A co ze sprowadzaniem do jednej cyfry, jeśli wychodzi nam suma, która ma jakieś własne znaczenie, np. 19? Bo 19 to 1+9=10, potem 1. Ale 19 sama w sobie bywa opisywana jako bardzo korzystna. Czy przy rytuałach miłosnych pomija się tę warstwę pośrednią, czy ktoś z niej korzysta?
Przepraszam że wracam do swojego pytania o róże ze sklepu - czytam całą tę rozmowę o intencji i o tym, że to ona niesie ładunek, i zastanawiam się, czy moja wątpliwość nie jest właśnie o to. Jeśli kwiat był przez kilka dni w chłodni, to czy jego "forma" numerologiczna jest niezmieniona, skoro roślina jest właściwie uśpiona? Albo czy liczyć płatki dopiero kiedy otworzy się w wodzie?
Czytam ten wątek i chciałam zapytać o coś innego, ale powiązanego - czy ktoś używał suszonej róży do rytuałów miłosnych? Bo widziałam przepisy, gdzie suszone płatki są mielone albo używane w saszetkach. I tam ilość płatków przed suszeniem czy po - to ma w ogóle znaczenie? Czy suszona róża to już zupełnie inne sposób?
Ja wciąż czekam na jakiś konkretny przykład jak to połączyć. Czyli mam obliczyć liczbę życiową tej osoby, potem swoją, i co - dodać do siebie? Wybrać wyższą? Bo rozumiem teorię mniej więcej, ale nie wiem jak z tego wychodzi jedna liczba płatków, którą biorę do sklepu.
Piwonia, zadam ci pytanie zanim odpowiem - co ty rozumiesz przez "lepsze wyniki"? Bo to ma ogromne znaczenie dla doboru liczby. Jeśli chcesz przyciągnąć, to inna logika niż jeśli chcesz pogłębić coś istniejącego. To nie jest unik, naprawdę potrzebuję wiedzieć, żeby cokolwiek sensownego powiedzieć.
To, co opisuje Ewunia, znam z własnego doświadczenia - nie z medycyny, ale z pracy biurowej, która jest bardzo analityczna. I rzeczywiście zauważyłam, że rytuały robione zaraz po pracy mają inną jakość niż te, które robię po jakimś czasie wyciszenia. Ale nie powiedziałabym, że to zmienia samą liczbę płatków. To raczej wpływa na gotowość do pracy z tą liczbą.
Hej, a ja mam głupie pytanie - czy ktoś tu w ogóle jest lekarzem albo pracuje w medycynie i robi rytuały? Bo to by pomogło tej rozmowie, bo Ewunia coś sugeruje, ale nie powiedziała wprost. I czy medycyna vs. inna praca - to ma znaczenie, czy chodzi o każdą pracę "lewopółkulową"?
Kolczasta, tak, ja pracuję w rejestracji szpitalnej, nie jestem lekarką, ale jestem cały dzień w tym środowisku. I właśnie to mi zawsze sprawiało problem - nie wiem, czy to kwestia energii miejsca, czy własnego przestawienia się. Dlatego to pytanie mnie interesuje od dawna i trochę właśnie o tym jest ten wątek.
Chcę odpowiedzieć na to, co poruszyły Jemiolka i Ewunia, bo to jest naprawdę ciekawe. W mojej praktyce rozróżniam między wyczerpaniem energetycznym a wyciszeniem. Medycyna, praca z chorymi, rejestracja w szpitalu - to jest bardzo silne pole energetyczne, i to niekoniecznie pozytywne. Jeśli ktoś tam jest kilka godzin, to sensownie jest najpierw oczyścić pole, a dopiero potem w ogóle myśleć o liczbach. Jakakolwiek praca z intencją po takim dniu bez oczyszczenia może po prostu nie zadziałać.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które może zabrzmieć nieuprzejmie, ale nie taki mam zamiar - czy ktoś tu rzeczywiście sprawdził różnicę między rytuałem robionym po "oczyszczeniu" a bez niego? To znaczy nie czuł różnicę, bo to subiektywne, ale miał jakiś wynik, który pozwoliłby to porównać?
A wracając do tego, co pytałam wcześniej o liczbę 19 i warstwy pośrednie - to mi się łączy z tym, o czym rozmawiacie o gotowości. Jeśli ja mam liczbę życiową, która ma kilka warstw odczytu, to czy osoba mniej gotowa energetycznie powinna wziąć tę liczbę uproszczoną, a bardziej gotowa może pracować z pełną, pośrednią? Nie wiem czy to ma sens, ale mi się tak skojarzyło.
A ja właśnie po tej analogii z astrologią od Filomeny zaczynam rozumieć, dlaczego mnie to blokuje. Mam liczbę 19 i zawsze próbowałam od razu iść w jej pełny odczyt, a może powinnam zaczynać od 10, czyli tej warstwy pośredniej, a nie od 1 jako końcowego uproszczenia. Czy dobrze to rozumiem? Bo jeśli tak, to liczba płatków powinna odpowiadać temu poziomowi, na którym pracuję, a nie temu, do którego aspiruję.
Wróćmy na chwilę do tego, o czym pisałam, bo chcę zapytać Pajecznę o coś praktycznego. Mówisz, że mój stan po pracy wpływa na głębokość kontaktu, ale nie na samą liczbę. Ale jeśli mój kontakt jest płytki, to czy rytuał z właściwą liczbą płatków zrobi cokolwiek, czy lepiej w ogóle go nie robić tego dnia?
To zależy od tego, ile masz cierpliwości. Rytuał z płytkim kontaktem nie jest bezużyteczny, ale pracuje wolniej i wymaga powtórzenia. Jeśli robisz go regularnie, to i tak się nabudowuje. Natomiast jeśli robisz go raz i czekasz na efekt, to rzeczywiście lepiej poczekać na lepszy moment. Czy pracujesz raczej seryjnie, czy jednorazowo?
Raczej jednorazowo, bo zawsze myślałam, że robienie kilka razy "to samo" rozmywa intencję. Że powtórzenie jest jak zwątpienie. Ale teraz zaczynam myśleć, że to może być błąd?
Czekaj, to jest bardzo ważna rzecz, którą poruszyłaś. Ja słyszałam tę zasadę - jedno zrobione z mocną intencją jest lepsze niż dziesięć zrobionych ze zwątpieniem. Ale to nie znaczy, że powtórzenie to zwątpienie. To bardziej chodzi o to, żeby nie robić drugiego rytuału z myślą "tamten pewnie nie zadziałał". Pajeczyna, jak Ty to rozróżniasz w praktyce?
A ja właśnie przez to utknęłam. Zrobiłam raz, czekałam kilka tygodni, nic. Nie wiem, czy robić drugi raz i znowu czekać. I teraz czytam, że może liczba płatków była nie ta, może byłam za mało skupiona. Czuję się trochę jak w kółko.
A ja siedzę tu i obserwuję, i mam pytanie, które może wydać się nie na miejscu, ale naprawdę z ciekawości pytam - czy istnieje jakaś lista, tabela, cokolwiek, które łączy konkretne cele z konkretnymi liczbami? Bo rozumiem filozofię, ale jak ma podejść do tego ktoś nowy, to to brzmi jak "zgadnij sam". Pajeczyna wspomina różne liczby przy różnych sytuacjach, ale nie widzę zasady.
A co jeśli ktoś dopiero zaczyna i nie wie, który system wybrać? Ja na przykład nie wiem nic o Pitagorasie ani o Kabale. Czy można zacząć od czegoś prostego, jakiejś jednej zasady, i to zadziała?
Mam jeszcze jedno pytanie, które mnie nurtuje w kontekście mojej pracy w szpitalu. Jeśli przez cały dzień mam kontakt z chorymi ludźmi, z bólem, ze stresem - to czy ta energia "przykleja się" do mnie i wpływa na rytuał, czy można to rozgraniczyć? I czy to ma też wpływ na dobór liczby, nie tylko na gotowość?
co do pytania Ewunia70 o szpital - to jest bardzo konkretna sprawa i nie chcę jej zbagatelizować. Praca z chorymi to nie jest zwykły stres biurowy. Tam naprawdę wchodzisz w cudzy ból, często bez wyboru. Czy ta energia przykleja się? Moim zdaniem tak, jeśli nie robisz żadnego rozgraniczenia. Ale da się to rozgarnąć przed rytuałem. Pytanie tylko, jak dużo czasu masz między powrotem ze szpitala a momentem, w którym chcesz pracować?
Zazwyczaj wracam wieczorem, mam może godzinę, żeby się wykąpać i zjeść. Potem jest cisza, dzieci już śpią. Czy godzina wystarczy na to rozgraniczenie, o którym mówisz? I co przez nie rozumiesz w praktyce - jakieś oczyszczenie, oddech, coś innego?
Godzina to spokojnie, pod warunkiem że ta godzina jest rzeczywiście dla siebie, a nie że jeszcze odpisujesz na SMS-y ze szpitala albo myślami jesteś przy pacjencie. Oczyszczenie może być bardzo proste - prysznic, ale z intencją, że spuszczasz to, co zebrałaś. Albo chwila z zamkniętymi oczami, żeby dosłownie wyobrazić sobie, że zdejmujesz to ze siebie jak płaszcz. Nie musi być skomplikowane.
A wracając do mojego pytania, które zostało trochę zawieszone - Ninka pytała, skąd pochodzi moja 19. Pochodzi z mojej daty urodzenia. Ale ta osoba, którą chcę przyciągnąć, ma liczbę życiową 3. Czy powinnam pracować z moją liczbą, z jego, czy z jakiegoś połączenia?
Przepraszam, że wchodzę, ale mam pytanie do tego, co powiedziała Pajeczyna wcześniej - o tym, że intencja jest ważniejsza dla kogoś na początku niż liczba. Czy to znaczy, że zaczynam od jakiejkolwiek liczby i nie popsuję rytuału? Bo boję się, że wybiorę źle.
Wróćmy jeszcze na chwilę do mojego szpitala, bo Pajeczyna zapytała o czas i odpowiedziałam, ale nie dostałam odpowiedzi na drugą część - czy to, co zbieramy przy chorych, ma wpływ na wybór konkretnej liczby płatków? Czy raczej tylko na głębokość kontaktu, a liczba zostaje ta sama?
To drugie - jest Ci bardziej dostępna. Ale dostępna to nie znaczy od razu gotowa do użycia w miłosnym kontekście. Szóstka w trybie leczenia i szóstka w trybie przyciągania to ta sama liczba, ale inaczej ustawiona. Jak woda - może gasić pożar albo nawadniać ogród. Pytanie, czy potrafisz przestawić intencję. Czy masz jakiś rytuał przejścia między trybami, który stosujesz?
