Ale "odwzorowanie nieba" to też metafora którą my interpretujemy. Czy mamy pewność że to znaczy co myślimy że znaczy? Może "niebo" oznaczało coś bardziej konkretnego, astronomicznego, nie metafizycznego?
Słucham i myślę sobie że my mamy ten sam problem przy rytuałach. Kiedy ktoś mnie pyta "ale czy to działa fizycznie?" - to zadaje pytanie z naszej kategorii. Starożytni nie musieli odpowiadać na to pytanie bo dla nich to było jedno. Może dlatego ich architektura jest tak... pełna. Bo nie była podzielona na "ładne" i "skuteczne".
Wchodzę do rozmowy bo temat mnie zatrzymał. Pracuję trochę z tarota i kwestia liczb w przestrzeni fizycznej to coś o czym myślę przy czytaniu kart. Ale mam pytanie do całej tej dyskusji: czy ktokolwiek z was był fizycznie w miejscu które ma tę dokumentowaną geometrię sakralną i czuł coś konkretnego? Nie jako dowód, ale jako punkt odniesienia do tego o czym mówimy?
To co opisujesz z akustyką jest akurat bardzo dobrze udokumentowane fizycznie. Kamienne sanktuaria budowane z określonymi proporcjami ścian tworzą specyficzne właściwości rezonansowe. Są badania Rupertsa Tileyda o akustyce megalitycznej - nie metafizyka, fizyka. Ale tu wraca pytanie czy budowniczowie to robili celowo.
Zostańmy chwilę przy tej akustyce, bo to mnie bardzo interesuje. Jeśli proporcje przestrzeni fizycznie wpływają na stan świadomości - to czy nie jest to właśnie najprostszy argument za tym że budowniczowie świątyń wiedzieli co robią z liczbami? Nie jako kod mistyczny, ale jako inżynierię stanu umysłu?
Mam pytanie które może być podstawowe, ale chcę się upewnić. Kiedy mówimy o phi i złotym podziale w katedrach gotyckich - to mamy na to dokumenty że budowniczowie tego używali świadomie, czy to jest rekonstrukcja post factum jak z piramidami?
I to jest kluczowe rozróżnienie które Wajdelota właśnie podał. Phi może wynikać z metody. Oznacza to że nie musisz "wiedzieć o phi" żeby phi się pojawiło w twoim dziele. Pytanie brzmi czy to zmienia metafizyczną wartość proporcji - czy liczy się intencja czy efekt?
To pytanie o intencję kontra efekt jest bardzo bliskie temu co się pojawia w pracy z rytuałem. Są szkoły które mówią że intencja jest wszystkim. Są takie które mówią że forma i proporcja działają niezależnie od intencji. W praktyce widzę że forma ma swoją wagę nawet kiedy osoba nie rozumie do końca co robi.
Chcę wrócić do wątku o strefach świątyni który Wajdelota rozwijał wcześniej. Mówił że im dalej w głąb tym bardziej złożone proporcje. Mam pytanie praktyczne: czy znane są przypadki w których archeolodzy zmierzyli te proporcje systematycznie strefa po strefie i zestawili wyniki? Czy to jest bardziej na poziomie obserwacji ogólnych?
Michell jest dobrym przykładem człowieka który wiedział dużo i był szczery co do swoich założeń. Jego "View Over Atlantis" to klasyk, ale klasyk tradycji hermetycznej, nie archaeologii. Jako wgląd w sposób myślenia o liczbach w krajobrazie - cenny. Jako dowód na konkretne intencje budowniczych - niewystarczający. Ale to drugie nigdy nie było jego celem.
Zostańmy przy tym co Wajdelota powiedział o Lukorze i pracy de Lubicza. Bo jeśli jego pomiary są kwestionowane metodologicznie, ale nikt nie zrobił lepszych - to jesteśmy w dziwnym miejscu. Mamy coś co może być prawdą, mamy wątpliwości co do źródła, i mamy lukę którą nikt nie wypełnił. Jak w takich warunkach w ogóle formować jakieś zdanie?
To co Michasia postawiła jest bardzo konkretnym problemem metodologicznym. De Lubicz zrobił coś unikalnego - systematyczne pomiary całego Luksoru przez kilkanaście lat. Problem polega na tym że jego interpretacje i jego pomiary są w tej samej książce i trudno je rozdzielić. Czy ktoś wie czy były jakieś próby wzięcia tylko jego danych metrycznych i sprawdzenia ich niezależnie?
Ale to jest smutne. Bo temat sam w sobie - czy proporcje przestrzeni świątynnej są nieprzypadkowe i jak głęboko sięga ten system - jest naprawdę ważny niezależnie od tego co de Lubicz z nim zrobił. Czy ktoś zna jakiś nowszy projekt który podszedłby do tego bez bagażu hermetycznego?
A czy taki projekt w ogóle jest możliwy? Znaczy - ktokolwiek kto by się tym zajął poważnie, musiałby mieć jakiś powód żeby to robić. A powód który jest wystarczająco silny zwykle wiąże się z jakimś założeniem z góry. Czy neutralny badacz proporcji świątynnych w ogóle istnieje?
To pytanie Czarodzieja jest szersze niż się wydaje. Nie chodzi tylko o de Lubicza. Każdy kto mierzy świątynię musi wybrać co mierzyć, od czego do czego, jakie punkty są referencyjne. Te wybory nie są neutralne. To trochę jak z astrologią - zanim zaczniesz interpretować, już wybrałeś system.
Wracając do samego pytania o świątynie - bo trochę odpłynęliśmy w stronę metodologii. Mnie interesuje coś konkretnego. Czy ktoś z was był w miejscu które fizycznie na was zadziałało i potem sprawdził czy to ma jakieś uzasadnienie w liczbach? Nie teorię, tylko własne doświadczenie.
Byłam w Chartres kilka lat temu i do dziś nie potrafię tego opisać inaczej niż że coś tam było z przestrzenią. Nie akustyka, nie oświetlenie przez witraże - chociaż to też. Coś z proporcjami. Nawy boczne i główna były w jakimś stosunku który czułam bardziej niż widziałam. Nie wiem czy to numerologia czy geometria sakralna czy po prostu bardzo dobre rzemiosło.
Byłem w Newgrange w Irlandii i tam to było coś absolutnie innego. Komora grobowa jest tak zorientowana że w przesilenie zimowe wschodzące słońce trafia dokładnie przez otwór i oświetla wnętrze przez kilkanaście minut. Żeby to zaprojektować musisz znać dokładnie astronomię i proporcje. To jest 5000 lat temu. Czy to jest numerologia? Nie wiem. Ale to na pewno nie jest przypadek.
To rozróżnienie Wajdeloty jest ważne. Ale czy astronomia i numerologia nie były dla starożytnych tym samym? W Babilonii kapłani-astronomowie byli jednocześnie kapłanami-matematykami-astrologami. Nie było granicy między obserwacją nieba a przypisywaniem liczb boskim siłom. Może pytanie "czy Newgrange to astronomia czy metafizyka" jest anachroniczne.
Mogę zapytać coś może podstawowego? Czy kiedy mówimy o numerologii w kontekście tych świątyń - chodzi o to samo co liczba urodzenia i ścieżka życia, czy to jest coś zupełnie innego? Bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie że starożytne świątynie to raczej geometria i astronomia, a numerologia którą znam to co innego.
Zostańmy jeszcze przy tym co Igorek powiedział o Newgrange, bo to mnie ciągnie. Jeśli 5000 lat temu ktoś potrafił tak precyzyjnie zaprojektować orientację astronomiczną - to jakie inne rzeczy potrafił zaprojektować numerycznie a my po prostu nie mamy jak tego zmierzyć bo nie wiemy co mierzyć? To jest trochę pytanie o niewiedzę o własnej niewiedzy.
