Słucham Lucjana i myślę sobie, że może to nie jest koło zamknięte, tylko spirala. Zaczynam od obliczenia, buduję cokolwiek na tej podstawie, po czasie coś zaczynam czuć albo nie, i wtedy wracam do liczby z nowym pytaniem. Ja przynajmniej tak to u siebie widziałam zanim ktoś mi w ogóle wyjaśnił co to numerologia.
Krysia to mnie trochę uspokaja. Bo miałam wrażenie że wszyscy tu wiedzą co czują i jak to czują, a ja się cały czas łapię na tym że nie jestem pewna czy to czucie czy wyobraźnia. I może to nie jest przeszkoda tylko po prostu etap.
Ale Salomea, moment. Jeśli każde pytanie jest informacją o liczbie, to jak ktoś ma w ogóle wyjść poza to kółko? Bo Gerwazy pyta czy to czucie czy wyobraźnia, ty mu mówisz że to jest informacja o jego trójce, więc on pyta dalej, i to też jest informacja, i tak w nieskończoność. Gdzie tu jest punkt wyjścia do budowania czegokolwiek?
Swietowit, mam do ciebie pytanie, nie złośliwe. Jeśli spokój jest efektem a nie możesz przypisać go jednoznacznie do warstw, to co musiałoby się wydarzyć żebyś powiedział, okej, to zadziałało? Czy jest taki scenariusz?
Zostawię ten wątek bo chyba Swietowit musi sam dojść do swojej odpowiedzi. Wracam do Rozalinki i do tego co mówiła o czwartej warstwie. Czwórka w numerologii ma podobną dynamikę do Byka czy Skorpiona w astrologii, ta stałość to jest koncentracja energii w jednym punkcie. Mnie zastanawia, czy ta warstwa odpadała bo była zbudowana jako zewnętrzna granica, podczas gdy czwórka naturalnie buduje od środka?
Ja w astrologii myślę o tym inaczej niż w numerologii, ale intuicyjnie budowałabym czwórkę od centrum. Najpierw zakotwiczasz się w sobie, potem pozwalasz że ta stabilność sama się rozszerza. Nie wiem czy to jest zgodne z numerologią bo nie jestem specjalistką od liczb, ale tak to czuję.
To jest bardzo częsty problem, nie tylko w numerologii. W rytuałach to samo, jak miesza się elementy z różnych systemów bez wiedzy o tym co one zakładają, to efekt bywa nierówny. Ale Rozalinka, nie mówię że to złe, tylko że warto wiedzieć co się miesza i dlaczego. Czy masz jakiś element w swojej metodzie który czujesz że pochodzi z konkretnego źródła?
To jest ważne rozróżnienie które Rozalinka właśnie sama odkryła. Czy liczba opisuje strukturę ochrony, czy tylko ją inspiruje? W numerologii klasycznej liczba ścieżki życia opisuje charakter energii z którą pracujesz, nie architekturę tarczy. Użycie jej jako liczby warstw to interpretacja twórcza, nie klasyczna. Pytanie czy lepsza czy gorsza, ale trzeba wiedzieć co się robi.
Trochę zaskakujące. Z jednej strony ulga, że nie popełniłam jakiegoś strasznego błędu mieszając tradycje. Z drugiej, jeśli to wszystko jest płynne i nowe, to na czym w ogóle mam się oprzeć? Bo jednak szukałam czegoś co działa, nie czegoś co jest dowolne.
Rozalinka stawia bardzo konkretne pytanie. Czy coś może działać jeśli nie ma głębokiego zakorzenienia w jednej tradycji? Mnie się wydaje że może, bo działanie to jest coś co czujesz albo obserwujesz, a nie certyfikat autentyczności. Ale ciekawa jestem co Jemiolka o tym sądzi, bo ona pracuje z rytuałami i tam chyba spójność systemu ma większe znaczenie?
Przepraszam że wchodzę z czymś praktycznym, ale trochę zgubiłem się w tej dyskusji o źródłach. Rozalinka na początku pytała ile warstw powinno nas otaczać. Czy jest jakaś odpowiedź na to konkretne pytanie? Bo czytam od początku i mam wrażenie że to zależy od liczby, od tradycji, od intuicji, od budowania od centrum czy od zewnątrz. To w końcu jak?
Ale Krysia, jak poczułaś że trzy ci nie wystarczają? To jest właśnie to co chciałem rozumieć od dawna w tej dyskusji. Skąd wiesz że za mało, a nie za dużo albo w sam raz?
To jest chyba najszczerszy post w całym wątku. Rozalinka przyznaje że nie wie czy to działa i szuka odpowiedzi z miejsca niepewności. Mam to samo z czakrami, ćwiczę wizualizacje i nigdy nie jestem pewien czy zmiana samopoczucia to efekt ćwiczenia czy po prostu upłynął czas. Jak ktokolwiek to odróżnia?
Celestyna, a co konkretnie zapisujesz? Bo "było lepiej" to jedno, ale co to znaczy lepiej w praktyce? Mam na myśli czy to nastrój, sen, reakcje na innych ludzi, coś jeszcze?
To jest ciekawe podejście, ale mam pytanie do Celestyny. Czy to nie jest tak, że na nastrój i sen wpływa milion rzeczy, i skąd wiesz że to akurat warstwy a nie to że w dany dzień miałaś mniej pracy albo więcej kawy?
Słuchając Celestyny zaczynam myśleć że mój problem to brak systematyczności. Robiłam wizualizacje kiedy czułam że potrzebuję, nie regularnie, i nigdy nie zapisywałam. Więc tak naprawdę nie mam żadnych danych żeby odpowiedzieć sama sobie na to pytanie ile warstw działa na mnie. Może to jest odpowiedź na moje pytanie, zanim zacznę pytać o liczbę.
Rozalinka trafia w coś ważnego. Nie wiesz ile warstw potrzebujesz, bo nie masz punktu odniesienia. Zanim wybierzesz liczbę, warto sprawdzić jak w ogóle reagujesz na samą wizualizację. Czy po niej czujesz jakąś zmianę, jakąkolwiek, przy jednej warstwie? Bo jeśli nie, to dodawanie kolejnych może nic nie zmienić.
Przepraszam ale mam inne pytanie. Rozmawiamy o tym ile warstw, jak je budować, jak mierzyć efekty. Ale czy ktoś tu w ogóle wie co ta warstwa ma robić dokładnie? Przed czym chroni? Bo jak nie wiemy co chroni, to skąd wiemy ile potrzeba?
Myślę że Habbia dotknęła czegoś co było obecne w tej dyskusji od początku. Może pytanie Rozalinki jest tak naprawdę pytaniem nie o numerologię, tylko o ochronę energetyczną w ogóle, i numerologia jest tylko jednym z języków którym próbuje to opisać. Rozalinka, czy tak to widzisz?
Chyba tak, Whisper. Zaczęłam od numerologii bo to był mój punkt wejścia, pierwsza rzecz którą zaczęłam rozumieć. Liczba ścieżki życia, liczba imienia, to miało dla mnie sens. I kiedy poczułam że potrzebuję czegoś ochronnego, sięgnęłam po to co znałam. Ale może faktycznie szukam czegoś szerszego.
Rozalinka, a co sprawiło że poczułaś że potrzebujesz ochrony? Pytam bo to może mieć znaczenie dla tego co szukasz. Inaczej szuka się ochrony przed energiami z otoczenia, inaczej przed czymś konkretnym, a inaczej jak to jest takie ogólne poczucie podatności.
To co opisujesz, wychodzenie z miejsc i spotkań wyczerpaną, to jest coś co w pracy z czakrami wiąże się z przepuszczalnością pola solarnego. Nie mówię że numerologia nie może tu pomóc, ale może warto równolegle spojrzeć na to od strony czakry słonecznej. To nie wyklucza twojej pracy z liczbami.
Wracam do pytania o warstwy, bo chcę żeby Rozalinka dostała coś konkretnego z tej dyskusji. Mamy więc: liczba z numerologii jako inspiracja dla liczby warstw, warstwy jako koncepcja z theozofii, praca z polem energetycznym jako coś z czakr. Rozalinka, czy któreś z tych podejść czujesz jako swoje, czy to wszystko jest tak samo odległe?
Rozalinka, czy któryś z tych trzech kierunków bardziej do ciebie przemawia? Pytam bo mamy tu numerologię, czakry i teozofię i żaden z tych języków nie jest lepszy od drugiego, ale pracować skutecznie chyba można tylko wtedy kiedy jeden jest główny. Który z nich rozumiesz najbardziej intuicyjnie?
Leopold, a czy mógłbyś powiedzieć co rozumiesz przez "klasyczną numerologię"? Bo mam wrażenie że każda szkoła inaczej to definiuje i kiedy ktoś mówi "tradycja", to pojawia się pytanie czyja tradycja. Pitagorejska, kabalistyczna, chaldejska?
Mnie bardziej zastanawia co Celestyna powiedziała o jedynkach i dwójkach. Skąd miałoby wynikać że jedne liczby dają bardziej przepuszczalne pole niż inne? Rozumiem że to intuicja, ale co za tym stoi?
To jest ciekawe ale mam wątpliwość. Jeśli dwójka ma być bardziej "przepuszczalna", to czy to znaczy że osoby z dwójką potrzebują więcej warstw ochronnych? I czy ktoś faktycznie tak to stosuje w praktyce, że dobiera liczbę warstw do swojej liczby ścieżki?
