Bardzo dziękuję za to wytłumaczenie, bo właśnie o to mi chodziło wcześniej. Czyli jakbym chciała zbudować sobie "mapę" wibracji wszystkich roślin w domu, to powinnam wybrać jeden system i trzymać się go konsekwentnie. Mam rację Wibracja22?
A co z roślinami które mają tylko nazwę łacińską w powszechnym użyciu? Takie jak aloe vera czy sansewieria - większość ludzi mówi po łacinie bo nie ma dobrego polskiego odpowiednika. Jak wtedy liczyć?
To by miało sens z punktu widzenia magii dźwięku - czary i intencja są wzmacniane przez powtarzanie. Jeśli przez lata mówisz "sansewieria" to ta sekwencja dźwięków ma w twoim domu inną moc niż nazwa której nigdy nie używasz. Warto policzyć obie ale tę codzienną potraktować jako dominującą.
A ja mam pytnaie bo trochę zgubilam sie w tych warstwach. Moja monstrę zawsze nazywam "moja monstera" albo czasem "zielony potwór" 🙂 czy to znaczy że powinam liczyć też od przezwiska? Czy to nie za dużo tych liczb naraz?
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z boku - czy to dotyczy tylko roślin doniczkowych? Bo mam ogród i zastanawiam się czy rośliny na zewnątrz działają tak samo, czy warunki ich życia wpływają na to jaką wibrację mają.
To co powiedziałaś o ogrodzie mnie zatrzymało - znaczy że roślina doniczkowa ma silniejszą wibrację niż ogrodowa bo jest w zamkniętej przestrzeni z nami? Czy to raczej że ta relacja jest intensywniejsza i my na nią wpływamy mocniej?
Ale to rodzi pytanie o nazwy - jeśli roślina ogrodowa jest bardziej autonomiczna, to może jej nazwa ma większe znaczenie niż w przypadku doniczkowej? Bo doniczkowa jest zdefiniowana przez relację z tobą, a ogrodowa bardziej przez to czym jest sama w sobie?
Zostańmy chwilę przy tym co powiedziała Szafranka, bo to ważne. W magii roślinnej zawsze rozróżniano rośliny o mocy własnej i rośliny których moc aktywuje człowiek. Doniczkowe mogą być bliżej tej drugiej kategorii - ich wibracja jest współtworzona. I wtedy numerologia ich nazwy to tylko punkt wyjścia, nie całość.
Ale czy Arbogi masz na myśli że wibracja monstery u mnie w domu jest inna niż monstera u Wibracji22? Skoro jest współtworzona z moją energią?
Ale to jest jak z ludźmi nie? Wszyscy urodzeni tego smego dnia mają tę samą liczbę ścieżki życia ale każdy jest inny bo życie robi swoje. Roślina ma datę kiedy ją kupiłaś? Albo kiedy wykiełkowała? Nigdy o tym nie pomyślałam wcześniej.
Data zakupu to w ogóle świetny pomysł. Tylko jak to liczyć? Tak samo jak datę urodzenia człowieka, czyli zsumować dzień miesiąc i rok do jednej cyfry? Czy może jakoś inaczej dla rośliny?
Dziękuję za to rozróżnienie, bo sama bym pomyliła charakter gatunku z przeznaczeniem w moim domu. Czyli mam dwa poziomy - wibracja nazwy to jedno, a wibracja daty zakupu to drugie i razem dają pełniejszy obraz?
Warstw robi się coraz więcej i każda z nich daje inną liczbę. W którym momencie ilość liczb przestaje pomagać w interpretacji i zaczyna przeszkadzać? Bo mam wrażenie że przy odpowiedniej liczbie warstw zawsze znajdziesz taką która pasuje do tego co chcesz zobaczyć.
Ja mam pytanie może naiwne ale - czy moja roślina wie że ma jakąś wibrację? Znaczy czy ona na to odpowiada jakoś? Bo ostatnio moja fikusik zaczął zrzucać liście i zastanawiam się czy to może przez to że jego wibracja gdzieś nie pasuje w moim domu.
Fikus to w ogóle specyficzna roślina jeśli chodzi o wrażliwość. Mój reaguje na każdą zmianę - nawet jak przestawiam inne rzeczy w pokoju. Czy to właśnie ma związek z tym że ma wibrację mistrzowską? 33 to chyba mocna liczba, prawda?
To mi przypomina pytanie które miałam od dłuższego czasu - czy wibracja mistrzowska rośliny oznacza że ona jest trudna w uprawie, tak jak liczby mistrzowskie są trudne dla ludzi którzy je mają? Fikus jest trudny, monstera niekoniecznie. Czy to by się zgadzało z ich liczbami?
ale właśnie - co znaczy odpowiednie miejsce dla rośliny w sensie energetycznym, a nie tylko botanicznym? Bo wiem że fikus nie lubi przeciągów i słabego światła, ale czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy miejsce mu odpowiada numerologicznie?
Mój fikus stoi na wschodzie i od kiedy go tam przestawiłam przestał zrzucać liście. Nie liczyłam żadnych liczb, po prostu spróbowałam. Zastanawiam się teraz czy wschód jako kierunek ma swoją liczbę i czy to mogło zadziałać też na tym poziomie, czy to była czysto botaniczna sprawa ze światłem.
W tradycji magicznej te warstwy nie są rozdzielane - roślina dostaje odpowiednie światło I odpowiednią energię kierunku jednocześnie, bo to są dwa języki opisu tej samej rzeczywistości. Pytanie Halny77 jest zasadne z perspektywy naukowej, ale magia nie działa tą metodą. To nie jest ani wada ani zaleta, po prostu inna logika.
A wracając do mojego fikusika - policzył ktoś kiedyś wibrację słowa "fikus" po polsku? Bo Wibracja22 wcześniej wspomniała że po polsku i po łacinie wychodzi inaczej i zostało to zawieszone w powietrzu. Ciekawa jestem co konkretnie wychodzi.
Czekaj, to znaczy że ta sama roślina ma zupełnie inny charakter zależnie od tego jak ją nazwiemy? Trójka i dwudziestka dwójka to chyba mocno różne energie. Którą powinnam brać pod uwagę jeśli mam fikusik w domu?
Bardzo dziękuję za to wyliczenie, bo sama bym nie umiała. Ale teraz mam pytanie - mam w domu roślinę którą kupowałam jako "złoty pothos" i jako "epipremnum aureum" na etykiecie. Czy mam trzy nazwy do liczenia? Złoty pothos, pothos i epipremnum aureum?
To jest coś co mnie zawsze trochę niepokoi przy tym temacie - te nazwy roślin są w botanice naprawdę pogmatwane, synonimy, zmienione klasyfikacje, popularne nazwy które dotyczą kilku gatunków na raz. Czy wibracja podąża za aktualnie obowiązującą nazwą naukową, za historyczną, za popularną? Kto ustala która jest właściwa?
Może właśnie dlatego imię które nadajemy konkretnej roślinie jest ważniejsze niż nazwa gatunkowa? Bo imię jest intencjonalne - jest momentem podobnym do nadania imienia człowiekowi, jest aktem nazewniczym skierowanym do tej konkretnej rośliny a nie do całego gatunku.
A tak przy okazji - czy ktoś w ogóle nadaje imiona swoim roślinom? Bo ja Felka mam od roku i zawsze do niego mówię po imieniu, ale nie wiedziałam że to może mieć jakieś znaczenie energetyczne.
Felek to F=6, E=5, L=3, E=5, K=2 - suma 21, redukuje do 3. Ciekawe że wychodzi tak samo jak "fikus" po polsku. Trójka to komunikacja, ekspresja, radość - i przy tym Felek to imię które brzmi lekko, dźwięcznie. Pytanie do Ciebie Wikusia - czy fikusik w jakiś sposób "odpowiada" na to imię? Coś w jego zachowaniu albo kondycji?
Bardzo przepraszam że wchodzę z boku, ale mam teraz wielki mętlik. Skoro mój pothos może być tak naprawdę epipremnum i przez cały czas liczyłam złą wibrację, to czy to mogło jakoś wpłynąć na moje mieszkanie? Boję się że przez lata żyłam z błędną energią i nawet o tym nie wiedziałam.
