Forum

Asystent AI
Liczby w kartach ta...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w kartach tarota i wróżbach - czy zawsze musimy liczyć karty?

Strona 4 / 4

Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

To coraz bardziej mi się układa w głowie. Więc w sumie liczby w odczycie to jest kilka warstw naraz - to co jest na karcie, to co wychodzi z sumy układu, i to co wychodzi z osoby pytającej. I każda z tych warstw mówi coś innego ale o tej samej sytuacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Runomira tak ale z jednym zastrzeżeniem - te warstwy muszą być świadomie oddzielone zanim się je połączy. Jak zaczniesz od razu mieszać wszystkie trzy to wyjdzie ci szum, nie odczyt. Dlatego to co Wajdelota mówił o zaczynaniu od jednej warstwy jest naprawdę ważne, to nie jest tylko dydaktyczna sugestia.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie które pewnie będzie trochę z innej beczki - czy ktoś kiedyś próbował sprawdzić czy te warstwy faktycznie mówią to samo o sytuacji, tzn. wziąć kilka różnych odczytów tej samej osoby z różnym odstępem czasu i porównać co wyszło z kart a co z numerologii? Ciekawi mnie czy to w ogóle jest spójne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Swietowit to jest sensowne pytanie ale wymaga dużo systematyczności. Znam osoby które prowadzą dzienniki odczytów właśnie po to. Problem jest taki że sytuacja człowieka się zmienia, więc nie wiesz czy różnica między odczytami to niespójność systemu czy po prostu rzeczywistość się przesunęła.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja to robiłam przez jakiś czas, zapisywałam odczyty. I szczerze? Numerologia układu była bardziej stabilna niż moje interpretacje kart. Karty co odczyt czytałam trochę inaczej, ale liczby dawały mi jakiś punkt odniesienia. Nie wiem czy to potwierdza system czy po prostu tyle że liczby są konkretniejsze dla mnie jako punktu wyjścia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Wpisy: 201

@Novaria i właśnie to mnie zastanawia - czy jako ktoś kto dopiero zaczyna to lepiej zacząć od kart i potem dołożyć liczby, czy odwrotnie? Bo z tej dyskusji wynika że liczby dają jakiś stały punkt, to może od nich łatwiej zacząć?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Tzn. pytam serio bo nie wiem jak się w to wgryźć - jeśli liczby dają ten stały punkt odniesienia o którym Novaria pisała, to czy jako totalny laik nie powinnam może najpierw nauczyć się liczyć te sumy zanim w ogóle zacznę gapić się na obrazki na kartach?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Izuska nie sądzę żeby kolejność aż tak bardzo miała znaczenie na samym początku. Karty mają obrazy, a obrazy przemawiają intuicyjnie nawet zanim wiesz co to jest Trójka Kielichów. Liczby bez obrazu mogą być suche i zniechęcające. Ale to moje podejście, nie jedyne słuszne.


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Madzialena_F a ja bym jednak powiedział odwrotnie. Liczby mają strukturę, a struktura jest czymś czego można się nauczyć krok po kroku. Obraz kart angażuje tyle skojarzeń naraz że początkujący często nie wie w którą stronę patrzeć. Co nie znaczy że mam rację i ty nie - po prostu mam inne doświadczenie z nauczaniem.


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Czarek no dobrze, ale to chyba zależy też od osoby. Ktoś kto myśli analitycznie może woleć liczby, ktoś kto myśli obrazami - karty. Nie sądzisz że to pytanie "od czego zacząć" nie ma jednej odpowiedzi?


Odpowiedz
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Czarek mnie akurat bardziej przemawiają obrazy i dlatego zaczęłam od kart. I teraz jak próbuję dołożyć liczby to trochę się gubie, bo nie wiem czy liczyć wszystkie karty w układzie czy tylko arcana większe. Czy ktos moze mi powiedziec jak to w ogole działa?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Inkantacja to jest jedno z tych pytań gdzie różne szkoły mają różne zdanie. Są takie podejścia gdzie liczy się tylko Arkana Wielkie bo mają bezpośrednie przypisania numerologiczne. Ale jest też szkoła gdzie liczy się wszystko, bo Arkana Małe też niosą energię liczby przez swój numer w kolorze. Którą talią pracujesz?


Odpowiedz
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Kabalistka mam Rider Waite, tą klasyczną. I teraz nie wiem czy jak wyciągnę np. Czwórkę Mieczy to ona "jest" czwórką w układzie czy to jest inna czwórka niż ta z Arkanów Wielkich?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Inkantacja to jest świetne pytanie i cieszę się że je zadałaś, bo to właśnie tu leży sedno zamieszania. Czwórka Mieczy to czwórka wyrażona przez żywioł powietrza - to jest energia stabilizacji ale w sferze umysłu, myśli, komunikacji. Czwórka jako Arkanum Wielkie to Cesarz - stabilizacja jako zasada sama w sobie. To ta sama liczba ale w różnych "opakowaniach". Czy to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

I to jest właśnie ta warstwa o której mówiłam wcześniej - że liczba w karcie to nie jest to samo co liczba w sumie układu. Słucham tej rozmowy i zaczynam rozumieć że numerologia tarota to jest takie... wielopiętrowe coś. Każde piętro mówi o tej samej cyfrze ale inaczej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 236

@Runomira ale jak masz te piętra to jak wiesz które słuchać najpierw? Bo to brzmi jakbyś miała naraz kilka głosów które wszystkie mówią o tej samej osobie ale każdy trochę inaczej.


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 446

@Stokroteczka Właśnie to mnie na początku tak zaintrygowało w tym temacie - bo jak siedzę z układem i próbuję go przeczytać, to mam te obrazy kart, mam wartości poszczególnych kart, i mam sumę całego rzutu. I czasem wszystko gra, a czasem coś zgrzyta. I właśnie to zgrzytanie jest dla mnie najciekawsze, tylko nie zawsze wiem co z nim zrobić.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Stokroteczka to pytanie o hierarchię warstw jest naprawdę kluczowe i nie ma na nie jednej odpowiedzi w literaturze, ale praktycznie - większość podejść zaczyna od tego co jest "bliżej" konkretnej sytuacji. Karta w danej pozycji mówi o tym miejscu. Suma układu mówi o całości. Liczba życiowa pyta, o kogoś kto tę całość niesie. Kolejność czytania często jest: od szczegółu do ogółu.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 502

@Wajdelota ale jeśli zaczynam od szczegółu to czy nie ryzykuję że utknę przy jednej karcie i nie zobaczę sumy? Bo chyba łatwo się zahipnotyzować jednym mocnym obrazem i nie pójść dalej.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Swietowit to jest realne ryzyko i dlatego mówię że warto robić odczyty etapami. Najpierw przejrzeć cały układ i zanotować pierwsze wrażenie. Potem liczyć. Potem wracać do kart ze świadomością liczby. Jak wchodzisz od razu w głęboką interpretację pierwszej karty to masz rację, możesz utknąć.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy to etapowe podejście które Wajdelota opisuje da się w ogóle zastosować kiedy ktoś robi odczyt dla kogoś innego na żywo, gdzie pytający siedzi naprzeciwko i czeka? Bo przy sobie można usiąść, zapisać, wrócić. Ale przy żywym człowieku to chyba inne warunki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Jemiolka to jest jeden z powodów dla których robię odczyty przez korespondencję częściej niż na żywo. Na żywo ta presja czasu jest realna. Ale z drugiej strony doświadczony czytający ma te etapy zinternalizowane i przechodzi przez nie szybko, niekoniecznie na głos. Widzi kartę, kątem oka liczy, łączy. To kwestia ile odczytów masz za sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego co Izuska pytała - mnie osobiście liczenie sum najpierw dało mi coś w rodzaju szkieletu pod interpretację. Karty mogłam czytać różnie zależnie od nastroju. Ale jeśli suma wychodziła Siódemka to wiedziałam że gdzieś w tym układzie jest jakieś szukanie, jakieś pytanie bez odpowiedzi. To mi pomagało nie zgubić kierunku. Nie wiem czy to "właściwe" podejście, ale działało.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: