Gerwazy, a jak to się ma do aptek sieciowych? Bo jeśli mamy sieć z jedną nazwą i różnymi numerami lokali, to która warstwa jest dominująca - numer lokalu, numer apteki w sieci, czy może data założenia całej sieci? 🙁
Zenek ma rację, powinienem to był powiedzieć wcześniej. Dla nazw używam tablicy Pitagorejskiej, bo jest bardziej spójna z redukcją cykli, którą stosuję przy datach. Ale to jest mój wybór metodyczny, nie jedyna możliwość. Chaldejski ma swoich zwolenników i nie twierdzę, że jest gorszy - po prostu mieszanie ich w jednej analizie to proszenie się o chaos.
To ciekawe, bo w tarocie też jest kwestia systemu - różne szkoły inaczej przypisują liczby do Arkanów Wielkich. I tak jak Gerwazy mówi o konsekwencji w systemie, tak i my mamy być konsekwentne w interpretacji. Gerwazy, pytanie praktyczne - czy robiłeś kiedyś analizę, gdzie numer apteki i nazwa sieci pokazywały sprzeczne energie? Jak to wyglądało w praktyce?
A wracając na chwilę do tego Księżyca w Strzelcu, bo Augurkaa wcześniej pytała czy to mit - mam wrażenie, że całą tę dyskusję o aptekach można by opisać właśnie przez pryzmat strzelcowy. Analizujemy, szukamy wzorców, tworzymy systemy, a to jest trochę strzelcowa filozofia stosowana. Czy Gerwazy, jeśli nie za daleko zachodzimy, ma Strzelca gdzieś w chartcie?
Nie mam Strzelca w chartcie, mam za to silnego Merkurego w Bliźniętach i Księżyc w Pannie. stąd pewnie ta potrzeba katalogowania i szukania wzorców w detalach, a nie w ogólnych ideach. Ale to trochę na bok od aptek - choć skojarzenie Promyczki jest dobre.
To bardzo spójne z metodą, ktorą opisujesz - Panna właśnie tak działa, chce mieć dane, chce porównywać, nie chce ogólników. Ale Gerwazy, mam pytanie, które mnie dręczy od kilku postów. Piszesz, że próba jest za mała na wnioski. To ile aptek trzeba by odwiedzić, żeby uznać, że masz coś więcej niż zbiór impresji? Masz jakiś własny próg?
Doceniam, że to powiedziałeś wprost, Gerwazy. I właśnie dlatego ta rozmowa jest sensowna - nie jako dowód, tylko jako szkielet do czegoś, co można by rozwijać. Ale chcę wrócić do jednego wątku, który gdzieś uciekł - Sasanka pytała o metodę separacji zmiennych. czy ktoś z tu piszących ma doświadczenie z jakimś systemem, który w ogóle próbuje to robić? Nie tylko numerologia aptek, ale szerzej - praca z energią miejsca?
Wracam do tej kwestii separacji zmiennych, bo Sasanka postawiła ją bardzo celnie, a jakoś wszyscy od niej uciekliśmy w stronę systemów i tablic. Gerwazy, powiedziałeś o trzydziestu aptekach z każdej grupy - ale jak chciałbyś kontrolować zmienną lokalizacji? Bo apteka z numerem 2 w centrum miasta to zupełnie inne środowisko niż apteka 2 w dzielnicy willowej. Sama liczba nie wystarczy.
Pelagiusza ma rację i to jest właśnie ten węzeł, którego sam nie rozwiązałem. Moje wizyty były nieprecyzyjne pod tym względem - różne dzielnice, różne godziny, różni pracownicy. Jedyne, co starałem się zachować, to mój własny stan - przychodziłem bez wyraźnych potrzeb, żeby nie projektować oczekiwań na percepcję miejsca. Ale to nadal za mało, żeby mówić o kontroli.
Dzięki, że to przyznałeś wprost. To szczere. Ale to trochę zmienia też wagę całej wcześniejszej dyskusji - bo jeśli nie ma nawet wstępnej kontroli zmiennych, to te obserwacje są na poziomie wrażeń, nie hipotez. Nie mówię, że bezwartościowych, ale chyba o innym statusie, niż nam się to przez ostatnie kilkanaście postów rysowało?
To jest pytanie, na które numerologia jako system nie ma dobrej odpowiedzi - i powiem to wprost, choć sam pracuję z liczbami od lat. Nie ma w niej mechanizmu falsyfikacji. Każda niespójność może być wytłumaczona kolejną warstwą - intencją właściciela, datą założenia, nazwą sieci, porą wizyty. To jest siła i słabość jednocześnie
Zenek, ale to samo można powiedzieć o astrologii i nikt nie rezygnuje z układania chartów. Każda dodatkowa warstwa to nie ucieczka od falsyfikacji, tylko pełniejszy obraz. Apteka z numerem 6, z właścicielem urodzonym 3, z nazwą dającą 9 - to są trzy różne częstotliwości nakładające się na siebie. Jeśli efekt jest słaby, może po prostu te warstwy się neutralizują.
Sasanka dotknęła tego, co mnie w tej dyskusji niepokoi od początku. I to nie jest zarzut wobec Gerwazego, bo on sam jest wobec siebie uczciwy. Ale chcę zapytać inaczej - czy ktoś z was miał kiedyś doświadczenie, w którym numerologia apteki wyraźnie zawiodła? Nie tłumaczycie tego kolejną warstwą, tylko po prostu: wyszło inaczej niż powinno?
Tak. Jedna apteka, numer dawał 7 - izolacja, wewnętrzność, specjalizacja. Spodziewałem się miejsca spokojnego, może niszowego. A to była bardzo głośna, sieciowa apteka z wielką promocją leków na przeziębienie. Próbowałem to tlumaczyć przez nazwę sieci, ale uczciwie - to było naciągane. Może po prostu nie zadziałało.
Doceniam tę odpowiedź. Gerwazy, a czy ta apteka z siódemką leżała w jakimś szczególnym miejscu w mieście? Pytam, bo w astrologii lokalizacja ma znaczenie - narożnik ulic, kierunek świata. Zastanawiam się, czy w numerologii miejsca też coś takiego funkcjonuje
A numer ulicy to nie to samo co numer lokalu - czy Gerwazy kiedyś to rozróżniał przy obserwacjach? Bo jeśli nie, to może część twoich "rozbieżności" wynika właśnie z tego, że mieszałeś dwie różne liczby jako tę samą zmienną.
To zaczyna wyglądać jak onion - każda kolejna warstwa odsłania następną. Numer lokalu, nazwa, właściciel, ulica, dzielnica, miasto, data założenia. Gerwazy, na którym poziomie zatrzymałbyś interpretację, gdybyś miał ją potem komuś przekazać jako praktyczną wskazówkę? Bo inaczej to jest nieskończona regresja.
Właśnie dlatego w tarocie uczymy się, że jeden rzut powinien odpowiadać na jedno konkretne pytanie. Może numerologia apteki też powinna mieć jasno postawione pytanie na wejściu - nie "jaka jest ta apteka", tylko "czy to miejsce sprzyja pracy z preparatami emocjonalnymi". I dopiero wtedy dobierać warstwy pod to pytanie.
Ale to rodzi kolejne pytanie - skąd po wizycie wiedzieć, że odpowiedź była trafna? Możesz wyjść z apteki z odczuciem "tak, tu jest dobra energia do preparatów emocjonalnych", a za miesiąc się okaże, że to była zwykła sympatyczna obsługa. bez długoterminowej obserwacji takiego wyniku po prostu nie da się zwalidować i trzeba sobie to uczciwie powiedzieć.
