Ostatnio trafiłem na pewną metodę, którą opisywała jedna pani z kręgów słowiańskiej numerologii - chodziło o liczenie naparstków wody przy rytuałach i przypisywanie im wibracji cyfrowych. Konkretnie: pojemność naparstnka ma odpowiadać numerowi ścieżki życia, czyli jeśli masz ścieżkę 7, to nalewasz 7 naparstków. Ale ona wspominała też, że sama fizyczna pojemność naparstnka coś znaczy - że mniejszy naparstnik 'przepuszcza' inną energię niż większy, nawet przy tej samej liczbie. Ktoś w ogóle spotkał się z czymś takim? Bo szukam tego od dłuższego czasu i nie mogę nigdzie znaleźć więcej informacji.
Też slyszałem coś podobengo, ale u mnie to było przy kontekscie snów, nie rytuałów. Chodzi o to że liczba naparstków ma odpowiadać cyfrom z daty urodzenai? Czy to inaczej się liczy?
To ciekawe pytanie, bo sam pojemność jako zmienna pojawia się w kilku tradycjach. W numerologii pitagorejskiej liczymy przede wszystkim same liczby, ale w starszych systemach słowiańskich woda miała własne przypisania wibracyjne zależne od naczynia. Pytanie jest takie - czy naparstnik służy tu jako miara objętości, czy jako przedmiot sam w sobie? Bo to dwie zupełnie różne ścieżki interpretacji. Jeśli naparstnik jest tylko miarą, to pojemność ma znaczenie. Jeśli jest symbolem, to już niekoniecznie.
Powiem szczerze, że pojemność nie ma znaczenia, liczy się tylko intencja. Tak samo jest z kryształami - możesz mieć mały kamień i wielki kamień, a wibracje zależą od tego, co wkładasz w pracę z nim. Tutaj identycznie. Naparstnik to tylko naczynie.
Dobra, ale ja chcę wiedzieć praktycznie - jak to się w ogóle liczy? Bo Ludwiczek napisał o ścieżce życia i nalewaniu tylu naparstków ile wynosi liczba, ale co jeśli ktoś ma ścieżkę 11 albo 22? To są liczby mistrzowskie, fizycznie nie da się odmierzyć 22 naparstków bez czajnika.
Zrobiłem notatki z kilku różnych źródeł i widzę pewien wzór. W tradycji słowiańskiej woda odmierzana była łyżkami lub garściami, nie naparstkami. Naparstnik pojawia się głównie w XIX-wiecznych polskich zapisach zielarskich jako jednostka małych ilości. Mam wrażenie, że ta numerologia naparstków to może być dość nowa, synkretyczna metoda, która łączy parę tradycji. To nie deprecjonuje metody, ale warto wiedzieć skąd pochodzi zanim zaczniemy jej ufać. 🙂
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam takie pytanie - czy ta metoda z naparstkami może być stosowana przy snach? Znaczy, czy można odmierzyć wodę przed snem żeby wpłynąć na jego treść? Intuicyjnie mi się to kojarzy z jakimś rytuałem który robiłam przy pełni.
Ech, wracając do samego pytania z tytułu - mam wrażenie że dyskusja powinna rozróżnić dwie rzeczy. Po pierwsze: czy pojemność naparstnka w sensie fizycznym ma wibrację cyfrową. Po drugie: czy liczba naparstków ma wibrację. Bo to są naprawdę dwa różne pytania i każdy tu mówi o czymś innym.
A skąd wiadomo że naparstnik jest przebudzony? Czy to tak jak z różdżką, że czujesz ciepło albo mrowienie? Przepraszam za głupie pytanie ale naprawdę nie wiem jak się takie rzeczy rozpoznaje.
Mam jeszcze jedną myśl w kontekście tego co napisał Ludwiczek o 'przebudzonym' naparstniku. w numerologii przedmiotów, która wywodzi się z tradycji kabalistycznej, obiekt może akumulować wibrację przez powtarzalne użycie w konkretnym intencjonalnym kontekście. To się nazywa zasadą utrwalania liczby. Jeśli naparstnik był używany zawsze przy rytuale związanym z cyfrą 3, to z czasem ta cyfra się w nim osadza niezależnie od pojemności. To mogłoby wyjaśniać dlaczego ta metoda u niej działała, ale jednocześnie oznacza, że nie jest w pełni przenoszalna na innych.
Właśnie o to chodzi i tu jest sedno. Kiedy mówię o akumulacji wibracji, nie mówię o zmianie liczby przypisanej do pojemności - ta pozostaje stała. Zmienia się natomiast 'gęstość' tej wibracji. Można to porównać do tonu muzycznego: nuta C to zawsze C, ale zagrana na instrumencie, który ma za sobą lata grania w konkretnym miejscu, brzmi inaczej niż ta sama nuta na nowym instrumencie. Pytanie do Ludwiczek - ta pani mówiła coś o tym, jak długo używała tego konkretnego naparstnika?
To jest bardzo ciekawe pytanie bo jeśli naparstnik babci przez czterdzieści lat zbierał wibracje codziennej pracy i skupienia przy szyciu, to może mamy do czynienia z czymś bliższym wibracji trójki albo czwórki - praca, ziemia, porządek. I teraz wnuczka nakłada na to intencję rytualną związaną z wodą. Czy te warstwy wzmacniają się, czy mogą kolidować?
Przepraszam, że znowu wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak się czyści przedmiot energetycznie? Znaczy coś innego niż umycie wodą z solą? 😀
No właśnie, i tu widać że skupianie się na mililitrach to ślepy zaułek. Czyszczenie przedmiotu nie zmienia jego objętości, więc jeśli wibracja miałaby być powiązana z pojemnością fizyczną, to byłaby stała bez względu na historię przedmiotu. A wiemy, że tak nie jest, bo naparstnik babci i naparstnik kupiony tydzień temu mają różne energie mimo podobnej pojemności. 😀
Dobra, ale żadne z was nie odpowiedziało na moje pytanie sprzed kilku postów - co z liczbami mistrzowskimi? Jeśli ktoś ma ścieżkę 11, ile naparstków nalewa? To podstawowe pytanie praktyczne i wciąż wisi w powietrzu.
Szczerze to nie pamiętam zeby mówiła o piciu. raczej chodziło o samo odmierzanie i ewentualnie przelewanie - jakby akt nalewania X naparstków do naczynia był samym rytuałem. Woda potem stała, chyba jako rodzaj ładowanej wody do innych zastosowań. Ale mogę się mylić.
Jeśli woda stała jako naładowana - to pojawia się kolejna warstwa. Ile naparstków zostało wlanych zmienia numerologicznie ilość wody wynikowej. Jeden naparstnik wody to inna liczba niż siedem naparstników, nawet jeśli fizycznie to może być podobna objętość. Czyli Tobiaszek53 - intencja sama w sobie to za mało bo liczba aktów nalewania też coś wnosi.
Ojoj, a co jeśli obydwa mają znaczenie ale na różnych poziomach? Pojemność daje bazową czestotliwość, a liczba nalewań daje rytm? Tak jak w muzyce jest wysokość dźwięku i tempo osobno, a razem tworzą melodię. Czy ktoś próbował łączyć oba obliczenia?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że wszyscy zakładają że ta metoda jest spójna i kompletna, a może ona po prostu nie jest? Znaczy - może ta pani którą opisuje Ludwiczek po prostu sama ją wymyśliła i dlatego ma tyle luk? Nie mówię że to złe, ale wtedy szukanie logiki tam gdzie jej może nie być to trochę bez sensu.
Właśnie wróciłem do pytania Geomanta z poprzedniej strony o łączenie obliczeń - nikt nie odpowiedział konkretnie. Jak łączyć te dwie liczby - z pojemości i z liczby nalewań? Dodawać je? Mnożyć? Czy może jedna jest dominująca i druga ją modyfikuje?
Ale tu jest problem - znaki i aspekty w astrologii są obliczane z pozycji planet, mają konkretną podstawę obliczeniową. A skąd wiadomo, że pojemność naparstnika w ogóle przekłada się na jakąkolwiek liczbę? To jest właśnie ten moment, gdzie zaczynamy budować piękny system na niezweryfikowanym fundamencie.
Sprawdziłem w swoich notatkach i rzeczywiście - nie znalazłem nic o objętości naparstnika w żadnym tekście, który do tej pory katalogowałem. jest numerologia imion, dat, adresów, ale fizyczna pojemność przedmiotu rytualnego to coś, czego nie kojarzę z żadną tradycją, którą śledziłem. Nie znaczy to że nie istnieje, ale byłby to dość oryginalny system.
No właśnie, Jaroslaw89 to potwierdza trochę to co pisałam wcześniej. Może ta metoda jest autorska i to nie jest zarzut, ale wtedy dyskusja powinna wyglądać inaczej - nie szukamy źródeł, tylko oceniamy czy system jest wewnętrznie spójny. A to da się zrobić niezależnie od tradycji.
To fair postawione. I chyba wlasnie to robimy od wielu postów - testujesmy spójność tej metody, nawet jeśli nie wiemy skąd pochodzi. Ale chcę wrócić do pytania o samą pojemność, bo Tobiaszek53 pyta skąd się bierze ta liczba. Jeśli naparstnik ma pojemność 2 ml - to liczba 2 jest po prostu z objętości? Czy może chodziło o to, że naparstnik jest przedmiotem o określonej, skończonej pojemności i sam fakt tej granicy ma znaczenie symboliczne?
Przepraszam że wejdę, ale czy można w ogóle zmierzyć pojemność naparstnika w domu? Bo mam kilka i nigdy nie wpadłam na to żeby to sprawdzać. Napełniam wodą i zliczam do naczynia, ale dokładna liczba mililitrów to zupełnie inna sprawa.
Ale jeśli nie możemy dokładnie zmierzyć, to może właśnie o to chodzi? Że naparstnik nigdy nie jest pełny w sposób absolutny, jest zawsze jakimś przybliżeniem? W snach często mam obrazy naczyń które są prawie pełne ale nigdy do końca i zastanawiam się czy to ten sam motyw - naczynie jako symbol potencjału, nie wyniku.
Dobra, ale czy ktokolwiek tu to próbował? tyle teorii, a chciałabym wiedzieć czy ktoś siadł, odmierzył naparstki zgodnie ze swoją liczbą życia i poczuł cokolwiek. Bo inaczej to jest tylko filozofia, nie praktyka.
