Rozalinka, odpowiem wprost - siódemka to liczba, która dobrze przyjmuje struktury trójkowe. Siedem warstw brzmi intuicyjnie, ale w praktyce trzy głębsze mogą dać więcej niż siedem powierzchownych. Pytanie do ciebie: kiedy pracujesz z wizualizacją ochrony, jak długo utrzymujesz koncentrację? Bo to może być ważniejsze niż sama liczba.
To pięć minut świadomej pracy może być więcej niż dwadzieścia minut błądzenia myślami. Sama zaczęłam od krótszych sesji i z czasem zauważyłam, że efekt był trwalszy niż przy dłuższych, ale rozproszonych. Ale mam pytanie - czy wizualizujesz warstwy jedną po drugiej, czy próbujesz objąć je wszystkie naraz?
Przy okazji tej rozmowy o budowaniu warstw nasuwa mi się pytanie, które może być ważne dla całego wątku - czy liczba warstw i kolejność ich budowania to dwie różne zmienne? Bo może dla siódemki ważne jest nie to, że ma trzy czy siedem, ale że zaczyna od warstwy mentalnej, a nie emocjonalnej. Albo odwrotnie. Czy ktoś w ogóle eksperymentował z kolejnością?
Słucham o warstwach mentalnych, emocjonalnych i nie wiem jak mam to rozumieć. Co to właściwie znaczy "warstwa mentalna" w kontekście ochrony energetycznej? Czy to metafora, czy ktoś potrafi opisać co konkretnie wizualizuje budując taką warstwę?
Jemiolka, nie, nie natknęłam się na nic konkretnego dotyczącego kierunku budowania a liczby życia. Czytałam głównie o tym, że siódemka to liczba introspekcji, ale to zawsze było w kontekście osobowości, nie ochrony. Może to jest właśnie ten brakujący kawałek, którego szukam. Bo jeśli siódemka jest do środka, to może budowanie od zewnątrz idzie pod prąd?
Wracając do pytania Marcela, bo to jest ważne dla całego tematu wątku. Czy można mieć za dużo warstw? Może to zależy od liczby życia. Dla siódemki zbyt szczelne zamknięcie może być problemem, dla innej liczby może być dokładnie tego trzeba. Leopold, czy widziałeś gdzieś coś o tym w źródłach?
Mnie uderza, że rozmawiamy o ilości i kierunku, ale nikt nie powiedział wprost czy warstwy w ogóle powinny być stałe czy tymczasowe. Bo w astrologii tranzyty są przejściowe, nie zostajesz z nimi na zawsze. Może warstwy ochronne też się powinny zmieniać, nie budować raz na zawsze?
Fela73, to ciekawe pytanie i trochę zmienia perspektywę. Bo ja zakładałam że buduję coś trwałego. Ale jeśli to ma być zmienne, to jak rozpoznać kiedy trzeba je odnawiać albo zdejmować? Czy jest jakiś sygnał?
To sygnały są indywidualne, ale w rytuale zamknięcia jest zazwyczaj też otwarcie, rozwiązanie kręgu. Nikt normalnie nie zostawia kręgu zamkniętego na zawsze. Może podobnie powinno być z warstwami ochronnymi.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie, może naiwne, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jak wiecie ile warstw macie już zbudowanych, a ile jeszcze nie? Czy to jest coś co się czuje, czy jest jakaś metoda sprawdzenia?
Habbia, tak, zmieniło się. Jestem spokojniejsza w sytuacjach, które wcześniej mnie szybko wyczerpywały. Ale tak jak Lucjan słyszał wcześniej, nie wiem co było przyczyną. Mogło być też to, że po prostu skupiłam się na sobie bardziej. Na pewno nie mam dowodu na warstwy jako takie.
Ale czy każda praktyka musi być weryfikowalna z zewnątrz? W rytuale zamknięcia kręgu też nie ma zewnętrznego miernika, a działa na poziomie intencji. Może warstwy działają podobnie, to znaczy jeśli wiesz co budujesz i po co, to masz już jakiś punkt odniesienia.
Wiktoria_B, tak, trochę tak. Zaczęłam od pytania ile warstw, a teraz myślę że to jest pytanie nie na miejscu albo za wcześnie zadane. Najpierw powinnam chyba zapytać po co w ogóle, a dopiero potem ile. Ale dalej czuję, że liczba ma znaczenie, bo kiedy wizualizuję bez jakiegoś konkretnego kształtu czy liczby, to czuję się jakbym nic nie budowała.
Mam pytanie, które trochę wraca do początku. Jeśli liczba życia wyznacza jakiś kierunek dla warstw, to co z osobami, które mają np. liczbę mistrzowską, dwadzieścia dwa albo jedenaście? Czy to zmienia podejście do budowania ochrony? Bo w ich przypadku numerologia zazwyczaj mówi o podwójnym oddziaływaniu.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i chcę się wtrącić właśnie przy tym wątku. Liczby mistrzowskie to nie jest "podwójne oddziaływanie" w sensie ilościowym, przynajmniej nie w podejściach z którymi pracowałam. To raczej napięcie między dwiema naturami tej samej liczby. Dla jedynastek to napięcie między silną indywidualnością a potrzebą połączenia. W kontekście ochrony mogłoby to oznaczać warstwy, które nie są hermetyczne, bo jedenastka nie może całkiem się zamknąć.
To zestawienie Salomei i Celestyny jest ciekawe. Ale mam wątpliwość: jeśli jedenastka nie może się całkiem zamknąć, to czy to nie oznacza że jest strukturalnie słabiej chroniona niż np. czwórka, która działa bardziej murowato? Bo to brzmi jak jakaś hierarchia, a nie chciałbym żeby tak to wyglądało.
Może powiem coś z innej strony, bo słucham tej rozmowy i myślę o tym inaczej. Ja nie wiem ile mam warstw ani jaka jest moja liczba życia dokładnie, bo jeszcze tego dobrze nie liczyłam. Ale od kiedy zaczęłam kłaść rękę na sercu przed wychodzeniem z domu i myśleć o spokoju, to mam mniej takich dni kiedy wracam totalnie rozbita. Czy to jest jakiś rodzaj warstwy ochronnej, nawet jeśli nie wiem jak to nazwać?
...i to działa, naprawdę. Nie wiem czy to jest jedna warstwa czy siedem, ale czuję że coś jest. Może nie zawsze wiemy co budujemy, a i tak budujemy?
To co opisujesz to jest klasyczne napięcie między podejściem dedukcyjnym a indukcyjnym. Krysia zbudowała coś od środka, ty szukasz struktury od zewnątrz. Ale mam pytanie do ciebie, czy jak wizualizujesz te warstwy, to one się same jakoś liczą? Czy narzucasz im liczbę z góry?
To co Rozalinka opisuje jest dla mnie bardzo konkretną odpowiedzią na pytanie tytułowe. Że liczba życia nie musi być liczbą warstw jeden do jednego. Może czwórka w jej przypadku to nie cztery warstwy, tylko czwórkowy charakter tych trzech, które już ma? Gęstość, stabilność, zamknięcie. Czy to brzmi absurdalnie?
Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie może naiwne, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o rozpoznawaniu warstw "od środka", przez czucie, przez to że coś siada albo odpada. Ale jak ktoś dopiero zaczyna i jeszcze nie ma tej czułości, to jak w ogóle zacząć? Czy liczba życia może być takim punktem wejścia, zanim człowiek nauczy się to czuć?
Słucham tej rozmowy z pewnym dystansem i mam pytanie, może nie na miejscu. Czy ktoś z was sprawdzał kiedyś, czy ta ochrona działa, w sensie czy zrobił coś żeby to zweryfikować? Nie złośliwie pytam, po prostu zastanawiam się jak odróżnić że ochrona "trzyma" od tego że po prostu nic złego tego dnia się nie stało.
Bo chcę to rozwinąć, bo pytałem wcześniej i nie bardzo dostałem odpowiedź. Mówicie o czuciu, o tym że warstwa siada albo odpada, ale jak ktoś mi powie że jego ochrona "trzyma", to co to znaczy w praktyce? Że nic złego mu się nie przydarzyło? Że czuje spokój? Bo spokój można mieć z tysiąca powodów.
Zostawię Swietowita i Celestynę na chwilę, bo chcę wrócić do tego co Gerwazy pytał kilka postów wyżej. Krysia powiedziała żeby zacząć od prostego rytuału bez liczenia. Ale jak ktoś całkowicie nie czuje, to nawet prosty ruch może nie dać mu żadnej informacji zwrotnej. I tu mam pytanie do Leopola albo Salomei, bo macie więcej kontekstu, czy jest jakaś numerologiczna metoda wejścia, która nie zakłada że już coś czujesz?
Słucham Gerwazego i Salomei i nagle mam skojarzenie z moją czwartą warstwą, tą która odpadała. Może ona nie odpadała dlatego że była obca, tylko dlatego że próbowałam ją zbudować jak statyczną barierę, a czwórka u mnie może też potrzebować ruchu? Chociaż czwórka kojarzy mi się raczej ze stabilnością, nie z ruchem. Nie wiem, czy to ma sens.
Rozalinka, to ma sens o tyle, że w astrologii stałe znaki, a czwórka ma podobny charakter do stałości, nie są nieruchome, są po prostu bardzo skupione w jednym miejscu. Stabilność to nie to samo co brak ruchu. Może ta czwarta warstwa potrzebowała jakiegoś wewnętrznego zakotwiczenia zamiast zewnętrznej granicy.
Zostawię ten wątek Swietowita bo myślę że on sam musi sobie odpowiedzieć i wróćmy do liczb. Mam pytanie do Salomei bo ona powiedziała że trójka działa dynamicznie a czwórka stabilnie. Ale jeśli ktoś ma liczbę złożoną jak trzynastka, to co wtedy? Redukujesz do czwórki i bierzesz stabilność, czy rozpatrujesz osobno jedynkę i trójkę i jakimś sposobem łączysz oba tryby?
