Ale zaraz - czy to nie jest trochę manipulacja? Że wybieramy liczbę w zależności od tego, czy chcemy kogoś tylko przyciągnąć czy też zatrzymać? Bo jakby ta osoba wiedziała, że ktoś to robi...
Okej, ale wróćmy do czegoś bardziej praktycznego, bo trochę odpłynęliśmy. Mam konkretne pytanie - jeśli ktoś dopiero zaczyna i nie zna swojej liczby życiowej, a chce zrobić rytuał z różą, to czy w ogóle ma sens, żeby cokolwiek robił? Czy bez tej wiedzy to jest po prostu dekoracja z kwiatów?
Anesja, ja też długo się gubiłam. Dodajesz wszystkie cyfry z daty urodzenia do jednej liczby. Jak mam 19.05.1994, to: 1+9+0+5+1+9+9+4 = 38, potem 3+8=11, potem 1+1=2. I ta dwójka to moja liczba. Chociaż Pajeczyna wcześniej liczyła moje inaczej i wyszło 19 jako liczba mistrzowska, więc chyba są różne szkoły liczenia.
A ja mam pytanie zupełnie praktyczne, bo strasznie długo czytam ten wątek i wciąż nie wiem jednej rzeczy. Czy kupuję różę z odpowiednią liczbą płatków w sklepie, czy liczę płatki i odłamuję nadmiarowe? Bo to brzmi dziwnie, ale jak masz sześć, a w bukiecie są płatki nie po sześć...
To jest dobry punkt, bo ja też robiłam różnie. Czasem używałam całych kwiatów, czasem tylko płatków. I zastanawiam się, czy to w ogóle ma znaczenie - czy to musi być żywy kwiat, czy mogą być suszone płatki? Szczególnie przy pracy z energiami leczniczymi, jak ta moja szóstka, o której mówiła Pajeczyna.
Żywy kwiat ma inną wibrację - jest nośnikiem energii, która jeszcze trwa. Suszony jest bardziej utrwalony, stały. Przy rytuałach przyciągania zazwyczaj poleca się żywe, bo energia ma być w ruchu. Ale znowu - różne szkoły, różne zdania. Ty co czujesz, jak pracujesz z jednym i drugim?
Przepraszam, że się wtrącam, bo ja tu jestem głównie od snów i duchów, ale to pytanie Ewunia mnie ruszyło. Czy w rytuałach miłosnych z różami jest coś, co ma związek z tym, że się śni o kwiatach? Bo ostatnio mi się śniła czerwona róża i zaczęłam czytać ten wątek i zastanawiam się, czy to przypadek.
Jedna. Była jedna. Ale bardzo wyraźna, bardzo czerwona. I właśnie dlatego zapytałam, bo wydało mi się to nieprzypadkowe akurat w momencie, gdy czytam o rytuałach. Czy jedynka to naprawdę inicjacja? Nigdy wcześniej nie myślałam o liczbach przez pryzmat snów.
A wracając do pytania Ewunia o suszone płatki - ja mam dosyć konkretne zdanie w tej kwestii. Przy rytuałach leczniczych, o których ona wspomniała w kontekście medycyny, suszone mogą działać lepiej właśnie dlatego, że energia jest skondensowana, nie ulotna. Ale to już zupełnie inna praca niż przyciąganie. Ewunia, czy Ty te rytuały lecznicze rozumiesz jako wspomaganie siebie, czy kogoś z zewnątrz?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale to mnie zastanawia - skoro trójka to komunikacja, a szóstka to miłość i opiekuńczość, to przy pracy z chorymi ta szóstka mogłaby być nawet lepsza niż trójka? Bo tam chodzi właśnie o opiekę, nie o rozmowę. Czy ktoś z bardziej doświadczonych może mi powiedzieć, jak to się rozgranicza?
Okej, ale czy ktoś może mi powiedzieć wprost - jak to fizycznie wygląda z tymi płatkami? Bo tutaj mówimy o energiach, polach, wibracjach, ale jak siedzisz z tymi sześcioma płatkami, to co konkretnie robisz? Pytam serio, bo chcę zrozumieć, czy liczba ma znaczenie sama w sobie, czy tylko wtedy, gdy robisz coś konkretnego.
