Ostatnio wpadłam na myśl, która nie daje mi spokoju. Chodzę do kilku bibliotek w moim mieście i zastanawiam się, czy numer biblioteki - ten oficjalny, nadawany przez system - ma jakieś znaczenie numerologiczne. Biblioteka numer 7 przy mojej ulicy zawsze przyciągała mnie do dziełów filozoficznych i metafizycznych, jakby sama z siebie. Biblioteka numer 2 z kolei - same romanse i poradniki relacyjne. Przypadek? Dla mnie to brzmi jak numerologia w czystej postaci. Czy ktoś jeszcze zwracał na to uwagę? Mam wrażenie, że liczba przypisana miejscu nie jest przypadkowa i w jakiś sposób kształtuje energię zbiorów.
Ojoj, to jest świetny trop i nie zdziwiłabym się, gdyby miał realne podstawy numerologiczne. Siódemka to liczba wiedzy duchowej, dociekania, wewnętrznej mądrości - i to idealnie tłumaczy to, co opisujesz z tą biblioteką. Dwójka to harmonía, relacje, partnerstwo - więc romanse i poradniki jak ulał. Ale chciałabym wiedzieć - czy numerujesz ten numer surowo, tak jak jest podany, czy też sprowadzasz go do cyfry zasadniczej? Bo jeśli biblioteka ma numer 16, to sprowadza się do 7, ale energetycznie niesie też wibrację 1 i 6, co robi różnicę.
Czekajcie - tu jest dla mnie ważna kwestia. Skąd wiadomo, czy energia liczby działa na miejsce, czy to raczej my jako odwiedzający wnosimy swoje własne wibracje i potem dopasowujemy narrację? Moonchild, serio pytam - czy byłaś w tej siódemce zanim wiedziałaś, że to siódemka? Bo może to nie biblioteka cię ciągnie do metafizyki, tylko ty od zawsze po takie książki sięgasz i po prostu lubisz tamto miejsce.
A co z numerem budynku, w którym biblioteka się mieści? Bo numer biblioteki to jedno, ale adres to drugie i w praktyce wiele osób przy analizie miejsc bierze pod uwagę wlasnie adres, nie wewnętrzny numer administracyjny. Zastanawiam się, czy te dwa poziomy nie wchodzą ze sobą w konflikt albo się wzmacniają.
Ale czy numerologia w ogóle działa na miejsca, czy tylko na osoby? Wydawało mi się, że to wszystko chodzi o datę urodzenia i imię, a nie o numery budynków czy bibliotek. Może po prostu nadajemy znaczenie temu, co chcemy zobaczyć?
Ja bym jeszcze dorzuciła kwestię Wenus w Lwie do tej całej układanki, bo aktualnie jesteśmy pod tym wpływem i Wenus w Lwie wyjątkowo lubi miejsca, które ją zachwycają wizualnie i intelektualnie. Biblioteka siódemka brzmi jak idealne miejsce do manifestacji pod tym tranzytem - wiedza, piękno formy, estetyka przestrzeni. Czy ta biblioteka jest jakoś ładna architektonicznie? Bo Wenus w Lwie naprawdę potrzebuje tej estetyki.
Przepraszam, że wejdę z podstawowym pytaniem, ale co dokładnie znaczy Wenus w Lwie w kontekście takich miejsc? Słyszałam, że Wenus w Lwie lubi być w centrum uwagi, ale jak to przekłada się na bibliotekę, czyli miejsce z definicji ciche?
Ale to trochę szeroka teza, nie? że Wenus w Lwie przyciąga do pięknych bibliotek - to brzmi jak coś, co można powiedzieć o połowie populacji. Chciałbym wiedzieć, czy ktoś ma konkretny przykład: poszedłem do biblioteki X pod wpływem Y tranzytu i faktycznie znalazłem tam coś, co zmieniło moje rozumienie tematu. Bez kontekstu personalnego to trochę suche.
Wracając do sedna tematu - mam praktyczne pytanie. Jak w ogóle sprawdzić, jaki 'numer' ma konkretna biblioteka? Bo rozumiem numer administracyjny ale czy chodzi o ten widoczny na tabliczce, czy o numer w rejestrze bibliotek miejskich, czy jeszcze coś innego? To może dawać różne wyniki po redukcji. 😉
Zaczynam robić notatki z tego wątku bo to ciekawy materiał. mam w zeszycie kilka obserwacji z własnych odwiedzin różnych miejsc ale nigdy nie patrzyłem na to przez pryzmat numerów. Teraz się zastanawiam - czy ktoś próbował świadomie dobierać bibliotekę pod swoje bieżące poszukiwania? Czyli najpierw ustalić, jakiej liczby szukam dla danego tematu, a potem pójść do biblioteki o tym numerze?
Czytam tę rozmowę z ciekawością, ale mam szczere pytanie - czy ktoś z was sprawdzał to empirycznie? czyli świadomie poszedł do różnych bibliotek o różnych numerach i porównał, co tam znajdował albo jak się czuł? Bo same obserwacje retrospektywne to jedno, ale jakiś test by przekonał. Nie mowie, że to niemożliwe, po prostu chcę rozumieć, na czym się opiera ta pewność.
A wracając jeszcze do tego, co powiedział Szeptacz kilka postów wcześniej - o tym, że może to my wnosimy wibracje, nie miejsce. Mam z tym problem, bo w takim razie co sprawia, że różne osoby bez uzgodnienia opisują to samo miejsce podobnie? Moonchild pisała o siódemce jako miejscu wyciszenia i głębi. Ja mam swoją trójkę, którą kilka osób niezależnie opisało jako 'naładowaną'. To nie może być tylko projekcja własnych oczekiwań.
Ja mam tu inny trop. pracuję z tarotem i wiem, że kiedy pytasz z konkretną intencją, karty jakby odpowiadają inaczej. Zastanawiam się, czy z biblioteką nie jest podobnie - jeśli wchodzisz z otwartą intencją 'szukam wiedzy duchowej', to może siódemka cię kieruje, ale ty też jesteś na to nastawiona. Nie mówię, że energia miejsca nie istnieje, ale chyba te dwie rzeczy działają razem, nie osobno.
Przepraszam, że znowu dopytam o podstawy, ale - kiedy mówicie o transicie Wenus w Lwie, to jak długo on trwa i czy wszyscy go odczuwają tak samo? Bo jeśli to zależy od układu w indywidualnym horoskopie, to może nie każda osoba odwiedzająca tę samą bibliotekę w tym samym czasie poczuje to samo?
Tu mi się nasuwa pytanie praktyczne - czy ktokolwiek próbował sprawdzić numer biblioteki i powiązać go z dominującym znakiem lub planetą patronem? Bo siódemka tradycyjnie łączy się z Neptunem albo Księżycem w zależności od systemu, a Lew to Słońce. Siódemka pod Wenus w Lwie to może być ciekawe napięcie, nie harmonia. 😀
Zapisuję to, co napisała Wrzosianka o Saturnie i Wenus - bo to by tłumaczyło pewną obserwację z moich notatek. Byłem kiedyś w miejscu, którego numer redukuje się do 7, i czułem jednocześnie przyciąganie i jakiś opór. Miałem ochotę zostać, ale czułem też że muszę się na to 'zasłużyć'. Nie umiałem tego nazwać, ale teraz to nabiera sensu.
OK ale jak mam to wszystko zastosować praktycznie? Mieszkam w mieście, gdzie są biblioteki o różnych numerach i chcę sprawdzić tę teorię. Od czego zaczynam - redukcja numeru z tabliczki, tak? Czy muszę jeszcze brać pod uwagę adres?
Czytam tę rozmowę i mam jedno zastrzeżenie, nie do samej teorii, ale do podejścia. Czy zanim zaczniemy analizować liczby miejsca, warto zapytać - w jakiej kondycji jest twoja własna czakra trzeciego oka i czakra korony? Bo jeśli twoje kanały odbioru są zablokowane, to żadna biblioteka siódemka ci nie pomoże. Liczba otwiera przestrzeń, ale to ty musisz być w stanie ją odebrać.
To jest możliwe i właśnie to mnie skłania do ostrożności - bo jeśli nie wiesz, że miejsce na ciebie oddziałuje, możesz przypisać efekt czemuś innemu. Ja bym zawsze rekomendowała krótką medytację przed wejściem do miejsca, które chcesz świadomie 'czytać'. Choćby trzy oddechy z intencją otwarcia. Wtedy rozróżnienie staje się wyraźniejsze.
Właśnie o to mi chodziło, kiedy wcześniej pytałem, czy świadome dobieranie miejsca zaburza wynik. lubomir dotknął tego samego problemu od innej strony. Może po prostu nie da się tego 'wyizolować' i trzeba to przyjąć jako całość - ty, miejsce, transit, intencja, wszystko naraz? 🙂
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, które mnie dręczy - czy ktoś miał sytuację, że biblioteka z 'dobrym' numerem kompletnie nie zadziałała? Albo że w bibliotece z 'trudną' liczbą coś się jednak otworzyło? Bo zawsze mnie ciekawią wyjątki bardziej niż potwierdzenia.
A czy Wenus w Lwie to dobry moment żeby zacząć chodzić do bibliotek z jakimś intnecjonalnym nastawieniem? Bo chodzi mi o to ze w sumie nigdy nie wybieram bibioteki świadomie, po prostu idę do tej co jest najbliżej, ale teraz mam dwie w podobnej odległości i zastanawiam się która
Właśnie sobie siedzę i myślę o tym, co pisał Lubomir i co dopowiedział Kajus - że może nie da się wyizolować zmiennych. I doszłam do czegoś, co mnie zastanawia w kontekście Wenus w Lwie konkretnie. Wenus w Lwie nie szuka subtelności, ona szuka czegoś, co ją uderzy. Więc może ta niemożność wyizolowania zmiennych jest właśnie tym, czego Wenus w Lwie potrzebuje - całości wrażenia, nie laboratoryjnej czystości?
To co napisałaś o całości wrażenia trafia w sedno. Ale mam pytanie - czy w takim razie biblioteka z 'trudnym' numerem, powiedzmy czwórką albo ósemką, może mimo wszystko zadziałać pod Wenus w Lwie, jeśli sama przestrzeń jest wystarczająco piękna i wypełniona? Bo estetyka mogłaby jakby nadpisać numerologię?
Czytam od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z boku, ale chyba pasuje - czy ta energia miejsca, o której pisze Wrzosianka, może być zablokowana przez remont albo przeprowadzkę zbiorów? Bo biblioteka w moim mieście niedawno zmieniła siedzibę i mam wrażenie, że coś tam jest inaczej niż było. Nie wiem jak to opisać, po prostu inaczej.
Mam to samo pytanie co Teofilka. Tunia wcześniej mówiła, zeby zaczynać od numeru nazwy, ale Hydromanta podnosił adres. Czy to są dwie osobne analizy i porównujesz je potem, czy jakiś jeden system łączy je w jedno?
OK ale tu mi coś nie gra. Jeśli nazwa biblioteki się zmienia, na przykład zmienia patrona albo dodaje człon - to jej numerologiczna tożsamość tez się zmienia? Biblioteka jest tą samą biblioteką, te same regały, ci sami bibliotekarze, te same książki. Jak to działa?
