Ostatnio wpadłem na dość nieoczywisty trop numerologiczny i chciałem zobaczyć, co o tym myślicie. Chodzi o łuski ryb. Konkretnie: czy liczba łusek na boku konkretnego osobnika może nieść informację numerologiczną? Nie mówię o gatunku jako takim, bo to byłoby zbyt ogólne. Mówię o indywidualnej rybie, jej własnej liczbie łusek w linii bocznej. Jak to policzymy i zredukujemy do cyfry pierwotnej, to czy taka ryba mogłaby działać jako żywy talizman albo przynajmniej jako nośnik określonej wibracji? Wiem, że temat brzmi dziwacznie nawet jak na ten dział ale coś mnie w tym ciągnie. Natknąłem się na wzmiankę w jednym starszym tekście o rybach jako symbolach duszy i wody, i zaczęło mi to klikać z numerologią.
Temat odważny, powiem szczerze. ale nie bezzasadny. W tradycjach hermetycznych ryba od dawna była symbolem głębi, ukrytej wiedzy, cyklu narodzin. Pitagorejczycy interesowali się liczbami obecnymi w przyrodzie i nie byłoby im obce pytanie o to, co niesie konkretna konfiguracja. Pytanie tylko, jak to policzyć. Linia boczna to jedno, ale łuski tworzą tez wzory wzdłuż grzbietu, brzucha, za głową. Która seria jest tą właściwą? Bo od odpowiedzi na to pytanie zależy cały dalszy ciąg. 🙁
Czekajcie, bo tu od razu nasuwa mi się pytanie astrologiczne, bo ja bez tego nie potrafię. Jeśli ryba urodziłaby się, umownie, pod pewną konstelacją, to jej liczba łusek mogłaby korespondować z planetą rządzącą danym momentem? Na przykład siódemka to Neptun, a ryby to właśnie jego znak. Ale co, jeśli te łuski dadzą nam czwórkę albo dwójkę? Czy to zmienia jej symboliczny ładunek, czy wzmacnia kontekst wodny? Kasjan, a skąd wziął się ten tekst który czytałeś? Bo zależy mi na źródle.
Ja się zapytam inaczej: czy taka ryba musiałaby być żywa, żeby ta moc działała? Bo jeśli chodzi o żywe zwierzę jako nośnik energii, to mi się to kojarzy z bioenergią, z tym, że żywe organizmy mają własne pole. Ale martwa ryba, na przykład kupiona na targu, czy ona w ogóle zachowuje jakąkolwiek wibrację numerologiczną? Chyba że sama liczba łusek zostaje jako swoisty zapis, jak odcisk palca. Nie wiem, czy dobrze rozumuję.
Ja tu głównie czytam, ale chcę zapytać o coś praktycznego, bo mam akwarium. Mam złotą rybkę, leniwa jest strasznie, ale lubię ją. Czy mogłabym policzyć jej łuski i zobaczyć, co wychodzi? Tylko nie wiem, jak to fizycznie zrobić, bo ona się rusza. I ile tych łusek musi być w linii? Wszystkie dookoła, czy tylko jedna strona?
Przepraszam ze mozę głupie pytanie, ale czy ktoś kiedyś w ogole to robił, to znaczy liczyć łuski i potem sprawdzić czy coś z tego wynikło? Chodzi mi o to czy jest jakaś tradycja gdzie to stosowano czy to jest raczej nowe podejście? Bo czytałam gdzeis o rybach w kabale ale nie pamietam dokladnie.
Eee, właściwie to nie jest aż tak oderwane od rzeczy. W numerologii wszystko, co istnieje jako odrębna forma w naturze, może być odczytane. Pytanie nie brzmi czy, tylko jak prawidłowo przypisać wartość. Łuski jako struktura geometryczna, wzór, powtarzalność, to jest właśnie coś, co numerologia i matematyka mistyczna traktują poważnie. Ale mam jedno zastrzeżenie: żeby liczba łusek cokolwiek znaczyła, musiałaby być stała, a u żywej ryby łuski mogą się regenerować, odpadać, różnić się w różnych fazach życia.
Szczerze to nie rozumiem jak można policzyć łuski żywej rybie bez stresu dla niej i bez mikroskopu prawie. Ale mnie bardziej ciekawi inna rzecz: jeśli ta ryba ma na przykład liczbę 7, to czy wpływa na otoczenie akwarium? Czy to działa tylko na rybę, czy też na mieszkanie w którym stoi akwarium?
Też o tym myślałem i chyba woda jest tu kluczowa. woda w akwarium to medium, które może przenosić wibracje numerologiczne ryby na całe pomieszczenie, prawda? Trochę jak kryształy w wodzie, które naładowują ją energią. Może liczba łusek ładuje wodę, a woda z kolei promieniuje na otoczenie?
Muszę powiedzieć, że czytam to z taką mieszaniną sceptycyzmu i ciekawości. Jestem tu bardziej po tarota niż numerologię, ale jedno pytanie mnie nurtuje: skąd w ogóle wiemy, że liczba łusek jest nośnikiem czegokolwiek, a nie po prostu biologicznym parametrem? Czyli co sprawia, że właśnie ta cecha, a nie na przykład waga ryby albo długość płetwy?
Ale mnie intryguje inne pytanie w kontekscie tego wątku. co jesli dwie ryby tego samego gatunku maja te sama liczbe łusek? Tzn czy one maja te sama energię, czy raczej liczba jest tylko jednym ze składników, a reszta to układ planet, moment złowienia, woda w której żyły? Bo w numerologii daty urodzenia dwie osoby urodzone tego samego dnia nie sa identyczne.
No to mamy już zarys systemu: liczba łusek jako odpowiednik liczby drogi życiowej, gatunek jako znak zodiaku, woda jako żywioł miejsca. Ale jedno mi się tu nie zgadza. W numerologii człowieka wszystkie składowe są z góry znane i niezmienne, data urodzenia nie jest dyskusyjna. A tu mamy problem z samym pomiarem. Ile razy można policzyć łuski tej samej ryby i za każdym razem wyjdzie ta sama liczba?
Właśnie o to mi chodziło wcześniej z tą złotą rybką. Jak ona ciągle pływa, to nie ma mowy żeby spokojnie policzyć. Czy to znaczy, że liczba jest tylko teoretyczna i w praktyce nie da się jej ustalić? 😉
Ale żeby ta struktura działała, musielibyśmy wiedzieć co dokładnie liczymy i dlaczego linia boczna, a nie łuski na grzbiecie albo wszystkie razem. Lipka wcześniej wskazała linię boczną jako standardową metodę ichtiologów, ale czy ma to uzasadnienie energetyczne? Linia boczna to organ zmysłowy, wyczuwający drgania w wodzie. To by mogło być argumentem, że jest bardziej nasycona informacją niż łuski pokrywowe. 😀
To zależy od tego, jaką tradycję numerologiczną przyjmiemy jako bazę. W pitagorejskiej liczy się tylko suma zredukowana. W kabalistycznej poszczególne cyfry mają swoje pozycje i kolejność ma znaczenie. Gdybyśmy mieli 27 łusek, pitagorejczycy powiedzą 9, kabaliści mogą powiedzieć że 2 i 7 to dwa odrębne impulsy.
A co z tym ze niektóre ryby traca łuski i im odraczaja? Pisali o tym wyzej. Jesli rybce wypadnie kilka łusek przez chorobę albo atak innej ryby i potem je odbuduje, to czy jej numerologia się resetuje czy zostaje ta sama? Bo jak u człowieka, który traci palec…
Dziękuję za to pytanie Balbinka, bo sama się nad tym zastanawiałam właśnie. Czy jest jakaś analogia w tradycjach kamiennych? Bo kryształ uszkodzony, pęknięty, też ma inną energię niż cały. Może z rybą jest podobnie w trakcie regeneracji?
To jest głębszy problem niż się wydaje. numerologia zakłada, że liczba jest dana raz i jest stała. Tu mamy byt, którego kluczowy parametr może się zmieniać, choćby chwilowo. Albo wiec numerologia łusek rządzi się innymi zasadami niż klasyczna, albo trzeba przyjąć że liczba bazowa pozostaje aktywna nawet gdy fizyczna realizacja jest chwilowo niepełna. Jak myślicie, który z tych modeli jest bardziej spójny z tym, co wiemy o numerologii w ogóle?
Skłaniam się ku drugiemu modelowi, bo inaczej musielibyśmy przyjąć, że każda choroba ryby to rodzaj numerologicznego kryzysu, co brzmi dramatycznie jak na złotą rybkę Romci. Ale mam inne pytanie do całej grupy: czy ktokolwiek próbował kiedykolwiek policzyć łuski i potem sprawdzić, czy wyliczona liczba cokolwiek opisuje? Nie teoretycznie, tylko dosłownie zrobił to i zaobserwował.
Ja nie z rybami, ale śniło mi się ostatnio coś dziwnego: byłam pod wodą i liczyłam łuski wielkiej ryby, każda miała inną barwę i czułam, że liczba jest ważna, ale się budziłam zanim skończyłam. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy w kontekscie tego wątku, ale jak Kasjan zapytał o doświadczenia to pomyślałam, że może warto napisac.
Dobra, ale wracając do pytania Kasjana o realne doświadczenie, bo mnie też to ciekawi. Wszystko co do tej pory padło to teoria, i całkiem spójna, przyznam, ale nikt nie powiedział 'policzyłam, wyszło mi 7, i rzeczywiście ta ryba zachowywała się jak siódemka'. Czy coś takiego w ogóle jest możliwe do zaobserwowania przy rybie?
