Moment, bo to jest interesujące. Czy ktoś w ogóle mówi do swoich roślin po imieniu? Serio pytam, nie ironicznie. Bo jeśli wibracja działa przez intencję i użycie, to roślina bez nazwy w ustach właściciela jest numerologicznie... niema?
No i dotknęłyście czegoś czego nie omawiałam wcześniej w tym wątku. Moja praktyczna odpowiedź: liczę obydwa. Wibrację gatunkową jako fundament, wibrację nadanego imienia jako warstwę osobistą. Czasem są spójne, czasem się gryzą - i to też mówi coś o relacji człowiek-roślina. Helenka, jak masz już pełną nazwę - liczymy?
Helenka zadała właśnie trzy pytania naraz i żadne z nich nie jest proste 🙂 Ale mnie bardziej zastanawia to co mówiła Wibracja22 o "fundamencie i warstwie osobistej". Czy to nie sprawia że numerologia roślin staje się tak naprawdę numerologią relacji? Bo bez właściciela ten obraz jest niepełny.
Szafranka, to ciekawe rozróżnienie ale mam pytanie praktyczne - jeśli istnieje "wibracja pierwotna" rośliny niezależna od nazwy i obserwatora, to jak się do niej dostać? Bo skoro nazwa ją tylko przybliża, a nie opisuje - to właściwie co liczymy?
Przepraszam że się wtrącam ale nie rozumiem jednego - jeśli wibracja pierwotna jest odczuwalna ale nie policzalna, to po co w ogóle liczyć nazwy? Czego nam to daje jeśli i tak musimy ufać intuicji na końcu?
Wróćmy do Helenki na chwilę bo zostało bez odpowiedzi. Ficus benjamina - f,i,c,u,s to w pitagorejskim daje 6+9+3+3+1=22, b,e,n,j,a,m,i,n,a to 2+5+5+1+1+4+9+5+1=33. Mamy 22 i 33, czyli dwie liczby mistrzowskie. Wibracja22, czy to nie jest dość wyjątkowy wynik jak na popularną roślinę doniczkową?
Zaraz, to teraz jestem ciekawa - a mój bluszcz? Hedera helix. Czy ktoś policzy? Bo teraz chcę wiedzieć co to za wibracja u mnie w przedpokoju siedzi 🙂
To 22 i 33 razem to dużo? Pytam bo nie znam się na liczbach mistrzowcyh. Ja tylko wiedziałam że mój ficus jest jakoś wyjątkowy, zawsze dobrze spałam w tej sypialni. Czy to może mieć związek z tymi liczbami?
Zostawię tu coś z perspektywy magii roślinnej bo mi się wydaje że to ważne. Ficus benjamina w tradycji feng shui wchodzi do pomieszczeń związanych z odpoczynkiem bardzo naturalnie - ale nie dlatego że ktoś to wymyślił, tylko dlatego że praktyka tak pokazała przez lata. I teraz mam pytanie do Wibracji22 - czy wynik 22+33 jest charakterystyczny dla roślin "spokojnych" generalnie, czy to może przypadek akurat tej nazwy?
Stój stój stój. Mój bluszcz ma 5 i 4, co Lucjan policzył jako wolność i stabilność. Ale mój bluszcz stoi w PRZEDPOKOJU. Czyli przy wejściu do mieszkania. Czy to ma jakieś znaczenie z numerologicznego punktu widzenia? Że akurat ta konkretna wibracja siedzi przy drzwiach?
Mój ficus jest dość duzy, ma wiele gałązek i trochę opada w dół tymi cienkimi gałązkami, to chyba dlatego ma angielską nazwe weeping fig. Mam go od pięciu lat i nigdy mi nie uschnął. Szafranka czy opadające gałązki to dobra czy zła energia?
Słucham tej rozmowy o kierunkach wzrostu i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem intuicję za tym - rośliny opadające kojarzą się z powagą, skupieniem, może melancholią. Ale z drugiej - czy nie za daleko odchodzimy od numerologii w kierunku czysto symbolicznej interpretacji wyglądu? Bo to już chyba inna dziedzina.
Wibracja22 właśnie powiedziała coś co mnie zatrzymało - merkury i melisa. Melisa po polsku wychodzi na 1 jak powiedziałaś wcześniej, a Merkury to planeta komunikacji, szybkości, zmian. Ale melisa działa uspokajająco. Więc albo wibracja liczbowa nie idzie w parze z astrologicznym przypisaniem, albo ja coś mylę. Rozmarynka to Merkury czy Wenus? Serio pytam, zawsze mi się to myliło.
Przepraszam że pytanie z boku, ale właśnie uświadomiłam sobie że mam w domu trzy rośliny i nie wiem ich łacińskich nazw. Czy to znaczy że nie mogę polcizyć ich wibracji? Czy polska nazwa wystarczy? Bo mam fiołka, jakiś bluszczyk co dostałam od koleżanki i paprotkę.
No to jest właśnie ten problem z całą tą metodą. Pitagorejski system alfabetyczny był stworzony dla greki i łaciny, angielski alfabet się w to wpisuje dość naturalnie. Ale polski ma znaki diakrytyczne - ą, ę, ó, ł, ź, ż, ś, ć, ń. Różni numerolodzy traktują je różnie i nie ma żadnej uzgodnionej zasady. Co sprawia że wyniki dla polskich słów są... powiedzmy umowne.
Wracając do pytania Wikusi o polskie litery - mam swój sposób na ł i inne diakrytyczne. Traktuję ł jak l, bo fonetycznie jest to wariant tej samej litery. Podobnie ó jak o, ź jak z, ś jak s itd. Ale ą i ę - tu miewam wątpliwości, bo to jednak inne dźwięki niż a i e. Ktoś z was stosuje inny klucz?
Chcę zapytać o coś co mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Czy wibracja rośliny może się zmieniać? Bo mój bluszcz teraz jest duży i zdrowy, ale miał też gorszy okres kiedy żółkły mu liście. Czy wtedy jego "energia liczbowa" była inna, czy liczby są stałe bez względu na stan rośliny?
Monstera - m,o,n,s,t,e,r,a - w pitagorejskim wychodzi 4+6+5+1+2+5+9+1 = 33. Znowu trzydziestka trzy. Mam wrażenie że popularne rośliny doniczkowe w polskich nazwach często trafiają w liczby wyższe. Ciekawe czy to przypadek nazewnictwa czy coś innego.
Zaraz zaraz - 33 wychodzi z monsteryi i z ficusa? To są dwie bardzo różne rośliny. Ficus jest delikatny, kapryśny, monstera rośnie agresywnie i bez pardonu. Jak dwie takie rośliny mogą mieć tę samą wibrację? Czy to nie podważa sensu liczenia samej nazwy?
Przepraszam że wchodzę tak późno do tej rozmowy, ale czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie do Wibracji22. Czy można policzyć roślinę po jej łacińskiej i polskiej nazwie jednocześnie i potem jakoś połączyć te wyniki? Czy to by nie dało pełniejszego obrazu?
A moja monstera teraz ma 33? Mam ją w salonie przy oknie, trochę mnie rośnie jakby szaleje. Czytałam że to roślina która potrzebuje przestrzeni. Czy 33 to znaczy że powinnam ją trzymać w konkretnym miejscu? Wibracja22 masz jakiś pomysł czy to ważne gdzie stoi roślina z liczbą mistrzowską?
Mój bluszcz przy wejściu, wibracja 5 i 4. Monstera Helenki w salonie, 33. Ficus Wibracji22 gdzieś pewnie też w salonie? Zaczynam myśleć że nieświadomie ustawiamy rośliny tam gdzie ich wibracja pasuje. Że to nie jest przypadek. Czy to możliwe?
To co mówisz Natka77 o nieświadomym ustawianiu roślin jest ciekawe. Ale zastanawiam się czy to nie działa też w drugą stronę - czy ktoś świadomie przestawiał roślinę bazując na jej wibracji i potem sprawdzał czy coś się zmieniło? Bo to byłby już konkretny eksperyment, a nie tylko obserwacja.
Sama tego nie próbowałam w takim sensie świadomym, ale teraz mam ochotę. Wzięłabym roślinę z wibracja 5 - ruch, zmiana - i postawiła ją w różnych miejscach domu na kilka tygodni. I porównała. Tylko trzeba by się umawiać co się obserwuje, bo inaczej każde zmiany można podciągnąć pod cokolwiek.
Ja tam w ogóle nie wiem jak to wszystko zweryfikować, ale mam pytanie inne - czy rośliny o wibracji 33 zawsze są tak duże jak monstera? Bo czytałam że 33 to liczba na wielką skalę i zastanawiam się czy to przypadek że akurat te rośliny które mają tę liczbę to też te co mocno rosną.
Ale właśnie ficus i monstera wyszły na 33 w różnych systemach obliczeniowych, prawda? Ficus po łacinie, monstera po polsku. Czy można je w ogóle porównywać skoro liczyłyśmy je inaczej? To by znaczyło że 33 ficusa i 33 monstery to zupełnie inne 33.
To dobrze że to wyjaśniłyście, bo sama zaczęłam się gubić które liczby odnoszą się do których nazw. Czyli jeśli chcę porównywać swoje rośliny między sobą to muszę liczyć wszystkie tą samą metodą i w tym samym języku? Czy jest jakaś zasada kiedy używać polskiej a kiedy łacińskiej?
