Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chyba mało kto bierze pod uwagę przy wyborze klasy dla dziecka. Chodzi mi o numerologię numerów klas szkolnych. Klasa 1a, 2b, 3c - czy litera ma znaczenie? Ale też sam numer rocznika, numer sali, numer dziennika ucznia. Moja córka trafiła do klasy oznaczonej cyfrą 7 i rok był dla niej wyjątkowo trudny. Zaczęłam liczyć i wyszło mi, że wibracja tej klasy to była czysta destrukcja dla jej liczby urodzeniowej. Czy ktoś sprawdzał coś takiego u swoich dzieci albo z perspektywy własnych lat szkolnych?
Też o tym myślałem, tylko podchodziłem do tego trochę inaczej. Nie tyle numer klasy, co data rozpoczęcia roku szkolnego plus suma cyfr z numeru szkoły. Sprawdzałem to na kilku osobach z mojego otoczenia i wyniki były... no, spójne. Ale mam pytanie do Ciebie, Darka - jak liczyłaś tę wibrację klasy? Brałaś samą cyfrę 7 czy sumowałaś jeszcze coś z rocznikiem szkolnym?
Ale czy to nie jest tak, że numer klasy to bardziej etykieta administracyjna niż coś, co ma realną wibrację? Rozumiem liczby w dacie urodzenia, tam jest coś konkretnego. Ale numer nadany przez dyrektora szkoly... czy numerologia w ogóle powinna to obejmować?
Właśnie, numer mieszkania to klasyka w numerologii. Jeśli przyjmiemy, że przestrzeń ma wibrację, a konkretna liczba tę wibrację współtworzy, to klasa szkolna spełnia dokladnie te same warunki. Dziecko spędza tam kilka godzin dziennie przez wiele miesięcy. To silniejszy wpływ niż niejedne mieszkanie.
Czytam i mam mieszane odczucia. W numerologii przestrzeni chodzi głównie o miejsce zamieszkania bo to baza energetyczna człowieka. Szkoła to miejsce przejściowe, zmienia się co rok, więc ta wibracja jest niestabilna. Nie sądzę, żeby miała aż tak duże znaczenie jak data urodzenia czy imię.
Właśnie to słowo "tranzyt" coś mi tu kliknęło. Bo temat wątku mówi o klasach, a w dodatkowym kontekście jest Słońce w Raku. Czy ktoś sprawdzał powiązanie między znakiem słonecznym ucznia a numerem klasy? Rak to znak wyjątkowo wrażliwy na środowisko, więc może dla dzieci ze Słońcem w Raku ten numer klasy ma jeszcze silniejszy oddźwięk?
Mam Słońce w Raku i teraz się zastanawiam nad swoimi latami w szkole... W klasach, których nmuery się redukowały do 2 lub 6, czułam się naprawdę dobrze. W klasie z numerem 8 był koszmar - konflikty, presja, zero spokoju. Może to przypadek, ale może nie :)?
Może śmieszne pytanko ale - czy litera przy klasie (a, b, c) też ma jakiś numer? Bo litera to też pozycja w alfabecie, więc a=1, b=2 itd. I wtedy klasa 3b to byłoby 3+2=5. Ablo nie, może trzeba mnożyc? Nie wiem jak to liczyć ale pytam bo może ma znaczenie
To naprawdę ciekawy trop z literami. Nacek95, a jak byś wtedy połączył numer klasy, literę i rok szkolny? Robisz z tego jedną sumę czy traktujesz je jako oddzielne wibracje, które na siebie nakładają?
Ja to testuję na kilku podejściach równocześnie i prowadzę notatki. Na razie najbardziej spójne wyniki daje mi traktowanie numeru+litery jako "wibracji miejsca", a roku szkolnego jako "wibracji czasu". One razem tworzą coś w rodzaju energetycznego tła dla ucznia - ale uczeń wnosi do tego swój własny numerologiczny profil i tutaj zaczyna się ta dynamika. Chciałbym to jeszcze zweryfikować na większej próbie.
Przepraszam, że może gułpie pytanie, ale czy to wogóle działa tak, że te liczby jakoś "wiedzą" o tym, że są klasą szkolną? Znaczy, cyfra 7 to cyfra 7 czy w kontekście szkoły ma inne znaczenie niż np. numer ulicy 7?
Wracając do wątku Słońca w Raku, bo to mnie bardzo interesuje w tym kontekście. Rak to znak, który chłonie środowisko jak gąbka - emocje, atmosfera, relacje grupowe. Jeśli numerologia klasy opisuje energię środowiska, to dzieci ze Słońcem w Raku będą na to szczególnie podatne, bardziej niż np. ktoś ze Słońcem w Koziorożcu, kto ma wewnętrzną strukturę odporniejszą na zewnętrzne wibracje. Mam pytanie do tych, którzy mają Raka lub znają Raki ze szkoły - czy faktycznie te osoby mocniej "wchłaniały" klimat klasy niż inni ^^?
Ja jestem Rakiem i to co napisała Astrolożkaa bardzo do mnie przemawia. W szkole dosłownie stawałam się inną osobą zależnie od tego, w jakiej klasie byłam. W jednej grupie byłam otwarta i pewna siebie, w innej zamknięta i przestraszona. Inne osoby wydawały się mniej tym dotknięte. Nie wiedziałam wtedy, że to może mieć cokolwiek wspólnego z numerologią, myślałam po prostu, że taka jestem. Teraz zaczynam to rozumieć inaczej.
Szczerze to ciężko mi teraz podać dokładne numery z pamięci, ale pamiętam że ta klasa gdzie byłam wycofana i przestraszona to była chyba 4a - czyli 4+1=5? I klasa gdzie byłam otwarta to była 2b, czyli 2+2=4. Nie wiem czy dobrze to liczę według tego co napisał Nacek95, ale jesli tak to wibracja 4 była dla mnie lepsza niż 5? To trochę zaskakujące bo 4 to podobno liczba ograniczeń, a czułam się w niej wolna...
Zatrzymuję się przy tym co mówi Astrolożkaa bo to chyba kluczowe. Jeśli w jednej klasie jest 30 dzieci z różnymi Słońcami, Ascendentami i liczbami urodzenia, to jak numer klasy w ogóle może na wszystkich działać tak samo? Dla Raka 4 może być dobrze, ale dla Lwa czy Barana może być za ciasno.
Właśnie sobie myślę czy ta klasa z ósemką którą wspominałam - czy moi znajomi z tamtego roku mają może dużo Saturna w kartach urodzeniowych? Bo 8 to Saturn, a Saturn potrafi zrobić bardzo ciężką atmosferę jeśli działa bez harmonizacji. I zastanawiam się czy to nie tak działało - że numer wzmocnił trudne planety w zespole :>.
Hej a czy ktoś wie jak liczyć klasy z dwucyfrowym numerem? Bo mój syn jest w klasie 12c i nie wiem czy to 1+2=3 i potem +3 (bo c=3) = 6? Czy może trzeba to jakoś inaczej? Przperaszam że głupie pytanko ale chcę sprawdzić czy to coś wyjaśnia bo on ma trochę trudny rok
Strzelec w klasie z wibracją 6 to ciekawe zestawienie. Strzelec to ruch, wolność, szerokie horyzonty - a 6 oczekuje skupienia, zaangażowania w społeczność, harmonii grupowej. to może tworzyć napięcie, gdzie energia Strzelca "ucieka" poza ramy narzucone przez wibrację. Pytanie do Nacka - czy w twoich notatkach pojawiały się takie konflikty między znakiem a numerem?
Słuchajcie, ja rozumiem że ta dyskusja idzie w ciekawą stronę, ale mam wrażenie że mieszamy ze sobą kilka systemów naraz i może to dawać fałszywe poczucie spójności. numerologia klasy, astrologia ucznia, wibracja grupy - to są oddzielne narzędzia i nie ma chyba ustalonej metody jak je łączyć. Skąd wiemy że to co wychodzi ze złożenia nie jest przypadkiem?
Zanim pójdziemy dalej w łączeniu systemów, chciałam przypomnieć że w tradycji pitagorejskiej, od której pochodzi zachodnia numerologia, liczby były przypisane do konkretnych archetypów kosmicznych - nie do miejsc fizycznych. Numerologia przestrzeni to późniejszy dodatek, głównie z nurtu feng shui i jego zachodnich adaptacji. Więc łączenie obu podejść jest możliwe, ale powinniśmy wiedzieć że to eklektyzm, nie jedna spójna tradycja.
No właśnie, a propos dzieci - czy ktoś zna przypadki gdzie rodzice świadomie prosili o przeniesienie do innej klasy właśnie ze względu na numerologię? Wydaje mi się że to już chyba nie jest takie szalone skoro numerologia mieszkania to mainstream. Albo raczej - czy klasa ze złą wibracją to powód żeby interweniować, czy tylko sygnał że trzeba coś wzmocnić energetycznie?
Ja ze swojego doświadczenia powiem że nigdy nie myślałam o klasach pod kątem numerologii, ale teraz przeliczyłam córkę z tamtych lat i to jest naprawdę zastanawiające. Miała Słońce w Raku i klasę 3c czyli 3+3=6, i to był jej najlepszy rok w całej szkole podstawowej. Pani kochana, córka kwitła. Nie wiem czy to numerologia czy po prostu dobra nauczycielka, ale skąd wzięła się akurat ta dobra nauczycielka w tej konkretnej klasie...
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie które mi chodzi po głowie - czy ktoś próbował to sprawdzać nie retrospektywnie, ale z wyprzedzeniem? Bo tu dużo osób patrzy wstecz i dopasowuje, a to zawsze wychodzi. Inaczej byłoby gdyby ktoś powiedział "ta klasa z trójką powinna być taka i taka" zanim jeszcze rok się zaczął.
A wracając do Hipolita i jego syna - ta szóstka w połączeniu ze Strzelcem brzmi naprawdę jak tarcie. Ale mam pytanie praktyczne: co można zrobić z taką wiedzą? Nie można przenieść dziecka do innej klasy bo to administracyjnie niemożliwe w większości szkół. Więc co?
Zatrzymuję się przy tej szóstce i Strzelcu bo myślę że to nie musi być tylko tarcie. Szóstka to też opieka, wzajemne wsparcie, odpowiedzialność za innych. Jeśli syn Hipolita ma w kartach coś z Wenus albo Jowisza w dobrym aspekcie, to ta wibracja mogłaby go wręcz rozwinąć - jeśli znajdzie w klasie kogoś kto go zakotwicza. Wszystko zależy od reszty karty.
Wracam do tego co mówiłam o tej klasie z ósemką - i teraz przez rozmowę o Strzelcu i szóstce zastanawiam się czy moje wspomnienia tez są retrospektywne i dopasowane jak Heksanka54 mówi. Bo jak myślę uczciwie,to w tej klasie były i złe i dobre rzeczy, a ja pamiętam głównie tę ciężką atmosferę. Może po prostu ósemka to wygodne wyjaśnienie ^^?
A co z klasami gdzie numer to jednocyfrowa siódemka? Bo w szkole mojego bratanka jest klasa 7a i zastanawiam się czy ta siódemka to już pełna liczba czy trzeba dodawać literę. I czy siódemka w kontekście szkoły to w ogóle dobra wibracja? Kojarzy mi się bardziej z duchowością niż z edukacją w tradycyjnym sensie.
