No ale to brzmi jakby system był tak elastyczny, że zawsze można go dopasować do tego co chcemy zobaczyć. Odrzucona karta liczy się albo nie, zależy od tego co nam wygodniej. Nie mówię tego złośliwie, naprawdę mi to wychodzi z tej dyskusji.
Wróćmy może do tego co powiedziała Kabalistka, bo mnie to zajęło. Że liczba jako refren, dopiero po przeczytaniu całości. Ja próbowałam wcześniej i faktycznie, jak czytałam liczbę najpierw, to potem siłą rzeczy szukałam kart pasujących do tej liczby. Zupełnie nieświadomie.
To jest genialnie proste, nie wpadłabym na to. Muszę spróbować bo mam dokładnie ten problem, żongluję szóstkami w myślach zanim w ogóle spojrzę na obrazek porządnie.
Przepraszam że znowu z podstawowym pytaniem, ale jak się liczy tę liczbę dominującą? Liczysz ile razy pojawia się ta sama cyfra w rzucie, tak? Czy to jest coś innego?
Izuska, tak, chodzi o to ile kart o tej samej liczbie masz w rzucie. Jeśli masz trzy szóstki z różnych kolorów, to szóstka jest dominantą. Ale są też inne metody, na przykład sumowanie numerów wszystkich kart do jednej cyfry. To są dwie różne rzeczy i warto wiedzieć którą stosujesz.
Przy okazji tej sumy cyfr, warto uważać bo to jest klasyczna redukcja kabalistyczna i w kabale ma ona bardzo konkretne zasady. Nie zawsze redukujesz do jednej cyfry, jedenastki i dwudziestki drugie zostawia się bez redukcji bo to liczby mistrzowskie. W tarota analogicznie, Sprawiedliwość jako jedenastka to nie to samo co dwójka.
Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od systemu w którym pracujesz i warto to sobie raz na zawsze ustalić dla siebie, a nie szukać jednej prawdy w internecie. Jeśli mieszasz kabałę z tarota marsylskim i jeszcze dokładasz nową myśl, to oczywiście wszystko będzie sprzeczne. One mają inne założenia bazowe.
A wrócę do tego co mówiłyśmy o kartach odrzucanych, bo weszłam w temat kabały i troszkę mi umknęło. Powiedziałyście że jak odrzucam kartę bo mi się nie podoba, to ona może być ważna. Ale co jeśli naprawdę pomyliłam gest i wzięłam nie tę? Jak odróżnić pomyłkę od ucieczki?
Inkantacja, szczerze to jest jedno z pytań na które każda sama sobie musi odpowiedzieć, bo to kwestia samowiedzy, nie zasady systemu. Ja po jakimś czasie zaczęłam zauważać, że moje "pomyłki" rąk zdarzały się głównie przy pytaniach o konkretne osoby. Przypadek? Może. Ale warto to sobie notować.
O, to jest w ogóle dobry pomysł, żeby notować kiedy się odrzuca karty. Ja wcześniej tego nie robiłam i teraz nie wiem nawet ile razy to robiłam i przy jakich pytaniach. Zacznę od dziś.
A dziennik to znaczy co dokładnie? Że zapisujesz jakie karty wyciągnęłaś i co z tego wynikło? Czy coś więcej?
I tu jest ciekawy wątek numerologiczny w kontekście tematu - jeśli suma twojego rzutu wychodzi na przykład jako siódemka, to siódemka to liczba cyklu, refleksji, oczekiwania. Czasem sama karta podpowiada ci jak długo czekać na weryfikację. Ktoś to kiedyś stosował?
Wajdelota, rozumiem ostrożność, ale nie powiedziałam że czas trwania wynika z liczby mechanicznie. Chodzi o jakość oczekiwania. Siódemka nie mówi "czekaj siedem dni", tylko mówi że ten okres wymaga spokoju i obserwacji, nie działania. To jest różnica. Skąd to podejście? Z pracy kilku autorów kabalistycznych, ale też z własnej praktyki przez lata. Nie twierdzę że to ortodoksja, tylko że ma wewnętrzną logikę.
A mam pytanie do tego co mówicie o liczbach - czy to działa też jak mam rozłożenie gdzie nie ma żadnej karty z tą samą liczbą? Tzn. wszystkie różne, np. dwa, pięć, dziesięć, korolowa. Co wtedy liczymy w ogóle?
Swietowit, myślę że właśnie po to jest ten dziennik o którym rozmawiałyśmy. Jak masz zapisane co myślałaś zanim jeszcze wiedziałaś co się wydarzy, to trudniej to potem dopasować. Sama nieraz wracałam do zapisków i myślałam "wow, ale pudło". I to też jest wartościowa informacja.
A wracając do tematu wątku, bo trochę odeszłyśmy - czy jak robimy rzut bez liczenia kart, to w ogóle numerologia wchodzi w grę? Bo jak patrzę na rozłożenie intuicyjnie, bez liczenia sum, to właściwie liczb nie ma w interpretacji wcale. I nie wiem czy to strata czy nie.
Słuchajcie, weszłam tu bo interesują mnie czakry i skończyłam czytając o dziennikach tarotowych, ale mam jedno pytanie z zewnątrz tego wszystkiego. Czy numerologia w tarocie to jest coś co wynika z samych kart czy to jest dodatkowa warstwa którą ktoś kiedyś nałożył? Bo nie rozumiem czy to część systemu od początku czy naddatek.
A co to jest w ogóle to marsylskie o którym mówisz? Przepraszam że pytam o podstawy, ale żebym wiedziała czego szukać jak będę czytać o tym dalej.
To ma sens. Czyli jak ktoś zaczyna od Waite'a, może całe życie nie zauważyć warstwy numerologicznej, bo ilustracje ją zakrywają? Trochę tak jakby czytać książkę tylko po okładkach.
Dobra, to mi trochę rozjaśniło. Czyli ten marsylski to tak jakby sama struktura była najważniejsza, a nie obrazek? Bo jak patrzę na karty których używam, to właśnie te obrazki są dla mnie całym sensem, nawet nie patrzyłam na liczby.
A mnie ciekawi coś innego. Czarek wcześniej powiedział że liczba jest zawsze obecna nawet jak jej nie liczysz. Ale czy to nie jest trochę jak powiedzieć że gramatyka jest obecna nawet jak jej nie znasz? Tzn. działa, ale ty nie korzystasz świadomie z tej warstwy.
Ja myślę że trochę to zależy od pytania jakie zadajemy kartom. Jak pytam o emocje to obrazek może wystarczyć. Jak pytam o czas albo intensywność, to liczby chyba są ważniejsze? Ale to moja intuicja, nie wiem czy to ma jakieś podstawy.
Słuchajcie, mam pytanie które może wydać się głupie, ale skoro mówimy o liczbach i czasie - czy numerologia w tarocie jakoś łączy się z astrologią? Bo widziałem że planety mają swoje liczby, a planety są w znakach i domach. Czy to jest ten sam system czy zupełnie różne rzeczy?
To co mówicie Kabalistka i Wajdelota - czy to nie jest właśnie to o co pytała Kazia75 na początku? Czy zawsze musimy liczyć. Może analogicznie: czy zawsze musimy aktywować wszystkie warstwy. Może zależy co chcemy z rzutu wyciągnąć.
Kazia, myślę że słowo "niekompletny" jest tu pułapką. Każdy rzut jest kompletny w granicach systemu który stosujesz. Jak nie stosujesz numerologii, to rzut nie jest numerologicznie niekompletny, bo numerologia nie była częścią twojego systemu. Problem pojawia się jeśli deklarujesz że dajesz interpretację numerologiczną, a potem jej nie dajesz. Wtedy jest luka.
A japraszam że pyam, ale jak to jest jak robimy rzut dla kogoś obcego? Bo dla siebie mogę sobie dopasować system, ale jak ktoś przychodzi z pytaniem to chyba musi wiedzieć czego się spodziwać? Czy mówimy im że nie liczymy czy po prostu robimy i tyle.
Czytam to wszystko i mam pytanie - czy są osoby które w ogóle rezygnują z liczb i pracują wyłącznie intuicyjnie i uważają to za pełnoprawną metodę? Bo mam wrażenie że cała ta rozmowa zakłada że liczby to wyższy poziom i ich brak to jakiś deficyt.
