Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chyba rzadko się tutaj porusza. Numerologia zazwyczaj kręci się wokół ludzi, ich dat urodzenia, imion, ścieżek życia. Ale co z bóstwami? Jeśli liczby naprawdę opisują energię, to czy bogowie i boginie też mają swoje wibracje liczbowe? Zacząłem liczyć imiona kilku bóstw metodą Pytagerosa i wychodzą mi ciekawe rzeczy. Afrodyta daje mi 6, co akurat super pasuje do miłości i piękna. Ares wychodzi na 9. Czy ktoś z was też się tym bawił? Ciekaw jestem czy to ma sens, czy tylko dopasowuję wyniki do tego co już wiem.
To bardzo ciekawy kierunek! Sama myślałam o czymś podobnym, ale nigdy nie usiadłam i nie policzyłam. Pytanie mam do ciebie od razu, bo to ważne, czy liczyłeś imiona w oryginale, po grecku, czy po polsku? Bo wynik będzie zupełnie inny dla "Afrodyta" i "Aphrodite". Dla mnie to kluczowe przy takiej analizie.
To otwiera bardzo szerokie drzwi, bo bóstwa w różnych kulturach noszą inne imiona dla tej samej energii. Wenus i Afrodyta to technicznie to samo bóstwo, ale w numerologii wychodzą różne liczby. Więc pytanie jest fundamentalne, czy liczymy IMIĘ czy samą ENERGIĘ archetypu? Bo to dwa różne podejścia i prowadzą do różnych wniosków.
Powiem wam szczerze, że pracuję od jakiegoś czasu z energią Hekate i nigdy nie przyszło mi do głowy żeby ją "policzyć". Ale teraz jak o tym myślę, to Hekate po grecku to Hekate z tej greckiej litery eta i kappa... zaraz, jak w ogóle przeliczać greckie litery na cyfry? Czy jest jakaś ustalona tabela do tego?
Bardzo dziękuję za ten temat, bo nigdy o tym nie słyszałem a teraz czuję że mi się coś w głowie otwiera! Przepraszam że może głupie pytanie, ale dlaczego akurat 6 pasuje do Afrodyty? Czy to dlatego że 6 to liczba miłości w numerologii, czy jest jakiś inny powód? Pytam bo chcę zrozumieć od podstaw jak to się łączy.
Zatrzymajcie się na chwilę. Ciekawy wątek, ale mam wrażenie że trochę za szybko idziemy do wniosków. Czy ktoś z was rzeczywiście pracuje z konkretnymi bóstwami na co dzień i testował to praktycznie, czy to bardziej teoretyczne rozważania? Bo teoria teorią, ale chętnie usłyszę czy ktoś np. modlił się do Hekate i jej liczba jakoś rezonowała z jego własną ścieżką życia.
Ale czy to nie jest tak, że każde bóstwo po prostu MUSI mieć swoją liczbę, skoro wszystko we wszechświecie ją ma? Nie rozumiem dlaczego mielibyśmy traktować bogów inaczej niż ludzi w tym systemie. Jeśli moje imię coś mówi o mnie, to imię Artemidy coś mówi o niej, nie?
Dobra, to może konkretnie sprawdźmy razem parę przykładów. Policzmy Thora. T=2, H=8, O=6, R=9. Suma 25, potem 2+5=7. Siódemka. Thor jako 7 ma sens, bo 7 to liczba wiedzy, tajemnicy, poszukiwania prawdy i też pewnej samotności wojownika. Co wy na to? Pasuje wam intuitywnie?
Thor jako 7 jest interesujące, bo w tradycji nordyckiej Odin to był ten od mądrości i tajemnic, a Thor od walki i ochrony. Numerologicznie bym Odina dał 7, a Thora może 1 albo 8. Sprawdzicie Odina? Jestem ciekaw co wyjdzie.
Albo działa, tylko my za bardzo patrzymy przez pryzmat mitologii greckiej i nordyckiej, gdzie 6 od razu kojarzymy z Afrodytą. Odin jako 6 może oznaczać że jego wiedza zawsze służy wyższej harmonii i porządkowi kosmicznemu, że nie zdobywa jej dla siebie. Może warto nie odrzucać od razu wyników tylko dlatego że nie pasują do pierwszego skojarzenia?
Ale jeśli nie ma jednej metody, to jak mamy w ogóle cokolwiek ustalić? Mam wrażenie że robimy się w kółko. Czy ktoś pracuje z bóstwem i jednocześnie regularnie sprawdza numerologię tej relacji, żeby mieć jakiś punkt odniesienia?
Mam inne podejście do tej sprawy. W tarocie każda wielka arkana ma swoją liczbę i te liczby są przypisane do archetypów bóskich, nie do konkretnych mitologicznych postaci. Czwórka to Cesarz, ale to nie jest Zeus ani Jowisz z imienia, tylko zasada porządkująca. Może numerologia bóstw działa podobnie i szukamy zasady, a nie osoby?
Zatrzymam się tutaj, bo mam pytanie do całej dyskusji. Wszyscy mówimy o liczbach bóstw jakby to był oczywisty fakt do odkrycia. Ale czy ktoś z was miał konkretne doświadczenie, w którym liczba bóstwa coś zmieniła w waszej praktyce? Nie teorię, tylko konkretne co, kiedy, jak.
A jak w ogole sie liczy te sciezke zycia? Pytam bo nie do konca rozumiem skad te liczby sa brane dla ludzi, a co dopiero dla bostw...
A moglabysmy policzyc cos prostzego? Na przyklad Izyda? Bo mnie ciekawi egipska bogini i chciam sprawdzic ale boje sie ze sie pomyle w przelizeniu
O, 11 to liczba mistrzoska? Nigdy nie slyszalam o takich liczbach! To znaczy ze Izyda jest wyzej niz zwykle bóstwa co maja jednocyfrowe? Albo ze jej enrgia jest bardziej magiczna?
Czy to znaczy, że jeśli bóstwo ma liczbę mistrzowską, to współpraca z nim jest trudniejsza albo wymaga więcej od praktykanta? Bo Izyda to nie jest proste bóstwo do pracy, nawet bez numerologii.
Wróćmy może do pytania Olafa z początku wątku, bo trochę uciekliśmy. Pytał czy każde bóstwo nosi swoją liczbę. Po tej dyskusji mam wrażenie że odpowiedź brzmi tak, ale ta liczba zależy od metody, języka i tego co rozumiemy przez "liczbę bóstwa". Czy Olaf, ty po tych wszystkich obliczeniach masz jakiś wniosek?
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie że kłócimy się o coś, co może w ogóle nie mieć jednej odpowiedzi. Ja pracuję z bóstwami przez rytuał i zapach i intuicję, a liczba jest dla mnie tylko jednym z wielu wejść. Nie szukam systemu, tylko drobnych potwierdzeń. Ale rozumiem, że Olaf może mieć inny cel.
Derenka trafia w coś ważnego. Ja zacząłem ten wątek myśląc że bóstwa mają swoje liczby jak planety mają swoje okresy orbitalne, coś stałego. Ale ta dyskusja każe mi zastanowić się czy to nie jest tylko moje przywiązanie do systemu. Ismer, jak ty to rozumiesz? Pracujesz z rytuałami, masz doświadczenie, czy bóstwo ma swoją stałą wibrację?
To pytanie wymaga uczciwości. W tradycjach, z którymi pracuję, bóstwa mają swoje stałe atrybuty, kolory, metale, liczby, i nie zmieniają się w zależności od praktykanta. Thot to Thot, niezależnie od tego czy go przywołujesz ty czy ja. Ale czy ta liczba wynika z imienia, czy z czego innego, to już inna kwestia. Powiedziałbym że liczba imienia to tylko jeden z odcisków bóstwa w naszym systemie.
Ale to znaczy że Izyda jednocześnie jest 11 z imienia i 7 z Wenus i pewnie jeszcze inną liczbą z innego atrybutu? Jak to ze sobą łączyć? Czy są to różne warstwy, czy jedna ma pierwszeństwo?
Ja mam podobne pytanie co Malgosia_B, bo jak słucham tej rozmowy to wychodzi że każde bóstwo to cała siatka liczb, a nie jedna. Czy są jakieś bóstwa, które mają jedną dominującą liczbę, jasną i oczywistą? Bo chciałabym zacząć pracę z numerologią bóstw i nie wiem od czego zacząć jeśli wszystko jest tak skomplikowane.
Przepraszam, że wchodzę trochę z boku, ale mam pytanie, które chodzi mi po głowie od kilku postów. Czy liczba bóstwa może mieć związek z czakrą, z którą pracujemy podczas rytuału? Bo jak słucham o Izydzie jako 11 albo 7, zastanawiam się czy te liczby nie odpowiadają jakimś czakrom i czy właśnie przez to czujemy przyciąganie do konkretnych bóstw.
Patrzę na tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno spostrzeżenie. Zaczęliśmy od pytania czy bóstwa mają liczby, a skończyliśmy na czakrach, relacjach praktykant-bóstwo i metalach astrologicznych. To nie jest zarzut, bo dyskusja jest naprawdę żywa, ale warto zauważyć że może właśnie ta wielowarstwowość jest odpowiedzią. Bóstwo nie ma jednej liczby, bo nie jest jednowymiarowe. I może to jest właściwa odpowiedź na pytanie z tytułu wątku.
To właśnie jest problem. Thot w tradycji egipskiej jest powiązany z ósemką przez hermetyczną ogdoadę. W tradycji greckiej jako Hermes Trismegistos dostaje trójkę albo trzynaście przez imię. W astrologii przypisuje się go Merkuremu, który niesie piątkę. Czy to ten sam Thot? Moje zdanie jest że tak, ale jego liczba jest jak pryzmat, różnie łamie światło w zależności od systemu, w którym patrzysz.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może trochę z innej strony. Czy można przez liczbę dotrzeć do bóstwa, zanim w ogóle nawiązało kontakt? Tzn. czy ktoś szukał bóstwa przez swoją liczbę życiową, a nie czekał aż ono samo da znak?
