To coraz bardziej mi się układa w głowie. Więc w sumie liczby w odczycie to jest kilka warstw naraz - to co jest na karcie, to co wychodzi z sumy układu, i to co wychodzi z osoby pytającej. I każda z tych warstw mówi coś innego ale o tej samej sytuacji?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie które pewnie będzie trochę z innej beczki - czy ktoś kiedyś próbował sprawdzić czy te warstwy faktycznie mówią to samo o sytuacji, tzn. wziąć kilka różnych odczytów tej samej osoby z różnym odstępem czasu i porównać co wyszło z kart a co z numerologii? Ciekawi mnie czy to w ogóle jest spójne.
Ja to robiłam przez jakiś czas, zapisywałam odczyty. I szczerze? Numerologia układu była bardziej stabilna niż moje interpretacje kart. Karty co odczyt czytałam trochę inaczej, ale liczby dawały mi jakiś punkt odniesienia. Nie wiem czy to potwierdza system czy po prostu tyle że liczby są konkretniejsze dla mnie jako punktu wyjścia.
Tzn. pytam serio bo nie wiem jak się w to wgryźć - jeśli liczby dają ten stały punkt odniesienia o którym Novaria pisała, to czy jako totalny laik nie powinnam może najpierw nauczyć się liczyć te sumy zanim w ogóle zacznę gapić się na obrazki na kartach?
I to jest właśnie ta warstwa o której mówiłam wcześniej - że liczba w karcie to nie jest to samo co liczba w sumie układu. Słucham tej rozmowy i zaczynam rozumieć że numerologia tarota to jest takie... wielopiętrowe coś. Każde piętro mówi o tej samej cyfrze ale inaczej.
A czy to etapowe podejście które Wajdelota opisuje da się w ogóle zastosować kiedy ktoś robi odczyt dla kogoś innego na żywo, gdzie pytający siedzi naprzeciwko i czeka? Bo przy sobie można usiąść, zapisać, wrócić. Ale przy żywym człowieku to chyba inne warunki.
Wracając do tego co Izuska pytała - mnie osobiście liczenie sum najpierw dało mi coś w rodzaju szkieletu pod interpretację. Karty mogłam czytać różnie zależnie od nastroju. Ale jeśli suma wychodziła Siódemka to wiedziałam że gdzieś w tym układzie jest jakieś szukanie, jakieś pytanie bez odpowiedzi. To mi pomagało nie zgubić kierunku. Nie wiem czy to "właściwe" podejście, ale działało.
