Ostatnio wróciłam do tematu aromaterapii po dłuższej przerwie i zaczęłam się zastanawiać, czy liczba kropel olejku, którą dodajemy do dyfuzora albo kąpieli, ma jakieś numerologiczne znaczenie. Wydawałoby się, że to drobiazg, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej czuję, że tu jest coś głębszego. Mam na myśli to, że każdy olejek ma swoją wibrację, prawda? Lawenda to nie to samo co drzewo sandałowe. Ale czy liczba kropel wzmacnia tę wibrację, czy może ją zmienia? Czy ktoś z was w ogóle pracował z tym połączeniem?
Pracowałam z tym trochę i mogę powiedzieć, że to nie jest tak proste, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Liczba kropel naprawdę robi różnicę, przynajmniej w moim odczuciu. Zaczęłam od swojej liczby życiowej, czyli 7, i dodawałam zawsze 7 kropel olejku różanego podczas medytacji. Efekt był wyraźnie inny niż przy 6 czy 8 kroplach, choć sama nie wiem, czy to kwestia numerologii, czy po prostu intensywności zapachu. Ale skąd ci przyszło do głowy akurat to połączenie? Czy czytałaś coś na ten temat, czy to intuicja?
Zaraz, zaraz. Jakiej pozycji? Bo to brzmi jakbyś czytała coś konkretnego i chciałabym wiedzieć co, zanim zaczniemy dyskutować w próżni. Sama pracuję z numerologią od dłuższego czasu i nigdy nie trafiłam na rzetelne opracowanie dotyczące stricte aromaterapii i liczb. Albo to były rzeczy bardzo ogólnikowe, albo kompletnie naciągane. Co to za tytuł?
A czy nie jest tak, że liczba kropel powinna odpowiadać wibracji konkretnego celu, a nie osoby? Znaczy, jeśli robię rytuał na spokój i wyciszenie, to chyba używam innej liczby niż przy rytuale na odwagę czy energię, nie? Bo logika mi podpowiada, że to cel wyznacza liczbę, a nie to, kim jestem.
Przepraszam, że wchodzę, ale mam pytanie do was obu. Jak w ogóle obliczacie tę liczbę życiową? Słyszałam różne metody i nie wiem, która jest ta właściwa do aromaterapii właśnie.
Słucham tej rozmowy z pewnym sceptycyzmem, ale szczerze pytam: czy jest jakiś dowód albo chociaż spójna tradycja, która mówi, że 3 krople lawędy działają inaczej wibracyjnie niż 4? Bo to brzmi jak coś, co każdy sobie ustala sam i potem twierdzi, że to system.
A co jak ktoś ma liczbe życiową 11 albo 22? Czy te liczby mają swoje olejki? Bo rozumiem że 3 to może być pomarańcza albo coś radosnego, ale 11 to juz nie wiem. I przepraszam za pytania ale nigdy nie słyszałem żeby łączyc numerologie z olejkami.
Czytam tę rozmowę i zastanawia mnie jedna rzecz. Tarot też przypisuje karty liczbom, i każda karta ma przypisane żywioły i kolory. Czy przy takim łączeniu numerologii z aromaterapią ktoś brał pod uwagę numeryczny odpowiednik kart? Bo karta 6, czyli Kochankowie, u Malgosia_B pasowałaby do ścieżki życia 6. I te karty mają swoje przypisane zapachy w niektórych tradycjach.
Ale jak w ogóle zacząć z tym praktycznie? Znaczy, obliczam sobie liczbę życiową, mam powiedzmy 4. I teraz co? Kupuję olejek o numerze 4 i dodaję 4 krople? Czy jest jakaś tabela, która przypisuje olejki do liczb?
Poczekaj, parzystą liczbę dla szóstki? To ciekawe, bo jak myślę o siódemce, to chyba byłaby nieparzysta? Czy ta autorka jakoś to systematyzuje, że parzyste ścieżki to parzyste krople, a nieparzyste to nieparzyste? Bo jeśli tak, to przynajmniej jest tu jakaś wewnętrzna logika.
Ale co z dziewiątką bo ona jest nieparzysta ale jest też liczbą pełni i zakończenia, czyli może 9 kropel to za dużo i powinno być 18? Bo 18 to 1+8=9 ale parzyscie. Przepraszam że tak dziwnie pytam ale nie wiem jak to liczyc.
Przepraszam, może głupie pytanie, ale skąd wiecie, że czujecie różnicę? Znaczy jak to sprawdzałaś, Adeptka? Bo ja bym chciała to zrozumieć, zanim zacznę w ogóle próbować.
Ja chce wrócić do tego co pisał Szymek o liczbach mistrzowskich, bo to mnie ciekawi. Mam w rodzinie kogoś kto obliczył 11 i nie wiemy co z tym zrobić właśnie. Jeśli 11 nie redukujemy do 2, to czy dawkowanie też jest inne? 11 kropel to dużo do dyfuzora.
Ten wątek z 11 mi się skojarzy z Kartą Siły w tarota, która w systemie Crowleya ma numer 11, a nie 8 jak u Wajta. I ta karta mówi o subtelnej kontroli, nie o sile bezpośredniej. Może liczba mistrzowska 11 w aromaterapii też powinna być stosowana inaczej, bardziej subtelnie? Mniejsze stężenie, dłużej?
Czytam to wszystko i mam wrażenie, że rozmawiacie o czymś, co nie ma żadnego wspólnego źródła. Każde z was cytuje inną tradycję. To nie jest zarzut, naprawdę chcę wiedzieć: czy jest jakaś jedna pozycja albo nauczyciel, który to łączy w spójną całość? Bo bez tego każdy robi swój własny system i potem mówi, że to numerologia aromaterapii.
No dobrze, ale skoro sama autorka mówi, że tradycje się różnią, to jak ma ktoś taki jak ja, zupełnie nowy w temacie, wybrać swoje podejście? Na wyczucie? Bo to brzmi mało numerologicznie.
Ale jak długo to trwa żeby zacząć widzieć jakieś wyniki? Tydzień, miesiąc? Bo chciałbym spróbowac ale nie wiem czy to jest coś na szybko czy trzeba lat.
A czy ktoś w ogóle próbował łączyć obie liczby w dawce? Znaczy, ścieżka 3 i rok 8, to razem 11, a 11 to liczba mistrzowska. Czyli może tu wcale nie ma konfliktu tylko podpowiedź? Trochę spekuluję, ale czy to nie jest za proste żeby działało?
Lilka, to akurat jest metoda, którą autorka tej książki odrzuca i mówi dlaczego. Dodawanie do siebie liczb z różnych kategorii bez uzasadnienia to jej zdaniem numerologiczny chaos, bo każda z tych liczb opisuje inny wymiar. Ścieżka to tożsamość, rok to cykl energetyczny. Sumowanie ich jest jak dodawanie metrów do kilogramów. Ale zaraz, to prowadzi do ciekawszego pytania o tę drugą kwestię z opisu wątku.
Czekaj, Malgosia_B, co masz na myśli z tą drugą kwestią? Bo widzę, że temat jest o aromaterapii i dawkowaniu, a od jakiegoś czasu kręcimy się wokół samej numerologii. Czy to połączenie z czymś zawodowym, które gdzieś padło wcześniej?
Mam. Nie wiem, czy to była bezpośrednio zasługa olejków, czy całości praktyki, ale przy pracy z lawendą i cederem przez kilka tygodni, dobranymi pod moją ścieżkę 7, zaczęłam bardzo wyraźnie widzieć, że to, co robię zawodowo, jest zupełnie poza moim rytmem. Nie chcę teraz przesądzać, że to był sygnał numerologiczny, ale coś się wtedy ruszyło. Czy ty, Malgosia_B, masz podobne doświadczenie czy to pytanie bardziej teoretyczne?
Przepraszam, że wchodzę, ale chcę zapytać o coś podstawowego. Jeśli ta praktyka może w ogóle wpłynąć na to, jak postrzegamy swoją pracę zawodową, to czy nie powinno się do tego jakoś specjalnie przygotować? Znaczy, czy nie warto mieć jakiegoś zabezpieczenia, żeby nie podjąć pochopnej decyzji tylko dlatego, że lawendy użyłam za dużo?
Czyli to bardziej działa przez ciało niż przez liczby? Bo jeśli tak, to co w ogóle wnoszą liczby, skoro olejek i tak działa zapachem? Przepraszam jeśli to głupie, próbuję zrozumieć po co ta cała numerologia jeśli aromaterapia i bez niej coś robi.
Kinsia, to trafne. Chociaż dodałabym, że liczba to też pewna dyscyplina. Jeśli wiesz, że masz użyć dokładnie 7 kropel, nie 6, nie 8, to robisz to świadomie. I ta świadomość już zmienia jakość sesji. Przypadkowość rozproszy uwagę, forma ją zbiera. Ale nie twierdzę, że to działa tylko przez magię liczb, może przez samą decyzję i skupienie.
Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, Malgosia_B, bo właśnie tego mi brakowało w tym wątku. To rozróżnienie między wglądem a decyzją to naprawdę istotna rzecz. Chciałbym jeszcze zapytać, czy ta autorka pisze coś o tym, co zrobić jeśli mamy ścieżkę, powiedzmy, 1, i nagle po sesjach czujemy, że chcemy być bardziej w tle niż na pierwszym planie? Bo jedynka to chyba właśnie liderstwo, więc czy to nie byłoby sprzeczne z tym, co liczba sugeruje?
A ja mam pytanie techniczne bo nie rozumiem. Jeśli robimy sesje przez kilka tygodni i co sesje dobieramy liczbe, to czy ta liczba powinna byc zawsze ta sama czy zmienia sie z sesji na sesje? Bo nie wiem czy chodzi o powtarzanie jednej liczby czy o eksperymentowanie.
okej ale jak robic te dwie warstwy jednoczesnie? znaczy wlewam do dyfuzora 7 kropel, wlaczam, a potem dodaje kolejne? czy to jest na dwa osobne dyfuzory albo dwie osobne sesje? troche nie rozumiem tej "przerwy" bo co to znaczy w praktyce
