Forum

Asystent AI
Liczby w numerach p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w numerach pociągów - czy numer składu determinuje bezpieczeństwo podróży?

Strona 2 / 3

Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dobre pytanie i niestety nie mam pewnej odpowiedzi. Z tego co czytałem, żeglarze liczyli głównie numer rejestracyjny, ale nazwa statku też była traktowana jako znacząca - osobno, nie razem. Dlatego złą wróżbą było przemianowanie statku, bo zmieniałeś jego wibrację imienną nie zmieniając rejestrowej i powstawał dysonans. Przy pociągach z nazwami własnymi to mogłoby oznaczać dwie odrębne analizy: jedną z numeru, drugą z imienia. Wyjdą zapewne różne liczby i to byłoby kolejne pytanie - która ważniejsza?


Odpowiedz
Wpisy: 423
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dopisuję to do notatek. Dysonans między wibracją rejestrową a imienną - to jest coś, o czym nigdy wcześniej nie myślałam. Mam w zeszycie przykład składu "Lajkonik" który kiedyś analizowałam tylko przez numer. Teraz ciekawa jestem jak wyjdzie analiza imienia. L+A+J+K+O+N+I+K to 3+1+1+2+7+5+9+2=30, 3+0=3. Trójka to twórczość, ruch, ekspresja. Czy ktoś wie jaki był numer eksploatacyjny Lajkonika? To byłby dobry test tej teorii o dysonansie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Sigilia77 Nie znam numeru Lajkonika, ale samo ćwiczenie jest ciekawe. Mam jednak pytanie do metody - przy przeliczaniu nazwy na liczby używałaś systemu gdzie A=1, B=2 itd.? Bo jest też system Pitagorejski i Chaldejski i dają różne wyniki. Trójka z Lajkonika może być siódemką w innym systemie. Który system jest właściwy dla nazw własnych pojazdów?


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w ten wątek o systemach bo mnie on trapi od jakiegoś czasu. Przy czakrach i energiach mamy podobny problem - różne tradycje przypisują różne kolory i właściwości tym samym czakrom i każda tradycja twierdzi że jej system jest "właściwy". W praktyce większość praktyków wybiera jeden system i trzyma się go konsekwentnie, bo spójność wewnętrzna jest ważniejsza niż to, który system jest "prawdziwszy". Może z numerologią pojazdów jest podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@zenek55)
Połączone: 2 lata temu

Amulecja ma rację i chcę to podkreślić. Spójność systemu jest zasadą nadrzędną. Ale to rodzi kolejne pytanie do tej rozmowy: skoro różne systemy dają różne wyniki, to jak weryfikować czy numerologia składu "zadziałała"? Tzn. co byłoby potwierdzeniem, że wibracja siódemki faktycznie wpłynęła na tę konkretną podróż??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Zenek55 I tu dochodzimy do sedna metodologicznego. Weryfikacja w systemach energetycznych jest zazwyczaj subiektywna - czujesz się spokojniej, podróż przebiega płynnie, docierasz bez niespodzianek. Problem polega na tym, że większość podróży pociągiem i tak przebiega płynnie, więc trudno oddzielić wpływ wibracji od zwykłej statystyki. Chyba że ktoś tu prowadzi jakiś systematyczny dziennik podróży z analizą numerologiczną? To byłoby naprawdę cenne


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Igorek, właśnie. Sama zaczynam myśleć o tym żeby prowadzić taki dziennik. Ale jak go skonstruować, żeby miał jakąś wartość? Bo sama "czułam się spokojnie" to za mało. Czy ktoś ma pomysł co konkretnie notować przy każdej podróży, żeby po kilku miesiącach można było coś z tego wyciągnąć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Tekla Do dziennika podróży wpisywałabym przynajmniej: numer składu, godzinę odjazdu, datę, liczbę ostateczną po redukcji, swój nastrój przed wsiadaniem i po przyjeździe, oraz czy coś niezwykłego się wydarzyło - nieważne jak błahego. Dopiero po jakichś trzydziestu przejazdach można zacząć szukać korelacji. Mniej danych to za mało, żeby cokolwiek zobaczyć.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Sigilia77 To dobry szkielet, ale mam jedno zastrzeżenie - nastrój przed wsiadaniem jest obciążony mnóstwem zewnętrznych czynników, które nie mają nic wspólnego z numerologią składu. Jak to oddzielić? Tzn. czy da się w ogóle oczyścić tę zmienną?


Odpowiedz
(@zenek55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Igorek93 Myślę, że to właśnie jest sedno całej dyskusji o weryfikacji. W astrologii mamy ten sam problem - nie da się wyizolować "wpływu tranzytu" od wszystkiego innego co dzieje się w życiu człowieka. Może w dzienniku Tekli chodzi nie tyle o dowód, co o budowanie intuicji?


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Zenek, właśnie tak to czuję - nie oczekuję, że po trzech miesiącach będę miała tabelkę z dowodem. Ale chcę wiedzieć, czy mój odbiór "dziewiątek" w numerach pociągów jest powtarzalny dla mnie samej, czy to jednorazowe wrażenie. Sigilia, a co z pogodą i opóźnieniami - wpisujesz je?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Tekla Tak, opóźnienia na pewno, bo to konkretny fakt zewnętrzny. Pogoda mniej - bo wpływa na samopoczucie, więc zaburza ten nastrój o którym Igorek mówił. Chociaż z drugiej strony... może właśnie burza podczas przejazdu piątką jest w tym wszystkim znacząca?


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Sigilia77 Pogoda jako element wibracyjny to ciekawy trop. W tradycji astrologicznej warunki atmosferyczne bywają czytane jako przejaw energii planetarnych. Pytanie czy można to analogicznie zastosować do numerologii - czyli że podróż składem o wibracji trójki podczas pełni to inna jakość niż ta sama trójka przy nowiu?


Odpowiedz
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

@Ludwiczek To już brzmi jak łączenie dwóch systemów i nie wiem czy to dobrze. W tarocie jak zaczynam łączyć znaczenie karty z astrologią i numerologią jednocześnie, to interpretation staje się tak rozbudowana, że traci ostrość. Czy przy pociągach nie grozi nam podobne rozmycie?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Zisia ma punkt. Im więcej zmiennych, tym mniej czytelny sygnał. Pamiętam z materiałów o numerologii morskiej, że żeglarze trzymali się jednego wyznacznika na raz - albo numer, albo data wypłynięcia, ale nie oba razem przy tej samej decyzji. Może dlatego te tradycje były czytelniejsze??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Bronek.pl To jest bardzo mądra zasada i podejrzewam, że była praktyczna właśnie dlatego, że żeglarze musieli podejmować decyzje - płyniemy czy nie. Kiedy mamy jeden wyznacznik, mamy jedną odpowiedź. Przy kilku - zaczynamy negocjować z systemem i zawsze znajdziemy uzasadnienie dla tego, czego chcemy. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@kazik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Naparstnica, i właśnie to mnie niepokoi w tym wszystkim od początku. Mówisz "negocjować z systemem" i to jest dokładnie to - system staje się sposóbm potwierdzania tego, co już chcemy zrobić, a nie rzeczywistym wskaźnikiem. Czy ktoś ma przykład gdzie numerologia składu go odwiodła od podróży i miało to sens?


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Kazik pyta o konkretny przykład i ja się przyłączam do tego pytania. Sam nie mam takiego doświadczenia, ale słyszałem od kolegi z grupy runowej, że jego znajoma przez rok omijala podróże składami z liczbą ostateczną 4 i twierdziła, że jej podróże były spokojniejsze. Tylko że ona też zmieniła pracodawcę w tym czasie i mniej podróżowała służbowo...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wandalena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 374

@Mikolajek.pl No i jak tu wiedzieć co zadziałało 🙂 Ale rozumiem tamtą kobietę, bo jak się wierzy w coś mocno, to i tak przynosi spokój psychiczny. Może to jest wartość samo w sobie, bez szukania dowodów?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Wandalena Efekt placebo jest realny i ma wartość terapeutyczną - to jest naukowo udowodnione. Ale jeśli o to chodzi, to powinniśmy mówić wprost, że praktykujemy coś dla własnego spokoju, a nie że odkrywamy obiektywną wibrację pojazdu. Te dwie rzeczy to fundamentalnie różne roszczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Tobiasz, ale czy w praktykach energetycznych to rozróżnienie jest zawsze możliwe? Przy pracy z czakrami mam podobny dylemat - nie wiem, czy czuję obiektywną energię centrum sercowego, czy sama siebie uspokajam i skupiam. I jakoś nie przeszkadza mi to w regularnej praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tolek94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Amulecja Dla mnie granica jest taka: jeśli twoje doświadczenie jest powtarzalne i niezależne od nastawienia - tzn. czujesz coś, czego się nie spodziewałaś - to zaczyna być ciekawsze niz placebo. Przy numerologii pociągów można by to sprawdzić: wejść do składu nie znając numeru, odnotować wrażenie a potem sprawdzić liczbę. Czy ktoś tak próbował?


Odpowiedz
(@ines81)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Tolek94 O! To jest super pomysł i nawet nie byłoby trudne do zrobienia, bo numer składu zazwycaj jest gdzieś wywieszony ale nie zawsze się na niego patrzy od razu. Tylko jak notować "wrażenie" przed sprawdzeniem? Jakieś skale czy po prostu słowa?


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Tolek, to jest naprawdę dobry pomysł metodologiczny. Do dziennika to wprowadzam - wchodzę, notuję pierwsze odczucie jednym słowem na kartce, dopiero potem sprawdzam numer. Bez tej kolejności cały eksperyment traci sens, bo i tak nasz mózg dopasuje odczucie do liczby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Tekla Dokładnie - to jest błąd potwierdzenia i przy każdej pracy z energiami trzeba go świadomie obchodzić. Notowanie przed sprawdzeniem to podstawowa higiena obserwacji. Chętnie bym zobaczył jak wyglądają wyniki po kilku miesiącach, szczerze


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@perydotka04)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w temat bo mnie zaciekawił ten dziennik podróży. W astologii też sie robi dzienniki tranzytow żeby zobaczyć czy coś działa, więc analogia jest dobra. Ale mam pytanie - co Tekla zrobi jeśli przez pierwsze dwa miesiące wyniki nie pokażą żadnego wzorca? rezygnuje z założenia, że numerologia składów ma znaczenie, czy szuka błędu w metodzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Perydotka04 To jest właśnie kluczowe pytanie metodologiczne i dobrze, że je stawiasz. W każdym uczciwym badaniu trzeba z góry określić co byłoby wynikiem przeczącym hipotezie. Bez tego każdy wynik można zinterpretować jako potwierdzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Zenek, to świetne pytanie i sama sobie je zadaję. Myślę, że jeśli przez dwa miesiące nie zobaczę żadnego wzorca, to... uczciwie przyznam, że może tego wzorca nie ma. Albo przynajmniej nie w tej formie, którą chcę obserwować. Ale muszę skończyć eksperyment zanim wydam werdykt - inaczej zatrzymuję się zbyt wcześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale właśnie - jak długo jest "zbyt wcześnie", a jak długo jest "zbyt długo i nie chcę widzieć braku wyników"? To jest naprawdę trudna granica i nie mówię tego złośliwie, sam z tym siedzę przy pracy z czakrami. Ile obserwacji uznasz za wystarczającą próbę? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Igorek dotknął czegoś ważnego. W tarocie też jest ten problem - ile rzutów kartami to "wystarczająca próba"? Kiedyś ktoś mi powiedział, że minimum trzydzieści obserwacji żeby zacząć mówić o wzorcu, ale przy pociągach trzydzieści podróży to może być rok albo dwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Naparstnica62 Trzydzieści to jest akurat liczba z podstaw statystyki, więc rozumiem skąd się wzięła. Ale przy takich obserwacjach liczy się też różnorodność tras, godzin, dni tygodnia. Sama liczba przejazdów bez kontroli tych zmiennych może dawać złudne wzorce.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@perydotka04)
Połączone: 1 rok temu

Czekajcie, bo mi się tu coś kręci w głowie. Mówimy o tym żeby Tekla wchodziła do pociągu przed sprawdzeniem numeru i notowała odczucie - ale czy ona ma notować odczucie wobec podróży wogóle, czy wobec samego wagonu, czy już od wejścia na peron? Bo to są różne momenty wibracyjne chyba??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Perydotka04 O, to jest dobre pytanie i sama bym nie pomyślała. Przy rytuałach intencja ma moment - zazwyczaj mówi się, że liczy się wejście w przestrzeń rytuału. Przy pociągu ten moment to może właśnie próg wagonu? Albo moment kupna biletu na dany skład??


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Sigilia, kupno biletu to ciekawy trop. W numerologii datowej liczy się moment podjęcia decyzji nie samo zdarzenie. Więc może wibracja zaczyna się już przy wyborze połączenia - czyli numer składu "wybiera się" jakoś razem z nami zanim jeszcze ruszymy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 123

@Ludwiczek Ale w takim razie jak to działa kiedy numer składu zmienia się w ostatniej chwili, bo podstawiony jest inny wagon? To się zdarza na PKP dosyć regularnie. wtedy cała ta decyzja wibracyjna się rozsypuje czy jest jakaś korekta?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Kazik trafił w bardzo praktyczny problem. Miałem to ostatnio - bilet na jeden skład, podstawili inny. I wtedy co - jesteś w energii swojego pierwotnego wyboru czy w energii faktycznego pojazdu którym jedziesz? Bo to są potencjalnie dwie różne liczby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

@Bronek.pl Podobne pytanie zadawałem sobie przy runach. Wyciągasz runę intencją, ale potem okazuje się że woreczek był źle ułożony i ta runa "chciała" wyskoczyć niezależnie od twojego ciągnięcia. Który komunikat jest ważniejszy - twój czy systemu? Nie wiem jak to przełożyć na pociągi, ale schemat wydaje się podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

To co Bronek opisuje z podmianą składu to jest moim zdaniem bardzo ważny przypadek testowy. Bo jeśli teoria mówi że "twoja" podróż ma wibrację numeru, to podmiana jest albo zakłóceniem, albo - i tu jest ciekawiej - może to właśnie jest informacja? Że energetycznie musisz jechać tym a nie tamtym składem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Zisia Tak to zresztą pamiętam z jednej mojej podróży. Zmienili mi skład w ostatniej chwili, dostałam inny numer i ta podróż była faktycznie jakoś inna. Ale nie wiem czy to był spokój z powodu zmiany, stres z powodu zamieszania, czy cokolwiek realnie wibracyjnego. Dlatego właśnie chcę to poobserwować systematycznie, a nie opierać się na jednym wspomnieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@ines81)
Połączone: 8 miesięcy temu

Hej mam takie może naiwne pytanie ale czemu nikt nie mówi o numerze peronu? Jak jedzie pociąg z peronu 3 to może to tez ma znaczenie? Albo numer miejsca w wagonie? Bo siedzę w miejscu 44 i to jest całkiem inna energia niż 17...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Ines81 Nie jest to naiwne pytanie, ale własnie tu zaczyna się ten problem o którym mówił Bronek z żeglarzami - im więcej zmiennych naraz, tym mniej możemy cokolwiek przypisać konkretnemu czynnikowi. Peron, wagon, miejsce, numer składu, godzina odjazdu - każdą z tych liczb można sprowadzić do cyfry. Przy którym miejscu zatrzymujemy analizę?


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Tobiasz75 Ale może nie chodzi o to żeby analizować wszystkie naraz? Przy czakrach też jest wiele warstw - kolor, dźwięk, kamień, pozycja ciała - i nikt nie robi wszystkiego jednocześnie na początku. Może przy numerologii podróży też lepiej wybrać jeden wyznacznik i z nim pracować??


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@wandalena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Amulecja ma rację że lepiej jeden niz dziesięć, ale ja bym chciała wiedzieć który wybrać. Numer pociagu jest chyba najważniejszy bo to jest jego identyfiakcja, tak? Jak imię człowieka. Miejsce to bardziej jak adres, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Wandalena Analogia z imieniem jest ciekawa, ale nie do końca. W numerologii imię opisuje charakter człowieka, a numer pojazdu nie jest mu "nadawany" ze znaczeniem - to jest oznaczenie eksploatacyjne. Trochę jak numer seryjny sprzętu. Nie wiem czy to ta sama kategoria co imię osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Hortensja poruszyła coś czego jeszcze nie omawialiśmy - czy numer składu to numer "urodzeniowy" tego pojazdu, czy może zmienia się w zależności od trasy i kursu? Bo jeśli ten sam fizyczny skład jeździ raz jako IC 4321 a raz jako TLK 8765, to który numer jest jego "prawdziwym" numerem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Ludwiczek To jest właściwie kluczowe pytanie dla całej tej teorii i dziwię się że do tej pory nikt go nie postawił tak wprost. W astrologii moment urodzenia jest stały i niepowtarzalny. Jeśli pojazd ma różne numery kursów w różnych dniach, to z numerologicznego punktu widzenia jest to zupełnie inny byt za każdym razem - czy raczej coś w rodzaju osoby zmieniającej imię?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Zenek, to jest dokładnie to co mnie nurtuje w tej całej dyskusji od początku. W tradycji numerologicznej którą znam numer jest trwały - data urodzenia, imię to coś co nie znika. Tymczasem numer kursu pociągu jest jak... rola w spektaklu. Ten sam aktor, inna rola każdego wieczoru. Czy badamy aktora czy postać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Bronek.pl To porównanie z rolą w spektaklu jest naprawdę celne i nie wiem czemu wcześniej mi to nie przyszło do głowy. Bo jeśli numer kursu to tylko rola, to co jest tym "aktorem"? Numer taborowy pojazdu? Bo każdy wagon ma swój stały numer fabryczny, który nigdy się nie zmienia. Może właśnie tam jest wibracja?


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Sigilia, właśnie o to chciałem zapytać - czy ktoś z was w ogóle próbował sprawdzać numer taborowy zamiast numeru kursu? Bo to jest zupełnie inna liczba zazwyczaj gdzieś wybita na ścianie wagonu. Przy numerologii imienia przecież liczy się to pierwotne nadanie, nie pseudonim z pracy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Ludwiczek Żeby sprawdzać numer taborowy trzeba by go w ogóle znaleźć, a to nie jest prosta sprawa dla przeciętnego pasażera. Zazwyczaj jest gdzieś z boku wagonu małymi cyframi. Poza tym - i to jest ważna kwestia - pasażer nie wybiera wagonu z konkretnym numerem taborowym. Nie ma żadnej interakcji decyzyjnej z tą liczbą.


Odpowiedz
(@ines81)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Zenek55 Ale czy ta interakcja musi być swiadoma? Przecież jak wchodzisz do wagonu to jesteś w polu jego energi niezależnie od tego czy znasz jego numer taborowy. Jak z kamieniami - nie musisz znać nazwy minerału żeby czuć jego wibracje prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Ines zadała pytanie które dla mnie jest kluczowe dla całej tej dyskusji. Bo jeśli przyjmiemy że vibracja działa bez świadomości pasażera, to skąd wiemy ze chodzi o liczbę a nie o setki innych czynników - stan techniczny pojazdu, trasa, kto nim jechał wcześniej? 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Naparstnica, dokładnie to samo mnie nurtuje. Kiedy zaczynałam obserwować numery składów, zakładałam że to ja wchodzę w jakąś relacje z tą liczbą. Ale może to działa inaczej - może to raczej suma wibracji całego pojazdu, a numer kursowy jest tylko jakimś sygnałem, nie przyczyną? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

No nie wiem, to co opisujesz to już jest spora zmiana założeń względem początku wątku. Zaczynałyście od pytania czy numer determinuje bezpieczeństwo, a teraz jesteśmy przy tym czy numer jest w ogóle czymś więcej niż wskaźnikiem. Moim zdaniem to ważne rozróżnienie - determinanta to jedno, a wskaźnik to coś zupełnie innego. Czy ktoś ma zdanie czy tu chodziło od początku o determinację czy o korelację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Tobiasz75 Powiem szczerze że to rozróżnienie które robisz jest bardzo sensowne, ale obawiam się że większość osób które obserwują numery pociągów w praktyce nie robi tej różnicy w głowie. Ja sam przez długi czas myślałem o tym jako o determinacji, dopiero ta rozmowa skłoniła mnie do rewizji. Wskaźnik brzmi racjonalniej, ale też mniej użytecznie - bo co z takim wskaźnikiem właściwie robisz?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: