stare relacje o miejscach przejścia w folklorze - tam też nikt nie opisuje dwóch bram. Jest miejsce, które "wciąga", i tyle. Koncepcja dwóch biegunów może być nałożona z zewnątrz, nie wynikać z samego zjawiska.
Ale wtedy wracamy do pytania z tytułu wątku - czy liczby mogą w ogóle pokazać coś o samej strukturze anomalii, jeśli anomalia nie ma struktury, którą da się sparametryzować? Bo może liczby pokazują coś innego niż myślimy.
Nie wiem czy to pasuje ale ja jak byłam na jednym miejscu koło Kielc to tam był wyrazny kierunek. Jak szłaś z południa to czułaś jedno, z północy drugie. Może to jest właśnie ten kierunek ktory Michasia szuka, tylko go nie da sie wyliczyc bez wizyty?
To mnie trochę rozbrajasz, Alinka, ale masz punkt. Michasia - czy sprawdzałaś, czy miejsca, które opisujesz, mają coś wspólnego geograficznie? Linie uskoku, rzeki, skrzyżowania dróg? Bo to mogłoby wyjaśniać kierunkowość bez numerologii.
A to leśne miejsce - czy ludzie opisują tam podobne odczucia? Bo pamiętam, że wcześniej był tu wątek o tym, że ta sama godzina pojawia się u różnych osób. Może to jest to miejsce bez geograficznego uzasadnienia, ale z powtarzającą się liczbą?
Co trzecia z jedenastu to jakieś cztery przypadki. To naprawdę za mało, żeby mówić o wzorcu, Michasia. Rozumiem, że to nie odpuszcza, ale właśnie na tym polega pułapka numerologii stosowanej do małych zbiorów - zawsze coś się pojawi, bo liczb jest skończona ilość, a my jesteśmy stworzeni do szukania wzorców.
Ale czekaj - czy ta siódemka pojawia się jako suma cyfr daty, jako dzień miesiąca, czy jako jakiś inny parametr? Bo to robi duże różnicę. Jeśli wyliczasz ją na trzy różne sposoby i bierzesz ten, który wychodzi siódemka, to to już nie jest wzorzec, tylko selekcja.
To jest uczciwa odpowiedź i właśnie za to cenię tę dyskusję. Ale nie skreślałabym całego kierunku. Pytanie brzmi: czy masz jakiś powód z góry, przed liczeniem, żeby akurat data miała znaczenie? Bo jeśli tak, to możesz powtórzyć całe liczenie z nowym zestawem - na przykład godzina zamiast daty - i zobaczyć, czy siódemka się utrzymuje.
