Hej, mam takie pytanie może głupie, ale chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy ktoś z Was wybiera aptekę na podstawie numeru, który ona ma? Chodzi mi o numer na tablicy albo numer lokalu. Moja sąsiadka twierdzi, że apteka z numerem 9 to najlepsza dla niej, bo to jej liczba życia. Jakoś nie wyobrażałam sobie, że to może mieć sens, ale skoro w numerologii każda liczba ma znaczenie, to dlaczego nie numer apteki? Czy to w ogóle tak działa?
No to jest ciekawy pomysł ale zaraz, zaraz. numer apteki to raczej numer administracyjny, nadany losowo przez urząd albo przez właściciela. Żeby miało sens w numerologii, trzeba by najpierw ustalić, czy ten numer w ogóle coś reprezentuje energetycznie. Bo w numerologii ważna jest intencja i związek z daną osobą lub miejscem. Co innego liczba życia, co innego przypadkowy numer lokalu.
A ja właśnie mam coś podobnego i chciałem zapytać. Chodzę do dwóch aptek i jedna ma numer 3, druga 17. Redukcja z 17 daje 8. Moja liczba życia to 3, więc intuicyjnie wolę tę z trójką. Zbieg okoliczności? Podobno apteka z numerem 3 jest jakby bardziej 'moja'. Ale nie wiem, czy to ma podstawy w numerologii, czy po prostu sobie wmawiam.
Słyszałam o numerologii adresów, ale apteka to nie jest miejsce, gdzie mieszkasz ani gdzie pracujesz na co dzień. Jakoś nie jestem pewna, czy ta energia miejsca w ogóle do ciebie 'przylega', jeśli wchodzisz tam na pięć minut raz w tygodniu. Czy ktoś spotkał się z tym w jakiejś konkretnej szkole numerologicznej?
To jest właśnie sedno pytania. W numerologii pitagorejskiej energia liczby miejsca oddziałuje na każdego, kto to miejsce odwiedza, ale skala tego oddziaływania zależy od częstotliwości i intencji. Jeśli idziesz do apteki po leki na poważną chorobę, twoja intencja jest bardzo silna, wychodzisz z czymś, co ma wpłynąć na twoje ciało. W tym sensie energia liczby tego miejsca jest wzmocniona. Ale zgadzam się z Kazią, że to co innego niż adres zamieszkania. Różnica jest jakościowa, nie tylko ilościowa.
Mnie bardziej interesuje praktyczna strona. Ktoś tu faktycznie robił takie porównania? Znaczy, świadomie zmieniał aptekę ze względu na numerologię i potem śledził, co się działo? Bo samo rozważanie teoretyczne to jedno, a doświadczenie to drugie.
A co z aptekami sieciowymi, które mają numer w nazwie? Np. Apteka nr 12 albo Dbam o Zdrowie z numerem oddziału. Tam chyba numer jest bardziej identyfikatorem systemu niż czymś znaczącym energetycznie?
Przepraszam, że może pytam o podstawy, ale jak w ogóle oblicza się, która liczba jest 'moja'? słyszałam, że z daty urodzenia, ale nie wiem jak dokładnie. I czy ta liczba powinna pasować do liczby miejsca, czy może działają inne relacje między liczbami?
O rany, to właśnie mnie zawsze trochę hamuje przy numerologii adresów, te różne szkoły, różne systemy, różne wyniki. Jak ktoś ma liczbę życia 3 i szuka apteki z energią 3, a ktoś inny powie, że powinien szukać 6 bo to harmonia dopełnienia, to jak tu w ogóle coś sprawdzić? Według czego weryfikować? 😛
Ojoj, ja prowadzę notatki od paru lat i powiem szczerze, że w praktyce najtrudniej jest wlasnie to, co mówi Kazia. Jak wyniki można tłumaczyć na kilka sposobów, to każde doświadczenie da się do czegoś dopasować. Dlatego myślę, że przy aptekach można to traktować raczej jako wskazówkę do intencji, czyli idę tam z poczuciem, że to dobre miejsce dla mnie, i może przez to bardziej ufam leczeniu. Taki efekt placebo przez numerologię. 🙁
Mam pytanie do wszystkich, bo tu padło tyle różnych rzeczy. Czy jest jakiś prosty sposób dla kogoś, kto nie jest ekspertem, żeby sprawdzić, która apteka 'pasuje'? Chodzi mi o coś praktycznego, co można zrobić samemu, bez głębokiej znajomości systemów.
Tylko że to prowadzi do kolejnego problemu. Jak intuicja zawsze wygrywa z systemem, to po co w ogóle system? To brzmi może ostro ale serio pytam. Bo jeśli numerologia tylko potwierdza to, co i tak czujesz, to jaką ma samodzielną wartość w wyborze apteki?
Sprawdziłem te daty o których pisałem wcześniej. Faktycznie, w aptece z numerem 3 byłem szybciej obsłużony siedem razy na dziewięć wizyt, które zapisałem. W tej z ósemką cztery razy na sześć. Nie wiem co z tym zrobić, bo to za mała próba żeby wyciągać wnioski, ale jakoś to nie wygląda jak czysty przypadek.
Wróćmy moze do tego, o co pytałam, bo chyba się zgubiłam. Czy jest jakiś prosty sposób żeby sprawdzić dopasowanie apteki bez liczenia daty urodzenia i bez znajomości systemów? Czeslawa mówiła o intuicji, ale mnie ona akurat często zawodzi przy decyzjach zdrowotnych. Naprawdę nie wiem jak to rozeznać.
To co mówi Nokturnina ma sens jeśli chodzi o sieci, ale co z aptekami, które mają w adresie ulicę z numerem i jeszcze numer lokalu? Np. ulica Piękna 12 lokal 3. Redukcja z 12 to 3, a lokal też jest 3. To wyjątkowe miejsce czy po prostu przypadek?
No i wróciłam do swojego ulubionego problemu z tymi systemami 🙂 Jak można obliczać cokolwiek, gdy nie wiadomo co wrzucać do obliczeń? To jest poważna słabość tej metody w kontekście aptek, bo apteka to miejsce usługowe, nie twój dom, gdzie masz jeden adres i koniec.
Czytam to wszystko z ciekawością i muszę przyznać, że mam podobne wątpliwości co Kazia. Ale jednocześnie coś mnie tu trzyma, bo moja apteka osiedlowa ma numer 9 i moja liczba życia to też 9. I faktycznie jakoś mi tam dobrze, choć mogłabym to tłumaczyć stu innymi rzeczami. Czy to w ogóle wystarczy żeby coś z tego wyciągać?
Pytam z boku, bo od dawna czytam ten wątek. A co z aptekami, które zmieniły adres albo zmieniły numer lokalu po remoncie? Energia liczby idzie za miejscem fizycznym czy za numerem, który ma teraz inna wartość?
To co mówi Nokturnina o inercji jest dla mnie nowe. Masz jakieś źródła do tego? Bo to zmienia podejście do całego tematu. Jeśli energia miejsca jest opóźniona względem numeru, to kiedy obliczasz aptekę, musisz wiedzieć jak długo działa pod tym adresem. 😛
Zatrzymałam się na tym co napisała Nokturnina o imionach. Nigdy nie słyszałam, że zmiana imienia coś znaczy numerologicznie. To jest coś, co się liczy przy urodzeniu i tyle, czy jak ktoś zmieni imię prawnie albo używa pseudonimu, to jego liczba się zmienia?
Imię to trochę osobny temat i mogłybyśmy przy nim zostać cały dzień 🙂 Ale wracając do aptek, bo to chyba tu jest sedno. Wenusja, czy ty sama miałaś już okazję sprawdzić numer apteki, do której najczęściej chodzisz? Chętnie zobaczyłabym, jak to wygląda w praktyce u osoby, która zapoczątkowała tę dyskusję.
Dobra, odpowiem Nokturninie, bo pytałaś wprost. Sprawdziłam. Apteka, do której chodzę najczęściej, jest przy ulicy z numerem 7. Moja liczba życia to 5. Czy to w ogóle ma jakieś znaczenie, bo chyba nie są zgodne? I teraz nie wiem, czy to oznacza, że powinnam zrezygnować z tej apteki, czy może tu chodzi o coś innego niż zgodność? 😛
Niezgodność liczb nie oznacza automatycznie złego dopasowania. Piątka i siódemka mają zupełnie inną dynamikę, ale w kontekście zdrowia siódemka jest jedną z najsilniejszych liczb, bo wiąże się z regeneracją i wewnętrznym porządkiem. Pytanie jest inne, jak się tam czujesz? Czy wychodzisz stamtąd z poczuciem, że zostałaś dobrze obsłużona, czy raczej z irytacją?
Ale chwila, bo to ważne. Neutralność wobec apteki to chyba norma? Ja też nie odczuwam nic szczególnego wchodząc do apteki, bo to nie jest spa ani kawiarnia. Czy naprawdę oczekujemy, że apteka będzie dawać jakieś wibracje? Serio pytam, bo może właśnie w tym tkwi problem z całą tą metodą w kontekście aptek.
To jest dokładnie to samo pytanie, które zadaję sobie od dawna przy każdej metodzie numerologicznej. Jak izolujemy zmienną? W aptece mamy kolejkę, farmaceutę, oświetlenie, zapach, porę dnia. Które z tego jest liczbą, a które zwykłą codziennością?
Wrócę do mojego pytania o lokal bo nie dostałem jasnej odpowiedzi. Franek napisał że zależy od punktu wyjścia. Ale wlasnie o to mi chodzi, kto to ustala? Czy jest jakaś tradycja w numerologii, która to rozstrzyga, czy każdy robi jak chce?
Przeczytałam to co napisała Nokturnina i mam pytanie może głupie. Czy szkoła pitagorejska i kabalistyczna to są dwie różne numerologie? Bo myślałam, że numerologia to jedno. Nie wiedziałam, że jest tyle odmian.
