Ech dobra, ale mam problem z tym rozumowaniem. czy nie jest tak że mozemy retrospektywnie tłumaczyć każdy wynik? Jesli lek zadziała powiemy: energia sprzyjała. Jesli nie zadziała, powiemy: był opór energetyczny. Gdzie jest moment w którym odczyt mógłby się mylći?
Brygida ma racje w tym że to ważne pytanie, ale nie zgodze się, że brak falsyfikowalności dyskwalifikuje cały system. Numerologia nie preenduje do bycia nauką w tym sensie. Ona pracuje z innym rodzajem prawdy. ale przyznam, że miałam przypadki, gdzie odczyt wskazywał trudną wibracje, a leczenie przebiegło bez problemów. I wtedy tlumaczylam to silną wolą pacjenta który przełamał opór. Czy to jest racjonalizacja? Mżoe. Ale to nie znaczy, że odczyt był bezsensowny
Czytam was od początku i coraz lepiej rozumiem że moje pytanie bylo moze troche źle sformułowane chodzilo mi bardziej o to, czy w numerze recepty jest jakas informacja której inaczej bysmy nie dostali. nie chciałem zastępować lekarza. Ale z tego, co piszecie rozumiem, że naewt jesli jest tam jakaś informacja, to ona dotyczy relcaji miedzy mną a tym leczeniem, nie samego leku?
Mietek, to jest bardzo dobre przeformułowanie i w zasazdie odpowiada na własne pytanie. Tak, relacja między tobą a leczeniem, a nie właściwości leku. lek nie ma wibracji numerologicznej per se, bo nie ma dtay urodzenia ani imienia. Ale moment twojego spotkania z nim już coś o tej relacji mówi.
Dorzuce coś, bo przez chwile wypadłam z wątku. Miałam podobny przypadek u siebie, nie z recepta, ale z suplementem, który sama wybralam. Zrobiłam odczyt numeru z paragonu, tak, wiem że to nieortodoksyjne, i liczba wynikowa dała mi piątkę. Ehh, piątka to u mnie zawsze zmiana, ruch, nieprzewidywalność. I faktycznie suplement działał, ale z dużymi wahaniami, raz bardzo dobrze, raz nic. Nieprzewidywalność
Chcę wrócić do tego, co powiedziała Brygida o falsyfikowalności, bo to mi się kreci w głowie. W runach mam podobny problem i moje podejscie jest takie: zapisuje odczyt przed zdarzeniem, nie po. Jeśli ktos chce sprawdzić, czy numer recepty mowi o skuteczności, niech zrobi odczyt przed wzięciem leku, zapisze interpretację i po kilku tygodniach wróci porównać. Bez tego nie wiemy nic, tylko snujemy opowieści.
Co do tego, co powiedział Pustelnik o zapisywaniu z wyprzedzeniem, bo chcę to rozwinąć w kontekście recepty. Jeśli ktos chce rzeczywiście sprawdzić, czy numer recepty mówi cokolwiek o przebiegu leczenia, to metodologia musi byc taka: robisz odczyt w dniu wystawienia recepty, zapisujesz co wynikowa liczba sugeruje, i wracasz do tego po zakończeniu kuracji. Bez modyfikowania interpretacji po fakcie. Ktos z was jest gotowy to zrobić i opisać tutaj?
Czekajcie, bo mnie nurtuje coś innego. czy numer recepty jest w ogole unikalny dla pacjenta, czy jest po prostu kolejnym numerem z puli? Bo jeśli to tylko kolejny numer z drukarki, to czy możemy mówić o energii powiazanej z konkretną osobą?
Przepraszam, że się wtrace z glupim pytaniem ale nie do końca rozumiem jak sie oblicza \"droge zycia\" i czy to jest to samo co liczba urodzeniowa? No wlasnie, czytalam o tym rozne rzeczy i mam mętlik
Wracając do pytania Moonchild o unikalność numeru. Myślę, że tu jest właśnie ta granica między numerologią a magicznym myśleniem o systemach administracyjnych. Numer recepty nie jest generowany z intencją symboliczną. Jest generowany przez system informatyczny NFZ. Czy naprawdę wierzymy, że system NFZ jest nośnikiem energetycznym?
Odpowiem na pytanie Nirvana, bo to wychodzi za zakres tej konkretnej rozmowy o receptach. W klasycznej numerologii Pytagorasa znaczące sa: data urodzenia imię i nazwisko nadane przy urodzeniu oraz daty kluczowych wydarzeń. Ale wielu wspolczesnych praktyków rozszerza to o dokumenty, które dotyczą ciala i zdrowia. Recepta zdecydowanie należy do tej kategorii. Numer buta już nie.
Chcę wrócić do swojego paragonu, bo Moonchild pytała o różnicę między paragonem a recepta. Pomyślałam o tym i jednak przyznaje jej rację. Eee, paragon dokumentuje moją decyzje, a recepta dokumentuje decyzję lekarza o mnie. To jest zasadniczo inna relacja energetyczna i chyba nie powinnam ich porównywać metodologicznie.
Sledze tę rozmowę od kilku postow i mam wrażenie że doszlismy do czegoś ważnego, czego na poczatku nie zakładałem. Receptta może byc nie tyle nosnikiem informacji o leku, co nośnikiem informacji o relacji lekarza z pacjentem. To jest zupełnie inne pytanie niz to, ktore zadałem. I chyba ciekawsze. 😉
Mietek to co opisujesz, to w runach nazywamy \"splotem\" - moment w którym dwie energie wchdozą w konntakt i tworzą nową jakosc. Recepta byłaby wtedy zapisem splotu energii lekarza i pacjenta. Nie mówi o skutecności leku bo lek to trzecia zmienna spoza tego splotu. Ciekawe, że do tego samego wniosku dochodzi sie niezależnie od systemu.
No nie wiem, chciałam zapytać, bo cały czas wczytuje się w tę rozmowe i próbuję ogarnac. Czy ktos z was probowal kiedyś porownac odczyty z kilku recept tej samej osoby, wystawionych w różnych momentach zycia? Bo wydaje mi sie że to mogłoby pokazac, czy numer recepty naprawdę coś mówi o tym konkretnym zdrowotnym momencie.
Przepraszam że się wtracam ale chcialam zapytać o coś zupelnnie praktycznego. Jeśli juz oblicze tę wynikowa liczbę recepty z dta wystawienia i droga życia, to co potem z tym robie? Szukam jakiegos opisu tej liczby w książce czy jest inaczej?
Wracam do pytania, które zadałam wcześniej, o tym czy lek jest czescia splotu. Bo im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się wydaje, że Hydromanta i Sylweria trochę obok siebie mówią. Hydromanta mówi, że lek jest spoza splotu, Sylweria pyta, czy numer wspiera ten wniosek. Ale przecież sam wybór leku jest decyzją lekarza, więc jest zakodowany w momencie wystawienia. Czy ktos ma konkretny przykład, gdzie numer recepty sugerował coś o charakterze leku?
Kurczę chcę wrócić do wątku z receptą jako zapisem relacji, bo Mietek to dobrze nazwał i myślę, że to jest serce tej rozmowy. Jeśli recepta koduje splot energii lekarza i pacjenta, to praca z tym numerem jest czymś w rodzaju pracy z węzłem. W bioenergoterapii mamy pojecie węzła jako miejsca, gdzie dwie energie wchodzą w kontakt i coś zostawiają po sobie. Numer recepty mógłby byc numerycznym sladem takiego węzła.
Mam wrażenie, że ta rozmowa krąży trochę wokół pytania, na które nie ma odpowiedzi bez praktyki. Teorię mamy omówioną z wielu stron. Czy ktos byłby skłonny opisac konkretny rytuał lub ćwiczenie z numerem recepty, żebyśmy mieli coś namacalnego?
