To jest właśnie argument za tym, że indywidualna relacja z rośliną buduje jej wibrację w kontekście twojego życia niezależnie od nazwy gatunkowej. Nazwa może być punktem wejścia, ale potem wchodzi w grę codzienna intencja, uwaga, pielęgnacja. To jest zresztą zgodne z tym co Rozmarynka pisała o nadawaniu imienia jako akcie intencjonalnym.
A mnie zastanawia co z roślinami które mają w nazwie liczby - jak "aloes vera" czy "begonia x hybryda". Czy ta x lub hybrydowość jakoś zmienia obliczenia? Pytam bo mam kilka skrzyżowanych odmian i nie wiem jak je traktować.
Mam begonię hybrydową i nigdy mi to do głowy nie przyszło. Zawsze traktowałam ją jak zwykłą begonię. Ale faktycznie - jest bardziej "skomplikowana" niż moje inne rośliny, trudniejsza w uprawie, bardziej wymagająca. Może to wyraz tej podwójnej natury?
