Siedziałam ostatnio w ogrodzie i liczyłam gałęzie na starej jabłoni. Zupełnie przypadkowo, po prostu tak mi wyszło. I nagle doznałam olśnienia - na głównym konarze było 7 gałęzi, na każdej z tych gałęzi po 3 mniejsze. 7 i 3, liczby boskie. Czy to możliwe, że natura sama koduje numerologię w swoich strukturach? Drzewa, kryształy, muszle - wszędzie te same wzorce. Ktoś się nad tym zastanawiał? Chciałabym wiedzieć czy inni to zauważają, bo czuję że za tym coś stoi.
To co opisujesz bardzo przypomina mi złoty podział i liczby Fibonacciego. Natura faktycznie operuje pewnymi wzorcami matematycznymi, tyle że pytanie jest takie - czy to jest numerologia czy po prostu geometria wzrostu? Bo 3 i 7 pojawiają się w przyrodzie, ale nie jestem pewna czy drzewo 'wie' że koduje cokolwiek. Co ty na to, skąd masz poczucie że to celowe?
Słuchajcie, ja mam bardzo podobne doświadczenia ale z zupełnie innej strony. Pracując z roślinami przy rytuałach, zawsze zwracam uwagę na liczbę gałązek które zbieram. Zawsze intuicyjnie sięgam po 3 lub 9. Nigdy po 4 czy 6. I dopiero teraz myślę - może to właśnie drzewa same mi podpowiadają które gałązki wziąć? Blanka, czy liczyłaś też korzenie albo patrzyłaś na strukturę kory?
Ja mam takie przeczucie od dawna, że drzewa nie są przypadkowe. Moja babcia mówiła żeby zawsze liczyć ile razy zakukała kukułka, bo to mówi ile lat zostało. Czy to nie jest to samo co liczenie gałęzi - natura mówi do nas przez liczby, tylko trzeba umieć słuchać? Mnie zawsze zastanawia, dlaczego akurat niektóre drzewa przyciągają uwagę, a inne nie.
To co Krysia pisze o kukułce to trochę inna bajka, bo tamto jest wróżbiarstwo ludowe. Ale sam pomysł z drzewami i numerologią jest głębszy. Mam gdzies zapisane że dąb ma szczególnie silne wibracje liczby 8, co oznacza władzę i manifestację. Czy sprawdzałaś jakie drzewo to było? Bo jabłoń i dąb to zupełnie inne energie. 🙁
Szczerze mówiąc mam to z jakiegoś starszego bloga o druidycznej numerologii, nie pamiętam już tytułu. ale logika była taka, że dąb żyje setki lat, skupia energię, rośnie powoli ale pewnie - a to cechy ósemki. Nie mam pewności czy to jest jakaś oficjalna tradycja czy autorska interpretacja.
Właśnie to jest problem z numerologią roślin - nie ma jednego systemu. Każdy autor ma swoje zestawienia. Ale wracając do tematu wątku - Blanka, to co opisujesz z jabłonią brzmi bardziej jak osobiste objawienie niż żaden ustalony system. I może właśnie o to chodzi? Może liczby na drzewach to nie są zakodowane tabele, tylko indywidualny język natury z konkretnym obserwatorem?
Oj, muszę tu powiedzieć coś niepopularnego. Jeśli będziemy liczyć losowo wybrane gałęzie to zawsze trafimy na jakąś 'świętą' liczbę, bo świętych liczb jest w różnych tradycjach kilkanaście. 3, 7, 9, 11, 12, 13 - wszystkie mają znaczenie. Prawdopodobieństwo, że gałęzie nie trafią w żadną z nich jest całkiem małe. Jak to sprawdzić inaczej niż przez potwierdzanie tego co chcemy zobaczyć?
Czytam tę rozmowę i trochę rozumiem Gustlika, bo sama mam podobne wątpliwości. Ale jednocześnie zastanawiam się - a co z sekwojami? One mają tysiące gałęzi. Jak by to działało dla kogoś kto by liczył sekwoję? Czy naturalnie odrzucamy drzewa które nie pasują do teorii?
Przepraszam że wchodzę z innej strony ale widziałam ostatnio na jakims filmiku że numerologia drzew łączy się z astrologią - że np. drzewo rosnące na działce osoby z Wenus w Byku ma inną liczbę gałezie niż u Wagi. Czy ktoś to sprawdzał? Bo mam Wenus w Byku i moja brzoza ma 9 głównych gałęzi, ale nie wiem co to znaczy. 🙂
Mam Wenus w Byku! I teraz pójdę liczyć gałęzie na śliwce, bo mnie to rozbawiło ale trochę też wciągnęło 🙂 Ale właściwie chciałam zapytać - jak liczyć te gałęzie? Od dołu? Główne konary? Bo jabłoń ma inną budowę niż brzoza, mogę dostać zupełnie inne liczby zależnie od metody.
Ale skoro każdy liczy po swojemu, to jak można porównywać wyniki? Mnie to troche niepokoi, bo lubię kiedy jest jakaś metoda. Czy jest może jakaś książka albo tradycja która to opisuje dokładniej? Słyszałam o celtyckim oghamie że tam każde drzewo ma literę i liczbę, może tam coś jest?
Czytałam cały wątek i mam wrażenie, że kluczowe pytanie wciąż wisi w powietrzu. Blanka, ty opisujesz doświadczenie z jabłonią i numerologią - ale czy kiedykolwiek sprawdziłaś tę samą jabłoń w różnych porach roku? Bo drzewo liściaste ma inne gałęzie widzialne wiosną a inne jesienią po opadnięciu liści. To by mogło zmieniać liczbę którą widzisz.
Poszłam liczyć tę moją śliwkę! Mam 7 głównych konarów. I teraz siedzę i nie wiem co z tym zrobić 🙂 Czy 7 to dobra liczba dla kogoś z Wenus w Byku? Bo kojarzę że 7 to duchowość i poszukiwanie, a Wenus w Byku to podobno bardziej ziemska energia. To mi nie pasuje razem.
Słucham tego i mam jedno praktyczne pytanie - czy ktokolwiek tu prowadzi jakikolwiek dziennik tych liczeń? żeby móc porównać? Bo rozmawiamy o teoriach ale bez żadnych danych nawet w tym nienaukowym sensie. Blanka, ile razy ty liczyłaś swoją jabłoń?
Ech, ja prowadzę notatki i przy okazji zapisałam kilka obserwacji z drzewami w moim ogrodzie. Mam tam jabłoń, gruszę i dwa bzy. Policzyłam konary pierwszego rzędu u każdego: jabłoń 9, grusza 6, bzy po 3 i 5. I teraz ciekawe - 9, 6, 3 to wszystko wielokrotności trójki. Tylko bez jeden stoi z tym 5. Nie wiem co z tym zrobić, ale wydaje mi się że może gatunek drzewa determinuje 'grupę liczbową' w której drzewo operuje?
Eee, a ja nie mam ogrodu, tylko balkoniowe drzewko cytrynowe w doniczce. Czy coś takiego hodowanego w domu też by działało? Czy musi być drzewo rosnące w ziemi, na zewnątrz, z dostępem do energii ziemi? Bo moje cytrynowe ma akurat 3 gałązki główne i chciałabym wiedzieć czy to cokolwiek znaczy.
Wróce do tego wątku o Wenus w Byku bo mnie to bardzo ciekawi. napisałam wcześniej o tych 9 gałęziach na mojej działce. Ale teraz się zastanawiam - czy numerologia drzewa zależy od właściciela działki czy od osoby która akurat stoi i liczy? Bo jak moja sąsiadka policzyłaby to samo drzewo to by wyszło jej coś innego dla siebie?
Dobra, to jak konkretnie zacząć? Mam przed domem lipę. Liczyć od dołu co wyrasta z pnia? I co potem zrobić z tą liczbą - gdzieś ją sprawdzić, wpisać do jakiegoś kalkulatora? Bo to brzmi ciekawie ale nie wiem od czego zacząć.
Przepraszam że się wtrącam bo nie znam się na tym za bardzo. Ale jak czytam ten wątek to mam wrażenie, że drzewa są tu traktowane jak jakiś kod który trzeba rozszyfrować. A co jeśli drzewa po prostu rosną i tyle? Skąd wiemy że te liczby cokolwiek znaczą a nie że po prostu każde drzewo ma tyle gałęzi ile wyrośnie?
To co napisałeś Hydromanta - że drzewa po prostu rosną - jest logiczne z punktu widzenia biologii. Ale tu jest kluczowe pytanie do wszystkich w tym wątku: skąd w ogóle bierzemy założenie że porządek liczbowy w naturze jest przypadkowy? Ciąg Fibonacciego w słoneczniku, spirale w muszlach - to są fakty, nie ezoteryka. Pytanie brzmi czy numerologia drzew opiera się na czymś podobnym, czy jest zupełnie oderwana od tego.
A ja wróce do swojej śliwki z tymi 7 konarami bo nikt mi nie odpowiedział do końca. Plejada mówiła o uzupełnianiu, ale Gustlik71 pytał czy to ma jakieś podstawy. Mam Wenus w Byku i strasznie przywiązuję się do partnerów, dosłownie nie umiem odpuszczać. Czy siódemka mogłaby wskazywać że powinnam pracować nad tym wewnętrznie zamiast szukać na zewnątrz?
Czytam tę rozmowę o odczuciach i mam mieszane uczucia. Z jednej strony Otolia_E podaje konkretne obserwacje, co cenię. Z drugiej - jabłonie kwitną wiosną i to jest samo w sobie przyjemne i kojące, bez żadnej numerologii. Jak odróżnić wpływ liczby gałęzi od wpływu samego drzewa, pory roku, własnego nastroju? Czy ktoś w ogóle próbował to jakoś rozdzielić?
