Zawsze mnie to zastanawiało, bo gdzieś czytałam, że liczba płatków ma ogromne znaczenie przy tworzeniu czaru miłości, ale nigdzie nie znalazłam konkretnej informacji, czy to kwestia numerologii osoby, dla której robimy czar, czy może naszej własnej liczby życia. Ktoś mi powiedział, że powinnam brać pod uwagę liczbę 9, bo róża ma 9 jako swój archetypowy numer, ale inna osoba twierdziła, że powinnam liczyć od daty urodzenia osoby, na którą kieruję intencję. Jak wy do tego podchodzicie? I jeszcze jedno mnie nurtuje - czy to w ogóle ma znaczenie, do czego dążymy w życiu? Bo słyszałam, że lekarka, która pracuje z czarami miłości, powinna stosować inne liczby niż ktoś na ścieżce czysto duchowej.
To ciekawe pytanie, bo rzeczywiście nikt tu chyba nie poruszał tej kwestii wprost. Ale zanim odpowiem na to, co napisałaś o lekarce - możesz rozwinąć, skąd masz tę informację o różnym podejściu w zależności od kariery? Bo ja słyszałam coś podobnego, tylko w kontekście różnych ścieżek wtajemniczenia, nie zawodu jako takiego.
Zatrzymajmy się chwilę, bo tu miesza się kilka systemów na raz i może to powodować zamieszanie. Merkury nie jest liczbą 6 w klasycznej numerologii pitagorejskiej, 6 to Wenus. Merkury to 5. Jeśli już mówimy o lekarce i jej wibracji zawodowej, to raczej szukałabym połączenia z jej liczbą wyrazu imienia i nazwiska albo liczbą misji życiowej. Sama liczba zawodu to osobna kwestia. Ale do samych płatków - ile róż planujesz użyć w czarze i czy masz już ustaloną intencję?
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale czy to znaczy, że jak kupuję różę do czaru, to muszę liczyć płatki każdego kwiatka z osobna? I co robię, jeśli jeden płatek jest uszkodzony - liczyć go czy nie?
Słucham tej rozmowy i muszę powiedzieć, że w astrologii mamy podobny dylemat, kiedy dobieramy rośliny do rytuałów. Tam patrzymy na planety rządzące ziołem i na znak, pod którym działa osoba. Czy w numerologii przy doborze liczby płatków ktoś bierze pod uwagę, pod jaką liczbą urodzeniową jest osoba, która rytuał wykonuje, kontra osoba, dla której go robi? Bo to by mogło wyjaśnić tę różnicę z tą lekarką.
Trochę sceptycznie do tego podchodzę, ale z czystej ciekawości zapytam - czy ktoś ma jakiś przykład, że zmiana liczby płatków faktycznie coś zmieniła w efekcie rytuału? Tzn. czy ktoś robił ten sam czar dwa razy z różną liczbą płatków i zaobserwował różnicę?
No ja robiłam czar miłości z różami i dałam 12 płatków, bo 12 miesięcy, rok, coś trwałego - tak mi się skojarzyło. Nie wiem czy to ma sens numerologicznie, ale chciałam żeby związek był trwały. Wyszło różnie 🙂 Nie wiem czy wina liczby czy nie.
A ja mam takie pytanie do wszystkich - czy róże kupione w kwiaciarni mają w ogóle tę samą moc, co np. zerwane z ogrodu? Bo czytałam, że w czarach miłości chodzi o świeżość energii rośliny, a sklepowe są przechowywane w chłodniach długo. Nie wiem czy liczba płatków ma znaczenie, jak sama roślina jest już energetycznie wyczerpana.
Słucham tej rozmowy z ciekawością i muszę przyznać, że kompletnie nie rozumiem jednej rzeczy. Czy liczba płatków to coś, co ustalacie z góry i szukacie róży z odpowiednią liczbą, czy liczycie po zakupie i dostosowujecie rytuał do tego, ile płatków ma kwiat? Bo jeśli to pierwsze, to jak to w praktyce działa - nie spotkałem w kwiaciarni róż z etykietą ile mają płatków.
Wracając do kwestii z medycyną i ścieżką duchową, którą poruszyłam - Pajeczyna, skoro zawód sam w sobie nie ma liczby, to jak ty byś do tego podeszła? Czy lekarka stosująca numerologię powinna w ogóle inaczej liczyć niż ktoś inny, czy to nie ma znaczenia i wszystko sprowadza się do jej osobistej liczby życia?
Mnie interesuje konkretnie - jaką liczbę płatków brać dla czaru, żeby przyciągnąć konkretną osobę, nie jakiś ogólny związek. Bo czytam tę rozmowę i widzę dużo teorii, a chciałabym wiedzieć co działa w praktyce. Czy ktoś może podać chociaż punkt startowy?
Dobrze, że wróciłaś do tego pytania. Myślę, że rozróżnienie jest raczej między typem intencji, którą wnosisz, niż zawodem. Lekarka z medycznym zapleczem mentalnym ma inne wibracje intencji - ma w tle myślenie o pomaganiu, naprawianiu. Osoba na ścieżce duchowej może wnosić energię transgresji, przekraczania. I tu liczby zaczynają się różnić. W pierwszym przypadku 6 i 2 jako liczby harmonii i relacji, w drugim może 11 jako liczba mostu między poziomami. Ale to tylko moja interpretacja.
Przepraszam, że znowu wchodzę z pytaniem, ale 11 płatków na jednej róży - to w ogóle możliwe? Nigdy nie widziałam żeby jedna róża miała tyle. Czy w takim razie można brać płatki z kilku róż i je łączyć, żeby osiągnąć pożądaną liczbę?
Do pytania Klimci - to jest właśnie ten punkt, gdzie numerologia i magia miłosna się nakładają i moim zdaniem nie da się ich tu rozdzielić. Liczba płatków to nie jest ozdobnik, to jest struktura czaru. Więc intencja jest zawsze częścią tego. Ale chętnie bym usłyszała, co Pajeczyna o tym myśli, bo ona to rozumie lepiej systemowo.
Wracam do swojego pytania o róże ze sklepu, bo nikt mi na nie nie odpowiedział do końca. Czy jeśli róża była trzymana w chłodni kilka dni, to jej liczba płatków nadal ma znaczenie? Albo inaczej - czy sama liczba jest wystarczająca, czy roślina musi być "żywa energetycznie", żeby to działało?
Ja do kwiaciarni idę i po prostu biorę tę, która mi się podoba z wyglądu i zapachu. Nigdy nie liczyłam płatków w sklepie i trochę się teraz czuję jakbym to wszystko robiła zupełnie bez sensu. Czy naprawdę to aż takie złożone?
Ewunia, to ciekawe pytanie i mam tu swoje zdanie. Intuicja może być zgodna z właściwą liczbą, bo działa przez te same kanały co intencja. Ale nie polegałabym na tym przy czarach miłości skierowanych na konkretną osobę. Im bardziej precyzyjny cel, tym bardziej precyzyjne muszą być narzędzia - w sensie elementy rytuału. Przy ogólnym "przyciągnij miłość" - może. Przy "chcę żeby Marek mi odpisał" - raczej nie zostawiałabym tego przypadkowi.
Patrzę na tę rozmowę i mam wrażenie, że weszłyśmy w bardzo konkretne terytorium - obliczenia dla konkretnych osób. Mam pytanie ogólniejsze: czy ktoś kiedykolwiek sprawdził, że zmiana liczby o jedną dała inny efekt? Tzn. dał 9 płatków zamiast 8 i coś się rzeczywiście zmieniło? Pytam szczerze, bez złośliwości.
Do pytania Skrzata i Czeremchy - w astrologii też trudno to udowodnić eksperymentalnie i rozumiem ten sceptycyzm. Ale z mojego doświadczenia z rytuałami opartymi na symbolice liczb: efekty nie pojawiają się natychmiast i nigdy nie wiadomo, co zadecydowało. Można jednak powiedzieć, że kiedy działam zgodnie z symboliką liczbową w rytuale, mam większe poczucie spójności intencji. Czy to "dowód" - nie. Ale czy to coś znaczy dla praktykujących - myślę, że tak.
To jest bardzo dobre pytanie i chciałabym też to wiedzieć. Bo jeśli tak, to osoby bardziej zaawansowane duchowo powinny używać innych liczb niż początkujące - a to by oznaczało, że nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich i każde zestawienie z książki jest w zasadzie tylko przybliżeniem.
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i coraz bardziej chciałabym zrozumieć podstawy. Czy jest gdzieś coś, co wyjaśnia, skąd w ogóle bierze się przypisanie konkretnych znaczeń do konkretnych liczb w kontekście płatków? Bo rozumiem obliczanie liczby życiowej z daty, ale dlaczego akurat płatki, nie np. listki albo łodygi?
To jest sedno sprawy i bardzo dobrze, że to wyciągnęłaś. Nie ma jednego "właściwego" - są tradycje, które różnie to kodowały. Kabała, pitagorejska numerologia, celtycka symbolika - każda z nich miała swoje odczytania. Przy rytuałach miłosnych z różą najczęściej pracuje się w nurcie zachodniej magii ceremonialnej, która z grubsza opiera się na pitagorejskich korzeniach. Ale to nie znaczy, że inne są złe - znaczy tylko, że musisz wiedzieć, z jakiej tradycji pracujesz. Mieszanie bez świadomości to jest to, co w magii nazywa się pracą bez gruntu.
Ale to jest jednak trochę inna rozmowa, bo astrologia ma przynajmniej obserwacje astronomiczne jako bazę, które można sprawdzić. Tutaj pytamy o to, czy 7 płatków działa inaczej niż 8 - i nie wiem, jak miałoby się to dać w jakikolwiek sposób zweryfikować nawet wewnątrz tradycji.
Wróciłabym do pytania, które zadałam wcześniej, bo trochę zeszłyśmy - czy osoba praktykująca duchowo intensywnie powinna dobierać liczbę płatków inaczej niż ktoś, kto dopiero zaczyna? Bo Pajeczyna coś zaczęła o tym mówić i chciałabym to rozwinąć zanim temat całkiem odpłynie. To ma znaczenie szczególnie jeśli mówimy o lekarce i o tym, że niesie ze sobą określony typ energii przez pracę.
Dobrze, że wracasz. Moje zdanie jest takie - osoba zaawansowana duchowo ma inny poziom skupienia intencji, więc liczba płatków działa u niej jak wzmocnienie czegoś, co już jest silne. U osoby początkującej liczba jest bardziej strukturą, która pomaga skupić to, czego jeszcze nie umie skupić samodzielnie. Więc technicznie ta sama liczba, ale z różnym "ładunkiem". Co do lekarki - to zależy, z jaką energią wchodzi w rytuał. Czy zostawia pracę za sobą, czy ją wnosi?
A może właśnie tak jest? Że liczba to jest forma, a intencja to treść - i jedno bez drugiego jest niepełne? Nie wiem czy to znaczy, że liczba jest "tylko oprawą", raczej że bez właściwej oprawy treść się rozprasza.
Trochę mi się kręci w głowie od tej rozmowy, bo im więcej czytam, tym mniej wiem co właściwie robię kupując różę. Ale mam konkretne pytanie - skoro liczba wyjściowa to liczba życiowa osoby, dla której robi się czar, to co się robi, jeśli ta liczba to akurat 11 albo 22? Bo Ninka pisała, że to liczby mistrzowskie. Jedenaście płatków w jednej róży to chyba bardzo specyficzna róża?
