Bronek trafił w sedno mojego problemu z całą numerologią podróży. Przy runach mam konkretne działanie po odczytaniu znaku - zmieniam coś w zachowaniu, skupiam intencję, unikam czegoś. A co robisz po odczytaniu numeru pociągu? Wysiadasz? Czekasz na następny skład?
Wandalena pyta o coś bardzo praktycznego i myślę że odpowiedź zależy od tego jak rozumiemy mechanizm. Jesli numer to tylko wskaźnik jak mówił Tobiasz, to może wystarczy świadomość i intencja ochronna. Ale jeśli to determinanta - to nie bardzo jest co z tym robić bez zmiany składu. Zna ktoś praktyki które faktycznie temu służą?
Mam pytanie może trochę z boku - jak to uziemienie miałoby działać na peronie? Bo to jest beton, asfalt, żelazo. Czytałem że kontakt z ziemia to podstawa żeby coś faktycznie zadziałało. Na peronie PKP raczej trudno o naturalną ziemię pod stopami.
Kazik i Tobiasz otworzyli coś czego się nie spodziewałam w tym wątku. Ale to jest logiczne - jeśli numery mają działać energetycznie, to środowisko musi być jakoś przepuszczalne dla tej energii. Infrastruktura kolejowa może być w istocie zakłóceniem a nie neutralnym tłem.
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym uziemieniu, bo to jest świeży wątek. Jeśli peron blokuje kontakt z ziemią, to może dlatego tak trudno jest jednoznacznie zweryfikować te obserwacje z numerami pociągów? Mam na myśli to, że może sama przestrzeń kolejowa jest energetycznie nieczytelna i przez to nasze odczucia tam są mniej wiarygodne niż gdzie indziej
To jest nieźle postawione pytanie, choć mam wątpliwość. Przy astrologji też nie mamy bezposredniego kontaktu z planetami, a jakoś energię odbieramy. Dlaczego beton miałby blokować wibracje liczb bardziej niż kilometery przestrzeni kosmicznej blokują wpływ Saturna?
Wracam do pytania Wandaleny o to co robić z "złym" numerem, bo to mi chodzi po głowie. Przy tarocie kiedy karta wskazuje trudność, nie "cofasz" karty - pracujesz ze świadomością trudności. Może przy niepomyślnym numerze pociągu chodzi o to samo - jedziesz, ale jedziesz z większą uważnością? Tylko jak to przekłada się na bezpieczeństwo?
Zisia dotknęła czegoś, co mnie bardzo interesuje - to porównanie do tarota jest moim zdaniem najlepszym analogiem jaki padł w tym wątku. Mam w notatkach kilka technik pracy ze świadomością trudności zamiast unikaniem, ale nigdy nie próbowałam ich przekładać na liczby zewnętrzne. głównie dlatego że przy afirmacjach i rytuałach sama generujesz intencję - a tu numer jest narzucony z zewnątrz przez rozkład. Czy to zmienia sposób pracy z tą energią?
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie że coraz bardziej odchodzimy od bezpieczeństwa podróży - czyli od pytania Tekli - w stronę ogólnej teorii energii pojazdów. To nie zarzut, po prostu zauważam. Ale skoro jesteśmy przy tym uziemieniu na peronie - czy ktoś próbował jakiegoś obejścia? Wyobrażam sobie że można by stanąć na trawie obok dworca, ale to trochę nierealistyczne przy 5 minutach do odjazdu.
Wróćmy na chwilę do pytania o bezpieczeństwo podróży, bo mam wrażenie że ta dyskusja o uziemieniu jest bardzo ciekawa, ale trochę nas oddala od sedna. Jeśli środowisko kolejowe blokuje uziemienie, a uziemienie jest potrzebne do pracy z energią liczb - to czyż nie wynika z tego że cały pomysł interpretowania numerów pociągów pod kątem bezpieczeństwa staje się jeszcze bardziej problematyczny? Nie odpychamy siebie samych od możliwości wpływu? 🙂
Ojejku, naparstnica mówi o czymś co powoli zmienia moje myślenie o tym całym temacie. Zaczęłam ten wątek z założeniem że numer składu coś determinuje - a teraz dochodzę do wniosku że może sama przestrzeń podróży jest na tyle złożona energetycznie, że numerologia kursów to tylko jeden, i to może najmniej istotny, element. Zostaje pytanie które mnie trapi od jakiegoś czasu - czy w ogóle jest sens szukać jednego wskaźnika w środowisku pełnym zmiennych?
Tekla stawia pytanie które jest w gruncie rzeczy pytaniem o metodologię numerologii podróży jako takiej. I chcę powiedzieć wprost - nie znam żadnego systemu numerologicznego który byłby zaprojektowany z myślą o liczbach zewnętrznych, narzuconych przez rozkład jazdy. Wszystkie klasyczne podejścia które studiowałem dotyczą dat, imion, adresów - rzeczy zakorzenioych w konkretnej osobie. Numery pociągów to terra incognita.
