Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co może wydawać się błahe, ale im głębiej w to wchodzę, tym bardziej jestem przekonany, że tu jest coś więcej. Chodzi mi o numery aptek homeopatycznych - tych sieci, które mają numery w swoich nazwach lub nadawane im wewnętrznie. Czy ktoś sprawdzał, czy liczba wibracyjna takiej apteki ma przełożenie na jej profil? Mam na myśli np. apteki specjalizujące się w lekach na układ nerwowy kontra takie z silnym działem ziołowym. Zredukowałem kilka numerów i wyszły mi dość ciekawe zbieżności. Liczba 7 dominuje tam, gdzie jest silna linia ziołowa i medytacyjna, a liczba 3 - w aptekach z szerokim działem suplementów na energię. Ktoś coś podobnego obserwował?
Szczerze? Brzmi to dla mnie jak szukanie wzorców tam, gdzie ich nie ma. Ale... co masz na myśli mówiąc "numer apteki"? Numer nadany przez sieć, numer na tablicy rejestracyjnej, a może NIP? Bo to jednak różne liczby i nie wiem, które według numerologii w ogóle mają znaczenie.
Czekaj, a skąd wiadomo, który profil jest "dominujący"? Bo w każdej aptece jest chyba wszystko - i zioła, i suplementy, i tabletki na przeziębienie. Jak to w ogóle mierzyć?
Interesujące podejście, ale mam pytanie do całej dyskusji - homeopatia ma swoją numerologię wewnętrzną, rozcieńczenia 6C, 30C, 200C i tak dalej. Czy te liczby potencji nie mają tutaj większego znaczenia niż numer apteki? Bo 30C to już inna wibracja niż 6C, a ta różnica jest fundamentalna dla całego preparatu.
Hm, szczerze nie wiem. Intuicyjnie powiedzałabym, że raczej tak - miejsce ma energię, a energia miejsca przyciąga pewne rzeczy. Ale nie mam żadnej własnej obserwacji na ten temat, żeby to potwierdzić. Gerwazy, a sprawdzałeś to jakoś na większej próbce niż te siedem?
Wtrącę się, bo temat mnie ciekawi, ale z innej strony. Gerwazy, pytasz o apteki homeopatyczne specjalnie, a nie o apteki ogólnie - jest w tym jakiś konkretny powod? Bo homeopatia i numerologia to dość osobne systemy, i zastanawiam się, czy nie mieszamy tu dwóch porządków energetycznych, które mogą ze sobą nie współgrać.
Liczba jest liczbą, ale system interpretacji już nie jest neutralny. Numerologia pitagorejska i system Chaldejski dadzą inne wyniki dla tego samego numeru. Gerwazy, jakiego systemu używasz konkretnie? bo jeśli nie mamy tej samej bazy, to każdy z nas może dostać inne "wibracje" dla tej samej apteki i obaj będziemy przekonani, że mają rację.
Chaldejski przy imionach i nazwach, pitagorejski przy datach i numerach porządkowych - tak to rozdzielam. I właśnie dlatego mam wątpliwości do Twojej metody, bo numer porządkowy apteki to nie jest jej "imię", to przypisany jej identyfikator administracyjny. Czy numerologia miejsca powinna opierać się raczej na adresie - sumie numerologicznej ulicy i numeru budynku?
No właśnie, to co mówi Pelagiusza ma sens nawet dla mnie jako sceptyczki - jeśli już robić taką analizę, to adres wydaje się bardziej "przywiązany" do miejsca niż numer nadany przez sieć korporacyjną, który może się zmienić przy restrukturyzacji.
Adres to ciekawy kierunek, ale ma jedną wadę - przy ulicach z długimi nazwami trzeba przeliczać przez wartości liter, a to już robi się skomplikowane i subiektywne w zależności od systemu. Natomiast przyznaję, że ta uwaga Pelagiuszy mnie zatrzymuje. Może powinienem zestawić oba podejścia dla tych samych aptek i zobaczyć, które daje spójniejszy wynik.
Czytam tę dyskusję i zastanawiam się nad czymś innym - czy ktoś z was brał pod uwagę datę założenia apteki? W tarocie często patrzę na kontekst czasowy, a w numerologii data wydaje mi się mocniejsza niz numer porządkowy. Data założenia firmy to trochę jak jej "data urodzenia", prawda?
No nie wiem, data założenia jest ważna, ale w praktyce bardzo trudno ją ustalić dla apteki. Rejestracja działalności a faktyczne otwarcie to często dwa różne dni. Poza tym apteki homeopatyczne w Polsce mają dość krótką historię jako osobna kategoria, więc próba byłaby malutka.
Zatrzymajcie się chwilę - NIP nie zawiera daty w swojej strukturze, to jest losowo nadany numer identyfikacyjny. Nie ma tam zakodowanej daty założenia. Więc tę ścieżkę możemy od razu zamknąć. Natomiast wracając do sedna tematu - Gerwazy, masz te dane dla tych siedmiu aptek gdzieś zapisane? Pytam o same liczby i profile, bez nazw, bo to byłoby coś konkretnego do analizy.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czytam ten wątek i mam wrażenie, że gdzieś po drodze zgubił się kontekst astrologiczny - w opisie tematu pojawił się Księżyc w Strzelcu. Czy to miało związek z tym tematem, czy to osobna kwestia? Bo jesli apteki homeopatyczne i ich numery mają związek z astrologią, to może Księżyc w Strzelcu wpływa na to, jak odbieramy te miejsca energetycznie? 🙂
Okej, to teraz już rozumiem połączenie. Ale mam pytanie - mówisz o energii numerów 9 i 3 jako Strzelczej, ale skąd to przyporządkowanie? Strzelec jest rządzony przez Jowisza, a Jowisz numerologicznie to chyba raczej 3, nie 9. Skąd wziął się numerem 9 do tego układu?
No, mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo trochę siedzę w korespondencjach. 9 to liczba Marsa w tradycji chaldejskiej, ale w systemach, gdzie liczy się ekspansję i filozofię, przypisuje się ją właśnie Jowiszowi. Różne szkoły, różne klucze. Gerwazy, ale mam inne pytanie do Twojego wątku - czy te apteki, o których mówisz, miały numery jednocyfrowe po redukcji, czy pracowałeś na surowych liczbach? 😉
A wracając do wątku Księżyca w Strzelcu - czy to nie jest tak, że ta "emocjonalna wolność" o której mówisz jest trochę mitem? Znam kilka osób z tym układem i owszem, mają ten dystans, ale równocześnie potrafią być bardzo przywiązane do swoich przekonań filozoficznych. Chyba że liczymy tylko relacje uczuciowe?
Przepraszam, ale czy my nie mieszamy tu dwóch zupełnie różnych systemów? Numerologia miejsca i astrologia osoby właściciela to są osobne zagadnienia. Czy apteka "ma" Księżyc w Strzelcu, bo jej numer daje 9, czy dlatego, że właścicielka urodziła się w określonym czasie? Bo to są zupełnie inne pytania.
To wyjaśnienie mi coś rozjaśnia. Ale Gerwazy, mam do Ciebie pytanie, bo tarocistka we mnie się pyta - czy ten wzorzec wibracyjny miejsca jest stały, czy może się zmieniać? Bo w tarocie energia czytania zmienia się w czasie. Apteka z numerem 9 zawsze będzie dziewiątką, ale czy jej energia w praktyce nie fluktuuje? 😛
Ech, fluktuacja energii miejsca to temat rzeka. Według feng shui energia przestrzeni zmienia się zależnie od wielu czynników - właściciel, pora roku, zmiany w otoczeniu. Więc numer stały, ale energia niekoniecznie stała. Choć to już naprawdę inne podejście niż numerologia.
Mogę zapytać o coś praktycznego? Jeśli ktoś szuka apteki homeopatycznej i chciałby wybrać tę z konkretną energią - na przykład taką bardziej ukierunkowaną na pracę z emocjami, a nie tylko na fizyczne dolegliwości - to jakiej liczby miałby szukać według tego, co Gerwazy tutaj opisuje?
Wchodzę tu z boku bo zaintrygował mnie ten Księżyc w Strzelcu. Jeśli dobrze rozumiem logikę Gerwazego, to apteka z numerem wibrującym na 9 miałaby działać jak Księżyc w Strzelcu - z dystansem, filozoficznie bez emocjonalnego angażowania pacjenta. Ale mam pytanie - czy 9 nie jest czasem przypisywana Plutonowi albo końcowym przejściom? Bo wtedy byłoby zupełnie inne znaczenie dla apteki.
To ciekawe skojarzenie, bo homeopatia rzeczywiście pracuje trochę inaczej niż konwencjonalna medycyna - nie tłumi objawów, a prowadzi przez nie do końca procesu. Więc 9 jako zamknięcie cyklu pasuje mi tu całkiem organicznie do filozofii homeopatycznej w ogóle, niezależnie od numeru konkretnej apteki.
Wracam do pytania, które zadała Sasanka, bo mi się to kręci w głowie. Powiedzmy, że przyjmujemy tę analogię Gerwazego. Apteka ma energię wibracyjną wynikającą z numeru. Ale przecież pacjent też ma swoją liczbę życia. Czy numer pacjenta a numer apteki mogą być kompatybilne albo nie? Czy to ma znaczenie?
No i dochodzimy do czegoś konkretnego. Gerwazy, ta kompatybilność pacjent-apteka to naprawdę ciekawy kierunek, ale chcę zapytać o mechanizm. Czy według ciebie ta "tarcia" między piątką a czwórką działa tak samo jak tarcie między dwoma ludźmi? Bo miejsce to jednak nie jest podmiotem z własną wolą.
Ale Gerwazy, zaraz zaraz. Skąd wiadomo, że to wibracje numerologiczne są przyczyną dyskomfortu, a nie zwykłe rzeczy - inna obsługa, inny asortyment, inne godziny otwarcia? Jak oddzielić te czynniki??
Wracam na chwilę do numerów aptek, bo mi się coś układa. Gerwazy wspominał wcześniej o numerach dających 2 i 6 jako lepszych dla pracy emocjonalnej. Ale w aptece homeopatycznej - czy nie powinniśmy też brać pod uwagę profilu preparatów? Bo apteka nastawiona na dzieci będzie miała inny klimat wibracyjny niezależnie od numeru. Numer i intencja właściciela mogą się rozchodzić.
